Bycie puszystym - wyrok?

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Depresyjka 01 lip 2012, 18:19
Witam,
może dość dziwnie nazwałam ten temat, jednak chciałabym żebyście powiedzieli co sądzicie o moim śmiesznym problemie.
Uogólniając - jestem gruba. Od kiedy pamiętam, byłam gruba. Jedynie nieco szczupłości miałam w okresie dojrzewania, ale teraz? ehh.. dawne czasy.

Mam taki 'nawyk', czy jak to inaczej nazwać, że kiedy się martwię, stresuję, albo po prostu nudzę to jem. Jem na potęgę. Moje otoczenie krytykuje mnie na każdym kroku - nie czuję się dobrze ze swoją tuszą, jednak kiedy mi jeszcze inni mówią, że muszę się odchudzać to załamuję się tym bardziej. Mam w sobie coś takiego, ze po takich słowach jeszcze więcej muszę jeść - nie wiem czy to na złość całemu światu, czy co, ale wiem, że krzywdę robię sobie. Jednak nie potrafię się powstrzymać. Moja samoocena sięgnęła dna, wstydzę się siebie i przez to uczucie chce jeść więcej by się jakoś pocieszyć! Wiem, że to absurd, ale.... nie potrafię przestać. Kiedyś przez parę miesięcy odchudzałam się, było widać efekty, nawet samopoczucie miałam o wiele lepsze, ale nagle wszystko trysnęło i powróciło do tego czym jestem teraz. Mam o sobie zdanie, że nie dam rady i tak schudnąć, że lepiej jeść, jeść i jeść. Nie myślę o chorobach, jakie mnie czekają... chciałabym coś z tym zrobić, ale co...
To już jest koniec... I nie ma już nic!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:56

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 01 lip 2012, 22:08
najlepiej to terapia, bo widać Twoje obżarstwo to tylko objaw czegoś poważniejszego

choć to tylko teoria, bo sama strasznie się obżeram, ale dotyczy to tylko czekolady :D
jedno na pocieszenie Ci powiem, że najgorzej jest na początku. Ja kiedyś próbowałam zerwać za nałogiem, i jak już wytrzymałam pierwsze tygodnie, to potem było już bardzo łatwo , ale najważniejsza zasada,
ZERO zakazanych rzeczy i żadnych wyjątków w święta itp
( u mnie to były tylko słodycze, u Ciebie powinno być np ZERO jedzenia powyżej iluś tam kalorii, bo chcesz schudnąć)
wiem, łatwo powiedzieć... trzymam jednak kciuki :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Pieprz 01 lip 2012, 22:22
Dobrze że wiesz co jest źródłem Twoich problemów z nadwagą - złe regulowanie emocji. Myślę że terapia to najlepsze rozwiązanie, jest coś takiego jak mitingi anonimowych żarłoków i od tego bym spróbował zacząć.
No i ćwicz. Dużo ćwicz. Od ćwiczenia się mniej chce jeść. Ja np. od kiedy codziennie ćwiczę to mój apetyt wieczorem i w nocy zmniejszył się dwukrotnie jak nie bardziej.
Powodzenia :smile:

-- 01 lip 2012, 22:22 --

ale najważniejsza zasada,
ZERO zakazanych rzeczy i żadnych wyjątków w święta itp

To nie jest najważniejsza zasada. Tzn. dla niektórych może być, a dla innych lepsza jest zasada że można sobie np. raz w tygodniu na coś pozwolić.
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 01 lip 2012, 22:42
ja to pisałam, to znaczy, że z mojego doświadczenia tak wynika i piszę w swoim imieniu, a nie wszystkich innych :D nie ma jednej idealnej metody wiadomo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Depresyjka 02 lip 2012, 00:09
Jeżeli zacznę się odchudzać to... nie mogę sobie pozwolić na cokolwiek, bo wtedy to już koniec diety.
Najlepsze jest to, że często niektórzy pytają mnie (są w trakcie diet) co powinni jeść itp. Doradzę im, ale sama sobie doradzić nie potrafię.

A gdzie ja mogę znaleźć takie grupy wsparcia? Nie wiem czy znajdę odwagę :P :(
To już jest koniec... I nie ma już nic!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:56

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Pieprz 02 lip 2012, 00:26
u mnie w ośrodku terapii dla dorosłych dzieci alkoholików była ściana oblepiona ogłoszeniami tego typu (jedzenioholicy, komputeroholicy, narkomani, seksoholicy itd).
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 02 lip 2012, 00:46
Depresyjka, mnie to sie widzi, że masz bardzo małe doświadczenia w zrzucaniu wagi, nie piszesz nic o metodach jakie stosowałaś żeby schudnąć, czy np stosowałaś monodiety czy coś innego? no i przedewszystkim nie wydaje mi się, żebyś miała powazny problem z głową ;) to, że krytyka bliskich Cię rani - to jest rzeczą naturalną, wręcz zdrową reakcją i każdego takie uwagi bolą. nie znaczy to, że trzeba od razu biec do psychologa. z obserwacji znajomych widze, że 3/4 populacji poprawia sobie humor czekoladą i to jeszcze nie zbrodnia. grunt, że potrafisz jasno określić i opisać swoje uczucia w związku z tym i to jest ok. na Twoim miejscu zwróciłabym sie do dietetyka. Masz problem ze stabilizacją diety, a on właśnie w tym Ci pomoże.
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez halenore 02 lip 2012, 00:47
Depresyjka, to jest "zajadanie" emocji. Za tym kryje się coś więcej. Znalezienie odpowiedzi co to takiego będzie połową sukcesu.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Bycie puszystym - wyrok?

przez klarunia 02 lip 2012, 00:54
Nie lubię takich stwierdzeń w stylu "nie potrafię przestać", "to silniejsze ode mnie", "to wina choroby" itd. E tam, sama przez wiele takich rzeczy przechodziłam i zawsze wystarczyła determinacja i czas, żeby się tego, czy tamtego pozbyć. Jejku, tyle jest informacji teraz na różne tematy, sposobów leczenia itd. Dla mnie takie trwanie przez x lat w jednym i tym samym problemie to po prostu kwestia wyboru. Po prostu lenistwo. Wiem, pewnie większość tu się ze mną nie zgodzi, ale jestem zdania, że problemy typu anoreksja, czy takie jak Ty masz nie wymagają niewiadomo ile dziesiątek lat, żeby się ich pozbyć. Trochę czasu trzeba, ale bez przesady. Za rok, dwa mogłabyś być zdrowa. Jakbyś była wystarczająco dociekliwa to znalazłabyś źródło tego. Może ktoś powie, że osądzam. To prawda, osądzam, ale takie jest moje zdanie. Już mam dosyć słuchania o tym, jak to ludzie są bezradni i jak to nic nie mogą zrobić i tych pytań w rodzaju: "chciałbym, ale jak?". Dla mnie to głupie.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez halenore 02 lip 2012, 02:10
klarunia, no teraz z deka pitolisz. Każdy przypadek jest inny. Niektórzy walczą z zaburzeniami odżywiania, depresją, nerwicą, ChAD-em przez całe życie. Za szybko stawiasz diagnozy i ferujesz wyroki.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Depresyjka 02 lip 2012, 03:44
Rzeczywiście - nie powiedziałam jasno co robiłam w tym kierunku.
Dietetyka odwiedzałam parokrotnie - on mi doradzał co i jak. Starałam się to utrzymać, jednak bezskutecznie. Stosowałam mnóstwo rodzajów diet, by przypasowały mi, ćwiczyłam regularnie, to trwało naprawdę parę dobrych lat, ale za każdym razem, kiedy rozpoczynałam coś nowego, po max 3 miesiącach znikało.
Mam w sobie coś takiego ( i się z tym nie kryję), że to co rozpocznę - nie potrafię zakończyć sukcesywnie. W połowie drogi za każdym razem (nie tylko o odchudzaniu tu mówię) uginam się, przestaję to robić, bo nagle powracają mi myśli w stylu: "Po co ja to robię?" czy też "I tak mi się nie uda!!"
Żyję bardzo w świecie marzeń, wyobrażam sobie jaka to szczupła i radosna jestem, ale nie potrafię tego przenieść do świata rzeczywistego i wtedy idę do lodówki i zajadam (niekoniecznie słodycze). Jeżeli chodzi o przygotowanie w stylu "znajomość diety" czy też "co mi wolno, a co nie" to mam to opanowane w malutkim paluszku. Jak wspomniałam... największy mój problem tkwi chyba w tej myśli, że i tak mi się nie uda, ten pesymizm. I tego właśnie nie potrafię pokonać :(((( I kolejna wizyta w kuchni...
To już jest koniec... I nie ma już nic!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:56

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 02 lip 2012, 09:34
[quote="Depresyjka"] Jeżeli chodzi o przygotowanie w stylu "znajomość diety" czy też "co mi wolno, a co nie" to mam to opanowane w malutkim paluszku. Jak wspomniałam... największy mój problem tkwi chyba w tej myśli, że i tak mi się nie uda, ten pesymizm. I tego właśnie nie potrafię pokonać :(((( I kolejna wizyta w kuchni...[/quote

właśnie! pamiętam,kiedy udało mi się nie jeść słodyczy całe 2 lata, to wyjściowo byłam w zupełnie innym stanie psychicznym niż teraz. Chodzi o to, że teraz czuję się źle, mam objawy nerwicy i teraz wiem, że byłoby mi sto razy trudniej nie jeść, wtedy po prostu było łatwiej zacząć w ogóle. Według mnie te wszystkie metody( tak jak piszesz wiesz co wolno a czego nie wolno itp.) są bez sensu, jak podstawa, czyli psychika działa źle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Bycie puszystym - wyrok?

Avatar użytkownika
przez Depresyjka 02 lip 2012, 13:04
Właśnie doszłam do takiego wniosku, że coś u mnie bardziej z psychiką, czy własną samooceną niż z dietą etc.

I tu jest ten problem, dlatego wolałam napisać tu do was, byście mi doradzili ;) Psycholog nie doradził, a tylko z wami mogę tak szczerze porozmawiać :((
To już jest koniec... I nie ma już nic!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:56

Bycie puszystym - wyrok?

przez klarunia 02 lip 2012, 13:16
klarunia, no teraz z deka pitolisz. Każdy przypadek jest inny. Niektórzy walczą z zaburzeniami odżywiania, depresją, nerwicą, ChAD-em przez całe życie. Za szybko stawiasz diagnozy i ferujesz wyroki.



A to jest już nieuprzejme z Twojej strony. Ja wyraziłam swoje zdanie, do czego miałam prawo i podkreśliłam, że jest to moje zdanie i że pewnie większość się ze mną nie zgodzi. A Ty? Niezbyt miły zwrot: "pitolisz". Poza tym nie postawiłam żadnej diagnozy. Jak się ze mną nie zgadzasz, to nie narzucaj mi swojego zdania, tylko napisz, że Ty masz inne.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do