Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 22 lut 2013, 21:56
tak ;( to już od kilku tygodni gdzieś tam we mnie siedziało, a dzisiaj wybuchło ;( w środę pojechałam do siostry i złamałam dietę, bo zaczęłam jeść ciastka, wczoraj ciastka i dzisiaj napad bulimiczny i pozamiatane. Mój P poszedł na spacer ja w tym czasie wymiotowałam. wróciłam ja zaryczana, ale po godzinnej próbie rozmowy ze mną wymusił ode mnie co się stało. bałam się mu powiedzieć, ale stopniowo stopniowo powiedziałam wszstko. powiedział, że tak czuł, że to się tak skończy, bo od kilku tygodni gadam ciągle o ciastkach, układam mnie w tysiącach kombinacji, przekładam z pojemnika do pojemnika, do tego dziwnie jemu zaczęłam nagle kupować ciągle mnóstwo słodyczy, mimo, że wcześniej nie robiłam tego tak często i w takich ilościach. schowaliśmy wagę (ważyłam się codziennie), notes w którym zapisywałam pomiary, centymetr, wyrzuciliśmy bisacodyl i l-karnitynę i P zastanawia się nad zdjęciem dużego lustra z przedpokoju, żebym nie musiała się 100 razy dziennie przeglądać. w tygodniu ma iść ze mną do ośrodka powiedzieć o tym i mamy zacząć jak najszybciej działać. tak strasznie się bałam, że na mnie nakrzyczy jak mu powiem, a on przyjął to ze spokojem i powiedział, że pomoże i, że kocha. tak mi ulżyło.. zawsze bałam się komukolwiek przyznać, że mam problem, bo przypomina mi się moja matka, która za każdym razem na mnie wrzeszczała w takich sytuacjach ;(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 23 lut 2013, 23:15
pisanka, dobrze że masz kogoś kto Ci pomaga, kto wspiera i nie daje Ci odpuścić. Musisz być silna i przetrwać. I nie wracać do tego co było, nie obwiniać się i nie myśleć za dużo...
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 23 lut 2013, 23:34
Dziewczęta.. nie daję rady.
Przytyłam 13 kilogramów w miesiąc. Kompletnie straciłam kontrolę nad jedzeniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 23 lut 2013, 23:35
wiem, ale boję się, ze przez to go stracę :( to dla niego coś zupełnie nowego, nigdy nie miał styczności z ludźmi "mojego pokroju". wspiera, ale boi się, we wrześniu bierzemy ślub, a ja boję się, że on się wystraszy i stwierdzi, że z wariatką nie chce spędzić resztę życia, a ja wtedy załamię się totalnie :( dzisiaj powiedział mi, że czasami go to wszystko męczy, ale stara się i ma nadzieję, że ja też będę się starała i w końcu to się unormuje i wrócimy do normalności. Oczywiście mówię mu, że tak będzie, chociaż wiem, że to choroba nawracająca jak każde inne zaburzenie psychiczne, i, że ze względu na moją przeszłość niestety to wszystko będzie się za mną ciągnęło do końca życia. muszę tylko nauczyć się z tym żyć i wydaje mi się, że umiem, ale trzeba się liczyć z tym, że czasami będą gorsze momenty załamania nerwowego i niestety życie ze mną nigdy nie będzie idealne :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez Candy14 23 lut 2013, 23:39
Snejana, ja już tak jem od paru miesięcy. Jedyną potrawą, na którą mam naprawdę ochotę, są naleśniki z malinami lub z czerwoną porzeczką, które robią w pobliskiej naleśnikarni, ale nie mam nikogo, kto by ze mną szedł na naleśniki, a przecież sama nie pójdę, a sama nie potrafię zrobić w ogóle naleśników, a tym bardziej takich dobrych.

Hania chetnie z Toba pojde jak bede w Gdansku. A bywam czesto.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 23 lut 2013, 23:44
overpowered napisał(a):Dziewczęta.. nie daję rady.
Przytyłam 13 kilogramów w miesiąc. Kompletnie straciłam kontrolę nad jedzeniem.


aż tak? pamiętam jak ja kilka lat temu straciłam to przytyłam 20 kg w 2 miesiące, więc wiem co czujesz. Ważne, że się teraz obudziłaś, bo możesz to zastopować. może to głupie pytanie, ale jak to się stało? coś konkretnego na to wpłynęło? jakieś wydarzenie?

-- 23 lut 2013, 22:45 --

Candy14 napisał(a):
Snejana, ja już tak jem od paru miesięcy. Jedyną potrawą, na którą mam naprawdę ochotę, są naleśniki z malinami lub z czerwoną porzeczką, które robią w pobliskiej naleśnikarni, ale nie mam nikogo, kto by ze mną szedł na naleśniki, a przecież sama nie pójdę, a sama nie potrafię zrobić w ogóle naleśników, a tym bardziej takich dobrych.

Hania chetnie z Toba pojde jak bede w Gdansku. A bywam czesto.


ja też chcę :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 23 lut 2013, 23:47
pisanka, jak bedziesz szczera, to dacie sobie rade. musisz walczyc przede wszystkim...
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 23 lut 2013, 23:52
Sprawa wygląda tak.
Dwa lata temu ważyłam 112 kilogramów. W lipcu 2012 roku.. 52 kg. Wzrostu posiadam 175cm.
Od dwóch lat moje życie to albo permanentny głód (kawa z mlekiem i papierosy), albo napady żarłoczności, które nie trwają dzień, czy dwa, tylko miesiąc, albo dwa, albo i lepiej. Wagę mam tak rozchwianą, że to ludzkie pojęcie przechodzi. Miesiąc temu ważyłam 60 kilogramów, dziś - 73.
Obudziłam to ja się już kilka tygodni temu, ale nie panuję nad odruchem sięgnięcia ręką po jedzenie i umiejscowienie tego jedzenia w jamie ustnej. Jak już zjem cokolwiek to płyyyyyyynę i płynę i przestać nie mogę.
Wydaję tak ogromne kwoty na jedzenie, że to aż strach.. A zbierałam na przeprowadzkę. Żeby jak najszybciej uciec z tego toksycznego domu. Jeśli nic się nie zmieni, o przeprowadzce będę mogła zapomnieć.

-- 23 lut 2013, 22:54 --

Dziewczyny, nie mam siły. Od dwóch miesięcy siedzę w domu, z nikim się nie kontaktuję, wstyd mi komukolwiek w oczy spojrzeć. Nie rozumiem na jakiej podstawie ostatnia garstka osób, którym na mnie zależy, mimo wszystko wciąż stara się ze mną kontaktować.. Czym ja na to zasłużyłam?
Jestem zmęczona. Zmęczona zimą, zmęczona samotnością, zmęczona jedzeniem, zmęczona samą sobą. W zeszłą zimę było to samo, pozbierałam się dopiero na przełomie kwietnia i maja. Jeśli i w tym roku ma to trwać to długo, to ja dziękuję. Jestem wykończona. WY-KOŃ-CZO-NA.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez bretta 24 lut 2013, 01:16
overpowered, a skąd jesteś? Może byś się mogła spotkać z kimś z forum. Czasami można znaleźć ludzi którzy są w stanie zrozumieć, chcą zrozumieć i też potrzebują kogoś. Taka dwustronna przyjemność ;).
Dobrze znam Twój problem :( Ja może nie mam aż takich wahań, ale przez rok potrafię mieć wagę różną w granicach 15kg, teraz też granic krańcowo najwyższa dla mnie i straaasznie mi z tym źle, ale jeszcze mi gorzej jak myślę sobie że czekam na czas kiedy znowu zacznę się odchudzać/nie jeść/wymiotować. Bo to w końcu zawsze następuje. Przynajmniej jak do tej pory :(.
Wszystkie diety kończą się tym że tyje (co chyba pokazuje jak bardzo mam zryty organizm i nie działający chyba w ogóle metabolizm).
Mam dość, chce coś zmienić, ale czuję w tym samym czasie że za późno. że już nigdy nie będzie dobrze :(...
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 24 lut 2013, 13:04
Candy14 napisał(a):
Snejana, ja już tak jem od paru miesięcy. Jedyną potrawą, na którą mam naprawdę ochotę, są naleśniki z malinami lub z czerwoną porzeczką, które robią w pobliskiej naleśnikarni, ale nie mam nikogo, kto by ze mną szedł na naleśniki, a przecież sama nie pójdę, a sama nie potrafię zrobić w ogóle naleśników, a tym bardziej takich dobrych.

Hania chetnie z Toba pojde jak bede w Gdansku. A bywam czesto.


Fajnie Candy14, trzymam Cię za słowo :smile:
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 24 lut 2013, 14:45
Jestem spod Warszawy..
Chyba taka jest właśnie specyfika naszych problemów.. Czekanie. Żrę jak szalona i zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że nagle nadejdzie dzień, kiedy najzwyczajniej w świecie przestanę jeść. I mam wrażenie, że jest to niezależne ode mnie. Budzę się pewnego dnia i wiem, że to dziś - przestaję jeść, i tak to sobie może trwać, i trwać, i trwać.. i nagle dzieje się coś, co to przerywa, a rozpoczyna bolesny bulimiczny ciąg. Na początku takiego długotrwałego ciągu jeszcze staram się coś ze sobą 'robić'. Mówię tu o wymiotach, przeczyszczaczach i innych pierdołach. Pojawiają się znane nam wszystkim wyrzuty sumienia i 'to ostatni raz, nigdy więcej', ale kolejnego dnia jest to samo. I znów czekanie na TEN dzień, w którym wszystko wróci do prowizorycznej normy. Bo stan niejedzenia stał się dla mnie stanem normalnym. W stanie niejedzenia działam jak w zegarku. Jestem uporządkowana, perfekcyjna, spotykam się z ludźmi, rozmawiam, mój pokój jest sterylny, WSZYSTKO, każda dziedzina życia jest sterylna.
A pętla się zaciska..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 24 lut 2013, 17:07
overpowered to faktycznie ta waga bardzo szybko Ci się zmienia.. chodzić na jakąś terapie, leczysz się? bo wiesz, aż takie skoki są bardzo niebezpieczne dla zdrowia fizycznego, nie tylko psychicznie.. robiłaś badania? ja jestem z Warszawy w razie co ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez overpowered 24 lut 2013, 19:44
Na terapię nie chodzę. Odwlekam podjęcie leczenia z obawy przed przytyciem, co jest paradoksalne, bo i tak tyję. Co z tego, że w następstwie znów się głodzę i chudnę. Cały cykl systematycznie się powtarza. U mojej psychiatry bywam sporadycznie, po jakieś zaświadczenia, zwolnienia i inne pierdoły. Wypisując mi ostatnie zwolnienie do szkoły powiedziała, że to ostatni raz, dopóki nie zacznę się leczyć, w efekcie czego nie widziałam się z nią od listopada zeszłego roku.
Podobno są niebezpieczne, racja. Nie rozumiem tylko na jakiej zasadzie mój organizm wciąż funkcjonuje. Co prawda metabolizm mam rozpierniczony doszczętnie, włosy wypadają garściami (została mi na głowie 1/3 tego, co posiadałam jako wesoła, otyła nastolatka), skóra przesuszona, bladosina.. Ogólnie wyglądam mocno niezdrowo. Wydaje mi się, że jeszcze żyję dzięki tym napadom, podczas których jestem w stanie pochłonąć naprawdę olbrzymie ilości jedzenia. Całą zeszłą zimę żarłam jak popaprana, przytyłam do 80kg zbierając zapasy na wiosnę i lato, podczas których jadłam łącznie ze 2-3 tygodnie.
To jest przerażające. Jedzenie, które dla normalnego człowieka jest czynnością naturalną, swoistym dostarczaniem sobie energii, zdominowało mnie całkowicie. Nie pamiętam normalności. Nie pamiętam kiedy ostatnio zjadłam trzy normalne posiłki, śniadanie, obiad, kolację.. Albo nie jem nic, albo jem jeden olbrzymi posiłek, który posiłkiem trudno nazwać..
Z nikim się nie spotykam z obawy przed oceną, przed krytyką tego, jak wyglądam, choć wiem, że dla moich bliższych bądź dalszych znajomych nie to jest najważniejsze.. Sama ze sobą czuję się paskudnie, przez co nie potrafię ludziom spojrzeć w oczy, czuć się swobodnie, luźno rozmawiać. Jestem już zmęczona tą zimową alienacją, boli mnie samotność, każdy dzień spędzony sam na sam ze sobą, każdy dzień walki, uciekanie przed mamą i jej facetem, kneblowanie się w pokoju i niedopuszczanie nikogo do siebie.. Tak bardzo boli.

overpowered to faktycznie ta waga bardzo szybko Ci się zmienia.. chodzić na jakąś terapie, leczysz się? bo wiesz, aż takie skoki są bardzo niebezpieczne dla zdrowia fizycznego, nie tylko psychicznie.. robiłaś badania? ja jestem z Warszawy w razie co
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
19 lis 2011, 05:42

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Avatar użytkownika
przez pisanka 24 lut 2013, 22:13
Znam to doskonale. Unikam spotkań z ludźmi, bo boję się, że będą mnie oceniać na podstawie tego czy przytyłam czy schudłam, mimo, że teraz tego tak bardzo nie widać, bo u mnie rozbieżność teraz jest jakieś 5 kg w te lub we wte. Nie tak jak kilka lat temu gdzie różnica była 10-20 kg. Ale od 7 miesięcy mam nawrót choroby i głowa ciągle siedzi w jedzeniu, a od 2 miesięcy znowu się obżeram, oczywiście na zmianę z odchudzaniem. U mnie może to nie wygląda tak drastycznie jak u Ciebie, ale na pewno też dlatego, że 6 lat temu się leczyłam, więc jako tako wiem jak blokować chorobę, żeby jej nie rozbujać. Ale nie zmienia to faktu, że jedzenie jest ciągle w mojej głowie i kieruje moim życiem. U mnie to jest związane ze ścisłą kontrolą, którą czasem tracę. Gdy nie mam napadów to jem ciągle to samo, w tych samych ilościach i o tej samej porze. Dwa tygodnie temu wymyśliłam sobie dietę south beach, która rozbiła mi moje kilku letnie przyzwyczajenia i nagle zaczełam jeść co innego i tym sposobem zaczełam się opychać.
Wiem, że leczenie może wywoływać u Ciebie lęki przed przytyciem, ale skoro sama stwierdziłaś, że i tak tyjesz, to może terapia pomoże Ci schudnąć i utrzymać tę wagę? Mi terapia pomogła, potem niestety pojawiły się inne problemy i choroba wróciła, ale u mnie niestety to tysiąc różnych chorób wymieszanych w jedno, więc to było do przewidzenia. Ale Tobie polecam spróbować. Nie bój się, bo gorzej na pewnie przez terapie nie będzie ;) o to możesz być spokojna. Przede wszystkim musisz zadbać o swoją psychikę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do