Nadmierne objadanie się

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Nadmierne objadanie się

przez Anna Maria 13 lut 2011, 01:33
nie chcę zakładać nowego tematu,ale mam pytanie
czy ktoś kto chorował albo choruje na ed miał tak że nie przyswajał większej ilości jedzenia tylko kończyło to się biegunką
bo ja tak mam i zastanawiam się czy to możliwe :oops: :?
Anna Maria
Offline

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 13 lut 2011, 11:51
kasiątko, tak sie zdarza - zależy o jakiej ilości pożywienia mówisz i w jakich sytuacjach.
1. napady bulimiczne, kiedy nie zwracasz przyswojonego jedzenia - organizm nie jest w stanie strawić i przyswoić tak ogromnej liczby kalorii więc b prawdopodobne że to isę tak skończy
2. przewlekłe głodzenie się ze sporadycznymi okresami normalnego jedzenia - organizm przyzwyczajony do mikroporcji nie jest w stanie przy posiadanych zapasach energii strawić pewnych ilości pożywienia, chociaż to ekstremalne przypadki. Istnieje także możliwość uszkodzenia przewodu pokarmowego - np. znacznego wytępienia ilości kosmków jelitowych przez głodówkę/częste przeczyszczanie co również może skutkować biegunką/zatwardzeniami.

Ukłąd pokarmowy u osoby cierpiącej na ed jest bardzo obciążany więc wszelkiego rodzaju konsekwencje czyli zaburzenia w jego pracy są rzeczą normalną - do konsultacji z lekarzem.
Mnie osobiście pomaga polprazolum (omeprazol) przyjmowany systematycznie, i Lacidofil, chociaż też nie zawsze i nie na wszystko.
Jeśli masz jakieś pytania, to pisz na pw, sporo przeszłam ze swoim żołądkiem i jelitami, babsko ze mnie zaprawione w boju ;)
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7328
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez kite 13 lut 2011, 11:58
jeżeli ktoś się objada, nie jest w stanie tego kontrolować, panować nad tym, ale nie wymiotuje to też się kwalifikuje pod zaburzenia odżywiania?
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez milano3 13 lut 2011, 17:42
ja czuje się źle.
Od kiedy wróciłem ze szpitala, ciągle zwracam zjedzone pokarmy :(
Od trzech dni, jadam dziennie 200 kalorii, a i tak to co zjem to zwracam. Jestem osłabiony bardzo. Dzisiaj w wymiotach pojawiła się krew. Waże 55 kg - 181 cm wzrostu :)
Tak baardzo boje się jedzenia.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez Zatrin 13 lut 2011, 20:54
Najlepsze jest to, że ja nie zwracam. To nie jest bulimia, nie mam nagłych napadów po których występują wyrzuty sumienia i wymioty. Po prostu jeśli człowiek jest tak rozchwiany emocjonalnie jak ja to musi zajadać te mocje, z którymi sobie nie radzi. I czekolada wyzwala endorfinę, więc pomaga przy jakiś stanach depresyjnych
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 lut 2011, 19:41
Lokalizacja
Katowice

Nadmierne objadanie się

przez pasazer02 13 lut 2011, 23:35
Zatrin napisał(a):Najlepsze jest to, że ja nie zwracam. To nie jest bulimia, nie mam nagłych napadów po których występują wyrzuty sumienia i wymioty. Po prostu jeśli człowiek jest tak rozchwiany emocjonalnie jak ja to musi zajadać te mocje, z którymi sobie nie radzi. I czekolada wyzwala endorfinę, więc pomaga przy jakiś stanach depresyjnych


Zatrin, jednym z mitów bulimi jest, że osoba chora musi wymiotować. Wcale tak nie jest. Możesz w inny sposób regować, ja po półtora roku dopiero zaczełam wymiotować.
Wszystko zależy od twojej psychiki, jednak jeśli piszesz że nie masz napadów, ani wyrzutów sumienia. To wcale nie muszą być zaburzenia odżywiania, lecz "zwykły" stres.
Jednak radziłabym uważać, bo czasem też nie widzimi i nie jesteśmy świadomo tego, że naprawde chorujemy. czego oczywiście ci nie życze.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 gru 2010, 22:34

Nadmierne objadanie się

przez magic 14 lut 2011, 00:15
apetyt zwiększony też to zauważyłem...jem i gdzieś to przelatuje szybko a przemiana materii taka sama...
magic
Offline

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez kite 14 lut 2011, 14:21
no i znowu się napchałam. tak jak wczoraj, zjadłam 3 gołąbki. żeby to chociaż było jedzenie... nazwałabym to raczej "żarciem". jednego kęska nie pogryzę a już dokładam następny. nawet nie gryzę dokładnie. w dodatku zapatruję się jeszcze na płatki z mlekiem. już nie wiem co się dzieje :?
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez Sorrow 14 lut 2011, 15:31
Czasem nie bierzesz jakiś leków które wzmagają apetyt/spowalniają spalanie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez kite 14 lut 2011, 15:38
ja biorę chloroprotixen 100mg na dobę. na ulotce( nie mogę jej teraz znaleźć) przeczytałam że jednym z efektów ubocznych jest wzrost wagi, u mnie to właśnie wystąpiło
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Nadmierne objadanie się

przez lost_ 03 mar 2011, 22:01
potrzebuję pomocy...;(
nie potrafię przestać się obżerać. ale nie jest to typowe wrzucanie w siebie wszystkiego. raczej nie przekraczam tych 2000 kcal dziennie, choć nie przywiązuję do tego wagi. słodyczy nie jadam wogóle, bo miałam coś z stylu ortoreksji, z której powiedzmy w jakimś stopniu wyszłam, ale mam napady obżerania się w miarę "zdrową" żywnością. potrafię na raz zjeść b. dużo niskokalorycznego, "objętościowego" jedzenia - np. dzisiaj na raz(!) zjadłam całą paczkę 14 sztuk wafelków ryżowych, 7 kromek wasy, banana, 2 mandarynki, jabłko i duży jogurt naturalny. a potem poprustu zdycham. jem i zdycham, nic nie mogę zrobić jestem totalnie ociężała. mimo, że jestem szczupła po takim napadzie mam wystający, wzdęty brzuch jakbym była w zaawansowanej ciąży. myślę sobie - skoro już tyle zeżarłam to i tak już nic nie zrobię, za nic się nie wezmę - nie pouczę się, nie posprzętam - nie mam siły - to nie zaszkodzi, jeśli coś jeszcze zjem. i potrawię zjeść po tym wszystkim np. cały woreczek ryżu. nie jest to związane z emocjami - nie jem jak jestem np. smutna czy zestersowana. na brak zajęć też nie narzekam, mam rodzinę, znajomych, wspaniałego chłopaka (którzy oczywiście nie wiedzą o moich problemach - bo jak je niby nazwać?). jem, bo poprostu odczuwam z tego przyjemność - i tu nie ma znaczenia, że jem coś bez smaku jak np. suchy chleb bez dodatków. mój problem nie polega na tym, że jakoś się przejmuję swoim wyglądem, nie boję się, że od tych napadów przytyję. problem polega na tym, że w ten sposób w jakimś sensie rezygnuję z życia. bo po takim czymś nie mam już na nic ochoty, tylko leżeć i dalej się opychać. codziennie wieczorem obiecuję sobie, że jutro będę jeść w normalnych ilościach. zaczynam od zdrowego śniadania. zaczynam coś robić, jest ok... czasem, choć bardzo rzadko wytrwam do obiadu, na normalnych ilościach typu owsianka na śniadanie, 2 kanapki na drugie i np. jakieś jabłko, ale już od obiadu zaczyna się horror... zjadam obiad i jeśli zostanie coś w garnku to nie ma szans, żebym nie wzięła dokładki i to nie jednej... jestem w pełni najedzona, mam wzdęty brzuch, a mimo to dalej jem... nie wiem, co to "nie czuć głodu"... ja nawet jeśli jestem nażarta to odczuwam przyjemność z dalszego jedzeniai chęć dalszego jedzenia. potrawię zjeść np. 4 kotlety i całą wielką miskę (porcję dla całej rodziny) surówki. kiedyś jeszcze jakoś motywowała mnie myśl, że np. muszę przestać, bo będę się kochać z moim chłopakiem i miło by było nie mieć wydętego na maska brzucha i okropnie się nie czuć. żarcie opanowało moje życie. wracam do domu, to np. myślę tylko o tym, co zjem. moje wszystkie pasje, hobby, znajomi zeszli na dalszy plan. żarcie, żarcie, żarcie. mogę się ocjadać, a potem siedzieć sama, bo dosłownie nie potrafię wstać z łóżka po b. wzdymającym, lełnym błonnika jedzeniu. JA CHCĘ NORMALNIE ŻYĆ. dlaczego ja nie mam jakiś normalnych zaburzeń odżywiania? to niesamowite jaka ja jestem dziwaczna... popieprzona...
BŁAGAM niech mi ktos powie co mam robić... mówię sobie, jest tyle wartościowych, fajnych rzeczy które mnie omijają/ominą prez to żarcie... taa, a potem idę się nażreć...
;(;(;(

-- 03 mar 2011, 21:02 --

potrzebuję pomocy...;(
nie potrafię przestać się obżerać. ale nie jest to typowe wrzucanie w siebie wszystkiego. raczej nie przekraczam tych 2000 kcal dziennie, choć nie przywiązuję do tego wagi. słodyczy nie jadam wogóle, bo miałam coś z stylu ortoreksji, z której powiedzmy w jakimś stopniu wyszłam, ale mam napady obżerania się w miarę "zdrową" żywnością. potrafię na raz zjeść b. dużo niskokalorycznego, "objętościowego" jedzenia - np. dzisiaj na raz(!) zjadłam całą paczkę 14 sztuk wafelków ryżowych, 7 kromek wasy, banana, 2 mandarynki, jabłko i duży jogurt naturalny. a potem poprustu zdycham. jem i zdycham, nic nie mogę zrobić jestem totalnie ociężała. mimo, że jestem szczupła po takim napadzie mam wystający, wzdęty brzuch jakbym była w zaawansowanej ciąży. myślę sobie - skoro już tyle zeżarłam to i tak już nic nie zrobię, za nic się nie wezmę - nie pouczę się, nie posprzętam - nie mam siły - to nie zaszkodzi, jeśli coś jeszcze zjem. i potrawię zjeść po tym wszystkim np. cały woreczek ryżu. nie jest to związane z emocjami - nie jem jak jestem np. smutna czy zestersowana. na brak zajęć też nie narzekam, mam rodzinę, znajomych, wspaniałego chłopaka (którzy oczywiście nie wiedzą o moich problemach - bo jak je niby nazwać?). jem, bo poprostu odczuwam z tego przyjemność - i tu nie ma znaczenia, że jem coś bez smaku jak np. suchy chleb bez dodatków. mój problem nie polega na tym, że jakoś się przejmuję swoim wyglądem, nie boję się, że od tych napadów przytyję. problem polega na tym, że w ten sposób w jakimś sensie rezygnuję z życia. bo po takim czymś nie mam już na nic ochoty, tylko leżeć i dalej się opychać. codziennie wieczorem obiecuję sobie, że jutro będę jeść w normalnych ilościach. zaczynam od zdrowego śniadania. zaczynam coś robić, jest ok... czasem, choć bardzo rzadko wytrwam do obiadu, na normalnych ilościach typu owsianka na śniadanie, 2 kanapki na drugie i np. jakieś jabłko, ale już od obiadu zaczyna się horror... zjadam obiad i jeśli zostanie coś w garnku to nie ma szans, żebym nie wzięła dokładki i to nie jednej... jestem w pełni najedzona, mam wzdęty brzuch, a mimo to dalej jem... nie wiem, co to "nie czuć głodu"... ja nawet jeśli jestem nażarta to odczuwam przyjemność z dalszego jedzeniai chęć dalszego jedzenia. potrawię zjeść np. 4 kotlety i całą wielką miskę (porcję dla całej rodziny) surówki. kiedyś jeszcze jakoś motywowała mnie myśl, że np. muszę przestać, bo będę się kochać z moim chłopakiem i miło by było nie mieć wydętego na maska brzucha i okropnie się nie czuć. żarcie opanowało moje życie. wracam do domu, to np. myślę tylko o tym, co zjem. moje wszystkie pasje, hobby, znajomi zeszli na dalszy plan. żarcie, żarcie, żarcie. mogę się ocjadać, a potem siedzieć sama, bo dosłownie nie potrafię wstać z łóżka po b. wzdymającym, lełnym błonnika jedzeniu. JA CHCĘ NORMALNIE ŻYĆ. dlaczego ja nie mam jakiś normalnych zaburzeń odżywiania? to niesamowite jaka ja jestem dziwaczna... popieprzona...
BŁAGAM niech mi ktos powie co mam robić... mówię sobie, jest tyle wartościowych, fajnych rzeczy które mnie omijają/ominą prez to żarcie... taa, a potem idę się nażreć...
;(;(;(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
02 mar 2011, 16:56

Nadmierne objadanie się

przez Eve 06 mar 2011, 21:00
lost_, mam podobnie ;/ cały czas myślę o jedzeniu, czekam kiedy znowu będę mogła zjeść... teraz np. po głowie chodzi mi uparcie jogurt z musli..
ale to jest ucieczka od problemów, od czegoś, z czym nie chcemy się zmierzyć... trzeba z tym iść do psychologa i dowiedziec się, co to powoduje.
http://www.nerwica.com/post593634.html#p593634 --> trochę o mnie
Eve
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 14:20

Nadmierne objadanie się

przez Anna Maria 07 mar 2011, 16:53
mi pomógł Tripcico wyciszył mnie i dzięki temu jem mniej
tyle że bardziej poszło w drugą strone bo zamiast zdenerwowana jestem przybita i prawie nic nie jem a po jedzeniu mnie mdli
Anna Maria
Offline

Nadmierne objadanie się

Avatar użytkownika
przez bezsilna82 17 mar 2011, 22:54
hej
dawno mnie nie bylo na tym forum ale to za sprawa tego iz czuje sie znacznie lepiej ;)
moim problemem wciaz pozostaja nerwy i agresja nad ktorymi nie moge zapanowac no i objadanie sie. Wystarczy ze tylko pomysle sobie o tym ze chcialabym cos zjesc np jakiegos batonika czy kanapke i tak bede dlugo sie krecila, denerwowala az wkoncu siegam po to co jest pod reka i zjadam, oczywiscie pozniej mam straszne wyrzuty sumienia, czuje sie zle ale mimo to za chwil pare znow ide do kuchni i lapie co mi tylko nawinie sie pod reke i jem. codziennie rano wstaje i mowie sobie ze dzisiaj bede znacznie wiecej pila wody i nie bede jadla co mi tylko wpadnie w rece ale niestety juz po sniadaniu (zazwyczaj platki na mleku) wszystko idzie na marne. nie potrafie sobie z tym radzic, nie mam pojecia jak ograniczyc nie tyle glod bo takowego nie czuje ale te niepochamowane napady i zachcianki na zjedzenie byle czego.
brak mi sil i zupelnie nie wiem jak z tym walczyc
zle mi z tym
Życie to męka. Najlepiej się wcale nie urodzić. Ale to szczęście ma jeden na tysiąc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 sty 2010, 23:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do