Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 25 kwi 2012, 22:25
pisanka, ja też...
tzn. napięcie ostatnio jakby mniej odczuwam, pije od jakiegoś czasu zioła na to, może rzeczywiście działają?
Ale nie ma to faktu, że tak często idę w autodestrukcję przez agresje którą mam w sobie. Chce krzyczeć, chce kopać, rzucać i bić.
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 25 kwi 2012, 23:01
Ja mam podobnie właśnie. Od zawsze mam problemy z agresją, mam ochotę krzyczeć, bić, tupać, skakać... :/ kiedyś jak nie mogłam się opanować to waliłam pięściami w ściany, krzyczałam i ryczałam :( teraz bardziej panuje nad sobą, bądź co bądź biorę leki, które chyba działają jako tako. kilka miesięcy temu jeszcze trenowałam boks, to mi bardzo pomagało. i chyba wrócę na treningi jak wyzdrowieję, a jak odbiję się od dołka finansowego to kupię worek do mieszkania i będę ćwiczyć w domu :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 26 kwi 2012, 01:27
Hej..
Mam taki problem. Cierpię na bulimię od prawie dwóch lat. Mam 175cm wzrostu. Zaczęłam się 'odchudzać' ważąc 112 kg. Obecnie ważę 70kg, najniższa waga, jaką osiągnęłam, to 60 kg. W sumie 52 kilogramy.. Udało się schudnąć, ale potwornie żałuję, że wzięłam się za to w taki sposób. I tu przybliżę trochę moją sytuację, która jest dla mnie bynajmniej dziwna. Usiłuję znaleźć podobne przypadki w internecie, ale bez skutku.
1 lipce 2010 roku przestałam jeść. Postanowiłam, że nie będę jadła ile wytrzymam. Po trzech dniach weszłam na wagę i co widzę? Minus trzy kilogramy. Dało mi to porządnego kopa do działania - skoro mogłam nie jeść 3 dni, to mogę pogłodzić się dłużej. Przez tydzień jechałam na samej wodzie i kawie. Schudłam 7 kg. Po tygodniu zjadłam sałatkę, a raczej próbowałam zjeść. Żołądek bardzo mi się skurczył, zdołałam przegryźć tylko kilka kęsów. Potem znów to samo.. głód, głód, głód, woda i kawa. Schudłam w ten sposób 20 kg w miesiąc.
Znajomi mówili 'świetnie wyglądasz!', 'matko, jak schudłaś!', co dawało mi jeszcze większą motywację. Zaczęłam obsesyjnie myśleć o jedzeniu, a raczej o niejedzeniu, wadze. To stało się moim priorytetem i przyćmiło wszystko, co mnie otaczało..
Potem zaczęłam jeść normalnie. Nie było jojo. Przytyłam może ze 2 kg. I znów to samo - kolejna głodówka. Ta druga trwała tylko 5 dni. Nic nie jadłam przez 5 dni, po czym złamałam się i zjadłam CAŁĄ ZAWARTOŚĆ SWOJEJ LODÓWKI. Wszystko, łącznie z gołąbkami, chociaż nie jadam mięsa i mi nie smakuje. Tylko po to, żeby to ZJEŚĆ. WSZYSTKO. Wtedy pierwszy raz sprowokowałam wymioty, poczucie winy i te sprawy. Przez tydzień ŻARŁAM jak szalona. Po tygodniu jakoś się ogarnęłam i znów przestałam jeść na kilka tygodni..
Najgorszą głodówkę przeszłam w zeszłe wakacje. Nie jadłam NIC od 1 lipca do 7 sierpnia. W sumie 5 tygodni. Ważyłam 60 kg, ale i tak wyglądałam jak trup. Byłam blada a pod oczami zarysowały mi się purpurowe cienie. Nie byłam w stanie nic zrobić - leżałam w łóżku i umierałam. W pewnym momencie postanowiłam, że KONIEC, nie mogę tak dłużej, bo naprawdę umrę. Przez 5 tygodni nie miałam nic w ustach. Poprosiłam mamę, żeby zrobiła dietetyczne zakupy - postanowiłam, że będę się zdrowo odżywiać. Zjadłam 3 różyczki kalafiora - zwróciłam je. Nawet nie sprowokowałam wymiotów, po prostu mój organizm był tak odzwyczajony od jedzenia, nie przyswoił go. Jakoś - metodą prób i błędów - udało mi się wrócić do jedzenia, przytyłam, poczułam bezsilność, zaczęłam żreć. W październiku kolejne 3 tygodnie głodu. Potem znów żarcie. W listopadzie kolejne 3 tygodnie. Znów żarcie. Moja waga waha się od 60 do 75 kg, potrafię przytyć 10 kg w tydzień..
I to mnie właśnie zastanawia.. Podobno człowiek może przetrwać bez jedzenia 3 tygodnie.. Ja nie jadłam 5 tygodni i czułam, że mogę wytrwać jeszcze dłużej.. Czy ktoś z was zna podobny przypadek? Czy ktoś z was nie jadł przez dłuższy okres czasu? I nie mówię tu o liściu sałaty dziennie - mówię o kompletnym niespożywaniu jakichkolwiek pokarmów.. Nie jem ósmy dzień.. Czuję się, jak jakaś schizofreniczka.. Pomocy. Nie umiem się z tego wyrwać..
Ostatnio edytowano 26 kwi 2012, 12:14 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez mamak 26 kwi 2012, 07:56
Przede wszystkim, ZJEDZ COŚ.Choćby jogurt. No i cóż mogę poradzić? Tylko lekarz (psychiatra) i psycholog. Koniecznie, jeśli chcesz przeżyć...

-- 26 kwi 2012, 06:58 --

Polecam wątrek: Zrzucamy zbędne kilogramy. Zobacz, ile jemy i chudniemy. Najlepiej chudnąć kilogram na tydzień.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
08 sty 2012, 22:43

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 26 kwi 2012, 08:22
GregoryHouse, to przeczytaj to jeszcze kilka razy, nie dodając nigdzie NIE! aczkolwiek świetnie Cię rozumiem, ech... trzeba nad sobą pracować :(...

pisanka, ja bym w tenisa pograła albo choćby na siłownie pochodziła, ale finanse właśnie nie za bardzo na to pozwalają, ech... ja tłumie w sobie za dużo i ogólnie jestem spokojna, ale jak to ze mnie wychodzi to zwykle reaguje wymiotami żeby się rozładować (mimo że to już dawno przestało pomagać...), ale czasami mam ochotę wybić okno, rozwalić lustro, żeby było szkło, żebym się skaleczyła... wiem, to nienormalne ale tak strasznie dużo we mnie tej złości, że czasami myślę że w końcu zwariuje
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 26 kwi 2012, 08:29
overpowered, zgłoś się do specjalisty!
To co opisujesz to anoreksja bulimiczna. To że przeżyłaś te 5 tygodni to może tylko to, że miałaś szczęście. Ja znałam osobę, która głodziła się latami, nie jadła nic, ale lądowała na oddziałach, karmili ją kroplówkami (które sobie wyrywała..), ale nie rób tak. Może sobie myślisz jak można mieć anoreksję ważąc 70kg, a jednak, można. Koniecznie zacznij coś z sobą robić bo każdego dnia zabijasz kawałeczek siebie i jak będziesz chciała kiedyś to naprawić, może się okazać że już za późno
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 26 kwi 2012, 08:50
No dokładnie u mnie jest to samo! ja od dawna na szczęście nie wymiotuję, ale tez mam tak, zeby cos sobie zrobic, zbic cos, uderzyc, zwykle wtedy uciekam w jedzenie i zajadam. jak z czymś sobie nie radzę to zaczynam jeść i oczywiście wtedy przeżywam, że za dużo, że przytyje itd. teraz np mam bardzo stresujący okres to co chwile co jem. na szczescie praca mi pomaga, bo moge sie skupic na czyms innym i robic swoje, ale jak jestem w domu i w dodatku SAMA to masakra. dlatego staram sie zeby moj narzeczony byl zwykle przy mnie, bo wtedy mnie pilnuje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 26 kwi 2012, 08:55
ja niby nie przytyłam i miałam spokój, ale ostatnio zaczęłam nagrywać swojego psa jak wychodzę z domu ( bo ma lęk separacyjny i patrzę co robi) i potem odtwarzam i widzę siebie jak wychodzę i jestem tak koszmarnie gruba mimo, że nie ważę jakoś super dużo że się załamałam..:( nigdy nie będę wyglądać tak jakbym chciała..choćbym nie wiem co robiła zawsze będę wyglądać źle...zawsze zawsze...ostatnio ciągle sobie wyobrażam że jestem chuda, że wszyscy mi mówią jak schudłam :105: :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 26 kwi 2012, 12:03
Tak właśnie się czuję.. Nie sklasyfikowałabym TEGO, jako bulimia, ale anoreksja bulimiczna również, bo przecież BMI mam w normie. Nie potrafię z tego wyjść. Każdy kolejny dzień niejedzenia sprawia, że czuję się lepiej, jednocześnie przecząc samej sobie. Bo zawroty głowy się nasilają, ręce drżą coraz intensywniej. Każdy dzień uświadamia mi, że do niczego to nie prowadzi, ale brnę w to, sama nie wiem czemu. Chyba po prostu jest mi tak wygodnie. Przyzwyczaiłam się do tego i nie wyobrażam sobie innego życia. Nie mogę zjeść jogurtu - doskonale wiem, że gdy wezmę cokolwiek do ust, odrazu rzucę się na jedzenie i pochłonę wszystko. Dlatego tak bardzo staram się przeżyć bez jedzenia następny dzień.. Jest mi przykro, że jestem skazana na to do końca życia. Nawet jeśli z tego wyjdę i unormuję w jakiś sposób moje odżywianie i tak do końca życia obsesyjnie będę myśleć o kaloriach. Nie będę mogła jeść, jak normalny człowiek. Mam takie okresy 'zdrowego jedzenia', które trwają zwykle przez okres do dwóch tygodni - surówka rano, tuńczyk w sosie własnym na obiad, jabłko na kolację. Normalny człowiek schudłby na takim jedzeniu bardzo szybko i bardzo dużo. Ja podczas takiej 'diety' tyję.. To przerażające.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez Snejana 26 kwi 2012, 12:37
overpowered, w Stanach funkcjonuje taki termin jak EDNOS, myślę, że pod to można by Cię podciągnąć: zaburzenie odżywiania obejmujące tak szeroki wachlarz zachowań, ze nie da się go zamknąć w jednym terminie.

Odważyłam się zważyć, przytyłam !!! ale najlepsze jest to, że kompletnie I don't give a fuck
:yeah: :yeah: :yeah:
Jestem taaaaka happy, zaraz idę na piwo :D :D :D
"I czemu głupi człowiek czepia się tak uparcie popełnionej omyłki, czemu poraniony, pokaleczony, świadomy, że idzie złą drogą brnie wciąż dalej, ciągle się łudząc, że to może nie była omyłka?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8006
Dołączył(a)
27 lut 2012, 17:19
Lokalizacja
Kraków/Myślenice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 26 kwi 2012, 12:52
Jezu.. czyli jestem po prostu ciężkim przypadkiem. Do dupy. Nigdy z tego nie wyjdę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez Snejana 26 kwi 2012, 12:56
overpowered, nie można tak mysleć, to po prostu jedna z odmian. Ja też jestem coś na pograniczu any i mii i przy okazji strasznego objadania się... a jak na razie czuję, że zaczynam z tego wychodzić :mrgreen:
Czas płynie i wszystko się zmienia, zobaczysz kiedyś będziesz się jeszcze śmiała z tego, że wydawało Ci się, że Twó stan nigdy się nie poprawii
"I czemu głupi człowiek czepia się tak uparcie popełnionej omyłki, czemu poraniony, pokaleczony, świadomy, że idzie złą drogą brnie wciąż dalej, ciągle się łudząc, że to może nie była omyłka?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8006
Dołączył(a)
27 lut 2012, 17:19
Lokalizacja
Kraków/Myślenice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 26 kwi 2012, 13:07
Widzisz, to jest kwestia tego, co mamy w głowie. I wyboru. Ty zdezydowałaś - chcesz z tego wyjść, chcesz zacząć normalnie żyć. Ja nie umiem, tak bardzo się do tego przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie innego życia. Jednak lęk przed przytyciem jest silniejszy.. W perspektywie mam powrót do tych 112 kg. Panicznie boję się tłuszczu..
Ale Tobie z całego serca gratuluje. Jeśli jesteś już na dobrej drodze - trwaj w tym. Chyba wszyscy tu trzymamy kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez Snejana 26 kwi 2012, 13:19
overpowered, ale Ty masz na to takie same szanse jak ja czy ktokowliek inny... i tu juznawet nie chodzi o tycie czy przybieranie na wdze, ale o czucie się dobrze we własne skórze, z własnym ciałem i nie zastanawiajac się trzy dni ile jedno ciastko mogło mieć kalorii...
"I czemu głupi człowiek czepia się tak uparcie popełnionej omyłki, czemu poraniony, pokaleczony, świadomy, że idzie złą drogą brnie wciąż dalej, ciągle się łudząc, że to może nie była omyłka?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8006
Dołączył(a)
27 lut 2012, 17:19
Lokalizacja
Kraków/Myślenice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do