Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 31 mar 2013, 15:41
O RANY :-o
Długo. Bardzo długo.. Rozumiem, że motywacja ulotniła się zupełnie i tam nie dotarłaś?
Cholera, sama już nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie mam siły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez nieidealna 31 mar 2013, 21:03
No nie. Byłam tam jakoś 10 miesięcy temu.. miałam dzwonić w styczniu, ewentualnie próbować wcześniej, w listopadzie. Nie zadzwoniłam..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez moyraa 01 kwi 2013, 11:55
Gubię się coraz bardziej w jedzeniu... :( . Mam taki mętlik w głowie, niepoukładane myśli o jedzeniu. Jedna przeczy drugiej, przez co niczego nie wiem. Wszystko mi się miesza. Boję się, że skończy się tak, że w ogóle przestanę jeść. Widzę, że niedobrze się dzieje. Jestem w jakimś błędnym kole i nie mogę się wydostać :why: . Właściwie nie zmianę czuję się całkiem ok, a potem znowu obrzydliwie i cieleśnie nie warta wychodzenia na zewnątrz :why: . Każda cisza to cisza przed burzą... Boję się spojrzeć w lustro, bo nie wiem co zobaczę. I czy w związku z tym będę chciała jeść dużo, czy nie jeść prawie nic. Jakieś głupoty piszę. Niczego nie wiem, do jasnej! :hide:

Dziewczyny, jeżeli tak długo trzeba czekać, to rzeczywiście nie ma co się dziwić, że motywacji brak... :?
Dusza czasem lubi umierać i zostawiać ciało samo. Trzeba czasu, aby ponownie wydała plony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
438
Dołączył(a)
10 cze 2012, 14:07
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 01 kwi 2013, 14:45
Skoro tak wiele osób się wyłamuje.. może czas oczekiwania jest krótszy?
Dziewczyny, nie wiem, czy to wina tego, co dzieje się za oknem, ale chyba wiele z nas obecnie szaleje..
Wcale nie piszesz głupot. To, jak się czujesz, jest jak najbardziej normalne w naszych nienormalnościach. ED to morze paradoksów.
Czy któraś z Was obecnie poważnie myśli o leczeniu stacjonarnym..? Słonka, musimy się z tym rozprawić raz na zawsze. Kurde. Źle jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez moyraa 01 kwi 2013, 14:56
Racja. Ale to takie "myślę tak, ale i nie myślę". :?

Ja byłam chętna na jakieś specjalistyczny oddział, ale psychiatra mi powiedział, żeby poczekać i w ostateczności tam pójść, no bo właśnie... Trudno się dostać. Szczególnie, jeśli życie nie jest zagrożone i chce się tam pójść po to, aby mieć intensywną psychoterapię i nie czekać na efekty wieki. A jak by nie było, to miesiąc pobytu na takim oddziale pewnie jest wart przynajmniej rok cotygodniowej psychoterapii. Wiadomo, że są tam inne warunki niż w codziennym życiu, ale mimo wszystko pewnie wiele wnosi w życie.
overpowered, o ile dobrze pamiętam, to Ty pisałaś o tym, że przez jakiś okres czasu nic nie jesz, a potem kompulsywnie się objadasz i te okresy się przeplatają? Jeżeli tak, to chyba pora zrobić coś z tym, zająć się sprawą na poważnie. Wiem jakie to okropne, kiedy tyje się kilka kilo, a co dopiero więcej... A teraz się leczysz, czy narazie myślisz jak to ugryźć? ;)
Dusza czasem lubi umierać i zostawiać ciało samo. Trzeba czasu, aby ponownie wydała plony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
438
Dołączył(a)
10 cze 2012, 14:07
Lokalizacja
Śląsk

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 01 kwi 2013, 15:00
moyraa, mam podobnie tylko troszkę inaczej (jakby nie było nie jestem anorektyczką więc jest to inne myślenie, ale na podobnych płaszczyznach...)

ostatnio trzęsę się dużo, a już dawna tak nie miałam, ręce mam suche i szorstkie (nie wiem czy to wina wody/chemikaliów/mrozu czy stylu życia..)
do tego mam mdłości od samego rana mnie mdli tak strasznie ;(... i też nie wiem.
ale stacjonarne myślenie nigdy mi przez myśl nie przeszło i raczej nie zanosi się na zmiany.
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 01 kwi 2013, 15:50
@m
"Myślę tak, ale i nie myślę". Dokładnie. Chociaż w moim przypadku wygląda to tak, że doskonale wiem, co powinnam robić, a co nie, a i tak robię odwrotnie. Jakby moje ciało zamieszkiwały dwie wiecznie skłócone, walczące ze sobą osoby.. Jedna mówi 'nie rób tego, wiesz, że to się źle skończy', druga złośliwie robi wszystko na przekór.. Pewnie macie to samo.
Taaak, jest naprawdę kiepsko. W listopadzie zaczęłam bardzo dużo jeść, przytyłam 10kg, w styczniu te 10kg schudłam, od stycznia żrę jak popaprana, w lutym epizod niejedzenia i minus 5, potem tydzień żarcia (+7 w efekcie) i tak to trwa i trwa.. bez końca.
Obecnie się nie leczę. Psychiatra powiedziała, że albo poddam się leczeniu w ośrodku, albo terapii w ramach ambulatorium + leczenie farmakologiczne.. Gdy tylko zaczęła temat leków zapytałam /A co jeśli znów przestanę jeść przez miesiąc, dwa, a leki wciąż będę zażywać? To bardzo niebezpieczne?/ temat leczenia się zamknął. Stwierdziła, że dopóki nie podpiszę kontraktu żywieniowego i nie będę go przestrzegać - nie podejmiemy leczenia.
Zaczynam szukać innego psychiatry, który chociaż przepisze mi leki.. Moja psychiatra mówiła o seronilu (fluoksetyna), który ponoć pomaga i w depresji (z którą również się zmagam) i z częstotliwością napadów bulimicznych.. Może póki co spróbuję z lekami - może choć trochę unormują to moje żarcie, ewentualnie później, gdy odrobinę się 'wyprostuję', spróbuję z terapią bądź właśnie ośrodkiem. Dziewczęta, ja się wykończę, mój organizm ledwo zipie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez nieidealna 01 kwi 2013, 16:13
Ja biorę teraz seronil. Co prawda jem i zwracam, ale.. Czasem się zastanawiam czy robię to, bo czuje przymus czy po prostu z przyzwyczajenia czasami to robię.. Próbuję zacząć od nowa, dziś nie wyszło. Walczę dalej. overpowered, jesteś z Krakowa.?
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez freya 01 kwi 2013, 16:43
nieidealna, w jakiej dawce bierzesz fluo?
'Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?'

Venlectine
Symla
Topamax
Ketrel
doraźnie Afobam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1702
Dołączył(a)
21 lut 2012, 23:19

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez moyraa 01 kwi 2013, 18:10
overpowered, takie wahania wagi pewnie są wykańczające nie tylko dla psychiki, ale i dla zdrowia w ogóle. Ale kto z nas tego nie wie... Co do tych dwóch kłócących się osób - tak, mam tak samo.
Myślę, że same leki nie pomogą na dłuższą metę. Moim zdaniem tylko psychoterapia + leki mają sens, a nie same leki. Ale nie tak prosto podpisać kontrakt, jeśli to wydaje się być silniejsze od Ciebie. Trzymam za Ciebie kciuki, żeby za jakiś czas jednak się udało to w mairę uregulować i żebyś podjęła się leczenia, tak na poważnie, długoterminowo ;).

Też biorę seronil. Narazie minimalna dawka - 10mg. Mam nadzieję, że pomoże.
Dusza czasem lubi umierać i zostawiać ciało samo. Trzeba czasu, aby ponownie wydała plony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
438
Dołączył(a)
10 cze 2012, 14:07
Lokalizacja
Śląsk

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 01 kwi 2013, 18:51
Nie, jestem z Warszawy.. ale słyszałam, że Kraków stoi dość dobrze, jeśli chodzi o ed. To zdanie mojej psychiatry.. Chciałabym się dowiedzieć jak tam jest od kogoś, kto miał bliższą styczność z oddziałem.
Faktycznie, to wykańcza i psychicznie i fizycznie. Mam doszczętnie rozwalony organizm, wszystko, jak leci. Sama nie wiem czego się po nim spodziewać. Z dnia na dzień lęki coraz bardziej się nasilają. Kiedyś byłam taką rozgadaną, towarzyską istotą, mimo 112kg.. Z każdym kilogramem, paradoksalnie, traciłam pewność siebie i tę swoją iskierkę. Przy 55 kilogramach stałam się odwrotnością dawnej siebie. Zamknięta, cicha, spokojna.. z zewnątrz. W środku stały niepokój, wrzask i łzy, dużo, dużo łez. Od października wyszłam z domu z własnej, nieprzymuszonej woli 2 razy. Dziwię się, że moi znajomi jeszcze walczą, jeszcze piszą, dzwonią, bezskutecznie starają się mnie wyciągać z domu. Zawsze się jakoś wykręcam - jak mogę się z kimś spotkać, skoro sama ze sobą nie wytrzymuję? Niezależnie od tego ile ważę, czy 55, czy 60, czy 70kg, nie potrafię na siebie patrzeć. Nie potrafię spojrzeć w oczy innym, czuć się swobodnie, naturalnie z nimi rozmawiać - w mojej głowie jest tylko jedzenie, albo niejedzenie.. Myślę, że gdybym wylądowała na oddziale, nie wypuściliby mnie stamtąd przynajmniej przez rok. Nie wiem, czy da się coś jeszcze ze mną zdziałać.
Nieidealna i Moyraa. Od dawna się seronilujecie?
Nieidealna - czy mimo tych sporadycznych napadów czujesz się lepiej? Jest różnica? Myślę, że to jednak przymus. Przyzwyczajenie przyzwyczajeniem, ale bądź co bądź wymioty to nic przyjemnego. Z takiego przyzwyczajenia nietrudno byłoby zrezygnować, gdyby właśnie nie ten ciążący przmus. Ja bym oddała wszystko, żeby się tego pozbyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez moyraa 01 kwi 2013, 19:30
overpowered, rozumiem Cię. Miałam kiedyś kompleksy, fakt, ale chyba aż tak bardzo wszystkiego nie wyolbrzymiałam.
Że też tak jedzenie może mieć taką władze nad człowiekiem. Przecież to tylko jedzenie, do cholery! ... a tak wiele może zabrać. Ja w kontaktach często zamiast skupić się na Kimś, to skupiam się na tym, jaką ta osoba ma figurę :? . Chyba po to, aby się porównywać... Przyszło mi teraz do głowy, że stąd m.in. wynika spłycenie uczuć wyższych. Może się mylę i wyolbrzymiam, nie wiem. Pewnie o coś innego chodzi. Może bardziej o samą kontrolę. Próbuję rozgryźć i nie wiem... Ale to nie ten temat.
Seronil biorę dopiero od czterech dni, więc jeszcze trochę czasu upłynie zanim się rozkręci ;).

-- 01 kwi 2013, 19:56 --

bretta, ja też nie jestem anorektyczką ;). Fakt - miałam pewien okres, kiedy byłam (podobno) bliska anoreksji, ale potem poszło znowu w drugim kierunku...
Dusza czasem lubi umierać i zostawiać ciało samo. Trzeba czasu, aby ponownie wydała plony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
438
Dołączył(a)
10 cze 2012, 14:07
Lokalizacja
Śląsk

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 01 kwi 2013, 20:47
moyraa, a to nie wiem dlaczego tak myślałam jakoś :oops:

freya, jak się trzymasz?

Ja mam kryzys totalny i mam już dość zupełnie ;(
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez nube 01 kwi 2013, 21:05
Też mam dziś kryzys. I nie wiem na co liczę, czy pociągnę go dalej, czy poprzestanę na dniu dzisiejszym. :?

Nie lubię określeń anorektyczka/bulimiczka. To przykleja taką łatkę do człowieka i sprawia, że bardziej utożsamia się z chorobą. Wolę określenia: osoba chora na anoreksję/bulimię. Dłuższa forma, ale wg mnie tak chorobliwie nie odczłowiecza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
679
Dołączył(a)
22 kwi 2012, 17:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do