Nawroty

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: Nawroty

przez gbuczek 04 wrz 2010, 20:55
Ja też, ale tera wiem co mi jest, bycmoże teraz jak jest internet, to beda musieli sie przeciwstawić i zacząc diagnozowac. Diagnozowano to juz w IX w. /choroba spoleczna/. Zespół Glenarda to jest obniżenie przepony i jelit, stad te wszystkie dolegliwości. Niestrawnosc, bóle , biegunka, bóle pod mostkiem, zapalenie jelita, IBS, melancholia, nerwica wegetatywna, skączywszy na schizofreni /tak twierdził Dr Lane/. Cały czas wprowadzają wszystkich w błąd faszerując tabletkami a nie diagnozują i nie prowadzą badań i nie ulepszają operacji na ten zespół. Bycmoże część osób choruje na NW, ale co można powiedzieć jak nie ma pełnej diagnozy opuszczenia trzewi i nie mozna stwierdzić statystycznie kiedy jest nerwica a kiedy zespół glenarda. Pisze że np. 9 osób na 500 po porodzie ma zespół glenarda.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 lip 2009, 15:31

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez Valeria 04 wrz 2010, 22:25
KOLET napisał(a):W październiku idę na 10 tygodni do Kliniki leczenia zaburzeń lękowych w związku z bulimią. Do tej decyzji dorastałam 4 lata i wcale nie dziwię się, że nie macie siły i woli. Jestem po dwóch terapiach, które musiałam przerwać nie z własnej winy i teraz jestem bez wsparcia. Terapeuta czy psycholog to dobre wyjście, bo samemu nie zaakceptuje się siebie ot tak. Trzymam kciuki za Was bardzo mocno i życzę powodzenia :uklon:

ja tez prosze o info dieki bardzo:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
455
Dołączył(a)
03 sie 2010, 19:13
Lokalizacja
Cymeria

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 04 wrz 2010, 22:43
Mnie bulimia znów powaliła na kolana.
Nie mogę przełykać i rzygam krwią, a wciąż to robię. Ostatnio nie mam już siły sie docżłapać do kibla nawet, wieć przycichło, ale chyba tylko dlatego.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nawroty

przez -asia- 05 wrz 2010, 07:20
Nawroty – prawie zawsze są, trzeba się pilnować. :roll: Mam nadzieję, że się srogo mylę, ale moim zdaniem myślenie anorektyczne/bulimiczne pozostaje do końca życia. To jak z alkoholikiem, zostaje się nim do końca mimo iż się nie pije. Mnie ana dopadła dwa razy, i mimo iż obecnie jem normalnie to nadal w gorszych okresach (a teraz jest ich więcej) mam jakieś zapędy anorektyczne. Ale nie wejdę w to g*wno po raz kolejny choćby nie wiem co, NIE!
chojrakowa, czy Ty chodzisz obecnie na jakąś terapię, jesteś pod czyjąś opieką? Poza tym – byłaś u gastrologa? Jeśli nie to idź jak najszybciej!!! Czytałam kilka Twoich postów, bardzo Ci współczuję, jesteś nieszczęśliwą zagubioną dziewczyną. Tobie naprawdę jest wszystko jedno czy będziesz żyć czy umrzesz, że tak bagatelizujesz stan swojego zdrowia? Takie można odnieść wrażenie czytając Cię. Ale myślę, że to tylko wrażenie. Sądzę, że chcesz żyć, ale czujesz się bezradna, nie widzisz wyjścia z sytuacji, a za nic w świecie nie chcesz nikomu oddać kontroli nad swoim ciałem, a tym samym i swoim życiem. Ale tak się w końcu stanie naprawdę jeśli nie weźmiesz się za siebie zdecydowanie - umrzesz. A nikt inny tego za Ciebie nie zrobi, nikt nie zacznie się za Ciebie leczyć. Nie chcesz powalczyć? Przepraszam, nie chcę Cię w żadnym wypadku urazić, ale piszę prawdę, bo martwię się o Ciebie. Sama byłam dwa razy w bardzo kiepskim stanie przez zaburzenia odżywiania, a wszystko zaczęło się, gdy miałam 15 lat. Teraz mam 25. 2 anoreksje za mną. Przed bulimią uchroniła mnie jedynie emetofobia, ale można i z tego wyjść na prostą chociaż to trudne. Dlatego dobrze mieć u swojego boku dobrego terapeutę.
Wiem jak to jest czuć się rozdartą między chęcią pomocy sobie, swojemu ciału, które po prostu wrzeszczy o pomoc z wyniszczenia i wycieńczenia, a ogromną potrzebą zachowania za wszelką cenę kontroli nad swoją wagą, pozostania chudą, niedopuszczenia nikogo do siebie, zamknięcia się w tym piekielnym kręgu. Nawet za cenę życia...
Daj sobie szansę póki nie jest za późno, zacznij się leczyć, zaburzenia odżywiania nie są najważniejszym problemem samym w sobie. Poważny problem tkwi zawsze gdzieś o wiele głębiej. Terapia jest niezbędna. Już nie mówię o doprowadzeniu organizmu do choć trochę lepszego stanu, uzupełnieniu elektrolitów, zajęciu się stroną gastrologiczną...
-asia-
Offline

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 05 wrz 2010, 07:33
-asia-, moim głównym problemem jest to, że zaczełam chorować jak miałam niecałe 3lat, niewiele rozumiałam a do psychiatry zaciągnęła mnie mama, i to jeszcze do marnego, jak się okazało. Na początku przez całe godziny tylko odliczałam minuty, by wyjść, potem widząc załamanie mojej mamy i obojętniejąc na wszystko po prostu zaczęłam jeść - psychiatra zadowolona, ale niestety zaczęłam wymiotować. Nic dziwnego, wtedy nawet nie miałam pojęcia o czymś takim jak terapia, psychiatra mówiła jedz bo musisz jeść żeby żyć, grubi ludzie nie mają gorzej, a wymioty są szkodliwe. I tak przez kilka lat. I tak z 30kg przytyłam do 55 przy marnych 170cm.
To pogmatwana historia, opisana w wieeelkim skrócie. U gastrologa byłam z rok temu, po gastroskopii nie wiedział w jaką skalę uszkodzeń mi wpisać - to był okres ostrego rzygania, miałam strzępy w przełyku i żołądku.
A teraz? Nie wiem. Mam dość, jestem nieszczęśliwa bo jestem gruba, nie radzę sobie kompletnie nadal. Moze terapia, którą zacznę 8 września coś da, bo jak narazie, padam na ryj.
Masz rację, jestem obojętna. Nienawidzę swojego ciała, i sprawia mi przyjemnosć (?) niszczenie go przez wymioty, one same w sobie są relaksujące. Podcas psychozy potrafiłam pić wode i wymiotować, żeby się rozluźnic.
Żenada, wiem. Przecież wiem...

[Dodane po edycji:]

*13lat, jedynka mi nie działa i ciągle o tym zapomniam...
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Nawroty

przez -asia- 05 wrz 2010, 07:46
chojrakowa, dobrze, że zaczynasz wkrótce terapię!!!! ten psychiatra to była jakaś kompletna porażka, jak można tak postępować z pacjentem, w dodatku jeszcze z dzieckiem... :(
wiem, wymiotowanie to u Ciebie forma autoagresji, ale i sposób na rozładowanie napięcia, u mnie w dzieciństwie i okresie nastoletnim podobnie było z kompulsywną masturbacją, przez którą miałam rany.
dobrze wiem też, jak to jest sprawiać sobie przyjemność przez niszczenie siebie na różne sposoby, niestety. dlatego terapia może być dla Ciebie naprawdę wybawieniem. żebyś nie niszczyła się, nie chciała się dobić, a zarazem nauczyła rozładowywać napięcie w inny sposób. trzymam kciuki 8 września!!!! idziesz na indywidualną, tak?
-asia-
Offline

Re: Nawroty

przez gbuczek 05 wrz 2010, 14:42
http://www.informed.com.pl/forum/viewto ... af71676de7
lekazrze nie diagnozuja tego, czyli nie wykluczają innych czynników organicznych, do czego dazy nasza medycyna, do leczenia symptomów a nie samej choroby
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 lip 2009, 15:31

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 05 wrz 2010, 19:44
-asia-, tak, na indywidualną
Dzisiaj dla odmiany zjdłam ryż z paczuszki z jabłkiem, kanapkę i jabłko, żeby poczuć się lepiej psychicznie. U mnie to się przeplata.
Albo może tak mnie gardło boli, że z ledwością przełykam, nie mówiąc co by było z rzyganiem.
Nie umiem normalnie jeść, od wielu lat tego nie robiłam, nie wiem ile to jest normalnie.
Nie czuję się potrzebna, wiesz? Za szybko musiałam dorosnąć, dowiedziałam się tego na terpaii w szpitalu. I o ile niektorzy mają szanse wrócic do okresu nastoletniosci umyslu, szczegolnie w moim wieku, to ja w opinii lekarzy już nie. Mój mozg dorósl, mam inne priorytety niż rowiesnicy, inny tok myslenia, inne pragnienia. Marzę o tym, żeby się wyprowadzić do mężczyzny którego kocham, chociaż zdaję sobie sprawę, ze chwilowo to nierealne - finanse, szkoła, praca, etc. Plus to, że jestem DDA i nie wierzę w to, że ktoś może mnie pokochać a nie bawić się mną i zwodzić...
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Nawroty

przez -asia- 05 wrz 2010, 20:50
chojrakowa, to dość powszechne u osób z zaburzeniami odżywiania – nie wiedzieć ile to jest zjeść normalnie. :roll: Ja też do tej pory niestety tego nie wiem i się często zastanawiam czy nie zjadłam za mało, albo co gorsza za dużo, i dalej nie wiem. :roll:
Dobrze, że masz chociaż kochającego faceta, o wiele gorzej byłoby, gdybyś była zupełnie sama... Masz dla kogo żyć, walczyć o siebie, jest ktoś, kto Cię kocha!!! A co z rodzicami?, piszesz, że jesteś DDA... Jak oni traktują Ciebie i Twoją chorobę?
Wiesz, gdybyś na siłę uparła się i zrobiła taki eksperyment - przez kilka dni jadła regularnie - to może napady obżarstwa a potem wymiotowania zdarzałyby Ci się rzadziej? Twoje ciało krzyczy: jeść! Bo umiera z głodu, jest niedożywione, gdyż po jedzeniu zwracasz, więc ono nic nie dostaje. Raz najesz się za dużo, innym razem (np. dziś) za mało... (bo to co napisałaś, że jadłaś to stanowczo za mało...) - organizm się rozregulował i te napady to nie tylko kwestia psychiczna, ale również czysto fizyczna...
-asia-
Offline

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez Valeria 05 wrz 2010, 21:33
-asia- napisał(a):chojrakowa, to dość powszechne u osób z zaburzeniami odżywiania – nie wiedzieć ile to jest zjeść normalnie. :roll: Ja też do tej pory niestety tego nie wiem i się często zastanawiam czy nie zjadłam za mało, albo co gorsza za dużo, i dalej nie wiem. :roll:
Dobrze, że masz chociaż kochającego faceta, o wiele gorzej byłoby, gdybyś była zupełnie sama... Masz dla kogo żyć, walczyć o siebie, jest ktoś, kto Cię kocha!!! A co z rodzicami?, piszesz, że jesteś DDA... Jak oni traktują Ciebie i Twoją chorobę?
Wiesz, gdybyś na siłę uparła się i zrobiła taki eksperyment - przez kilka dni jadła regularnie - to może napady obżarstwa a potem wymiotowania zdarzałyby Ci się rzadziej? Twoje ciało krzyczy: jeść! Bo umiera z głodu, jest niedożywione, gdyż po jedzeniu zwracasz, więc ono nic nie dostaje. Raz najesz się za dużo, innym razem (np. dziś) za mało... (bo to co napisałaś, że jadłaś to stanowczo za mało...) - organizm się rozregulował i te napady to nie tylko kwestia psychiczna, ale również czysto fizyczna...

jak ja to dobrze znam....tez nie mam pojecia ie to jest zjesc normalnie czyli nie przejesc sie ale tez nie byc głodnym....mam wrazenie ze po zjedzeniu jogurtu jestem pełna a czasem wrabie poł pizzy i czuje sie oki(po pewnym czasie i tak to zwroce...zawsze zwracam) nie mam jakby wyznacznika sytosci.....
przechodziłam to co Chojrakowa czyli nie zarłam,zygałam moj organizm nie mogł juz z niedozywienia...teraz przytyłam ok 12 kg wygladam dobrze czyli zdrowo(nie grubo chociaz jak czuje sie jak swinia tłusta) duzo ludzi mowi mi ze poprawiła mi sie cera,włosy zgestniały ..no i mam cycki :yeah: ale w lustrze i tak widze kogos innego..z utesknieniem zerkam na zdjecia kiedy wazyłam 54 kg przy wzroscie 175....
Chojrakowa musisz zaczac jesc....chociaz kromeczke chociaz jogurcik babanka..wybieraj warzywa z ryzem gotuj na parze ale zacznij jesc....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
455
Dołączył(a)
03 sie 2010, 19:13
Lokalizacja
Cymeria

Re: Nawroty

przez -asia- 05 wrz 2010, 22:11
Valeria napisał(a):jak ja to dobrze znam....tez nie mam pojecia ie to jest zjesc normalnie czyli nie przejesc sie ale tez nie byc głodnym....mam wrazenie ze po zjedzeniu jogurtu jestem pełna a czasem wrabie poł pizzy i czuje sie oki(po pewnym czasie i tak to zwroce...zawsze zwracam) nie mam jakby wyznacznika sytosci...


DOKŁADNIE! Ja też mam właśnie problemem z wyznacznikiem głodu i sytości. Ale jem bardz regularnie, mimo wszystko, właściwie niezależnie od tego czy jestem głodna czy nie. Tylko problematyczne staje się - ile. Dlatego podpatruję ile jedzą ludzie wokół mnie. Może to trochę głupie, ale to jest moim wyznacznikiem ilości. Bo ja sama mogłabym usiąść i jeść do tej pory aż bym w końcu zwymiotowała. Albo zjeść ociupinkę i też by mi wystarczyło. Rozsądek na szczęście zwycięża. I jem tyle ile myślę, że powinnam zjeść, żeby normalnie funkcjonować, przypatrując się innym ludziom. Tak sobie żyję od 10 lat, od pierwszej anoreksji. I zastanawiam się - czy to przez jakieś zmiany w mózgu to moje czucie głodu i sytości się rozregulowało czy jak..? :bezradny:
-asia-
Offline

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez Valeria 05 wrz 2010, 22:17
-asia- napisał(a):
Valeria napisał(a):jak ja to dobrze znam....tez nie mam pojecia ie to jest zjesc normalnie czyli nie przejesc sie ale tez nie byc głodnym....mam wrazenie ze po zjedzeniu jogurtu jestem pełna a czasem wrabie poł pizzy i czuje sie oki(po pewnym czasie i tak to zwroce...zawsze zwracam) nie mam jakby wyznacznika sytosci...


DOKŁADNIE! Ja też mam właśnie problemem z wyznacznikiem głodu i sytości. Ale jem bardz regularnie, mimo wszystko, właściwie niezależnie od tego czy jestem głodna czy nie. Tylko problematyczne staje się - ile. Dlatego podpatruję ile jedzą ludzie wokół mnie. Może to trochę głupie, ale to jest moim wyznacznikiem ilości. Bo ja sama mogłabym usiąść i jeść do tej pory aż bym w końcu zwymiotowała. Albo zjeść ociupinkę i też by mi wystarczyło. Rozsądek na szczęście zwycięża. I jem tyle ile myślę, że powinnam zjeść, żeby normalnie funkcjonować, przypatrując się innym ludziom. Tak sobie żyję od 10 lat, od pierwszej anoreksji. I zastanawiam się - czy to przez jakieś zmiany w mózgu to moje czucie głodu i sytości się rozregulowało czy jak..? :bezradny:

ja np.na imprezach rodzinnych obserwuje innych (nie mowie o chłopach bo oni to potrafia zjesc za4) ale kobietki i np. kawa +3 kawałki ciasta..za godzine obiad ziemniaki,surowka 2 kotelty z piersi 1 mielony ...za godzine znowu kawa +2 kawałkiciasta-podaje przykład kuzynki......jak na nia patrze to i tak jak wracam do domu to zygam:P u mnie imprzey typu swieta bn,swieta wielkanocne urodziny imieniny -gdzie musze -NORMALNIE jesc koncza sie w kiblu.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
455
Dołączył(a)
03 sie 2010, 19:13
Lokalizacja
Cymeria

Re: Nawroty

przez -asia- 05 wrz 2010, 22:30
to smutne co piszesz Valeria, bardzo Ci współczuję. mnie przed bulimią "uchronił" silny lęk przed wymiotowaniem (uraz z dzieciństwa). moje odżywianie jest do tego trochę skomplikowane, bo... muszę trzymać dietę zdrowotną, dość rygorystyczną (zero słodyczy, nabiału krowiego, produktów z białej mąki, owoców, nic sztucznego, przetworzonego). Za to dużo ryb, warzyw, kasz, mięsa drobiowego, jajek, tłuszczu. Czyli takie bardzo konkretne jedzenie. A to była dla mnie duża zmiana, bo wcześniej żywiłam się jedynie niewielką ilością węglodowanów prostych, tłuszczu, białka zwierzęcego nie znosiłam.
nie możesz znieść psychicznie obecności większej ilości jedzenia w żołądku, tak?
-asia-
Offline

Re: Nawroty

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 05 wrz 2010, 22:51
TAAAAAK
To mój lęk, jeden z wielu, chodzę w kółko, gryzę usta etc aż w końcu i tak i tak...

-asia-, ojciec nigdy nie rozumiał problemu, jak umierałam (30kg/170cm) powiedział, ze skoro jestem glupia to mam zdychać. Ale on juz z nami nie mieszka. Mama mnie wspiera jak może... ale co ona moze?
Widzisz, piszesz, ze mam faceta, który mnie kocha. A ja się boję, że wcale nie. Ze udaje/bawi się/wydaje mu się etc. Jak biorę ten xanax to trochę mniej ale nadal to dla mnie NIEREALNE, że ktoś mógłby mnie pokochać, tak po prostu.
Anginę złapałam, chyba osłabłam :roll:
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7307
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do