Bycie puszystym - wyrok?

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez devnull 02 sie 2012, 15:10
Depresyjka napisał(a):Witam,
może dość dziwnie nazwałam ten temat, jednak chciałabym żebyście powiedzieli co sądzicie o moim śmiesznym problemie.
Uogólniając - jestem gruba. Od kiedy pamiętam, byłam gruba. Jedynie nieco szczupłości miałam w okresie dojrzewania, ale teraz? ehh.. dawne czasy.

Mam taki 'nawyk', czy jak to inaczej nazwać, że kiedy się martwię, stresuję, albo po prostu nudzę to jem. Jem na potęgę. Moje otoczenie krytykuje mnie na każdym kroku - nie czuję się dobrze ze swoją tuszą, jednak kiedy mi jeszcze inni mówią, że muszę się odchudzać to załamuję się tym bardziej. Mam w sobie coś takiego, ze po takich słowach jeszcze więcej muszę jeść - nie wiem czy to na złość całemu światu, czy co, ale wiem, że krzywdę robię sobie. Jednak nie potrafię się powstrzymać. Moja samoocena sięgnęła dna, wstydzę się siebie i przez to uczucie chce jeść więcej by się jakoś pocieszyć! Wiem, że to absurd, ale.... nie potrafię przestać. Kiedyś przez parę miesięcy odchudzałam się, było widać efekty, nawet samopoczucie miałam o wiele lepsze, ale nagle wszystko trysnęło i powróciło do tego czym jestem teraz. Mam o sobie zdanie, że nie dam rady i tak schudnąć, że lepiej jeść, jeść i jeść. Nie myślę o chorobach, jakie mnie czekają... chciałabym coś z tym zrobić, ale co...


mój były przyjaciel miał identyczny problem, tyle że płci męskiej.
polecam ci operację bariatryczną, to na prawdę nie boli, wszystko jest pod narkozą, nic skomplikowanego.
nie bój się że po operacji znowu utyjesz, bo tak nie będzie, kumpel juz 3 lata trzyma +/- 85kg (180cm) co na chłopa nie jest wagą dużą, a nie stosuje jakichkolwiek "głodówek".
z tego co usłyszałem to bardzo drogie to nie jest.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Fleure_De_Violette 02 sie 2012, 17:28
zaqzax-3, nie każdy ot tak sobie może zrobić tę operację. Trzeba mieć BMI powyżej 40.
Life always offers you a second chance. Its called tomorrow.
Posty
816
Dołączył(a)
25 cze 2012, 20:14
Lokalizacja
Śląsk

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 sie 2012, 17:52
Mi sie wydaje, że sama operacja nic nie zmieni. Jeśli objadanie się to objaw jakiegoś problemu, to on nie zniknie po zabiegu. I co wtedy ? Używki lub inne "czasoumilacze" ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Bycie puszystym - wyrok?

przez sergi 17 sie 2012, 10:10
Ludzie mający problem z nadwagą często są wytykani palcem w społeczeństwie. Niestety tak jest, że zdrowy i piękny człowiek to człowiek szczupły i wysportowany. Czy wiec możemy napiętnowywać ludzi otyłych? Oczywiście, że nie, ale powinniśmy im pomagać. Niestety przerażająca większość ludzi otyłych to czyste obżarstwo i lenistwo. Jeżeli nadwaga jest wynikiem choroby to okay, ale nie można tolerować i przymykać oczu na problem obżarstwa. Tacy ludzie często sami nie chcę schudnąć, bo kochają jeść niestety. Ludzie bierzcie się w garść i poruszajcie się trochę i nie jedzcie wszystkiego co popadnie, a szczególnie tego śmieciowego jedzenia. Wiem, że to pyszne i w ogóle ale trzeba siew sobie zaprzeć i zadbać o swoje zdrowie, a co za tym idzie o życie. Chyba lepiej jest żyć niż zjeść kolejnego BigMaca.
Ostatnio edytowano 17 sie 2012, 11:54 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto link
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 sie 2012, 10:03

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez linka 17 sie 2012, 10:15
Hmm, pomagać, mobilizować ale też wyraźnie mówić, że to jest złe, niezdrowe i zagrażające życiu - tak samo jak palenie, picie, branie narkotyków - to powolne wyniszczanie siebie.
Nie cierpię jak (ostatni modny trend) wmawia się ludziom, że otyłość jest "fajna" bo otyli są szczęśliwsi, bardziej uśmiechnięci, wyluzowani - bull shit!!
Na drugim biegunie tej samej prostej jest promowane w tv wychudzenie, te modelki, wystające kości - bleh, to tak samo wyniszcza ........
Natomiast, mam koleżankę, która z natury jest bardzo bardzo szczupła i na ulicy nie omijają jej spojrzenia, komentarze.....

-- Pt sie 17, 2012 9:16 am --

Ps. a Wyrok to jest np. SM, rak czy inne świństwo, to czy ktoś jest puszysty czy nie zależy tylko i wyłącznie od niego!!
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 sie 2012, 11:00
Linka przepraszam,mam pytanie: byłaś kiedyś otyła? (Nie mówię tutaj o przekroczeniu prawidłowej wagi o kilka kilogramów).To samo pytanie mam do sergiego.Oczywiście nie zgadzam się z promowaniem otyłości czy też w przeciwnym wypadku:promowaniu super-pakerów w tv,pojawiających się na ekranie tylko dlatego,że mają mięśnie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez L.E. 17 sie 2012, 11:10
człowiek nerwica, nie chodzi o ilość kilogramów ponad normę, ale o to, jak się z tym człowiek czuje.
Nie byłam nigdy otyła, ale byłam mocno okrągła (kilka kilo nadwagi na prawdę sporo robi przy moim wzroście). Miałam buzię jak księżyc w pełni, drugi podbródek, boki...
Milion razy próbowałam się tego pozbyć i nigdy nic z tego nie wychodziło. Zawsze patrzyłam na znajome, kilka kilo szczuplejsze ode mnie i miałam wrażenie, że jestem co najmniej dwa razy od nich grubsza.
Nie wiem, co się stało, że w końcu udało mi się wrócić do prawidłowej wagi. Prawdopodobnie ogarnięcie większości problemów z zaburzeniami sprawiło, że w końcu i z tym mogłam się ruszyć z miejsca.
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez linka 17 sie 2012, 11:22
W ciągu roku przytyłam z 55 kg do 72 ...... nawet przy moim wzroście, to nie mało. Nigdy nie miałam nadwagi a tu nagle..... byłam, delikatnie mówiąc...nalana, to było fe, wszystkie ubrania do wymiany, koszmar, trzęsące się galaretowate cielsko blee. Pomijam fakt, że zaczęłam mieć problemy z cholesterolem (w tym wieku, przy teoretycznie prawidłowym BMI !!)
Ale nie dość, ze sama źle się z tym czułam, to odpychałam od siebie partnera.......no i trzeba było się za siebie zabrać, raz w tygodniu basen, raz długi spacer, odrzuciłam słodycze, chleb, wszelakie makdonaldy, pizze, frytki, jadłam masę warzyw, owoców, piłam hektolitry wody, czerwonej herbaty, ograniczyłam alkohol znacznie. Udało się spaść do 62 i było idealne..... teraz czuję, że znowu "rosnę" i chyba znowu trzeba się za to zabrać.... :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Bycie puszystym - wyrok?

przez Saraid 17 sie 2012, 11:28
linka, to tak jak ja :D miałam nadwagę,walczyłam z nią długo marny efekt,ale z czasem nerwica zrobiła swoje zeszczuplałam ,nie mam żadnych problemów z nadwagą od lat.
Saraid
Offline

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 sie 2012, 14:37
W sumie przepraszam za poprzednie pytanie bo było trochę nie na miejscu...W 2003 roku miałem 80 kilo...wcześniej ponad 70...zacząłem tyć w momencie kiedy zaczeło się branie leków...i zaczeły się pojawiać inne problemy...Zajadałem swoje lęki,doły...właściwie nadal to robię..teraz mam 100kilo przy wzroście 185cm i stłuszczoną wątrobę.Wiele razy próbowałem odpuścić słodycze i inne rzeczy na rzecz warzyw,owoców....ale trwało to może 2-3 tygodnie...W tym roku byłem dietetyczki i na diecie zaproponowanej przez nią wytrzymałem ponad miesiąc...Skąd Wy bierzecie motywacje do chudnięcia?Wiem że mogę przez moją wagę miec problemy z wątrobą,z sercem.....ale nie czuje motywacji!:( ...może to dlatego,że podświadomie tak bardzo nienawidzę siebie,że chce siebie hmm w perfidny sposób zniszczyć?(teraz na to wpadłem,ale to głupie chyba)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 sie 2012, 15:25
człowiek nerwica, sama dieta bez ruchu nic nie zdziala..im wiecej sie ruszasz tym mniejsza ochota na jedzenie.
Nie cierpię jak (ostatni modny trend) wmawia się ludziom, że otyłość jest "fajna" bo otyli są szczęśliwsi, bardziej uśmiechnięci, wyluzowani

Nie sadze zeby sie to ludziom wmawialo.. jest natomiast trend mowienia ze nie trzeba byc anorektycznie chudym zeby byc atrakcyjnym i zaokraglenia u kobiet sa fajne. Mam dziecko z nadwaga ... kiedys byla bardzo chora i leczyli ja sterydami..bardzo przytyla. Jej organizm to zapamietal. Teraz nawet jak schudnie to jedzac to samo co ja , w tych samych ilosciach a ja nie jadam duzo ..od razu puchnie. Mnie nie przybywa nic.. ona nabiera kg. Co mam jej powiedziec? ze jest leniwa, obrzydliwa bo gruba, ze powinna schudnac bo jej cialo nie jest fajne? Nie, mowie jej ze jest ladna, nie kazdy lubi chudzielce, zeby sie nie martwila i polubila siebie taka jaka jest.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Bycie puszystym - wyrok?

przez Stark 17 sie 2012, 15:28
Ma się nadwage - przejebane na wielu materiach żywota,niema cudów.
Że niby tacy ludzie szczęśliwi są? Gówno prawda,utrudnia to żywot na każdej płaszczyźnie.
Wiadomo,sami decydujemy co jemy,ale cóż w nadwadze niema nic dobrego.
Stark
Offline

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 sie 2012, 16:05
człowiek nerwica napisał(a):W sumie przepraszam za poprzednie pytanie bo było trochę nie na miejscu...W 2003 roku miałem 80 kilo...wcześniej ponad 70...zacząłem tyć w momencie kiedy zaczeło się branie leków...i zaczeły się pojawiać inne problemy...Zajadałem swoje lęki,doły...właściwie nadal to robię..teraz mam 100kilo przy wzroście 185cm i stłuszczoną wątrobę.Wiele razy próbowałem odpuścić słodycze i inne rzeczy na rzecz warzyw,owoców....ale trwało to może 2-3 tygodnie...W tym roku byłem dietetyczki i na diecie zaproponowanej przez nią wytrzymałem ponad miesiąc...Skąd Wy bierzecie motywacje do chudnięcia?Wiem że mogę przez moją wagę miec problemy z wątrobą,z sercem.....ale nie czuje motywacji!:( ...może to dlatego,że podświadomie tak bardzo nienawidzę siebie,że chce siebie hmm w perfidny sposób zniszczyć?(teraz na to wpadłem,ale to głupie chyba)

100 kg przy 185 cm to nie jest jak na faceta duża nadwaga jak ktoś jest w miarę umięśniony( ale nie koniecznie jakiś super paker) to może wyglądać normalnie znaczy jak masywny kawał chłopa a dużo kobiet lubi takich. No ale ty masz chyba problemy z kręgosłupem i nie bardzo możesz ćwiczyć.
Ja tam słodyczy też odpuścić nie mogę ważę 103-4 kg przy 194 cm także jeszcze na takiego grubego nie wyglądam a ludzie się dziwią że ja ponad 100 kg ważę jak im mówię.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17043
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 17 sie 2012, 16:38
Ja, z własnego doświadczenia napiszę, że bycie otyłym to świetny sposób na bycie nieszczęśliwym, to świetny sposób na bycie wyśmiewanym i zaszczycanym tylko pogardliwymi spojrzeniami otoczenia, to świetny sposób na problemy zdrowotne, problemy z kupnem ubrań, to świetny sposób na depresję i problemy z jedzeniem...

Otyłość to choroba i powinno się ją leczyć, a w Polsce niestety ciągle się tego nie traktuje zbyt poważnie. Ludzie otyli doskonale zdają sobie z tego wszystkiego sprawę, ale lata nawyków nie tak prosto wyplenić, a pogarda społeczeństwa wcale w tym nie pomaga. A potem stosuje się drakońskie diety, niszczy metabolizm, popada w zaburzenia odżywiania. I zamiast lepiej jest coraz gorzej. A frustracja rośnie...

Mówię tu jednakże o otyłości, a nie 3 kg za dużo, bo to zazwyczaj są zupełnie odrębne sprawy.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do