o pogardzie do samej siebie

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:19
ale ja czuje, ze nie mam już sily. Chce popelnić samobójstwo. Wciąż o tym myśle i nie boje się tego. Mam tak straszną ochotę odejść.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 28 sty 2011, 22:23
Twój problem jest bardziej złożony. Bordeline to ciężkie zaburzenia, znałam dziewczynę, która to miała. Takie osoby nieraz próbują różnych rzeczy, u niej była to lekomania, u Ciebie, jak widać, zaczątki bulimii.
Żeby to zwalczyć, tak naprawdę trzeba obudzić w sobie wolę życia. Mam nadzieję, że w końcu Tobie też się uda :)
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:27
Ja także jestem uzależniony od leków nasennych. Niestety. Pakuje się także w niekontrolowane związki i akty seksualne. Ale najbardziej ranie tym siebie.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: o pogardzie do samej siebie

przez Vi. 28 sty 2011, 22:27
Radek, nie rób tego wiem kto Ci to podpowiada, czy nie widzisz że twoje życie mimo pozornego szczęścia się sypie cały czas w dół czy nie widzisz, że nic nie dało odchudzanie wysoce nie stosowne kontakty seksualne ?
Wydaje mi się, że mogę zaakceptować to, że mam myśli o mężczyznach ale to nie da mi szczęścia... :/
Vi.
Offline

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:29
Widze i to jest najgorsze, bo czuje sie z tym podle. Bardzo podle. Jak szmata. Zwykla szmata, oddająca się pierwszej lepszej napotkanej osobie.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 28 sty 2011, 22:33
Przez to, że tak się czujesz, że straciłeś do siebie szacunek, pogrążasz się w tym bardziej. Czujesz się jak szmata, więc nie masz oporów przed pakowaniem się w przygody seksualne. To uzależnienie jak każde inne, w dodatku bardzo bolesne. Musisz zacząć od siebie, od myślenia o swojej osobie w nieco lepszych barwach.
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:35
Ale ja nie potrafie. Kiedy kocham sie z kimś, zapominam o tym bólu, o pustce i smutku. Chociaż na chwilę.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: o pogardzie do samej siebie

przez Vi. 28 sty 2011, 22:38
Jak nie potrafisz, to pozwól przekonać się, że ktoś robi to znacznie lepiej niż każdy człowiek, więcej w pw.
Vi.
Offline

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 28 sty 2011, 22:38
Seks jest czymś pięknym, a coś takiego bardzo go spłyca. Po wszystkim czujesz się pewnie jeszcze gorzej. A przecież nie o to w tym chodzi. To, że mówisz "kocham się" też o czymś świadczy. W gruncie rzeczy, według mnie, to Twój sposób na pozyskiwanie czyjejś "miłości". Na krótko, bo na krótko, ale masz namiastkę.
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:39
Myśle, ze masz racje. Ogromną racje. Chociaż na chwile czuje się komuś potrzebny, od kogoś coś dostaje, ale także daje.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 28 sty 2011, 22:43
Jak już mówiłam, to piękna sfera życia, jeżeli łączy się ją z uczuciami. Ponieważ Twoje kontakty, z tego, co wnioskuję, opierają się głównie na samym seksie, a nie na zrozumieniu, miłości, czułości, czujesz się sponiewierany, bezwartościowy, zamiast czerpać z tego właściwą radość. Chwilowe szczęście, a potem depresja się pogłębia. Myślałeś o zaangażowaniu się w jakiś prawdziwy związek, taki, który byłby dla Ciebie wsparciem?
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:45
Nie potrafie być w związkach. Panicznie boje sie odrzucenia, więc rzucam ludzi wcześniej. Robie to z facetami i kobietami. Nie ma dla mnie różnicy.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 28 sty 2011, 22:49
Nie chcę nic mówić, ale to typowe dla Borderline. Ale Ty się kiedyś wykończysz takim stylem życia. Budujesz sobie iluzję kontaktów międzyludzkich, dążysz do samotności, a potem cierpisz w samotności.

W szpitalu nic Ci nie pomogli? Jakaś psychoterapia, nic?
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 28 sty 2011, 22:50
Nic. Tam w ogóle nie pomagają :( Przez 2 tygodnie miałem tylko raz psychoterapie, która trwała 15 minut. To chore.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do