dylematy (eks?)anorektyczki

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 31 mar 2010, 22:41
Hmm... Kiedyś bardzo lubiłam pisać. Myśli o jedzeniu pochłaniały mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie skleić dwóch zdań. Tylko notowanie kalorii przychodziło mi z łatwością. Książki, które kiedyś tak lubiłam, teraz mnie nudziły. Pochłaniałam artykuły o dietach. (wciąż to robię czasami...) Zorientowałam się, że coś w moim myśleniu jest nie tak, ale przecież BYŁAM GRUBA. Aż tu nagle - wskakuję w spodnie sprzed dwóch lat (a w okresie dojrzewania to jednak znaczna różnica) i wiszą na mnie!
Myślę, że to były tylko sygnały ostrzegawcze. Ale czułam się nieszczęśliwa, a co ważniejsze - byłam ciężarem. Mama miała na głowie chorą babcię, ojca alkoholika i nie mogłam patrzeć, jak przeze mnie płacze. Kiedy poczułam, że odchudzanie wymknęło mi się spod kontroli, podjęłam decyzję. Niestety sama wola to nie wszystko, ale byłam jedyną na oddziale, która chciała się wyleczyć od początku. Nie, żebym poszła tam z własnej woli. Ale nie było scen. Z bólem przyjęłam decyzję rodziców, bo wiedziałam, że inaczej sobie nie poradzę.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 06 kwi 2010, 23:46
Jak tam po Świętach Feith?
Napisz co tam u Ciebie słychać. :smile:
Natascha
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 07 kwi 2010, 18:26
Nie zapomniałam o forum;)
Święta minęły spokojnie. Oczywiście nawet wielkanocną ucztę skutecznie "odchudziłam", ale za to atmosfera była wybitnie rodzinna jak na nasz dom. Ojciec popija, ale bez specjalnych wyskoków. Teraz próbuję przestawić się nie powrót do nauki, ale z marnym skutkiem, chciałoby się dłuższej przerwy:)

Terapia czeka mnie dopiero za tydzień, wiadomo, święta. Psychicznie czuję się dobrze, powiedziałabym nawet stabilnie. Na wszelki wypadek jednak się nie ważę. Dzisiaj cztery różne osoby zwróciły uwagę na to, że jestem chuda... Czemu ja tego nie widzę? Co dziwne, po raz pierwszy uwagę na ten temat rzucił kolega, wcześniej nigdy się nie wypowiadał. Żartował, więc nie wiem czemu mnie to tak zirytowało. Z drugiej strony dobrze, że moja klasa jest szczera, wszyscy dobrze wiedzą, że leczyłam się w psychiatryku, a jednak traktują mnie na równi z innymi. Tak ma być.

Ojoj, znowu piszę o głupotach;) Natasha, mam pytanie - czy wyzbyłaś się nawyku planowania posiłków, myślenia o jedzeniu? Tak zupełnie? Zastanawia mnie czy to w ogóle możliwe...
Feith
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 07 kwi 2010, 23:22
Feith napisał(a):Nie zapomniałam o forum;)
Psychicznie czuję się dobrze, powiedziałabym nawet stabilnie. Na wszelki wypadek jednak się nie ważę. Dzisiaj cztery różne osoby zwróciły uwagę na to, że jestem chuda... Czemu ja tego nie widzę? Co dziwne, po raz pierwszy uwagę na ten temat rzucił kolega, wcześniej nigdy się nie wypowiadał. Żartował, więc nie wiem czemu mnie to tak zirytowało. Z drugiej strony dobrze, że moja klasa jest szczera, wszyscy dobrze wiedzą, że leczyłam się w psychiatryku, a jednak traktują mnie na równi z innymi. Tak ma być.


To super! Naprawdę jestem z Ciebie dumna! :D
Przede wszystkim dlatego, że jesteś w stanie powstrzymać się przed ważeniem i nie spina Cię wspólny rodzinny posiłek- to bardzo dobrze świadczy.
Bardzo dobrym znakiem jest też to, że zirytowałaś się na uwagę- chuda, gdyż zacięta w chorobie anorektyczka potraktowałaby takie określenie jak największy komplement. To wszystko znaczy, że wracasz do zdrowia. 3maj tak dalej! :D
Planowaniem posiłków absolutnie się nie przejmuj, puki jesz regularnie i nie zmniejszasz ilości jedzenia. Ja nie do końca wyzbyłam się tego nawyku, ale mi to w niczym nie przeszkadza. Jem wszystko co lubię- od kebabu po pączki i nie boję się kalorii- myślę, że to jest najważniejsze ;)
Natascha
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 13 kwi 2010, 20:09
Witam, dość długo tu nie pisałam...

U mnie sprawy mają się tak: terapia postępuje, choć ojciec coraz więcej pije, a ja się coraz gorzej czuje... Od trzech dni tkwię w jakimś stanie depresyjnym, a dzisiaj przechodzę samą siebie. Najpierw nie mogłam wstać z łóżka, zmobilizowałam się koło południa, żeby się ubrać i leżałam dalej. Koncentracja mi siada, do niczego się nie mogę zabrać, a w dodatku moja mama niepokoi się tym stanem. Według niej to skutek niedożywienia, a ja nie mogę zaprzeczyć z całą pewnością, bo zbytnio mi to wszystko przypomina najgorszy okres anoreksji. Podobno jestem strasznie blada, siły faktycznie nie mam, skupić się na niczym nie mogę. Jem, no tak, ale... dzisiaj, do tej godziny: 1200kcal... Powinnam więcej, ale nie chce mi się nawet nic z tym robić.

Wiosenne przesilenie? Mam nadzieję...
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 13 kwi 2010, 23:07
Hej Feith
Takie dołki się niestety zdarzają. Ja też tak od czasu do czasu miałam. Nie przejmuj się to Ci minie, ale powinnaś mimo wszystko starać się nie zaniedbywać żywienia.
Najgorsze, że twój tata jednak pije. Rozmawiałaś o tym z terapeutą?
Natascha
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 14 kwi 2010, 17:42
Poruszam ten temat dość często... Ale terapia nie zmieni sytuacji domowej, wydaje mi się natomiast, że radzę sobie w niej w miarę dobrze. Terapeutka jest zadowolona, że zaczynam "żyć własnym życiem", a nie zamykać w czterech ścianach dysfunkcyjnego domu.

Staram się robić jakieś plany, zająć myśli czymś pozytywnym, urodziny, wakacje, ale ostatnio jestem jakoś bez ikry. Pewnie to przejściowe, mam tylko nadzieję, że nie schudnę bardziej, bo im jestem chudsza, tym bardziej wzrasta lęk przed kaloriami.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 14 kwi 2010, 17:56
Wiesz co, najlepiej omijaj wagę z daleka. Nie będziesz wiedziała czy schudłaś i nie będziesz się nakręcać.
Masz w domu malakser?

[Dodane po edycji:]

No, wreszcie mój mózg troche odpoczął po dzisiejszym dniu. Napiszę o co mi chodzilo z malakserem.
Więc, kiedy trudno Ci się zmobilizować do jedzenia, mozesz zrobić sobie koktajl. Wiem z własnego doświadczenia, że łatwiej zmusić się do przyjęcia płynu niz stałego pokarmu. Takie koktajle są cennym źródlem białka i róźnych składników odzywczych. Przy tym są tańsze i smaczniejsze od długo ''siedzących" w żołątku Nutridrinków- przynajmniej ja czułam się po nich bardzo ociężale.
Natascha
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 15 kwi 2010, 16:39
Dzięki, praktyczne wskazówki zawsze się przydają;) Coś w tym chyba jest, bo kiedy piłam nutridrinki albo jakieś wysokaloryczne napoje mniej nad tym bolałam. Na razie od wagi trzymam się z daleka, a nad koktajlami pomyślę, kiedyś lubiłam z takimi rzeczami eksperymentować:)

Dziś miałam trochę lepszy dzień, po raz pierwszy zjadłam obiad nie wałkując tego w myślach i ogólnie jestem trochę podbudowana. Muszę tylko dotrwać do weekendu, bo przydałoby mi się wreszcie wyspać.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 17 kwi 2010, 07:22
Hej Feith
Sorry, że dopiero teraz odpisuję. Podam Ci moje sposoby na koktajle, może któryś Ci dopasuje :smile:
Pierwszy rodzaj robilam po prostu ze śmietany zmiksowanej z owocami(najlepiej z bananami). Drugi z przegotowanego mleka(surowe może spowodować niestrawność).
Gotowałam na wieczór pół litra mleka, czasem z dodatkiem łyżeczki masła(więcej kalorii i witamina A) można wrzucić do gotowania laskę wanilii dla smaku. Po ugotowaniu zostawiałam do przestygnięcia po czym wkładałam do lodówki- tak żeby nie zniszczyć kożucha(nienawidzę tego obrzydlistwa! :x ). Następnego dnia wyjmowałam mleko z lodówki i nożem zdejmowałam kożuch- niezaburzony schodzi pięknie w całości i wyjmowałam ewentualną laskę wanilii.
Później po prostu do malaksera razem z cukrem, żółtkiem(ponieważ nie ufam ''surowym'' jajkom wolałam takie gotowane minutę i przestudzone) i z czym tam się lubi: owocami, kakaem, można też zamiast żółtka dodać łyżkę serka homogenizowanego ale żółtko jest bardziej wartościowe;

Pamiętaj też , że po obiedzie warto położyć się na 20/30 min i żeby nie wałkować w myślach włączyć sobie coś relaksującego albo poczytać coś dla odwrócenia uwagi.
Natascha
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 27 kwi 2010, 19:43
Witam po raz kolejny;)
Pomyślałam, że warto tu zajrzeć od czasu do czasu. Ostatnio jedzenie zbytnio mnie pochłonęło, znowu zaczyna u mnie pełnić funkcję obronną. Cały swój stres przelewam na myślenie o posiłkach. A trochę się tego nałożyło: egzaminy w szkole, trzeźwienie ojca (diagnoza - zapalenie płuc, tylko dlatego nie pije od kilku dni i jest tak wkurzony, że strach się odezwać), no i parę problemów natury osobistej... To wszystko trochę mnie przerasta, boję się, że zaczynam znowu popadać w błędne koło. W maju czeka mnie wycieczka szkolna, ale ja potrafię myśleć tylko o tym, jak ja tam będę jeść... Nie mogę kombinować, bo będę pod stałą kontrolą wychowawczyni. A nie wyobrażam sobie opychania słodyczami po nocach, że już nie wspomnę o obiadokolacjach tuż przed snem. Myślę o zabezpieczeniu się w jakieś naturalne przekąski, ale fakt, że przez tydzień będę zdana na "obce" jedzenie mnie przeraża. Zastanawiam się, czy nie "rozchorować się" przed wyjazdem, ale to by była przegrana walkowerem...
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 27 kwi 2010, 21:41
Jej Feith, wyobrażam sobie ten stres związany z wycieczką. Zastanów się czy to dla Ciebie nie za wcześnie i jeśli uznasz, ze tak- porozmawiaj o tym ze swoim terapeutą, z mamą i nie jedź. Pamiętaj, ze zbyt silne napięcie psychiczne sprzyja powrotowi do złych nawyków.
Z drugiej strony tygodniowy wyjazd oderwał by Cię od problemów w domu.
Jeśli jednak nie jesteś jeszcze gotowa na takie wyjazdy to nie symuluj choroby ;) - tylko powiedz o tym terapeucie i mamie.
Natascha
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez marta8787_87 23 maja 2010, 21:24
hmm .. To bardzo malutko przytyłaś ja do szpitala trafiłam z wagą 44kilo a po 4rech miesiącach wyszłam z wagą 56kg. Tam przełamałam się do jedzenia. Obecnie jestem w domu już od 4rech miesięcy a moja waga wskazuje 59kg. Nie mam pojęcia co mam zrobić .. jak schudnąć .. To chyba wina mojej psychiki że nadal nie akceptuje swojego ciała .. taka chudość mi się podobała . I chodź rodzice zmuszają mnie do jedzenia ja i tak po takim kilkudniowym objadaniu się wracam do diety aby przypadkiem nie przytyć , przeczyszczam się i tak w kółko. Mam wrażenie ze ta chęć bycia szczupłym mnie nie opuści nigdy. A Tobie życze powrotu do zdrowia
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 maja 2010, 15:43

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Natascha 06 cze 2010, 07:33
marta8787_87 myślę, ze powinnaś się cieszyć, że twoje ciało się zregenerowało. Wbrew pozorom to nie zawsze jest takie łatwe. Niektóre dziewczyny mają z tym problem.
Teraz potrzebna Ci jest dobra psychoterapia, żeby również psychika wróciła do normy.
Pozdrawiam
Natascha
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do