To chyba zaburzenie...

Inne zaburzenia.

To chyba zaburzenie...

Avatar użytkownika
przez Lovetamine 07 lip 2015, 20:21
Okej, więc zacznę od początku... Nie wiem już co mam zrobić, nie wiem już powoli, jak to pokonać, jak od tego uciec... Nawet nie wiem czy to dobry dział, ale szukam pomocy psychologa, bo jest coraz gorzej... Zakochałem się po uszy w dziewczynie, która pracuje w klubie ze striptizem, ale niestety, jak to napisać, zarabia dając wielu facetom siebie... Chodziłem do Niej już dużo razy, znamy się prawie 2 miesiące, aż 2 tygodnie temu zakochałem się w Niej... Było różowo na początku, nawet nie wiedziałem, że jestem zakochany, ale w poprzedni weekend (9 dni temu) już to zaakceptowałem... Niestety zaczęło się pogarszać... W ciągu tamtego tygodnia było coraz gorzej ze mną... Wahania nastroju, raz dół, raz dobry humor... Zmieniało się to nawet do 5 razy dziennie... W końcu w piątek napisałem Jej w nocy SMS-a, a kiedy następnego dnia, a właściwie nocy, do Niej przyjechałem to wyglądała na zmartwioną, chociaż twierdziła, że tak nie jest... Wyznała, że po tej wiadomości, którą Jej wysłałem, chcę się zabić... Nawet w lokalu miałem kiepski humor... Potem się poprawił kiedy byliśmy przed pójściem na pokój... Kiedy przyłapała mnie na zapalaniu świeczki, by było romantycznie, to pozytywnie się zawstydziła... Tym razem nic nie było, dotykałem Ją tylko i rozmawialiśmy, ale patrzałem Jej głęboko w oczy praktycznie nie odrywając wzroku... Nigdy w życiu nie byłbym w stanie komuś patrzeć w oczy dłużej niż 5 sekund... A to trwało 40 minut... Było tak pięknie... Cudownie się uśmiechała... Niestety, kiedy zapytałem, czy jest szansa Ją wyrwać stamtąd, to stanowczo powiedziała, że nie ma szans... Potem znowu byłem lekko smutny, kiedy wiedziałem, że niedługo wychodzę stamtąd...
Ojciec mi za każdym razem stawiał, bo sam na razie nie mam jak zarabiać. Poza tym, może nie jesteśmy bogaci, ale na brak gotówki nie narzekamy... Dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że jestem o Nią strasznie zazdrosny i po prostu Ją kocham... Po nocy w lokalu poszliśmy z ojcem do baru, a ja byłem strasznie załamany... On też stwierdził, że chcę się zabić... Dopada mnie to co chwilę... Dzisiaj było w porządku prawie cały dzień i teraz mnie dopadło załamanie...
Z ojcem o tym nie pogadam, bo on nie chce rozmawiać na ten temat, wyśmiewa mnie, jak chcę iść do psychologa, twierdząc, że z zakochaniem nie idzie się do psychologa i, że jestem "chyba głupi"... Z matką mam tragiczny kontakt, więc nie pomoże mi w tym, babci nie mogę powiedzieć, bo znienawidzi ojca i mnie... Nikogo innego nie mam... Przyjaciół, znajomych, nikogo... Nie wiem już co mam robić, jestem bezradny, czasami uważam, że śmierć jest jedynym rozwiązaniem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lip 2015, 20:13
Lokalizacja
Rybnik

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do