Nie mogę jeść

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Nie mogę jeść

przez Laima 22 mar 2012, 21:36
girl anachronism, nic dziwnego skoro najesz się do syta o 22-23 to z rana nie chce Ci się jeść.
Ja odwrotnie,śniadanie zaraz po wstaniu,a zero kolacji tj. gdzieś tak od 16.00 nie jem do wstania.
Laima
Offline

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez missgrabelinka 22 mar 2012, 21:59
A moje śniadanie to kawa, papieros i leki :)
"Wszystko mnie obchodzi. Nie obchodzi mnie nic."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lut 2012, 18:14
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 23 mar 2012, 00:00
missgrabelinka no i elegancko :mrgreen:
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie mogę jeść

przez Laima 23 mar 2012, 00:12
missgrabelinka, zielona miętowa, nie róbcie z forum pro any bo nie którzy tu chcą się wyleczyć :nono:
Laima
Offline

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 23 mar 2012, 01:03
racja, powiało nostalgiczne pro aną ;) ale obiecuję poprawę.
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 mar 2012, 03:56
missgrabelinka, jest taka odmiana bulimii, w której nie prowokuje się wymiotów. Ta odmiana jest rzadsza od tej pierwszej.
Zgadza się...nie prowokuje się wymiotów,napady choroby mogą być okresowe i naznaczone są naprzemiennymi epizodami objadania się i głodzenia...zgłaszam się jako ta,która zmaga się z tym od 5 lat...na razie nie jest źle-udaje mi się z tym w miarę walczyć,choć zależy to niestety od natężenia stresu i jeszcze paru innych czynników...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez missgrabelinka 23 mar 2012, 10:27
Laima, przepraszam ;)
Bellatrix, mi zniknęła bulimia 2 mies temu około...
"Wszystko mnie obchodzi. Nie obchodzi mnie nic."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lut 2012, 18:14
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 mar 2012, 17:17
missgrabelinka, też mam okresy,kiedy zaburzenia odżywiania znikają na 3-4 miesiące,ale później znowu dają o sobie znać.Wracają jak bumerang :(
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez girl anachronism 23 mar 2012, 19:57
missgrabelinka napisał(a):A moje śniadanie to kawa, papieros i leki :)

No, jeśli tak liczyć, to też mam śniadania ;)

Laima napisał(a):girl anachronism, nic dziwnego skoro najesz się do syta o 22-23 to z rana nie chce Ci się jeść.

W sumie racja.
wild hearts can't be broken.

F31
Posty
1315
Dołączył(a)
16 wrz 2011, 09:12
Lokalizacja
Kraków

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 23 mar 2012, 22:54
girl anachronism, nic dziwnego skoro najesz się do syta o 22-23 to z rana nie chce Ci się jeść.

ja musze w tym miejscu przywołać przykład mojej matki :D (tylko absolutnie nie bierzcie tego do siebie, to żadna aluzja). moja matka cały dzień potrafi chodzić i stękać domownikom, że ma "ściśnięty żołądek, nic nie może jeść, cokolwiek zje zaraz przez nią przelatuje (cytat), itp, itd' budzi litość i współczucie, poczucie winy tak, jakby to od nas zależało, to, czy ona może jeść. a potem 1:00-2:00 w nocy na zegarze -jeb- drzwi od lodówki i mamusie wynosi z kuchni talerz kiełbas, wędlin, serów, co tam akurat znajdzie, do tego 2-3 pomidory opier**la z łupami, ze wszystkim, taki jej zestaw standardowy. Na rano wielkie larum, że brzuch ją boli i że ma raka :| Poza tym nigdy nie weźmie do ryja jak człowiek kawałka ciasta, które upiekła i proszę, żeby chociaż spróbowała. za to jak robi 'napad' wieczorny i znajdzie takie ciasto to ćwiartka blachy znika. a rano wielce zdziwienie, że ją brzuch boli :/ nienawidze jej. budzi we mnie agresję.

missgrabelinka, też mam okresy,kiedy zaburzenia odżywiania znikają na 3-4 miesiące,ale później znowu dają o sobie znać.Wracają jak bumerang

o proszę. a tego nie wiedziałam, ale to tłumaczy moje okresy 'wyciszenia', jedzenie "w normie" i braku zainteresowania kontrolowaniem wagi :?
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez freya 24 mar 2012, 15:10
Wczoraj przez cały dzień nic nie jadłam. Nie potrafię... :(
'Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?'

Venlectine
Symla
Topamax
Ketrel
doraźnie Afobam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1702
Dołączył(a)
21 lut 2012, 23:19

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez missgrabelinka 24 mar 2012, 23:26
Męczę się i nikt mnie nie rozumie... :cry:
Codzienna walka- Ja kontra żarcie. I porażka...
"Wszystko mnie obchodzi. Nie obchodzi mnie nic."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lut 2012, 18:14
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Nie mogę jeść

Avatar użytkownika
przez KASZKA 25 mar 2012, 10:03
witam wszystkich

mam 178 cm wzrostu i obecnie ważę 40 kg, czyli jestem strasznie chuda.... wyjątkiem jest brzuch - taki wywalony do przodu bęben, wyglądam jak patyczak w ciąży....
jeść też nie mogę.... jeśli już zmuszaam się, zeby coś przełknąć próbuję żeby było to na maksa kaloryczne, bo przy tych ilościach, które daję radę przyswoić na warzywkach bym długo nie pociągneła.
problem w tym, że cokolwiek zjem z miejsca jest mi niedobrze, zaczynam co trochę żygać, boli mnie żołądek... generalnie klęska
zdiagnozowaną mam silną nerwicę i zastanawiam się czy to nie może być z nią związane, co myślicie na ten temat?
mój psychiatra nie podejmuje tego wątku - słucha tylko o bólach i mdłościach w sytuacjach które mnie stresują (czyli 90% tego co mnie otacza)
może stresuje mnie jedzenie.
z jednej strony wiem że powinnam przytyć bo jestem za chuda, ale przez ten wielki brzuch wydaje mi się że jak przytyję kilka kilo to będę monstrualna (jeszcze ten wzrost)... to trwajuż ze 2 lata... mam dosyć takiego życia. Nie zjem nic przy innych, poza domem bo boję się, że zacznie mnie boleći będę żygać, więc jem tylko wieczorem, w domu - a i tak efekt ten sam...

sorry, że to wszystko takie chaotyczne, ale trudno zebrać mi myśli

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 paź 2006, 15:39
Lokalizacja
Łódź

Nie mogę jeść

przez basiakrol 04 cze 2012, 18:02
Kaszka, miałam to samo. Mam 162 cm wzrostu i potrafiłam ważyć nawet 35 kg. Nie jest to nic innego jak Anorexia i niestety w Polsce ciężko jest to leczyć. Nie mówiąc już o tym, ze do szpitala na terapie nie chcieli mnie przyjąć, bo nie uczę się w Polsce ani nie pracuje. Tak odsyłali mnie tu i tam nie wiedzieli nawet dokładnie co mi jest, mówili ze to stress etc. Najlepsze jest to, ze ludzie którzy mnie otaczali nigdy nie udzielili mi żadnej pomocy, mówiąc ze moje prywatne życie nikogo nie interesuje. Wręcz przeciwnie narzekali ze jestem mało atrakcyjna, odpychająca, ze wyglądam jak pieprzony chomik albo zielony ufoludek. Ze moja prace jako muzyk wykonuje źle, nie profesjonalnie, ze ktoś tam na youtube lepiej śpiewa lub tańczy ode mnie i dlaczego ja nie mogę być taka jak oni?! Organizm nie był w stanie przyjmować pokarmu. Po jakimś czasie serce mi pieprznęło z niedożywienia i siedziałam w szpitalu na kroplówce. Potem wózek inwalidzki bo z bólu i osłabienia nie dało się chodzić. Chciałam popełnić samobójstwo. Tak bardzo się nienawidziłam, ze nie mogłam patrzeć w lustro. Przeżyłam piekło ale dzięki mojemu chłopakowi i najbliższym udało mi się dość do siebie chociaż w takim stopniu żeby chociaż raz na dzień zjeść ciepły posiłek. To do czego zmierzam jest żeby wyleczyć się z tej choroby trzeba znaleźć jej przyczynę i dość do źródła. W moim przypadku przyczyna było nic innego głupi ludzie i ja głupia bo uwierzyłam co mówią. Szukałam w sobie perfekcji, zadręczałam się, aż zrozumiałam, ze nikt nie ma prawa mówić nikomu ze ktoś jest gorszy niż on sam. Nawet jeśli cały świat będzie ci tak mówił a ty jesteś nikim innym jak prostym człowiekiem, który ma w sercu dobre intencje, kocha zwierzęta, nie lamie prawa i nawet posiała mały w życiu talent połączony z jakimś marzeniem to na jakiej podstawie masz uwierzyć, ze jest inaczej i iść droga większości. Zastanów się. Zycie jest jedno a ty jesteś człowiekiem i masz prawo żyć, nikt nie ma prawa ci tego odbierać, a jeżeli się komuś to nie podoba to zawsze możesz iść gdzie indziej. Świat jest wielki i nie trzeba nikomu nic udowadniać.

:mrgreen: Basia
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 cze 2012, 17:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do