Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mxoxo 24 sie 2010, 23:12
Witam.
Powiem od rzeczy, a mianowicie chodzi o to, że od urodzenia jestem szczupła. Staram się przytyć bezskutecznie. Często miewam depresję i potrafię kilka dni w łóżku przeleżeć i nic nie jeść. Zawsze jak przybędzie mnie 1 kg to potem po dołku zrzucę 2 kg. To chyba nie anoreksja co nie? Bo chuda nie chcę być :hide:
Lubię deszcz, bo w deszczu nie widać moich łez...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
24 sie 2010, 13:04

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 24 sie 2010, 23:32
chojrakowa napisał(a):Ekhm... no to może jako eks?anorktyczka się wypowiem.
Anoreksja to przede wszystkim stan umysłu, a dopiero jego konsekwencją jest chudnięcie. To autodestrukcja przez duże A - nienawiść do siebie, swoich słabości i skoncentrowanie się na tym, co zmienić można - na ciele. Ciało jest złe, słabe, często nie daje rady. Jest obleśne, domaga się jedzenia. Nie mając kontroli nad swoim życiem szukamy jej gdzie indziej, więc czemu właśnie nie tu? Brak okresu - dobrze, ten potwór słabnie, anemia - dobrze, 1:0 dla mnie. I chudość, ta niedościgniona z wybiegów, zdjęc, koleżanek. Anorektyczka to osoba z zerowym poczuciem własnej wartości - jest lepsza tylko od grubasów i tych, którzy jedzą - bo ona nie musi. To nie organizm rządzi, tylko ona - nakarmi go dopiero kiedy ona zdecyduje, że można jeść. To frustracja, ciągła walka, bo przecież nielatwo wygrać z fizjologią i potężna potrzebą jaką jest głód. Ale to walka satysfakcjonująca, każdy dekagram mniej to nagroda, motywacja. Anoreksja bardzo ogranicza, izoluje - wszyscy żrą, to ohydne. Ja nie rozumiałam np jak można w kinie wpieprzać popcorn, tyle kalorii a idzie się oglądać a nie żreć. ;) Niestety, mimo małych sukcesów ciało ciągle jest niedoskonałe, odruchy podobne jak przy jadłowstręcie nasilają się, a organizm wykończony głodówką nie tylko niedomaga, ale umiera. To piękne dla takiej dziewcyzny, piękne choć smutne i bolesne.
Tak przeżyłam ostrą anoreksję ja, za anorektyczkę nadal się uważam, chociaż waże normalnie - przez brak psychoterapi mój umysł nadal choruje, tylko ciało szaleje, a ze świadomością choroby dużo ciężej mi wkręcic się w anorektyczną rutynę chudnięcia, moze to i dobrze?
Rozpisałam się, mam nadzieje, że komuś się przyda.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mxoxo 25 sie 2010, 09:22
Dziękuję :roll:
Lubię deszcz, bo w deszczu nie widać moich łez...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
24 sie 2010, 13:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mikimoka 27 sie 2010, 04:18
Depresja? Niejedzenie? 2 dni w łóżku? Hm.. stąd moje pytania:
Co jest przyczyną Twojego stanu psychicznego?
Byłaś u psychologa?
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mxoxo 29 sie 2010, 22:53
Przyczyna? Nie potrafię zaakceptować siebie, odrzucam wszelkie zaloty chłopaków (bo po prostu nie mogę tego przyjąć do świadomości, że zasługuję na jakiekolwiek szczęście). Izoluję się, staram się nikomu nie ukazywać swoich problemów, nie wyrażać przy nikim smutków. Chcę żeby myśleli, że jest OK. Nie otwieram się przed nikim a tym bardziej przed psychologiem :-| Tyle spotkało mnie nieszczęść, że już wolę się nie narażać ...
Lubię deszcz, bo w deszczu nie widać moich łez...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
24 sie 2010, 13:04

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mikimoka 30 sie 2010, 03:27
A jakie to nieszczęścia się wydarzyły?;>
Jakie masz relacje z rodzicami? Jak układa Ci się w domu?
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mxoxo 30 sie 2010, 22:52
Moje relacje z rodzicami są w porządku. Zawsze starają się jak najlepiej dla mnie. Ja chcę żeby ich wychowanie nie poszło na marne, staram się żeby oni myśleli, że jest dobrze. Żeby byli szczęśliwi. Moje złe doświadczenia zaczęły się gdy miałam 12 lat, nie chodzi o problemy rodzinne tylko raczej zdrowotne. Teraz już na prawdę mi na tym nie zależy. Chcę by inni byli szczęśliwi 8) Mój ból psychiczny ... jak to brzmi :shock: ... on był ignorowany.
Lubię deszcz, bo w deszczu nie widać moich łez...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
24 sie 2010, 13:04

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mikimoka 30 sie 2010, 22:57
Napisz śmiało co się wydarzyło w wieku 12 lat:) chciałabym zrozumieć Twoją sytuację. Pozdrawiam ciepło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mxoxo 31 sie 2010, 00:01
Dobra co mi tam :/
W wieku 12 lat i nawet do teraz miałam problemy z wymową. Nie wytykali mnie, ale nie mogłam i dalej nie mogę tego zaakceptować. Starałam się unikać kontaktów towarzyskich. Miałam kilka sporych potyczek z siostrą młodszą, wiadomo jak to jest, ale u mnie było ciężko z nią. Już tak nie jest. W szkole całe gimnazjum pozwalałam sobie być poniżana przez kolegę, któremu dałam kosza. Jestem taka, że jak ktoś powie mi co ze mną jest nie tak to staram się to zmienić. Straciłam pewność siebie, swój styl ubierania. Głównie skupiałam się na nauce żeby jakoś to przeminąć. Teraz jestem w technikum, w klasie uważana za szarą myszkę. Rodzice jeżdżą ze mną po logopedach, chirurgach, operację będę miała, ale dopiero za 8 lat, więc wybrałam logopedę.
Mam kolegę, którego na prawdę lubię i chciałabym z nim być, ale nie potrafię się otworzyć na niego ani żadną moją przyjaciółkę. Nie potrafię być asertywna. No po prostu czuję się jak śmieć, bo tak to powiem. Same złe rzeczy to ja. Kilka razy byłam w szpitalu, za każdym razem z innego powodu. Nic mi nie wychodzi. Staram się wyjść na prostą, ale czasem brakuje mi wiary w siebie. Nie chcę ranić innych, boję się każdego swojego kroku :roll: Nie mam ochoty uczestniczyć w tym świecie. Kilka razy się pocięłam bo mam siebie dość. Całe moje życie to bagno ... zupełna pustka, nic tylko cierpienia.
I teraz żeby nie było, że jestem egoistką to opowiem jaką miałam sytuację. Aż mi niemiło o tym pisać.
Popełnił samobójstwo mój kuzyn, w sumie to były 3 samobójstwa w ciągu 1 godziny, tak jakby się umówili. Moja babcia się dowiedziała to boso pobiegła do nich (w sąsiedztwie mieszkają). A ja za babcią biegłam z jej butami. Wszystkie panie stały przed bramą a moja babcia pobiegła tam na strych. Też tam weszłam. Babcia spadła ze schodów bo zemdlała :cry: Potem to było już piekło.
Zawsze pomagałam koleżankom w ich problemach, niestety nie mogłam liczyć na ich wsparcie. Obcy ludzie potrafią do mnie podejść i się zwierzyć. Nie wiem chyba to po mnie widać, że potrafię słuchać. Wiele razy pomagam innym, nie licząc się ze sobą.
Cały czas wmawiam sobie że nie mam problemów. A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego :mhm:
No i jak mnie dół dopadnie to leżę sobie w łóżku tak żeby mnie nikt nie widział. Jestem okropna :(
Lubię deszcz, bo w deszczu nie widać moich łez...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
24 sie 2010, 13:04

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mikimoka 31 sie 2010, 01:14
mxoxo napisał(a):Dobra co mi tam :/
W wieku 12 lat i nawet do teraz miałam problemy z wymową. Nie wytykali mnie, ale nie mogłam i dalej nie mogę tego zaakceptować.
A co dokładnie masz z wymową hm?

Starałam się unikać kontaktów towarzyskich. Miałam kilka sporych potyczek z siostrą młodszą, wiadomo jak to jest, ale u mnie było ciężko z nią. Już tak nie jest. W szkole całe gimnazjum pozwalałam sobie być poniżana przez kolegę, któremu dałam kosza.
Heh.. a do czubek z niego co?
Jestem taka, że jak ktoś powie mi co ze mną jest nie tak to staram się to zmienić. Straciłam pewność siebie, swój styl ubierania. Głównie skupiałam się na nauce żeby jakoś to przeminąć. Teraz jestem w technikum, w klasie uważana za szarą myszkę.
Może poszłabyś do pedagoga szkolnego?
Rodzice jeżdżą ze mną po logopedach, chirurgach, operację będę miała, ale dopiero za 8 lat, więc wybrałam logopedę.
Logopeda to dobry pomysł! Z czasem będzie lepiej,ale przede wszystkim musisz ćwiczyć!

Mam kolegę, którego na prawdę lubię i chciałabym z nim być, ale nie potrafię się otworzyć na niego ani żadną moją przyjaciółkę.
a on zabiega o Twoje względy?;>
Nie potrafię być asertywna.
bo mało pewna siebie jesteś
No po prostu czuję się jak śmieć, bo tak to powiem.
Przecież śmieci to coś co się wyrzuca.. Przecież jesteś młodą dziewuchą:) Na pewno masz coś w czym jestes dobra, na pewno masz jakieś zainteresowanie-chociażby czytanie książek czy pisanie wypracowań! Właśnie- Aż sama jestem ciekawa co lubisz robić? :) Może mamy jakieś wspólne zainteresowania to nawet będzie o czym podyskutować tak w ramach rozluźnienia:)
Same złe rzeczy to ja. Kilka razy byłam w szpitalu, za każdym razem z innego powodu. a co się działo?

Nic mi nie wychodzi. ale nic- to znaczy co np?
Staram się wyjść na prostą, ale czasem brakuje mi wiary w siebie.
Spokojnie młoda! Po kolei coś wymyślimy :) Nie chcę ranić innych, boję się każdego swojego kroku :roll: Nie mam ochoty uczestniczyć w tym świecie. Kilka razy się pocięłam bo mam siebie dość. a rodzice wiedzą o tym,że się ciełaś? Całe moje życie to bagno ... zupełna pustka, nic tylko cierpienia. Tak wcale być nie musi.
I teraz żeby nie było, że jestem egoistką to opowiem jaką miałam sytuację. Aż mi niemiło o tym pisać.
Popełnił samobójstwo mój kuzyn, w sumie to były 3 samobójstwa w ciągu 1 godziny, tak jakby się umówili. Moja babcia się dowiedziała to boso pobiegła do nich (w sąsiedztwie mieszkają). A ja za babcią biegłam z jej butami. Wszystkie panie stały przed bramą a moja babcia pobiegła tam na strych. Też tam weszłam. Babcia spadła ze schodów bo zemdlała :cry: Potem to było już piekło.
A kiedy to było?
Zawsze pomagałam koleżankom w ich problemach, niestety nie mogłam liczyć na ich wsparcie. Obcy ludzie potrafią do mnie podejść i się zwierzyć. Nie wiem chyba to po mnie widać, że potrafię słuchać. Wiele razy pomagam innym, nie licząc się ze sobą. zależy jakich sobie ludzi dobieramy. Byle jacy są do kitu;) Trzeba zadawać się z takimi , przy których nadajemy na podobnych falach:)
Cały czas wmawiam sobie że nie mam problemów.
każdy człowiek je ma
A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego :mhm:
a skąd wiesz?
No i jak mnie dół dopadnie to leżę sobie w łóżku tak żeby mnie nikt nie widział. Jestem okropna :(


Skąd jesteś w ogóle?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 31 sie 2010, 17:43
mxoxo napisał(a): A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego:(


Przybijam piątkę.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez mikimoka 01 wrz 2010, 01:58
Zaraz sie okaże, że tu wszyscy maja raka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

przez Roberrrto 01 wrz 2010, 09:47
chojrakowa napisał(a):
mxoxo napisał(a): A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego:(


Przybijam piątkę.

:shock: :?: :shock: :?: :shock: :?:
Roberrrto
Offline

Re: Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 01 wrz 2010, 11:11
mikimoka, daruj sobie złośliwości, nie jestem w nastroju na bawienie się w mistrza ciętej riposty

Cóż, takie jest życie, niestety mój mnie raczej nie zabije, bo po pierwszej wizycie u lekarza dowiedziałam się że chyba złośliwy nie jest. Przez jakiś czas miałam to gdzieś, teraz chyba czas umówić się znów na wizyte, żeby mi powiedział co to w ogóle /cenzura/ tam rośnie.
Nie martwić się, tak łatwo sie nie umiera.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do