Brzydota

Inne zaburzenia.

Brzydota

przez ego 07 sty 2016, 12:39
bittersweet, o kurde, nie wierzę kogo ja tu widzę.. :yeah: :)

Ale, że co? że są małżeństwem, mają legalne "skoki w bok" i dalej są razem? No przyznam, to szczena mi opadła :o
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Serafe81 07 sty 2016, 14:04
ego napisał(a):Serafe81, dlatego napisałam co kto lubi. Chociaż szczerze mówiąc kompletnie nie rozumiem takiego stanowiska, ani priorytetowego traktowania relacji z ludźmi czy jakimś jednym wybranym człowiekiem, który w każdej chwili może kopnąć nas w dupę, ani łączenia przyjaźni z partnerstwem, związkiem ( seksem) bo przyjaźń nie polega na segregowaniu, że z tym, a tym przyjacielem powinnam spędzać jak najwięcej czasu, ani na zazdrości czy na końcu przyjaźni na skutek tego, że mój najlepszy przyjaciel wczoraj spotkał się ze swoim byłym przyjacielem, albo innym przyjacielem czy uprawiał seks z kimś innym niż ja. Przyjaźń z kimś polega m.in na tym, że człowiek potrafi się cieszyć szczęściem przyjaciela, które np może polegać na tym, że owy przyjaciel wczoraj coś zaliczył i jest zadowolony. Można by zapytać ile zdeklarowanych przyjacioło-partnerów byłoby uszczęśliwionych takim przebiegiem "przyjaźni" i jak długo...:bezradny:

No cóż, to co piszesz, to dla mnie nie jest przyjaźń. Tylko kumpelstwo. Przyjaźń to dla mnie szacunek do drugiej osoby, chęć dzielenia się z nią swoimi przeżyciami, głębokie zrozumienie. A miłość to przyjaźń z dodatkiem elementu wyłączności erotycznej. Nie potrafię zbyt dobrze tego wyjaśnić, wyszłaby z tego książka... ale nie rozumiem związków, gdzie ludzie żyją swoim życiem, ukrywają swoje prawdziwe uczucia przed tym drugim, czują, że muszą go/ją oszukiwać i lepiej bawią się bez niego... To nie ma sensu, to nie jest miłość, ani związek. Może to dlatego, że już jestem stara i mam za sobą parę związków. Dla mnie jednak miłość to właśnie poczucie, że to z tym człowiekiem chcesz BYĆ. Czyli toczyć swoje życie, uprawiać wiele swoich (i wspólnych) pasji, kochać się. A nie tylko uprawiać z nim od czasu do czasu seks, a do rozmów mieć koleżanki i kolegów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
03 sty 2016, 14:35
Lokalizacja
Kraków

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Evia 07 sty 2016, 14:35
bittersweet napisał(a): Ja znam malzenstwo ktore tak funkcjonuje juz od ok 20 lat , wiec to jest mozliwe.


Znałam takich wiele. Później moje postrzeganie się zmieniało, bo zawsze się okazywało, ze mają jakieś brudy.

ego napisał(a):Ale, że co? że są małżeństwem, mają legalne "skoki w bok" i dalej są razem? No przyznam, to szczena mi opadła :o


Niby są, ale jest to w pewnym sensie tabu
Poza tym większość społeczeństwa uważa, że taki związek to nie związek i nie ma w nim miłości




Serafe81 napisał(a):Może to dlatego, że już jestem stara i mam za sobą parę związków. Dla mnie jednak miłość to właśnie poczucie, że to z tym człowiekiem chcesz BYĆ. Czyli toczyć swoje życie, uprawiać wiele swoich (i wspólnych) pasji, kochać się. A nie tylko uprawiać z nim od czasu do czasu seks, a do rozmów mieć koleżanki i kolegów.


Kurczę, a mi właśnie moje doświadczenie i obserwacje podpowiadają, że lepiej jednak jest to rozgraniczyć.
Wszystkiego i tak nigdy mieć nie będziemy
Zresztą jak się mówi "co jest do wszystkiego to jest do niczego"
W takim razie chyba dostosowywać pojedyncze funkcje :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Serafe81 07 sty 2016, 15:54
Evia napisał(a):
Serafe81 napisał(a):Może to dlatego, że już jestem stara i mam za sobą parę związków. Dla mnie jednak miłość to właśnie poczucie, że to z tym człowiekiem chcesz BYĆ. Czyli toczyć swoje życie, uprawiać wiele swoich (i wspólnych) pasji, kochać się. A nie tylko uprawiać z nim od czasu do czasu seks, a do rozmów mieć koleżanki i kolegów.

Kurczę, a mi właśnie moje doświadczenie i obserwacje podpowiadają, że lepiej jednak jest to rozgraniczyć.
Wszystkiego i tak nigdy mieć nie będziemy
Zresztą jak się mówi "co jest do wszystkiego to jest do niczego"
W takim razie chyba dostosowywać pojedyncze funkcje :D


To po co w ogóle być z kimś na stałe? Tylko dla seksu? Dla ekonomii? To smutne, nie chciałabym tak żyć. Po co mi mieszkanie z osobą, do której nie mogę wieczorem przytulić się i opowiedzieć o tym, co mnie boli, co cieszy i wysłuchać tego samego?
No cóż, myślę, że najważniejsze tak czy siak, żeby dobrały się dwie osoby z identycznymi priorytetami, bo gdybyśmy MY miały być parą, byłoby na przykład kiepsko ;-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
03 sty 2016, 14:35
Lokalizacja
Kraków

Brzydota

przez ego 07 sty 2016, 15:56
Serafe81 napisał(a):Przyjaźń to dla mnie szacunek do drugiej osoby, chęć dzielenia się z nią swoimi przeżyciami, głębokie zrozumienie.
A gdzie tu brak szacunku, że przychodzi do Ciebie Twój przyjaciel/przyjaciółka i Ci opowiada o tym jakie to fajne przeżycia miał/a w łóżku z jakąś tam laską/facetem? :)

A miłość to przyjaźń z dodatkiem elementu wyłączności erotycznej.
Jeśli istnieje miłość, to właśnie najwyższą jej formą jest przyjaźń, bo pozbawiona egoistycznego elementu zawłaszczenia drugiej osoby tylko dla siebie. Żeby kogoś kochać, bynajmniej nie trzeba z nim kopulować, a wręcz przeciwnie- tam gdzie w grę wchodzą relacje okołoseksualne i sam seks, to tam tzw.normalni, przeciętni ludzie nie umieją tego ogarnąć, włączają im się czysto odzwierzęce, egoistyczne reakcje, więc jak można mówić o miłości?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Evia 07 sty 2016, 15:57
Serafe81 napisał(a):To po co w ogóle być z kimś na stałe? Tylko dla seksu? Dla ekonomii?


Tak

Serafe81 napisał(a):To smutne, nie chciałabym tak żyć. Po co mi mieszkanie z osobą, do której nie mogę wieczorem przytulić się i opowiedzieć o tym, co mnie boli, co cieszy i wysłuchać tego samego?


Smutne ale prawdziwe.
Po co się łudzić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Serafe81 07 sty 2016, 16:25
Evia napisał(a):
Serafe81 napisał(a):To po co w ogóle być z kimś na stałe? Tylko dla seksu? Dla ekonomii?


Tak

Serafe81 napisał(a):To smutne, nie chciałabym tak żyć. Po co mi mieszkanie z osobą, do której nie mogę wieczorem przytulić się i opowiedzieć o tym, co mnie boli, co cieszy i wysłuchać tego samego?


Smutne ale prawdziwe.
Po co się łudzić?


No coż, znam takie małżeństwa, więc pozwolisz, że pozostanę przy swoim., To prawda, obecnie ludzie są tak egoistyczni, że trudno im to osiągnąć, ale dlaczego godzić się na mniej?


przez ego » 23 minuty temu

Serafe81 napisał(a):
Przyjaźń to dla mnie szacunek do drugiej osoby, chęć dzielenia się z nią swoimi przeżyciami, głębokie zrozumienie.

A gdzie tu brak szacunku, że przychodzi do Ciebie Twój przyjaciel/przyjaciółka i Ci opowiada o tym jakie to fajne przeżycia miał/a w łóżku z jakąś tam laską/facetem? :)

A miłość to przyjaźń z dodatkiem elementu wyłączności erotycznej.

Jeśli istnieje miłość, to właśnie najwyższą jej formą jest przyjaźń, bo pozbawiona egoistycznego elementu zawłaszczenia drugiej osoby tylko dla siebie. Żeby kogoś kochać, bynajmniej nie trzeba z nim kopulować, a wręcz przeciwnie- tam gdzie w grę wchodzą relacje okołoseksualne i sam seks, to tam tzw.normalni, przeciętni ludzie nie umieją tego ogarnąć, włączają im się czysto odzwierzęce, egoistyczne reakcje, więc jak można mówić o miłości?


No cóż, na tym właśnie polega miłość, że ludzie dzielą też wspólne wartości. Jeśli chcecie rozmieniać na drobne najbardziej intymną więź między dwojgiem ludzi i oboje się na to godzicie, to i to można nazwać miłością. Jeśli wiecie, że co najmniej jedno z Was wyznaje inne wartości, a mimo to próbujecie je naginać (w którąkolwiek stronę), to nie można tego nazwać miłością. Proste.
NIe oddzielam seksu od miłości, nie potrafię - nie rozumiem osób, które mają szereg partnerów seksualnych i jest im z tym dobrze. OK, nie muszę. Najważniejsze, żeby partner, którego wybiorę, miał takie samo podejście - że ta sfera jest wyjątkowa i zarezerwowana dla jednej osoby. Inaczej wszyscy ucierpią.
PS. Nie jestem katoliczką.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
03 sty 2016, 14:35
Lokalizacja
Kraków

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Evia 07 sty 2016, 16:33
Serafe81 napisał(a):No coż, znam takie małżeństwa,


Też mi się zdawało, że znam ale rzeczywistość okazała się inna

Serafe81 napisał(a):więc pozwolisz, że pozostanę przy swoim.


Najprawdopodobniej pozostaniesz przy tym dopóki Twoje obserwacje się nie zmienią, i nie koniecznie tak się musi zdarzyć.
Drobnoustrojów też nie widzimy gołym okiem, co nie znaczy, że nie istnieją.

Serafe81 napisał(a):No cóż, na tym właśnie polega miłość, że ludzie dzielą też wspólne wartości.


Czyli jeśli ktoś nie wyznaje żadnych wartości to miłość nie istnieje, ponieważ nie można ich dzielić?
No cóż, w sumie to ma sens :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Brzydota

przez ego 07 sty 2016, 16:39
Serafe81, nie, miłość nie polega na tym, że kocham kogoś, bo on lubi to samo co ja, czy daje mi to czego ja chcę, to właśnie wzorcowy przykład egoizmu.

Serafe81 napisał(a):NIe oddzielam seksu od miłości, nie potrafię - nie rozumiem osób, które mają szereg partnerów seksualnych i jest im z tym dobrze
Ja z kolei kompletnie nie ogarniam jak ludzie mogą nazywać miłością relację, z której aż kipi egoizmem i nie widzieć w tym nic absurdalnego. :?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Serafe81 07 sty 2016, 16:47
Evia napisał(a):
Serafe81 napisał(a):No coż, znam takie małżeństwa,


Też mi się zdawało, że znam ale rzeczywistość okazała się inna

Serafe81 napisał(a):więc pozwolisz, że pozostanę przy swoim.


Najprawdopodobniej pozostaniesz przy tym dopóki Twoje obserwacje się nie zmienią, i nie koniecznie tak się musi zdarzyć.
Drobnoustrojów też nie widzimy gołym okiem, co nie znaczy, że nie istnieją.

Serafe81 napisał(a):No cóż, na tym właśnie polega miłość, że ludzie dzielą też wspólne wartości.


Czyli jeśli ktoś nie wyznaje żadnych wartości to miłość nie istnieje, ponieważ nie można ich dzielić?
No cóż, w sumie to ma sens :D



Straszny nihilizm prezentujesz. Widziałam upadki małżeństw, w tym swojego. Ale nadal wierzę i wiem, że istnieje coś więcej. Małżeństwa, o których mówię, to długoletnie związki, w których nie brakowało problemów, a mimo to przetrwały i są dobre - ci ludzie nadal zwyczajnie chcą ze sobą być, choć mogliby być z kim innym, bo byłoby ich na to i duchowo i ekonomicznie stać.
Oczywiście, jeśli powiemy sobie, że wszystko jest złe i nie ma nic dobrego na tym świecie, to nic, tylko popaść w depresję albo położyć się i umrzeć. Tylko czy warto?
Brak wartości to też wartość ;-) w sensie ustalonego światopoglądu.

przez ego » mniej niż minutę temu
Serafe81, nie, miłość nie polega na tym, że kocham kogoś, bo on lubi to samo co ja, czy daje mi to czego ja chcę, to właśnie wzorcowy przykład egoizmu.

Serafe81 napisał(a):
NIe oddzielam seksu od miłości, nie potrafię - nie rozumiem osób, które mają szereg partnerów seksualnych i jest im z tym dobrze

Ja z kolei kompletnie nie ogarniam jak ludzie mogą nazywać miłością relację, z której aż kipi egoizmem i nie widzieć w tym nic absurdalnego. :(



Nie wiem, skąd wniosek, że miłość jest "bo ktoś lubi to samo co ja". Miłość to wymiana - dajemy sobie wzajemnie to, czego chcemy, bo chcemy się wzajemnie uszczęśliwić. Po to jest związek i to uczucie, chcemy uszczęśliwiać drugiego cżłowieka - ale nie za cenę swojego szczęścia. Innymi słowy, może zaistnieć wyłącznie, gdy oboje chcecie tego samego. Jeśli oboje chcecie wyłączności na siebie - to dlaczego ma to być niedojrzałe? I nie, nie jest to zmuszanie kogoś - bo on robi to dlatego, że CHCE. Jeśli CHCĘ być wyłącznie dla mojego partnera, bo nie widzę wartości ani radości w uprawianiu seksu z różnymi partnerami, to czy się zmuszam? Czy on mi to nakazuje? I odwrotnie - ja sugeruję, że chcę monogamii, ale jeśli partner wyznaje inne wartości - jest nam po prostu nie po drodze. Kocham go, więc pozwalam mu odejść, a sama szukam kogoś, kto wyznaje te same wartości co ja. Po co się męczyć? To BYŁBY egoizm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
03 sty 2016, 14:35
Lokalizacja
Kraków

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Olalala 07 sty 2016, 16:50
ego napisał(a):Serafe81, nie, miłość nie polega na tym, że kocham kogoś, bo on lubi to samo co ja, czy daje mi to czego ja chcę, to właśnie wzorcowy przykład egoizmu.


ego, zdziwiłabyś się, bo właśnie w książkach psychologicznych pisze się wprost, że to, że odczuwasz uczucie miłości do kogoś wynika z faktu, że dana osoba zaspokaja pewne Twoje potrzeby. Jak przestanie je zaspokajać to z reguły miłość się kończy. Ja sama czuję, że jest to mega brutalne nazwanie rzeczywistości, ale zastanawiam się czy coś w tym nie jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Evia 07 sty 2016, 16:56
ego napisał(a):Ja z kolei kompletnie nie ogarniam jak ludzie mogą nazywać miłością relację, z której aż kipi egoizmem i nie widzieć w tym nic absurdalnego. :?




Chyba wszystko ma podłoże egoizmu...
Nie rozumiem więc dlaczego egoizm ma wydźwięk pejoratywny...

Serafe81 napisał(a):Oczywiście, jeśli powiemy sobie, że wszystko jest złe i nie ma nic dobrego na tym świecie, to nic, tylko popaść w depresję albo położyć się i umrzeć.


I tym się właśnie w ostatnim czasie szczególnie się zajmuję 8)

Serafe81 napisał(a):Tylko czy warto?


A dlaczego warto żyć na świecie, w którym wszystko jest złe?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Brzydota

przez ego 07 sty 2016, 16:58
Serafe81 napisał(a):Nie wiem, skąd wniosek, że miłość jest "bo ktoś lubi to samo co ja".
Z tego co sama napisałaś:No cóż, na tym właśnie polega miłość, że ludzie dzielą też wspólne wartości.

Serafe81 napisał(a):Miłość to wymiana - dajemy sobie wzajemnie to, czego chcemy, bo chcemy się wzajemnie uszczęśliwić.
Jak idziesz do sklepu i coś kupujesz, to też zachodzi wymiana, która bardzo często prowadzi do wzajemnego uszczęśliwienia klienta i sprzedawcy, a więc to jest miłość....???

Serafe81 napisał(a):Kocham go, więc pozwalam mu odejść,
No sama więc widzisz, że miłość wcale nie polega na tym, że ludzie dzielą wspólne wartości. Można ich nie dzielić i nadal kogoś kochać.

Evia napisał(a):A dlaczego warto żyć na świecie, w którym wszystko jest złe?
A dlaczego warto by było żyć na świecie w którym wszystko jest dobre? a dlaczego w ogóle warto żyć?

Olalala, no spoko, jak dla mnie może nawet tak być, ale nie mylmy pojęć w takim razie, czy nie twórzmy ich ponad miarę. ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brzydota

Avatar użytkownika
przez Serafe81 07 sty 2016, 17:11
ego napisał(a):
Serafe81 napisał(a):Nie wiem, skąd wniosek, że miłość jest "bo ktoś lubi to samo co ja".
Z tego co sama napisałaś:No cóż, na tym właśnie polega miłość, że ludzie dzielą też wspólne wartości.


Jednak sprowadzenie tego do powyższego stwierdzenia jest spłyceniem i to dużym.

Serafe81 napisał(a):Miłość to wymiana - dajemy sobie wzajemnie to, czego chcemy, bo chcemy się wzajemnie uszczęśliwić.
Jak idziesz do sklepu i coś kupujesz, to też zachodzi wymiana, która bardzo często prowadzi do wzajemnego uszczęśliwienia klienta i sprzedawcy, a więc to jest miłość....


Byłabym wdzięczna, gdybyśmy nie spadali na poziom demagogii obliczonej na ośmieszenie argumentów ad personam... Chyba jasne jest, że nie o takie uszczęśliwienie chodzi. No chyba, że dla Ciebie w związku dwojga ludzi możliwe jest wyłącznie chwilowe zadowolenie, jak z zakupu nowej gry - nie mamy o czym dyskutować, bo to kompletnie różne poziomy odczuwania.

Serafe81 napisał(a):Kocham go, więc pozwalam mu odejść,
No sama więc widzisz, że miłość wcale nie polega na tym, że ludzie dzielą wspólne wartości. Można ich nie dzielić i nadal kogoś kochać.
[/quote]

OK, to wyszło nieprecyzyjnie. Więc może tak: żeby byłą możliwa miłość wzajemna i związek, dzielenie wartości musi być. Jeśli jedna strona chciałaby, aby druga dzieliła wartości, sądzi, że tak jest i zaczyna kochać, a okazuje się, że związek jest niemożliwy z powodów jw., miłość powoduje, że trzeba pozwolić odejść... a miłości, źle ulokowanej, wygasnąć. I szukać dalej. Na świecie jest sześć miliardów ludzi, niektórzy dzielą nasze wartości ;-)

A dlaczego warto żyć na świecie, w którym wszystko jest złe?


Naprawdę, wszystko? Nie ma ani jednej rzeczy, która sprawia Ci zwykłą, ludzką przyjemność? To pytanie retoryczne, odpowiedz sobie na nie sama.
Świat jest tym, czym go dla siebie tworzymy, owszem, możemy dostawać kopy i być w dole, ale czy pławienie się w nieszczęściu jest dobre lub chwalebne? Oczywiście każdy decyduje sam za siebie, czego chce i czasem trzeba zwinąć się w kłębek i pocierpieć. Byle nie na stałe, bo wtedy faktycznie - świat złożony z nihilistów i ludzi biernych staje się złym, pustym miejscem, bo nikomu już nie zależy, żeby czynić go lepszym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
03 sty 2016, 14:35
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do