"Drobny" problem...

Inne zaburzenia.

"Drobny" problem...

Avatar użytkownika
przez Komoda2000 23 sty 2016, 13:40
Ostatniej nocy bezsenność wdała mi się we znaki po raz kolejny, ale to z kolei sprawiło, że uświadomiłam sobie w jakim stanie jest moja psychika.
Prawie codziennie popadam w paranoje. Cały czas się boję, cały czas się czegoś obawiam, nawet jeśli tego po mnie nie widać ani ja tego nie odczuwam, to cały ten strach siedzi w mojej głowie. Ciągłe pytania, a właściwie stwierdzenia "a czy na pewno?", "a co jeśli", "na pewno tak jest", "mogą sobie mnie przekonywać, ja i tak nie uwierzę bo wiem jak jest naprawdę", "nie nie nie, nie słuchaj, oni kłamią". Irracjonalne podejście. Te myśli tłuką się po mojej głowie. Ale nie tylko to mnie męczy.
Coś z czym w sumie znaczna większość się boryka. Albo z pierwszą połową problemu. Jednego dnia, gdy spojrzę na swoje odbicie... widzę odrazę. Brzydotę, paskudę, nienawidzę tego całokształtu z całego serca. Drugiego dnia uważam wręcz przeciwnie. Staję się przysłowiowym narcyzem. "Jestem piękna", "jestem wspaniała". Mimo wad w moim wyglądzie.
Kolejna rzecz. Moje ciągłe przekonanie, że WSZYSCY mają mnie za zero. Nawet mój partner. Czuję na sobie spojrzenia wszystkich. Te spojrzenia pełne pogardy, z poczuciem wyższości. Co sprawia, że się powoli odgradzam.
I coś co jest ze mną od 4 lat i nie chce odejść. Zaburzenia odżywiania. I nie pojawiły się one, bo postrzegałam siebie jako otyłą osobę. Byłam w zgodzie ze sobą, dopóki nie dopadło mnie choróbsko. Stres. 2 tygodnie na ostrej diecie odmieniło mój sposób jedzenia. Wrażenie szczególnie otyłej przyszło później, jak zaczęłam dostrzegać jak zmienił się mój wygląd (a byłam pulchniutka, nadwaga) i zaczęłam zauważać inne, szczupłe, piękne kobiety. Wtedy zrodziło się we mnie pragnienie, że chcę wyglądać jak one. Zaczęła się niezdrowa dieta, później ostre ćwiczenia. Na przemian głodówki, mniejsze racje żywnościowe, odpowiadające MI racje i odżywianie kompulsywne (Jeśli jakakolwiek dziewczyna kiedykolwiek powie mi, że chce zacząć się odchudzać, mimo iż wygląda dobrze, to jej pieprznę). Mam zachwianą wagę, a na widok jednego kg więcej zaczynam panikować.
Mimo wszystko potrafię jeszcze zachować zdrowy rozsądek. Potrafię dostrzec we własnym odbiciu to CO POWINNAM WIDZIEĆ, a nie wyglądam źle. Potrafię walczyć ze strachem o wagę i zjem tyle, ile powinnam zjeść, a nie tyle, byle nie przytyć. Bo nie chcę popaść w anoreksję (do której już raz miałam blisko). Bo chcę jeszcze pożyć. Ale takich sytuacji jest 1 na 100.
Miałam stwierdzoną depresję. Ciężką. 3 lata temu. Psychiatra wspominał coś o elementach psychozy i nerwicy. Patrząc na te "przebłyski", czyli dni w których myślę jak zdrowa osoba, myślę, że jest nieco lepiej. A jednak wciąż sobie nie radzę i nie wiem co mam z tym zrobić, jak postąpić.
Zwracam się do Was z prośbą o radę. Boję się, że przez swoje zachowanie (a często daje się we znaki) stracę wszystkich, na których mi jednak zależy. I też nigdy nie wyzdrowieję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
11 cze 2013, 18:47

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do