Nie chce byc szczesliwy

Inne zaburzenia.

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez nvm 21 lis 2015, 07:41
Wysyłam ten wątek jeszcze raz, bo nie chciał się załadować - być może z powodu polskich znaków w temacie. Pojawiał się błąd (502 Bade Gateway):

Pisze ten wątek szybko, zanim minie moja chwilowa względna jasność umysłu i zmienię zdanie.
Nie chcę być szczęśliwy. Sabotuję wszelkie moje działania, które mogłyby zmierzać w tym kierunku.
Chcę się za coś ukarać. Jestem masochistą. Coś takiego. Jest to autoagresja, ale nie fizyczna. Czasem aktywna, a czasem pasywna. Na przykład mam ochotę coś zrobić i wówczas szukam wymówek, żeby tego nie zrobić. Żeby zamiast tego zrobić coś gorszego. Albo jakoś to opóźnić chociaż. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Mam też różne inne problemy, ale one chyba się do tego głównie sprowadzają. Czy ktoś mógłby mi w tym jakoś pomóc? Tylko bez odsyłania do specjalisty. Nie wiem, jak długo ta chwilowa jasność umysłu potrwa, więc nie mogę obiecać, że będę do udania się do niego zdolny. Chcę sobie zaszkodzić. Pogrążyć się w depresji i apatii. Chcę wejść w stan, w którym będę miał wszystko gdzieś. Dążę do autodestrukcji.

I teraz pomyślałem sobie - że może już dosyć. Że może jest jakieś inne rozwiązanie. Wybrałem niedawno opcję zmniejszenia stopnia, w jakim kieruję się tym masochizmem. Tzn. go tak jakby zignorowałem, choć nie wiem, czy w całości, czy częściowo. I tak dziwnie się z tym czuję, może jakbym tracił kontrolę. I jakby była pokusa, żeby jednak tam wrócić (do tamtego stanu). Ale pomyślałem sobie, że może za tamtym pragnieniem kryje się jakaś potrzeba i że może można ją zaspokoić jakoś inaczej. Ale jak?
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez bittersweet 21 lis 2015, 08:30
nvm, poruszyłeś duzy problem. Znam kilka osób, które się tak zachowują, czasami ja sama tez. Tez uważam, że działanie na wlasną szkode to masochizm. Znamienne co napisałes o specjaliście, najczęściej masochisci nie chca się leczyc i znajdują ku temu tysiace powodów, ale mysle ze prawdziwa przyczyna to niechęc do poprawy swojego stanu.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez nvm 21 lis 2015, 10:52
bittersweet napisał(a):nvm, poruszyłeś duzy problem. Znam kilka osób, które się tak zachowują, czasami ja sama tez. Tez uważam, że działanie na wlasną szkode to masochizm. Znamienne co napisałes o specjaliście, najczęściej masochisci nie chca się leczyc i znajdują ku temu tysiace powodów, ale mysle ze prawdziwa przyczyna to niechęc do poprawy swojego stanu.

Tak, o tym też napisałem. Właśnie tego dotyczy ten wątek - ale przedstawiłem również alternatywę, by wilk był syty i owca cała - znalezienie sposobu na zaspokojenie potrzeby, za którą kryje się masochizm - wówczas masochizm przestał by być być może potrzebny.

Natomiast zauważyłem właśnie coś - takie moje małe spostrzeżenie: gdy czuję się zraniony (choćby delikatnie), moje skłonności autodestrukcyjne rosną w siłę, umacniają się - wpadam w rezygnację. Jest w tej rezygnacji właśnie chyba taka masochistyczna przyjemność.

Jeszcze jedna sprawa - to może być nagromadzona przez lata negatywna energia, ciemna strona mocy. Bo bałem się płakać, gdy w pobliżu byli inni ludzie. I nie wyrzuciłem tego bólu z siebie. Może teraz za to cenę płacę. Do tego dochodzi lęk.

Chyba zawsze miałem takie skłonności od małego dziecka. Ale wcześniej miałem silną motywację do działania, a tragiczne wydarzenia w romantycznym związku (lata temu) mocno mną wstrząsnęły i przechyliły szalę.

Pisząc tutaj, działam jednak na przekór samemu sobie, wbrew masochizmowi. I bardzo dziwnie się z tym czuję. Chyba jakby kontrola wymykała mi się z rąk. Pojawia się lęk chyba. A ja nie znajduję nic na swoje usprawiedliwienie przed tym lękiem - co budzi u mnie kolejny lęk.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez bittersweet 21 lis 2015, 11:54
znalezienie sposobu na zaspokojenie potrzeby, za którą kryje się masochizm - wówczas masochizm przestał by być być może potrzebny.
ale co to za potrzeba ?

Uwazam, ze masochizm wynika mniej lub bardziej bezposrednio z poczucia winy, niegodnosci, głębokiego wstydu, wyuczonej tendencji do samokarania, leku przed zaspokajaniem wprost swoich potrzeb.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez nvm 21 lis 2015, 12:09
bittersweet napisał(a):
znalezienie sposobu na zaspokojenie potrzeby, za którą kryje się masochizm - wówczas masochizm przestał by być być może potrzebny.
ale co to za potrzeba ?
Też chciałbym to wiedzieć. Być może chodzi o wyrażenie zalegającego cierpienia.

bittersweet napisał(a):Uwazam, ze masochizm wynika mniej lub bardziej bezposrednio z poczucia winy, niegodnosci, głębokiego wstydu, wyuczonej tendencji do samokarania, leku przed zaspokajaniem wprost swoich potrzeb.
Prawie żadnej z wymienionych rzeczy w sobie nie odnajduję. Jedynie lęk przed zaspokojeniem wprost swoich potrzeb może ewentualnie. Odnajduję w sobie natomiast głębokie poczucie zranienia i może odrzucenia.

bittersweet napisał(a):Znam kilka osób, które się tak zachowują, czasami ja sama tez.
Dobrze wiedzieć, że jest szansa iż ktoś mnie zrozumie.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Nie chce byc szczesliwy

przez Druid 21 lis 2015, 12:22
zadałam pytanie nie w tym wątku, w którym chciałam: post2159660.html#p2159690
Druid
Offline

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez nvm 21 lis 2015, 12:27
Dark Velvet napisał(a):zadałam pytanie nie w tym wątku, w którym chciałam: post2159660.html#p2159690
Ja do tamtego wątku wejść nie mogę, mam błąd 502 - Bad Gateway. Nie wiem jak Tobie się udało, ale Twojego pytania jakoś nie mogę odczytać.

EDIT: Hmm...ciekawe...udało mi się wejść z innej przeglądarki:

Dark Velvet napisał(a):nvm, zostałeś kiedyś ukarany za to, że byłeś szczęśliwy? (lub tak daną sytuację zinterpretowałeś?)
Ukarany chyba nie, chociaż...hmm...trudno powiedzieć. Wiem, że kiedyś przed swoimi rodzicami wolałem nieraz ukrywać swój dobry nastrój. Ale dlaczego to nie pamiętam.

Natomiast kiedyś miałem taki okres w życiu, że dążyłem do szczęścia i byłem coraz bardziej szczęśliwy, aż w końcu osiągnąłem jego "maksymalny" poziom, za którym już nic nie było do osiągnięcia dalej w moim odczuciu. I krótko później nastąpił tragiczny zwrot, zjechałem z Mount Everestu do Rowu Mariańskiego, jeśli wiesz o co mi chodzi. Z tego Rowu wychodzę...wróć...wyczołguję się...do dzisiaj. Ale nie traktowałbym tego chyba jako karę.
Zatem w 100% przypadków, których doświadczyłem, konsekwentne dążenie do szczęścia doprowadziło mnie do tragedii. Nie znam innego możliwego wyniku. Poza tym jak już raz zaznałem "maksymalnego" szczęścia, to i jakoś nie zależy mi tak bardzo, aby do tego szczęścia dążyć, bo już to "mam na swoim koncie". Tak, możliwe, że boję się; że lękam się szczęścia.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 21 lis 2015, 13:04
Straszne,rzeczy.Co komu da,być bez szczęścia ? Ale co tu robić.Jak,sam chcesz.Nic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16492
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 21 lis 2015, 16:55
Miałem tak kiedyś, dziwna, bezsensowna i nie potrzebna faza. Faza, która miała mnie ściągać w dół, jak najdalej i jak najdłużej. Jednak życie pokazuje też swoje dobre strony co psuje tą fazę i było mi źle, że nie jest już mi tak fajnie źle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez bittersweet 21 lis 2015, 17:47
Też chciałbym to wiedzieć. Być może chodzi o wyrażenie zalegającego cierpienia.
Cierpisz , bo ..._
Prawie żadnej z wymienionych rzeczy w sobie nie odnajduję. Jedynie lęk przed zaspokojeniem wprost swoich potrzeb może ewentualnie. Odnajduję w sobie natomiast głębokie poczucie zranienia i może odrzucenia
dlaczego poczucie zranienia i odrzucenia się utrzymuje ? co mogłoby się stać, gdybys wprost wyrażał swoje potrzeby ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chce byc szczesliwy

przez Druid 21 lis 2015, 18:19
nvm napisał(a):Tak, możliwe, że boję się; że lękam się szczęścia.
A może jego bolesnej utraty albo zawiści innych?(teraz piszę o sobie 8) ) Szczęście porównałabym raczej do bezpiecznej doliny niż górskiego szczytu.
Druid
Offline

Nie chce byc szczesliwy

przez Druid 21 lis 2015, 18:57
takie moje małe spostrzeżenie: gdy czuję się zraniony (choćby delikatnie), moje skłonności autodestrukcyjne rosną w siłę, umacniają się - wpadam w rezygnację. Jest w tej rezygnacji właśnie chyba taka masochistyczna przyjemność.
Jeśli dobrze zrozumiałam, nie wyrażasz gniewu/żalu/rozczarowania wprost, ale automatycznie kierujesz gniew na siebie (?) Zdarzają Ci się myśli samobójcze bezpośrednio po tym, kiedy ktoś Cię zdenerwuje lub rozczaruje?
Druid
Offline

Nie chce byc szczesliwy

Avatar użytkownika
przez nvm 23 lis 2015, 02:19
abrakadabra xx napisał(a):Miałem tak kiedyś, dziwna, bezsensowna i nie potrzebna faza. Faza, która miała mnie ściągać w dół, jak najdalej i jak najdłużej. Jednak życie pokazuje też swoje dobre strony co psuje tą fazę i było mi źle, że nie jest już mi tak fajnie źle.
Z jednej strony "dziwna, bezsensowna i niepotrzebna", a z drugiej w pewnym sensie "szkoda, że się skończyła". Ciekawe.
"było mi źle, że nie jest już mi tak fajnie źle." - chyba znam to. Tylko nie wiem, czy masz na myśli melancholię, coś w rodzaju żałoby, czy bardziej coś w rodzaju masochizmu. Tak, czy inaczej - witaj w klubie. Znam jeszcze co najmniej jedną osobę, która mi o czymś takim opowiadała (ale jej chodziło chyba o melancholię właśnie).

bittersweet napisał(a):Cierpisz , bo ..._
Może coś w rodzaju żałoby (ale nie po stracie kogoś bliskiego - nie znam słownego odpowiednika do nieporównanie, dużo mniejszych sytuacji), poczucia straty? To jest taka ciężkość, która sprawia, że masz ochotę się skurczyć i zamknąć w sobie.
bittersweet napisał(a):dlaczego poczucie zranienia i odrzucenia się utrzymuje ?
A dlaczego miałoby się nie utrzymać, skoro wciąż jest w moich wspomnieniach (tylko nie sugeruj mi tutaj, że sam się zmuszam do ich rozpamiętywania - bardziej bym powiedział, że pozwalam myślom swobodnie krążyć raczej) i w moim ciele nagromadzone najwyraźniej? Słyszałaś kiedyś pojęcie ciała bolesnego/bólowego ? Tudzież nagromadzonego bólu emocjonalnego? Oglądałaś może "Buntownika z wyboru"?
Ciało bolesne jest złożone z zakumulowanej energii bólu [cierpienia],
które dana osoba doznała w przeszłości.

bittersweet napisał(a): co mogłoby się stać, gdybys wprost wyrażał swoje potrzeby ?
Wyrażał, czy realizował? Aby je wyrażać, musiałbym je najpierw znać. A ich realizacja może prowadzić do "niepotrzebnego" pakowania się w stresujące sytuacje. Czyli lęk przed stresem najwyraźniej. Oprócz tego mógłbym skończyć tak jak abrakadabra - tzn. utracić jakiś swój wewnętrzny stan i potem żałować z tego powodu.

Dark Velvet napisał(a):A może jego bolesnej utraty
Może. Ale tu chodzi o coś więcej niż stratę zysku chyba - bardziej o wpadnięcie stan wielokrotnie gorszy niż jest teraz. Czyli gwałtowny spadek dużo poniżej zera. Nie wiem, bo mam obecnie chyba skrócone ścieżki neuronowe w głowie w tej sprawie. Skompresowane (nie ma to jak optymalizacja ścieżek grafu), na zasadzie - szczęście = lęk (sieć skojarzeniowa). Nie mam chyba na tyle wysokiej samo-świadomości, żeby to widzieć zupełnie wyraźnie jednak, wiec opieram się w jakimś stopniu zapewne na hipotezach.

Dark Velvet napisał(a):albo zawiści innych?
Nieeee...nie widzę i nie czuję tego, choć oczywiście niczego wykluczyć nie można.

Dark Velvet napisał(a):Szczęście porównałabym raczej do bezpiecznej doliny niż górskiego szczytu.
Dla mnie "bezpieczna dolina" to bardziej wewnętrzny spokój i może delikatna, łagodna, spokojna radość. A przez "szczęście" rozumiem połączenie mocnej radości i intensywnej ekscytacji, czyli górskie szczyty właśnie.

Dark Velvet napisał(a):Jeśli dobrze zrozumiałam, nie wyrażasz gniewu/żalu/rozczarowania wprost, ale automatycznie kierujesz gniew na siebie (?)
Może. Choć chyba nie zawsze. Czasem zdarza mi się, że o tym rozmawiam. Ale też nie zawsze chyba w ogóle wiem, jak miałbym to ubrać w słowa i powiedzieć w taki sposób, żeby nie uzyskać efektu w postaci kolejnej agresji u drugiej strony, czego się obawiam. Choć ostatnio jest lepiej pod tym kątem.
Dark Velvet napisał(a):Zdarzają Ci się myśli samobójcze bezpośrednio po tym, kiedy ktoś Cię zdenerwuje lub rozczaruje?
Nie, wątpię. Aktualnie nie miewam raczej myśli samobójczych za bardzo. Zdarzały (kiedyś więcej) mi się natomiast samobójcze fantazje, jednak raczej bez faktycznego pragnienia poważnej ich realizacji. Były to jednak raczej sytuacje nie zdenerwowania/rozczarowania, lecz nadmiernego stresu, gdy nie widziałem sensownego wyjścia z sytuacji, a taka fantazja obiecywała właśnie takie wyjście (jednak na samej fantazji musiałem poprzestać).
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Nie chce byc szczesliwy

przez Druid 23 lis 2015, 22:50
Jest w tej rezygnacji właśnie chyba taka masochistyczna przyjemność.
Przyjemność z kontrolowania siebie tak dalece, że obywasz się bez czegoś, czego potrzebujesz?

Przypominasz mi użytkownika Travis89
Druid
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 12 gości

Przeskocz do