Nawroty

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: Nawroty

przez Vi. 10 lis 2010, 23:03
chojrakowa, no tak, ale mimo wszystko może warto spróbować ?
Czy naprawdę jesteś już kompletnie nie do uratowania ?
Vi.
Offline

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 10 lis 2010, 23:05
Vi., przecież próbuję. Przecież jem.
Wymiotuję, odchudzam się, ale żyję. Nie zbliżam się do granicy. Może kiedyś będzie lepiej - o ile dożyję
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Nawroty

przez Vi. 11 lis 2010, 09:35
chojrakowa, wierzę w to :)
Dobrze, że próbujesz cieszy mnie to, ale ja wiem że nie o jedzenie chodzi to tylko objaw...

Czegoś w Tobie, miałem dziewczynę z podobnym ale mniejszym problemem od Ciebie i ona nie jadła kiedy ojciec pił, zresztą jej wątek to dylematy-eks-anorektyczki-t19293.html. Kiedyś się wypowiadałaś.

P.S Ona jest już zdrowa...
Vi.
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 11 lis 2010, 10:58
Vi., nie jestem anorektyczką.
Jestem pojebem
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Nawroty

przez Vi. 11 lis 2010, 11:59
chojrakowa, nie jesteś, tylko tak myślisz.
Vi.
Offline

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez Kanashimi 15 lis 2010, 23:46
Też sobie nie mogę wyobrazić, że kiedykolwiek obsesyjne myśli znikną.
Mam już dość.
Ja nie widzę brzucha, ja widzę spuchnięty baniak.
Wiem, to może zabrzmiało śmiesznie, ale ja naprawdę cierpię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
01 sty 2010, 21:13
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 16 lis 2010, 00:06
znam to uczucie skarbie
jak coś to pisz do chojrakowej kochana <tulas>
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez Kanashimi 16 lis 2010, 00:14
Dziękuję bardzo :) Pewnie się będę tu udzielać nie raz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
01 sty 2010, 21:13
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nawroty

przez Anna Maria 15 gru 2010, 22:23
U mnie ten epizod choroby jest dużo cięższy.Coraz to większe,obsesyjne myśli,bardziej destrukcyjne zachowania,desperackie czyny,nie sądzę żeby minęło,teraz to mnie zabije a wcześniej doprowadzi do ruiny cały mój organizm.
Mam 26 lat,pół życia z pro aną,nie sądzę żeby ktokolwiek był w stanie naprostować mi psyche,nie po tylu latach :cry:
Anna Maria
Offline

Re: Nawroty

przez pasazer02 16 gru 2010, 19:29
Witam.
Chciałabym tutaj napisać, ponieważ nie bardzo daje sobie rade z swoim "Stylem życia"-jeśli można to tak nazwać i myślami.
Otóż nie moge poradzić sobie z tym, że jem. Jeszcze rok temu zupełnie inaczej to przebiegało. Ponieważ przez tydzień nic nie jadłam i piłam jednego kubusia dziennie, natomiast w weekend jak byłam wyczerpana to jadłam co wejdzie, a ponieważ wyrzuty sumienia były ogromne, brałam tabletki przeszyszczające. W pewnym momencie mój organizm był tak wyczerpany, że męczyła mnie każda nawet najmniejsza czynność. Ale byłam szczęśliwa, bo wszyscy mówili, że mi kości sterczą(nie widziałam tego). Trafiałam do szpitala-ale nie powiedziałam o odchudzaniu, chodziłam po lekarzach bo źle się czułam-też nic nie mówiąć. Ale teraz jakos nie potrafie tak-przytyłam. I jem prawie codziennie, choć głównie staram się pić jeden jogurt i ewentualnie zupe z torebki. Coraz częściej staram się to zwymiotować, bo przeraża mnie że jem tak dużo. czasami zupe wiec staram sie zastąpić szklanką herbaty. a w weekend stary rytuał - jedzenie - wymioty- tabletki. Tylko, że jest jeden problem-przepraszam za szczerość-nie moge sie już wypróżniać, przez tydzień niekiedy. W ogóle moje jelita coś szfankują, bo cały czas dosłownie wydają dziwne dzwięki. Najgorsze jest to że czasami staram się stanąć tak jakby obok siebie i racjonalnie spojrzeć na siebie. I widze że coś jest nie tak. ale nawet nie mam komu o tym powiedzieć. Naprawde mam tego dość. Chciałabym czasem siąść i po prostu coś zjeść bez wyrzutów sumienia, normalnie zachowywać się. I nie tyć, nie widzieć tej przebrzydłem masy ciała. Czasami zastanawiam się, że może tylko wydaje mi się że mam problem, bo przecież jem "tak wiele". Że może coś sobie wmawiam. A czasami wrecz odwrotnie.

Przepraszam, za ten długi komentarz. Nie wiem czy spotka się on z jakąś odpowiedzią. chciałam po prostu to napisać, bo nie mam komu o tym powiedzieć. wstydze sie swojego zachowania. a anonimowo to jednak zawsze łatwiej.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 gru 2010, 22:34

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 17 gru 2010, 11:53
pasazer02, jednym słowem - ED.
Proponuję terapię i psychiatrę, wiem co mówię, też mam.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Nawroty

przez Zenonek 17 gru 2010, 15:04
pasazer02,

Tak, musisz isc do psychiatry i takze byc moze do gastrologa...

Nie bierz srodkow przeczyszczajacych, bo nabawisz sie spastyki jelit, a to jest k*rwa gorsze niz niejedna nerwica....
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez girl_interrupted 17 gru 2010, 22:24
nawroty... "te" myśli... kiedy chciałoby się chcieć, ale się nie potrafi... tak dobrze to znam! ;(

choruję od prawie 10 lat. mam za sobą kilkanaście pobytów w szpitalach. leczę się też. i raz jest lepiej, raz gorzej...

ALE

nie umiem nie wracać.
odchudzanie to jedyne, co potrafi odciągnąć mnie z otchłani retrospekcji (mam ptsd). dopiero kiedy chudnę, czuję się ze sobą względnie dobrze. a "najlepiej" czuję się wtedy gdy mój organizm jest wyczerpany. napisałam to w "...", bo tak naprawdę wtedy jest mi strasznie źle, to wszystko tak męczy! ale to jest mniejsze zło.


nie potrafię zmienić tego, że muszę umierać, aby poczuć, że naprawdę żyję. aby poczuć cokolwiek. to jedyny sens mojego (nie)istnienia. studia, znajomi... to wszystko tylko dodatki.


ed...
kocham i nienawidzę.
When you don't want to feel, death can seem like a dream. But seeing death, really seeing it, makes dreaming about it fucking ridiculous. Maybe, there's a moment growing up when something peels back... Maybe, maybe, we look for secrets because we can't believe our minds...
Posty
11
Dołączył(a)
09 wrz 2010, 10:37
Lokalizacja
Kraków

Re: Nawroty

przez pasazer02 17 gru 2010, 22:43
Dziękuje bardzo za odpowiedzi.
Nie wiem czemu ale jakos trudno mi uwierzyć, że to mnie właśnie dotyczy i że naprawde coś mi jest
Jakbym zwążyła się do tego przyzwyczaić, choć nie jest mi z tym dobrze.
Wiem, że powinnam się gdzieś z tym udać, ale boje się że wtedy przytyje. Dlatego okres świat to dla mnie koszmar-naprzedmian będzie głodówka z "pożeraniem". Chciałabym nie brać tych środków przeczyszczających, zwłaszcza że zwiększam ilość bo teraz już każda następna dawka dopiero pomaga.
Nigdy bym nie powiedziała (nie będąc w tym), że zaburzenia mogą być tak potwornie ciężkie, trudne i wyczerpujące.
Dziękuje za rady i mam nadzieje, że wszyskim kiedys uda nam się z tym wygrać!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 gru 2010, 22:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do