Chcieć - nie chcieć. Bulimia.

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Chcieć - nie chcieć. Bulimia.

przez Nathalie 08 lip 2010, 17:48
Na bulimię choruję od roku 2007. W najgorszych momentach wymiotowałam do 7-8 razy na dzień, teraz 4-5 to góra. Choroba ta niesamowicie ogranicza, choćby chęć rozwinięcia pasji-jest niemożliwa... jedzenie. Wydaję mi się, że nie jestem jeszcze gotowa na walkę, nie mam wystarczająco dużo siły by próbować, jednak pragnienie wyzwolenie się z objęć tej parszywej bestii, która pozwala ujarzmić moje stany emocjonalne jest ogromne. Patrzę właśnie na idealne niebo i myślę... nie mogę wyjść na dłuższą chwilę, przecież będę zaraz zmęczona, będę głodna... Część mojej duszy jest zupełnie czarna, wypalona, obsiana grubymi warstwami węgla... Potrzebuję Waszych słów, nie tyle wsparcia co słów prawdy. Myślałam już o psychologu, ktoś kompetentny, kto mógłby mi pomóc. Za sobą mam trzech, z którymi zupełnie nie potrafiłam się dogadać. Jedynie będąc w klinice... tam była pewna Pani, z którą rozmawiało mi się miło, w tym, że słowa tej miłej Pani nie były silne. Potrzebuję apodyktycznej ręki w tej sprawie, która wskazałaby mi stronę wyjścia. Ciężko jest znaleźć kogoś takiego, a ja potrzebuję słów od Was moi drodzy, od ludzi doświadczonych, od tych, którzy swoje już widzieli i tych którzy po prostu słyszeli i chcieliby się z tym podzielić.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 lip 2010, 21:28

Re: Chcieć - nie chcieć. Bulimia.

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 19 lip 2010, 22:50
Kochanie, bulimia to smutek. Smutek i nienawiść przede wszystkim, a dopiero później jedzenie i brak kontroli nad nim i nad czymkolwiek innym.
Ja najpierw anoreksja, pozniej z glupoty bulimia. Mam dni, wiele ich jest, że nie wymiotuję, mam teraz inne problemy, chyba gorsze. Ale niestety są też takie, kiedy rzygam po 20 razy dziennie, nawet więcej.
Przemyśl to wszystko i poproś o pomoc, u mnie np już nie chodzi tylko o jedzenie. Teraz każdy stres ciągnie za sobą chęć wymiotów, dla relaksu. Jeśli masz jakieś pytania albo chcesz pogadac en face - pw/gg, zapraszam. ;)
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7318
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Chcieć - nie chcieć. Bulimia.

Avatar użytkownika
przez Kleome 29 lip 2010, 22:05
W zasadzie to jedzenie jest tylko objawem. Jeśli chcesz z tego wyjść musisz znaleźć przyczynę. A do tego potrzebny jest specjalista. Najważniejsze jednak: chęci. Musisz chcieć coś zrobić, żeby to miało możliwość spełnienia. Musisz chcieć wyzdrowieć, żeby to było możliwe i samo wsparcie nie wystarczy - psycholog, przyjaciele, forum mogą Ci pomóc, ale niczego nie zrobią za Ciebie.

Piszesz, że masz za sobą trzech psychologów... Współpracowałaś z nimi? Może warto dać szansę czwartemu?
Wołam, wskaż mi cel.
Muszę więcej być.
Cisza, ona gubi mnie.
Proszę, daj mi sens.
Jeszcze tylko raz.
Pozwól, a odnajdę się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
29 lip 2010, 21:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Chcieć - nie chcieć. Bulimia.

przez Nathalie 06 sie 2010, 18:01
Czy bez tego byłoby inaczej, lepiej, czasem weselej w takim razie? Czy nienawiści i smutku można się wyzbyć, totalna abstrakcja!
Z pierwszym psychologiem nie współpracowałam, przyznaję. Z drugim jak najbardziej, były terapie rodzinne, wydawało mi się, że jest fajnie, w tym, że moja rodzina kopała mnie w tyłek jeszcze mocniej, niż ja sama to robiłam, za każdym razem kiedy sięgałam po ciastko, owoc, cokolwiek były wyrzuty, że marnuje pieniądze, że robię to na złość. Wtedy było jeszcze gorzej. Przede wszystkim już nie było mnie stać na rozmowę z nimi, a na wsparcie mamy liczyć nie mogę, ona ciągle sobie wmawia, że wszytko jest w porządku, tylko mam humory. Wiem, że mogę jedynie sama sobie pomóc, ale brak mi mobilizacji, dla mnie wszystko jest beznadziejne, tylko wciąż tkwi nadzieja, że to może przez bulimię.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 lip 2010, 21:28

Re: Chcieć - nie chcieć. Bulimia.

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 10 sie 2010, 21:52
Nathalie, humory na rzyganie?
Mimo wszystko terapia terapia terapia, nawet na kasę chorych plus... leki. Mimo wszystko, myślę, że te ograniczające apetyt sa pomocne.
Wymiotowanie nie jest Twoim wymysłem, nie bierze się znikąd i pozostawia ślady w twojej psychice. Bałagan, smutek, złość, problemy zagłuszasz jedzeniem i wymiotowaniem, co sprawia, że czujesz się jeszcze mniej warta, czy nie tak?
To SAMO nie zniknie, a życie z bulimią to koszmar. Dlaczego nie miałabyś życ normalnie? Warto dać sobie szansę.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7318
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do