skąd się biorą źli psychiatrzy?

Inne zaburzenia.

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 31 sty 2016, 00:28
Poza tym to że ktoś ukończył studia medyczne nawet z najwyższymi ocenami i egzaminami na 100% nie świadczy o tym, że jest przygotowany do pracy z osobami chorymi. Tu trzeba wykazywać jakąś wrażliwość, także pewną dozę pokory, umieć przystopować swoje ego bo to chyba pacjent powinien być najważniejszy jak przychodzi? Jak to się mawia "Nie pomogą doktoraty, jeśli człowiek chamowaty" i to właśnie się tyczy speców od ludzkiej psychiki. Jeżeli nie ma się inteligencji emocjonalnej, a także doświadczenia w obchodzeniu się z ludźmi o kruchej psychice, to dla mnie taki lekarz to dupa, a nie żaden specjalista.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

skąd się biorą źli psychiatrzy?

przez akwen 31 sty 2016, 01:59
bedzielepiej napisał(a):Poza tym to że ktoś ukończył studia medyczne nawet z najwyższymi ocenami i egzaminami na 100% nie świadczy o tym, że jest przygotowany do pracy z osobami chorymi. Tu trzeba wykazywać jakąś wrażliwość, także pewną dozę pokory, umieć przystopować swoje ego bo to chyba pacjent powinien być najważniejszy jak przychodzi? Jak to się mawia "Nie pomogą doktoraty, jeśli człowiek chamowaty" i to właśnie się tyczy speców od ludzkiej psychiki. Jeżeli nie ma się inteligencji emocjonalnej, a także doświadczenia w obchodzeniu się z ludźmi o kruchej psychice, to dla mnie taki lekarz to dupa, a nie żaden specjalista.


Kurde, najgorsze być pod kuratelą takich ignorantów w domu obłąkanych, człowiek czuję się jak w więzieniu. Kompletną władzę ma nad człowiekiem jakaś zakompleksiona jednostka z przypadku, nie polecam. Może ubrać człowieka w pasy, przepisać magiczne leki i w ogóle bardzo pomóc.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 31 sty 2016, 03:00
akwen napisał(a):
Kurde, najgorsze być pod kuratelą takich ignorantów w domu obłąkanych, człowiek czuję się jak w więzieniu. Kompletną władzę ma nad człowiekiem jakaś zakompleksiona jednostka z przypadku, nie polecam. Może ubrać człowieka w pasy, przepisać magiczne leki i w ogóle bardzo pomóc.


Dokładnie. Popatrz np co spotkało dzieci z psychiatryka w Starogardzie Gdańskim. Jak widać psychiatrami mogą też zostać psychopaci i pozostaną bezkarni nawet jak ich ciemne sprawki wyjdą na jaw.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

skąd się biorą źli psychiatrzy?

przez akwen 31 sty 2016, 03:14
bedzielepiej napisał(a):
akwen napisał(a):
Kurde, najgorsze być pod kuratelą takich ignorantów w domu obłąkanych, człowiek czuję się jak w więzieniu. Kompletną władzę ma nad człowiekiem jakaś zakompleksiona jednostka z przypadku, nie polecam. Może ubrać człowieka w pasy, przepisać magiczne leki i w ogóle bardzo pomóc.


Dokładnie. Popatrz np co spotkało dzieci z psychiatryka w Starogardzie Gdańskim. Jak widać psychiatrami mogą też zostać psychopaci i pozostaną bezkarni nawet jak ich ciemne sprawki wyjdą na jaw.


Psychopaci to jedno, wieczni - pardon - gówniarze, to drugie.

Ktoś napakowany szaleje na oddziale, a pani ordynator siedzi w kanciapie z kozetką i wcina ciastko z kremem, jakby miała niedostateczną już masę.

Miesza się przypadki depresyjnych ludzi z jednostkami, które ledwo wiedzą na jakim świecie żyją. No i na każdym oddziale jest dyżurny zaburzony cham, który szalenie umila pobyt. W szczególności jeśli potrafi się bić i ma do tego skłonności.

I te porady Wujka Dobrej Rady... nie ma sensu tego nawet wspominać.

Łatwe pieniądze i praca dająca władzę nad ludźmi, bez wielkiej odpowiedzialności. Idealna posadka dla wiecznych dzieci.

No i jeszcze personel szczebla niższego, który zazwyczaj składa się z mentalnego plebsu, więc też lubi sobie poużywać i komentować i po ''tykać'' wartościowych ludzi w skrajnym łez padole.

Kto by się tam zaburzonymi przejmował...

W końcu to pośledni gatunek człowieka, prawda.

Jeśli chce się kogoś obrazić, to słówko '''wariat'' czy ''czubek'' jest jedną z częstszych inwektyw.

Nie lubię się otwierać, to się nigdy dobrze nie kończyło, ale jestem wariatem i jestem z tego zadowolony.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

skąd się biorą źli psychiatrzy?

przez wielbłądzica 31 sty 2016, 04:43
bedzielepiej, jest głosem ludu, który jeszcze gorzej załamał się gdy próbował uzyskać pomoc i niestety nie dostał jej. psychiatrzy zachowują się czasami jakby nie wiedzieli jakie osoby przychodzą do nich po pomoc. niekiedy widać po nich, że mają już dość kontaktu z pacjentami, są oziębli, a przy próbie zdobycia jakiekolwiek informacji - agresywni. Miałam parę kontaktów z psychiatrami w życiu i tylko jedna była uprzejma i wykazywała zainteresowanie, ale z dopasowaniem leków było już gorzej. A tak to z ciekawszych okazów spotykałam stare kobieciny z głębokiego prl-u w kitlu, albo nieobecnych panów psychiatrów podejrzewających, zeus wie jaką, jednostkę chorobową. od tego tylko gorszy szajs w głowie się robi.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez Korat 01 lut 2016, 02:50
Miałem szczescie poznać parę lekarskich osobliwosci, które poszerzyły moje granice poznania możliwych procesów myslowych psychiatrów. Może kiedys opiszę te wizyty, bo jest i nad czym płakać i z czego się posmiac, no i do zastanowienia też cos by się znalazło. Mam wrażenie, że wielu polskich lekarzy mogłoby w niedalekiej przyszłosci zostać zastąpione robotami. Oczywiscie byłby to smutny scenariusz przypieczętowujący rolę psychiatry jako spersonalizowany automat do recept. Nawet jesli głównym orężem psychiatry są lekarstwa, to i tak bardzo ważną częscią pozostaje relacja pacjent-lekarz. Przy głębokiej chęci wsparcia i zrozumienia człowieka, który przychodzi po pomoc mozna stworzyc atmosfere sprawiajaca ze pacjent pokaze takiego siebie ktory bedze sie kwalifikowac pod inny zestaw pomocowy niz by to wynikalo ze standardowego wywiadu. tak samo pacjent uswiadomiony o strategii i mozliwosciach leczenia moze sam na przyklad dojsc do wniosku ze lekarswa w jego przypadku to nie wszystko i trzeba oprocz tego pracowac nad soba z psychologiem , odpowiednio sie odzywiac czy starac o korzystniejszy tryb zycia. odpowiednio poinformowani i otoczeni troska bylibysmy bardziej cierpliwi i sklonni do szczerej dyskusji nad tym co dla nas najkorzystniejsze. ile razy tak bylo, ze bylem tak dramatycznie zalamany, ze prawie nic nie mowilem i mi wszystko bylo obojetne, a lekarz o nic nie pytal, od lekow bylo jeszcze gorzej i zamiast go zmienic byla wrecz zwiekszana dawka albo bezsensowne trwanie przy nim do czasu gdy zebralem sie na silach zainicjowac propozycje jakiejs zmiany. lekarze powinni bardzo duzo uczyc sie rozmawiac z pacjentami, bo od dobrze przeprowadzonego wywiadu wiele zalezy. brakuje im umiejetnosci komunikacji i humanizmu w postawie. w gorszych przypadkach to brakuje nawet checi rozwoju i otwartosci umyslu ,a wtedy braki wiedzy w polaczeniu z rutyna i wlasnymi przekonaniami tworza mieszanke wybuchowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

skąd się biorą źli psychiatrzy?

przez akwen 01 lut 2016, 03:32
Korat napisał(a):Miałem szczescie poznać parę lekarskich osobliwosci, które poszerzyły moje granice poznania możliwych procesów myslowych psychiatrów. Może kiedys opiszę te wizyty, bo jest i nad czym płakać i z czego się posmiac, no i do zastanowienia też cos by się znalazło. Mam wrażenie, że wielu polskich lekarzy mogłoby w niedalekiej przyszłosci zostać zastąpione robotami. Oczywiscie byłby to smutny scenariusz przypieczętowujący rolę psychiatry jako spersonalizowany automat do recept. Nawet jesli głównym orężem psychiatry są lekarstwa, to i tak bardzo ważną częscią pozostaje relacja pacjent-lekarz. Przy głębokiej chęci wsparcia i zrozumienia człowieka, który przychodzi po pomoc mozna stworzyc atmosfere sprawiajaca ze pacjent pokaze takiego siebie ktory bedze sie kwalifikowac pod inny zestaw pomocowy niz by to wynikalo ze standardowego wywiadu. tak samo pacjent uswiadomiony o strategii i mozliwosciach leczenia moze sam na przyklad dojsc do wniosku ze lekarswa w jego przypadku to nie wszystko i trzeba oprocz tego pracowac nad soba z psychologiem , odpowiednio sie odzywiac czy starac o korzystniejszy tryb zycia. odpowiednio poinformowani i otoczeni troska bylibysmy bardziej cierpliwi i sklonni do szczerej dyskusji nad tym co dla nas najkorzystniejsze. ile razy tak bylo, ze bylem tak dramatycznie zalamany, ze prawie nic nie mowilem i mi wszystko bylo obojetne, a lekarz o nic nie pytal, od lekow bylo jeszcze gorzej i zamiast go zmienic byla wrecz zwiekszana dawka albo bezsensowne trwanie przy nim do czasu gdy zebralem sie na silach zainicjowac propozycje jakiejs zmiany. lekarze powinni bardzo duzo uczyc sie rozmawiac z pacjentami, bo od dobrze przeprowadzonego wywiadu wiele zalezy. brakuje im umiejetnosci komunikacji i humanizmu w postawie. w gorszych przypadkach to brakuje nawet checi rozwoju i otwartosci umyslu ,a wtedy braki wiedzy w polaczeniu z rutyna i wlasnymi przekonaniami tworza mieszanke wybuchowa.


Mówiąc w skrócie - większość psychiatrów odwala jakiś szajs, żeby zarobić. Efektów ich zabawy w pracę i tak nikt nie zweryfikuje.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

skąd się biorą źli psychiatrzy?

przez jaktobylo 03 lut 2016, 21:08
Ja już nie wiem co mam robić, już nie mam siły, już nie mogę, coraz bardziej dociera do mnie, że chyba tylko śmierć jest jedynym sposobem wyjścia z sytuacji.
Ja chciałem tylko pójść na psychoterapię, chciałem zdobyć skierowanie, pochodzić trochę i zażegnać problem. Ale okazało się, że zdobycie skierowania nie jest takie proste, możliwe, że głównie z powodu podejrzeń o schizofrenię(bardzo częste wypytywania o głosy), teraz po 3 latach podejrzeń jest chyba taka diagnoza właśnie:'(
Poradźcie coś, jest sens pójścia do psychiatry prywatnie?, może bardziej próbowałby ogarnąć co mi tak naprawdę jest. Ehh niewiem nic nie wiem, nie wiem co mam robić. Ja chcę to wyleczyć i zapomieć.
Offline
Posty
392
Dołączył(a)
18 maja 2013, 16:26

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 03 lut 2016, 23:54
jaktobylo napisał(a):Poradźcie coś, jest sens pójścia do psychiatry prywatnie?, może bardziej próbowałby ogarnąć co mi tak naprawdę jest. Ehh niewiem nic nie wiem, nie wiem co mam robić. Ja chcę to wyleczyć i zapomieć.


3 lata, ale nie postawili jeszcze diagnozy...wow, z jednej strony lekarze co mają rentgen w oku i dają diagnozę po 15 minutach rozmowy, a z drugiej tacy, co przez 3 lata nie biorą odpowiedzialności za pacjenta...

Wiesz, psychoterapia nie zawsze pomaga, ja akurat mam złe o niej zdanie...

Spróbuj prywatnie, ale przedtem jak jest taka możliwość to sprawdź opinie o tym lekarzu. lepsze to niż myślenie o śmierci...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

skąd się biorą źli psychiatrzy?

przez jaktobylo 04 lut 2016, 23:18
no prawie 3 lata, do tego to nie jest tak, że jeden psychiatra mnie tyle diagnozował. Byłem w dwóch poradniach, na początku w 2013/2014 w moim mieście, ciągle z prośbami o skierowanie na psychoterapię, nie dano mi jej i ostatni psychiatra u którego wtedy byłem wreszcie powiedział żebym poszukał gdzie indziej, bo on mi nie da. Dodam, że w tej wcześniejszej poradni byłem najpierw u psychologa(a jeszcze wcześniej u zwykłego lekarza chciałem zdobyć skierowanie), ta pani psycholog często mnie wypytywała o głosy, jakieś słyszenie myśli czyli rzeczy, których kompletnie wtedy nie rozumiałem, nie rozumiałem o co jej chodzi(nie znałem się na chorobach etc)., wiele razy do niej chodziłem (w oczekiwaniu na wizytę u psychiatry) i można powiedzieć, że to ona się zajęła w większości tą diagnozą, bo gdy poszedłem do psychiatry, to może z dwa pytania miałem zadane. I gdy z nadzieją, że wreszcie mi się udało(że dostanę te skierowanie) zapytałem psychiatry o skierowanie, ona do mnie, że mój przypadek nie jest na psychoterapię tylko na leki i że leków też nie dostanę tylko dopiero gdy przyjdę z rodzicem. Po tej wizycie znów później poszedłem do tej psycholog i ona do mnie, ze podejrzewają zaburzenia psychotyczne, schizofrenię, trochę się tego przestraszyłem, na tej samej wizycie ona jeszcze do mnie z tekstem w stylu "my nie jesteśmy twoimi wrogami tylko twoimi sprzymierzeńcami", kompletnie nie rozumiałem o co jej chodzi :( później kiedy ogarnąłem trochę tematy schizofrenii etc. zrozumiałem ten jej tekst, bo w końcu schizofrenicy mogą widzieć w innych wrogów bez powodu.. ja tak nie miałem. Pochodziłem jeszcze parę razy do tej pzp, raz do innego psychologa, potem kilka razy do innego psychiatry no i zakończyło się tym co napisałem, "odesłaniem" do innej poradni. W połowie roku 2014go pojechałem do poradni do psychiatry, do którego, że tak powiem "chodzę" i ostatnią wizytę miałem u niego ponad miesiąc temu, i który to właśnie wreszcie się zdecydował po ponad półtora roku "obserwacji" nazwać moją przypadłość najprawdopodobniej f20 :(:((sądząc po tym co zobaczyłem na skierowaniu do psychologa)(tylko co to zmienia uzdrowił mnie tym?), choć 2 miesiące wcześniej chyba październik 2015 mówił co innego i pokazywał mi nawet na jakiejś tam kartce jakieś F. coś tam, co niby oznaczało osobę niezdiagnozowaną, czy może o nieznanym zaburzeniu chyba, nie wiem. Mam takie pytanie, czy to prawda, że jeżeli mam tą diagnozę f20, to każdy np. pracodawca będzie mógł w to że tak powiem zajrzeć i np. z tego powodu mnie nie przyjąć, wybaczcie ale nie wiem jak to działa :bezradny:

I jeszcze jedno, począwszy od 2014 roku zauważyłem u siebie coraz większe jakby otępienie, zamulenie, senność(wcześniej to były duże problemy z zasypianiem). Czuję, że coraz gorzej u mnie z koncentracją i pamięcią krótkotrwałą :(:( Czy to może oznaczać powoli postępującą schizofrenię?:(:(
Obecnie gdy chcę poczytać jakieś artykuły, albo innych wypowiedzi tutaj, to na tekst patrzę prawie jak na obrazek, ciężko mi ogarnąć, zrozumieć:(
Słownictwo też chyba mi się pogorszyło ;/ To jest straszne, naprawdę ciężko mi zrozumieć to co czytam, coraz z tym gorzej.
A jak to się przerodzi w taką prawdziwą schizofrenię z głosami itd.?:( ...Co się ze mną porobiło przez te lata :(:(
Neuroleptyki na to pomogą? Tylko nie mogę tego brać zbyt długo. Wtedy to nadawałbym się już na wysypisko śmieci ;(
Wszystko jest tak jak być nie powinno :(:( To nie miało być tak. Zróbcie coś cofnijcie czas!:(
Offline
Posty
392
Dołączył(a)
18 maja 2013, 16:26

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez Morphine90 09 lut 2016, 19:52
Mam takie pytanie, czy to prawda, że jeżeli mam tą diagnozę f20, to każdy np. pracodawca będzie mógł w to że tak powiem zajrzeć i np. z tego powodu mnie nie przyjąć, wybaczcie ale nie wiem jak to działa :bezradny:


Pracodawca nie ma możliwości wglądu w Twoje dane medyczne, nic nie musisz mu mówić, także lekarz medycyny pracy może tylko napisać zdolny/niezdolny i nie ma prawa ujawnić Twoich wyników czy co tam mu powiedziałeś. Chociaż ja się tym kretynom nigdy nie przyznawałam, że biorę jakieś antydepry, co to ma do pracy asystentki stomatologicznej? Jakbym była chirurgiem to może miałoby jakieś znaczenie.
Dziwię się temu Twojemu lekarzowi tak w ogóle - diagnozuje schizo i nie daje leków? Mirtazapina to typowy uspokajający antydepresant, nic więcej. IMO powinieneś wybrać się do lekarza, który nie zna Twoich wcześniejszych diagnoz i zobaczyć co powie na Twoje obecne objawy. Jak raz się czegoś uczepią i wpiszą, to reszta chce zaoszczędzić na myśleniu i ślepo podąża tą drogą, bo przecież żeby zakwestionować czyjąś opinię trzeba mieć dobrze umotywowaną własną :roll:

Ja sądzę, że psychiatrzy są po prostu dziwni. Wolę swoją psychoterapeutkę, ma IQ wyższe od trzech moich byłych psychiatrów razem wziętych 8)
Psychiatria jest trochę jak dermatologia - rzucanie kolejnych leków i patrzenie co się stanie - zero odpowiedzialności, jak zajdzie pomyłka to w sumie trudno jest ustalić, że była to wina lekarza, kryteria diagnostyczne są przecież bardzo rozmyte i dyskusyjne. Może to być wygodna ścieżka życiowa jak ktoś ma generalnie wyebane na wszystko oprócz pieniędzy. Dla osoby, która rzeczywiście przejmuje się innymi to po prostu niesłychanie trudna i wymagająca praca, pewnie dlatego niechętnie ją podejmują.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 09 lut 2016, 20:27
jaktobylo napisał(a): ta pani psycholog często mnie wypytywała o głosy, jakieś słyszenie myśli czyli rzeczy, których kompletnie wtedy nie rozumiałem, nie rozumiałem o co jej chodzi(nie znałem się na chorobach etc)., wiele razy do niej chodziłem (w oczekiwaniu na wizytę u psychiatry) i można powiedzieć, że to ona się zajęła w większości tą diagnozą, bo gdy poszedłem do psychiatry, to może z dwa pytania miałem zadane.


Kuźwa, że co? To kto w końcu stawia diagnozę, psycholog? Psychiatra ma obowiązek przepytać pacjenta, a nie opierać się na domysłach jakiejś humanistki.

jaktobylo napisał(a):na tej samej wizycie ona jeszcze do mnie z tekstem w stylu "my nie jesteśmy twoimi wrogami tylko twoimi sprzymierzeńcami", kompletnie nie rozumiałem o co jej chodzi :(


:brawo: :mrgreen: nie ma to jak rozmawiać z pacjentem jak z idiotą, pewnie myślała że masz paranoje. Naprawdę, podziwiam umiejętności diagnostyczne tej pani.

jaktobylo napisał(a):W połowie roku 2014go pojechałem do poradni do psychiatry, do którego, że tak powiem "chodzę" i ostatnią wizytę miałem u niego ponad miesiąc temu, i który to właśnie wreszcie się zdecydował po ponad półtora roku "obserwacji" nazwać moją przypadłość najprawdopodobniej f20 :(:((sądząc po tym co zobaczyłem na skierowaniu do psychologa)(tylko co to zmienia uzdrowił mnie tym?), choć 2 miesiące wcześniej chyba październik 2015 mówił co innego i pokazywał mi nawet na jakiejś tam kartce jakieś F. coś tam, co niby oznaczało osobę niezdiagnozowaną, czy może o nieznanym zaburzeniu chyba, nie wiem. Mam takie pytanie, czy to prawda, że jeżeli mam tą diagnozę f20, to każdy np. pracodawca będzie mógł w to że tak powiem zajrzeć i np. z tego powodu mnie nie przyjąć, wybaczcie ale nie wiem jak to działa :bezradny:


Chyba nie powinien mieć wglądu w takie rzeczy. A w ogóle to...ciekawe czy istnieje coś jak kasacja papierów psychiatrycznych, na życzenie pacjenta.

jaktobylo napisał(a):I jeszcze jedno, począwszy od 2014 roku zauważyłem u siebie coraz większe jakby otępienie, zamulenie, senność(wcześniej to były duże problemy z zasypianiem). Czuję, że coraz gorzej u mnie z koncentracją i pamięcią krótkotrwałą :(:( Czy to może oznaczać powoli postępującą schizofrenię?:(:(
Obecnie gdy chcę poczytać jakieś artykuły, albo innych wypowiedzi tutaj, to na tekst patrzę prawie jak na obrazek, ciężko mi ogarnąć, zrozumieć:(
Słownictwo też chyba mi się pogorszyło ;/ To jest straszne, naprawdę ciężko mi zrozumieć to co czytam, coraz z tym gorzej.
A jak to się przerodzi w taką prawdziwą schizofrenię z głosami itd.?:( ...Co się ze mną porobiło przez te lata :(:(
Neuroleptyki na to pomogą? Tylko nie mogę tego brać zbyt długo. Wtedy to nadawałbym się już na wysypisko śmieci ;(
Wszystko jest tak jak być nie powinno :(:( To nie miało być tak. Zróbcie coś cofnijcie czas!:(
[/quote]

A jeśli to masz po tabsach? Po tym poście nie widać żebyś miał schizo i nie sądzę żeby to się miało przerodzić w schizę. O neuroleptach to ja same złe rzeczy słyszałam. Nie tylko w schizie człowiek staje się otępiały i zamulony, to mogą być objawy depresji. Czemu nie pójdziesz do innego psychiatry? Tylko nie mów mu, że masz diagnozę schizofrenii. Podaj swoje obecne objawy i zobacz co powie. Wątpię, żeby dał Ci f20, no chyba że to będzie sławna dr Tyszkiewicz, która zaleca na to gimnastykę i rysowanie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez monapayne 10 lut 2016, 22:10
Przeczytałam Wasze wypowiedzi i rozumiem Was. Przykro mi, ze spotykamy takich lekarzy. Ze wierzylismy w pomoc, a tu wychodzi, ze nie mamy chyba prawa jej dostać... Czy jakoś tak. Już jestem zmęczona. Mój dzisiejszy dzień opisałem tu... post2207024.html#p2207024
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

skąd się biorą źli psychiatrzy?

Avatar użytkownika
przez Casidy_126 11 lut 2016, 16:39
Ja trafiałam na różnych psychiatrów, dwie były do doopy, bo nie miały empatii i nie potrafiły komuś współczuć, a jednej to zależało bardziej na wykreowaniu swojego byłego ośrodka, niż na leczeniu ludzi. Ale spotkałam też fajną i sympatyczną, która mi dużo pomogła i była dobrym człowiekiem.
Zanim kogoś po swojemu ocenisz, postaw się na jego miejscu i postaraj się go zrozumieć :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
08 lut 2016, 22:45
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do