dylematy (eks?)anorektyczki

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez monika03 04 lut 2010, 21:50
Feith wiem ze cierpisz:( 3mam kciuki za to zebys odnalazła siebie:)))
monika03
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez essprit 04 lut 2010, 21:51
To czemu ich o to nie zapytasz ?
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 04 lut 2010, 23:10
Dzisiaj rozmawiałam poważnie z mamą i obiecała mi, że jutro już naprawdę pójdziemy załatwić tą terapię. Mam nadzieję, że tym razem o tym nie zapomni, teraz będę uparta. Wiem, że tego potrzebuję.
Feith
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Pstryk 05 lut 2010, 10:30
Feith, jak tak przeczytałam Twojego posta pierwszego to aż mi się scyzoryk w kieszeni... ile masz lat? zresztą nieważne - możesz sama zgłosić się po pomoc!!! nie czekaj na rodziców ja pitole tyle przeszłaś a mam nie widzi???? że znowu coś nie tak że trzeba nad tym stale pracować! masakra... zresztą Feith, moi rodzice umyli ręce choć stosunki obecnie mamy dobre - byłam sama i musiałam walczyć sama właściwie rodzice nigdy nawet nie poświęcili chwili na rozmowę... jakbym czekała na ich pomoc to by mnie już niebyło! i nie pisze tego bo mam żal do nich czy co - absolutnie - pisze, bo tak naprawdę samemu trzeba się sobą zająć nikt nie zrobi tego za Ciebie choć rozumie że wsparcie i obecność rodzica byłoby miłe - ale nie marnuj sobie czasu czekając na nich - kiedyś będziesz na tyle silna aby im wybaczyć a wtedy oni się otworzą na Twój problem - nie na odwrót... oni sobie zapewne zdają sprawę że dają ciała i to ich pogrąża odgradza od Twojego problemu bo nie mają pojęcia co zrobić, bo ich przerasta, bo boją się bardziej od Ciebie o Ciebie, bo są słabi - nieważne.
Pstryk
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 05 lut 2010, 14:24
Cóż... Mama zasadniczo uważa, że to dobrze, że chcę kontynuować leczenie. Widzę, że stara się czuwać nad sytuacją, ale skoro widzi, że jem normalnie, choć mniej niż przeciętny człowiek, myśli, że wszystko w porządku. Nie potrafię jej wytłumaczyć, że liczę kalorie, planuję posiłki, że psychicznie czuję się coraz gorzej. Nie zrozumiałaby. Daję jej do zrozumienia, że nie jest jeszcze za dobrze, może do tej pory nie byłam dość stanowcza. Nie chcę nic załatwiać po swojemu, między innymi za to moim rodzicom oberwało się od mojej terapeutki. Kategorycznie zabroniła im nawet umawiać się na spotkania z psychologiem za moim pośrednictwem. Według niej nie powinnam brać na siebie odpowiedzialności osoby dorosłej. Co do wieku, może nie jest taki znów istotny, ale faktem jest, że póki co jestem jeszcze w gimnazjum.
Z drugiej strony, kiedy popadłam w chorobę, sama poszłam i oświadczyłam, że chcę się zgłosić do specjalisty. Mało tego, musiałam przy tym obstawać przez długi czas. Myślę, że moi rodzice podświadomie nie chcieli dostrzec problemu. Tym razem nie będę jednak czekać, aż pogrążę się na dobre. Jak dobrze pójdzie, od przyszłego tygodnia zacznę już terapię.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

Avatar użytkownika
przez scrat 08 lut 2010, 06:37
Nie potrafię jej wytłumaczyć, że liczę kalorie, planuję posiłki, że psychicznie czuję się coraz gorzej.

Dziwi mnie (ale też cieszy) że ty dostrzegasz ten problem. Z tego co zauważyłem dużo dziewczyn z podobnymi zaburzeniami raczej uważa że to ich decyzja, a nie zaburzenie, że to proana, motylki itd. a nie anoreksja.

Myślę, że moi rodzice podświadomie nie chcieli dostrzec problemu.

Podobnie jak u mojej koleżanki, ona udaje że je, rodzice udają że w to wierza...

Od 3 dni cisza .. daj znać jak sprawy się mają.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 08 lut 2010, 09:35
Sprawy mają się następująco: dzisiaj wybieram się do szpitala, w którym się leczyłam, żeby umówić się z psychologiem w tamtejszej poradni. Na wszelki wypadek mam namiary na kilku psychoterapeutów, ale najpierw spróbuję tam, gdzie znają już mnie i mój problem. W końcu przez 12 tygodni trochę mnie poznali...
Psychicznie wróciłam do okresu, którego nie wspominam zbyt miło. Ostatnio chodziłam w jakimś otępieniu, całkowicie nieobecna i obojętna. Wypalona z wszelkich uczuć. W dodatku wszystko mnie drażniło, co dało się trochę we znaki najbliższym. A podobno przy anoreksji nie występuje obniżony nastrój... Chyba, że jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Liczę na to, że szczere rozmowy z terapeutą postawią mnie na "emocjonalne nogi", bo od jakiegoś czasu jestem nie do życia. Jem, a mimo to kiepsko sypiam, pobolewa mnie głowa. Ale pilnuję się, by nie schodzić poniżej 1600kcal. Za tą granicą zaczęłoby się odchudzanie. Teoretycznie i tak to za mało, ale w miarę trzymam wagę.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

Avatar użytkownika
przez K. 08 lut 2010, 18:31
Może jesz źle, jeśli pobolewa głowa?
Może takie produkty, które tak naprawdę 'przelatują' przez organizm ?
1600kcal to nie jest dużo, weź trochę wyżej, wyżej :roll:
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 09 lut 2010, 00:44
Byłam dzisiaj na pierwszej terapii, prywatnej, nie w poradni. Początki to zawsze wywlekanie historii całego życia, więc ciężko określić, jak to będzie przebiegało dalej, ale jestem pełna dobrej myśli;) Mam wrażenie, że jakby mi lżej...
Co do jedzenia, na pewno nie odżywiam się całkiem prawidłowo, ale czy gorzej niż ktoś jadący na fastfoodach - nie wiem. Trochę wyżej to byłoby wielkie osiągnięcie, no ale zdarza się 1800, więc kto wie... Na razie chcę przestać chudnąć. O przytyciu wolę nie myśleć, choć kiedyś będę musiała.

Ach, pani terapeutka uważa, że boję się normalności. Oraz że byłam w swoim życiu bardzo samotna. Szybko wyciąga wnioski.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

Avatar użytkownika
przez scrat 09 lut 2010, 14:57
No to powodzenia życzę :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 27 lut 2010, 13:25
Witam po dłuższej nieobecności na forum!
Może nie powinnam zaczynać od narzekania, ale niestety sprawy nie mają się za ciekawie. Mój ojciec wrócił do picia, to trwa już od tygodnia i z każdym dniem się pogłębia. Mniej więcej od tego czasu ja sama zaczynam coraz bardziej skupiać się na kaloriach. Łapię się na tym, że jest ich jakby mniej i nieświadomie do tego chyba dążę. Wiem, że nie wytrwam długo w takich warunkach, a nawet gdy nie uczestniczę bezpośrednio w domowych awanturach, wszystko się we mnie gotuje. Jedyną alternatywą jest wyprowadzka z domu do mieszkania babci, ale tak się zaczęła moja choroba. Nie chcę uciekać. Poza tym, nie jesteśmy z mamą przygotowane do tak radykalnych zmian, bo to wiązało by się z licznymi komplikacjami. Chwilowo tkwimy więc w stanie zawieszenia i obserwujemy dalszy rozwój wypadków.
Nie ukrywam, że w tym momencie najchętniej wróciłabym do szpitala. Jak na ironię, tam czułam się bezpiecznie, mimo tych wszystkich wciskanych we mnie kalorii. Nie jest to obiektywnie dobre rozwiązanie. Całe życie jako pacjentka psychiatryka? Czasami sądzę, że tylko tam się nadaję... W szkole, owszem, nie mam żadnych problemów, kontakt z rówieśnikami w porządku, ale nie czuję się tam swobodnie. Tęsknię za oddziałem, ale przede wszystkim boję się nawrotu anoreksji. Ograniczam pieczywo, przeliczam kalorie, zapycham się warzywami. Przyjaciółka martwi się o mnie bardzo, lecz okazuje to w charakterystyczny dla niej sposób, czyli naskakiwanie na mnie. A ja pragnę zaszyć się gdzieś w kącie z jogurtem i kazać im wszystkim dać mi święty spokój.
Dochodzę do wniosku, że jednak nie jestem normalna. Nigdy nie byłam, ale dopiero anoreksja to wykazała i potwierdziła.
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez miki74 27 lut 2010, 14:36
Cześć.

A czy ojciec nie próbuje się jakoś leczyć na alkoholizm. Dobrze by było, bo moim zdaniem jego ciąg alkoholowy powoduje u Ciebie silny stres. Ten z kolei pogłębia Twe kłopoty z odżywianiem. Moim zdaniem powinnyście go z mamą motywować do tego. By on sam coś zaczął robić konkretnego ze swoją chorobą i swoim życiem.

Będzie Ci trudno zwalczać problemy psychiczne mając pod bokiem ojca, który jest ich źródłem. Dlatego warto, by się wziął za siebie.

Absolutnie nie myśl, że z powodu poczucia bezpieczeństwa w psychiatryku nadajesz się tylko tam i przez całe życie będziesz tylko tam się dobrze czuła. Raczej tak nie będzie. Teraz szpital po prostu jest obiektywnie najszczęśliwszym miejscem w Twoim życiu. I nie ma się czemu dziwić, zważywszy na Twą sytuację domową. Ale w przyszłości masz ogromne szanse na znalezienie innego własnego szczęśliwego miejsca na świecie. Czego Ci życzę.

Na koniec napiszę, że robisz bardzo korzystne wrażenie. Osoby rozsądnej i silnej, mężnie stawiającej czoła przeciwnościom. Dużym plusem jest to, że nie zawalasz nauki i kontaktów z rówieśnikami. Między innymi dlatego wg mnie masz wszelkie dane ku temu, by wyjść z anoreksji i kiedyś być szczęśliwą osobą.
miki74
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez Feith 27 lut 2010, 19:18
Ojciec podejmował już próby leczenia, jak dotąd nieskutecznie. Pewnie, że dobrze by było, żeby uczęszczał na jakąś regularną terapię, ale na to się nigdy nie zgodzi. Dopiero, kiedy znowu doprowadzi się do stanu zagrożenia życia, wysiądzie mu wątroba lub zagrozi postępowanie dyscyplinarne w pracy, być może się z lekka opamięta.
Dzięki, miki74, że we mnie wierzysz, bo mnie samej jest trudno. Faktycznie moja sytuacja rodzinna nie ułatwia wyjścia z choroby, ale chciałabym wrócić do czasów, kiedy w domu było strasznie, ale ja byłam silniejsza. Byłam po prostu normalnym dzieckiem. Niestety, od śmierci bliskiej mi osoby wszystko w moim życiu potoczyło się jakby po równi pochyłej. Tymczasem nie mam zamiaru bezczynnie na to patrzeć, a mój wpływ na to wszystko wydaje się znikomy.
No, koniec użalania się nad sobą. Za jakąś godzinę czy dwie ojciec pewnie wróci pijany, więc póki co postaram się nie dołować;)
Feith
Offline

Re: dylematy (eks?)anorektyczki

przez monika03 27 lut 2010, 19:21
słońce podziwiam cie że mimo tylu cierpień jesteś silna:)))) przesyłam gorące uściski:))
monika03
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do