Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 03 lut 2012, 19:48
wiele osób Cię tutaj rozumie! a co do osób od których jesteś zależna (rodzice?) , to może powinnaś porozmawiać z nimi? ja chorowałam jak byłam bardzo nieletnia, potrzebowałam pomocy, ale wszystko ukrywałam przed rodzicami, szukałam pomocy anonimowo, bo bałam się ich reakcji. oni oczywiście podejrzewali, że coś jest nie tak, ale bałam się, że dowiedzą się o wszystkim o czym nie chciałam by wiedzieli, więc ukrywałam to tak długo jak się dało. w końcu jak karetka zabrała mnie ze szkoły i ratownicy zobaczyli, że to chyba jakaś choroba psychiczna wezwali psychiatrę i musiałam wtedy porozmawiać z rodzicami. gdybym wcześniej wiedziała, że to tak będzie wyglądać to bym od razu im powiedziała. bo okazało się, że podeszli z dużym zrozumieniem i wsparciem. gdyby nie pomoc rodziców wtedy to nie skończyłabym pewnie leczenia. to było dla nich bardzo bolesne, zwłaszcza dla mamy, bo ona mnie pilnowała, była ze mną, tata musiał pracować, więc siłą rzeczy nie był cały czas przy mnie. ale mimo, że nienawidziłam ich kiedyś, bo uważałam, że to ich wina, to teraz jestem im wdzięczna za pomoc, wsparcie, którym darzą mnie do tej pory. o kimkolwiek Maleństwo piszesz, spróbuj porozmawiać. tutaj chodzi o Twoje życie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez moniqe33 04 lut 2012, 00:00
*Monika* napisał(a):moniqe33, Leczysz się?


chodzę do psychiatry
jeśli mowa o jakiejś psychoterapii to chodzę na taką grupę do ośrodka profilaktyki społecznej, ale znalazłam sie tam raczej nie z powodu ED tylko koleżanki mnie zachęciły jak się przeprowadziłam-można poznac nowe osby , a na grupie popracowac nad różnymi sprawami :)
czasem mam indywidualne z psycholog która prowadzi naszą grupę.

Moja ostatnia psychoterapia zakończyła sie po 1,5 roku stwierdzeniem psychola , ze nic tu nie zdziała

-- 03 lut 2012, 23:07 --

pisanka napisał(a): teraz jestem im wdzięczna za pomoc, wsparcie, którym darzą mnie do tej pory.


kiedyś nienawidziłam moich rodziców za to, że chcą mi pomóc, dziś jestem im wdzięczna za ta troskę, chodź moja psychika jest masakrycznie do dupy, chyba jak nigdy dotąd, to dzięki ich starania nie leże teraz pod kroplówkami a moje zdrowie (odpukać w niemalowane) trzyma się całkiem całkiem
anoreksja bulimiczna, depresja
dokąd tak biegniesz przecież wiesz że przed sobą nie uciekniesz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
273
Dołączył(a)
26 lut 2011, 17:31
Lokalizacja
Kraków

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 04 lut 2012, 00:14
a co to są za grupy w ośrodku profilaktyki społecznej? to ma jakiś cel integracyjny, czy to są jakieś inne psychoterapie? bo brzmi w sumie ciekawie :D

co do rodziców, to czasami mam wyrzuty sumienia, że kiedyś ich tak traktowałam. mama codziennie płakała, tata się wściekał, byli bezradni. od jednego szpitala, do drugiego, od jednego ośrodka do drugiego i tak w kółko. ja się od nich odwróciłam, wyprowadziłam z domu, a oni cierpieli i mimo to dalej mi pomagali.. teraz mam z nimi super relacje, wpadam co niedzielę na obiad, gadamy, jeździmy na zakupy, bardzo ich kocham i wiem, że oni mnie też, ale mam cały czas to poczucie winy, że zgotowałam im takie piekło.. dziwie się, że nie kopnęli mnie w dupę :/
podczas leczenia nie miałam przez nich życia, ale jestem im wdzięczna za to, że mnie wspierają cały czas i, że zawsze mogę na nich liczyć. chciałabym móc im się jakoś odwdzięczyć, ale nie wiem jak. nie potrafię też z nimi o tym porozmawiać, nie wiem czy oni chcą pamiętać ten koszmar.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

przez MaleństwOOOooo 04 lut 2012, 00:17
ja jestem dla moich ciężarem. Nie chce byc jeszcze wiekszym.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sty 2012, 20:20

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 04 lut 2012, 01:05
nie mów tak! Twoi rodzice na pewno Cię kochają i jak dowiedzą się, że masz problem, będą chcieli Ci pomóc. spróbuj!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

przez Justice84 04 lut 2012, 09:49
Pisanko - tutaj sprawa może wyglądać inaczej.
Nie każdy ma wyrozumiałych rodziców.
U mnie było tak, że jak wszystko w życiu mi wychodziło wówczas rodzice szczycili się osiągnięciami córki.
Jednak - co jest niestety autentyczne i bardzo smutne - nigdy nie interesowali się co u mnie się dzieje.
Nie wiedzieli na którym roku studiowałam w danej chwili, gdzie pracuję z kim się spotykam i czy mam znajomych.
Jak coś mi nie wychodziło to oczywiście moja wina.
W wieku dorastania gdy popadałam w depresję - zamiast ze zrozumieniem - spotykałam się z krzykiem z ich strony, totalnym brakiem zrozumienia, kpinami.
Podczas ostatniego nawrotu - z którego udało mi się wyjść o własnych siłach - rodzice mówili, że choruję na głupotę. Robili cały czas pod górkę.
W nocy, gdy chciałam nawet coś zjeść - ojciec robił awantury, że jest późna godzina i o tej porze się śpi...i gasił światło. Wszystko oczywiście z krzykami z jego strony.
Żałuję, że kiedyś gdy byłam silniejsza po prostu się nie wyprowadziłam. Później stawałam się coraz słabsza, coraz bardziej uwikłana w tę chorą rodzinę.
Nie wszyscy mają niestety normalnych rodziców.
Ja do swoich czuję wstręt, złość, wstyd, i wszystkie inne złe uczucia, które niestety, ale kierowałam wcześniej do siebie....
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
06 gru 2011, 19:42
Lokalizacja
Trójmiasto

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 04 lut 2012, 11:39
tzn z moimi też nigdy nie było kolorowo.. jak wyszło, że brałam narkotyki i miałam anoreksje, to tata też robił mi awantury. moj tata jest cholerykiem, więc nie było problemu wyprowadzić go z równowagi.. mama ciągle płakała, miała depresję, i obwiniała siebie za cały ten burdel, więc to też mi nie ułatwiało zadania. dopiero potem na terapii rodzinnej wyszło, że tata tak reagował, bo on po prostu nie rozumiał tego problemu, chciał dobrze, a wychodziło gorzej, mama czula się bezradna i winna za moje problemy, przez co ja czułam się winna, że przeze mnie mama ma depresje itd. więc to też nie było tak, że oni nagle dostali objawienia i zaczęli mnie wspierać, ratować i w ogóle. bo zanim relacje nam się poprawiły i oni zaczęli się zachowywać nazwijmy to normalnie to minęło kilka lat. tak naprawdę mam z nimi dobre relacje od jakiegoś 1,5 roku, a wcześniej 6-7 lat walczyłam by jakoś móc funkcjonować i ich uspokajać. ale jak się w końcu to udało, to mam naprawdę fajnych rodziców teraz :) może to też kwestia tego, że po prostu się postarzali.. albo zrozumieli w końcu, że to nie jest głupia choroba, tylko choroba jak każda inna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez self_therapy 04 lut 2012, 12:28
MaleństwOOOooo napisał(a):self_therapy
Jestem zależna od wielu osób, które nie wiedza o moim problemie i nie sa tez w stanie go zrozumieć... sama nie dam rady przejść przez leczenie, a na wsparcie "bliskich" nie mam co liczyć. Nie maja pojęcia czym są ED.
Nie szukam tutaj pomocy, czy pokierowania... chciałam tylko usłyszeć, że ktoś mnie rozumie.


Myślę, że większość osób piszących w tym temacie Cię rozumie. To nawoływanie do szukania przez Ciebie pomocy wiąże się z tym, że wiemy co to znaczy przechodzić przez piekło ED, czego absolutnie nikomu nie życzę. To może trochę na zasadzie, że z perspektywy czasu zrobiłabym wszystko żeby tego uniknąć. Szukałabym pomocy na własną rękę, poszła do psychologa na NFZ, powiedziałabym swoim przyjaciołom że mam problem. Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że trwając w chorobie rzeczywistość wygląda trochę inaczej i ciężko wykonać ten pierwszy krok bez obwiniania siebie oraz przypisywania sobie samych najgorszych cech.

Dość ciężko wyjść z ED samemu. Pamiętam, że ja nawet miałam etap fascynacji chorobą. Narzekałam, że już dłużej nie chcę tak żyć ale to były tylko pozory. Rozmawiałam tylko z osobami chorymi co tworzyło bardziej kółko wzajemnej adoracji niż prawdziwą chęć walki z chorobą. Dopiero potem dochodzi się do wniosku, że to takie głupie. No ale jak wiadomo każdy ma swoje tempo, w którym decyduje się na zmierzenie się z ED - nie z objawami fizycznymi ale prawdziwym źródłem choroby.

Wierzę, że będzie dobrze!:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
19 gru 2011, 12:57
Lokalizacja
Warszawa

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 04 lut 2012, 13:07
chyba każdy przechodzi ten etap fascynacji chorobą. ja też ten etap przechodziłam. z jednej strony cierpiałam, było mi źle itd, a z drugiej chciałam poznawać coraz więcej chorych osób, szukałam for, czy gron pro-ed, pro-ana, niby sięgając po pomoc, ale sama nazwa mówi za siebie do czego były te grona ;> tworzyło się całe grupy wsparcia, które tak naprawdę nas wpędzały w to od nowa. poza tym fajnie było dowiadywać się od innych o nowych dietach, czy metodach na schudnięcie. to jest straszny etap, bo okłamujemy samych siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez moniqe33 04 lut 2012, 14:02
pisanka napisał(a):a co to są za grupy w ośrodku profilaktyki społecznej? to ma jakiś cel integracyjny, czy to są jakieś inne psychoterapie? bo brzmi w sumie ciekawie :D




http://www.praesterno.pl to strona fundacji :)

Ja dla moich rodziców bardzo długo byłam panną z paranoja która wymyśliła sobie nie jedzenie, rujnuje im i sobie zycie... krzykiem zmuszali do jedzenia, pilnowali, dawali kary... Tata niestety nadal tak to postrzega, a to ,ze jem i wymiotuje jest juz dla niego nie do pojęcia..

Mama po swojej terapii trochę mnie zrozumiała i nasze relacje bardzo sie poprawiły , nie widzi juz we mnie tylko choroby
ale jest to jednak przykrzykre , ze w naszych relacjach to jest najwazniejsze, większość rozmów schodzi na temat czy ona je i wymiotuje.

wszyscy lekarze z jakimi miałam kontakt uważali, ze podłoze problemu lezy w rodzinie, że musimy razem rozmawiać itd..
tylko początkowa te próby kontaku opierały się na rozmowach o jedzeniu-kłótnie i moje kolejne wybryki, gdy z mama udało nam się choc trche oderwać od ED nasze kontakty od razu się poprawiły :)
anoreksja bulimiczna, depresja
dokąd tak biegniesz przecież wiesz że przed sobą nie uciekniesz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
273
Dołączył(a)
26 lut 2011, 17:31
Lokalizacja
Kraków

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

przez madziak12341 09 mar 2012, 11:26
Justice84 napisał(a):Pisanko - tutaj sprawa może wyglądać inaczej.
Nie każdy ma wyrozumiałych rodziców.
U mnie było tak, że jak wszystko w życiu mi wychodziło wówczas rodzice szczycili się osiągnięciami córki.
Jednak - co jest niestety autentyczne i bardzo smutne - nigdy nie interesowali się co u mnie się dzieje.
Nie wiedzieli na którym roku studiowałam w danej chwili, gdzie pracuję z kim się spotykam i czy mam znajomych.
Jak coś mi nie wychodziło to oczywiście moja wina.
W wieku dorastania gdy popadałam w depresję - zamiast ze zrozumieniem - spotykałam się z krzykiem z ich strony, totalnym brakiem zrozumienia, kpinami.
Podczas ostatniego nawrotu - z którego udało mi się wyjść o własnych siłach - rodzice mówili, że choruję na głupotę. Robili cały czas pod górkę.
W nocy, gdy chciałam nawet coś zjeść - ojciec robił awantury, że jest późna godzina i o tej porze się śpi...i gasił światło. Wszystko oczywiście z krzykami z jego strony.
Żałuję, że kiedyś gdy byłam silniejsza po prostu się nie wyprowadziłam. Później stawałam się coraz słabsza, coraz bardziej uwikłana w tę chorą rodzinę.
Nie wszyscy mają niestety normalnych rodziców.
Ja do swoich czuję wstręt, złość, wstyd, i wszystkie inne złe uczucia, które niestety, ale kierowałam wcześniej do siebie....



no tak najlepiej jechać stale na koniku "to wina rodziców" -,-
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
15 sty 2012, 16:14

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez Artemizja 09 mar 2012, 14:55
GregoryHouse, zaburzenia odżywiania są problemem.Napady głodu-są wyrazem troski o siebie,natomiast wymioty i głodzenie się świadczą o odrzuceniu własnego ciała,niechęci do wyglądu,są przejawem zachowania autodestrukcyjnego(mechanizmy autodestrukcyjne obejmują również zaburzenia odżywiania,nie tylko cięcie się,wyrywanie włosów i inne tego typu rzeczy).Innymi słowy,targają Tobą sprzeczności.Przyczyna leży w psychice i jak najbardziej jest to poważne.Głodzenie się może osłabić nie tylko organizm,ale również i psychikę.Między zaburzeniami odżywiania a innymi mechanizmami autodestrukcyjnymi jest bardzo cienka linia.Zaburzenia odżywiania mogą przyczynić się do nasilenia np.kaleczenia się.Natomiast zmuszanie się do wymiotów,nieważne w jakich częstotliwościach,też jest niepokojące.Czy podczas dni,w których się głodzisz,bywa,że co jakiś czas sprawdzasz wagę,próbujesz "zapić"głód wodą,odczuwasz wstręt do jedzenia i nawet jak cokolwiek zjesz,to jest to bez smaku?Czy bywa tak,że zaburzenia odżywiania pojawiają się w momentach,kiedy zwiększone jest natężenie stresu?Czy czasami bywają okresy,że nie odczuwasz głodu?Czy bywa tak,że na widok jedzenia masz mdłości?Czy między jednym a drugim epizodem naprzemiennego objadania się a później głodzenia mija jakiś czas?Przykładowo tydzień bądź dwa?Czy w momencie,kiedy skończysz się objadać,to czujesz do siebie coś w rodzaju obrzydzenia,przeświadczenia,że powinnaś się wstydzić,że za dużo zjadłaś,że to,co zrobiłaś było wstrętne?Jeśli tak,to jest się czym martwić...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez Artemizja 09 mar 2012, 15:25
GregoryHouse, a czy podczas tych okresów,kiedy nasilają się zaburzenia odżywiania,odzywają się jeszcze jakieś mechanizmy autodestrukcyjne?To jest ważne,bo może się okazać,że jest to ze sobą powiązane tylko wcześniej mogłaś nie zwrócić na to uwagi.
Zadałam Ci poprzednie pytania,ponieważ ja zmagam się z identycznymi zaburzeniami odżywiania od 5 lat i coś na ten temat wiem.Zlekceważyłam problem na samym początku i do tej pory się on ciągnie.To,co opisujesz,jest ewidentnie poważną sprawą.Dlaczego?Głównie dlatego,że po dłuższym czasie,kiedy się próbuje ignorować te problemy,nie zwracać na nie uwagi, "lubią"się nasilać i urastają do niebotycznej rangi-dokumentnie wykańczają organizm i psychikę.Dobrze by było się tym zająć,bo póki co,można jeszcze w miarę nad tym zapanować.Jeśli jednak zlekceważysz problem,to może się on nasilić i dojdzie do tego,że zaczniesz robić to coraz częściej i organizm będzie się buntował-zaczną się problemy z żołądkiem,ogólne osłabienie,brak koncentracji,rozdrażnienie,omdlenia...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 09 mar 2012, 22:30
jeżeli krążą wokół Ciebie nawet same obsesyjne myśli o jedzeniu i Twoim wyglądzie to już jest czym się martwić..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do