Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

Inne zaburzenia.

Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

przez as.a 10 sty 2015, 22:44
Mam pewien problem - zupełnie nie panuję nad swoimi kontaktami z mężczyznami... Nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo dostrzegam w tym coraz większy problem, gdyż mam wrażenie, że nie będę potrafiła zbudować normalnej relacji z nikim, a przecież tak bardzo tego pragnę.

Zacznę od początku. Mam 20 lat, nie jestem bardzo atrakcyjna, ale rzucam się w oczy. W sumie sama nie wiem dlaczego, ale zawsze budziłam zainteresowanie mężczyzn, chociaż zazwyczaj nie takich, jakich chciałabym budzić. Pamiętam pierwszego 'chłopaka' z którym umawiałam się w wieku 14 lat - on był maturzystą, nie podobał mi się ani z wyglądu, ani z charakteru i właściwie umawiałam się z nim tylko dlatego, że nie potrafiłam mu odmówić, a był dość natarczywy. Kiedy miałam się z nim spotykać chciało mi się płakać, bo tak bardzo nie chciałam tego robić, a jednak robiłam to wbrew sobie (nie wiem dlaczego). Kolejnych mężczyzn zazwyczaj odrzucałam z tego powodu, że bałam się, że znów wplątam się coś, z czego nie będę potrafiła się wyplątać. Oczywiście miałam parę znajomości z których mogłoby coś wyniknąć, ale wciąż się bałam, że jeśli wejdę w jakikolwiek związek to ktoś mocno się we mnie zadurzy, a ja nie będę potrafiła powiedzieć "nie" wtedy, kiedy przestanie mi się to podobać.
W wieku 18 lat poznałam 12 lat starszego mężczyznę, który wydawał się być niesamowicie do mnie podobny. I mimo, że rozumieliśmy się bez słów ja po prostu nie potrafiłam się zaangażować. Z jednej strony kontakty z nim sprawiały mi dziką przyjemność, z drugiej męczyło mnie to. Kiedy dowiedziałam się, że on choruje na cyklofrenię przestraszyłam się jeszcze bardziej, bo wiedziałam, że nie będę miała 'ucieczki' z tego związku, kiedy przestanie nam się układać. Bo przecież on mocno się angażował, był zakochany, co powtarzał, a ja kończąc to na pewno bardzo bym go skrzywdziła. Bałam się, że przez coś takiego on może sobie coś zrobić. Rozeszliśmy się, że tak powiem "dla swojego dobra", a ja do dziś żałuję, bo wydaje mi się, że go kochałam. Z drugiej strony wiem jednak, że gdyby pojawił się znów w moim życiu zaczęłabym uciekać.
Próbowałam umawiać się z mężczyznami, zazwyczaj poznanymi w Internecie, lub na imprezie kiedy byłam pijana, gdyż zawsze ciężko było mi nawiązywać znajomości. O ile jeszcze dzieliła mnie z nimi sieć, czy o ile byłam pod wpływem - zawsze rozmawiało mi się z nimi bardzo dobrze, ale zawsze gdy przychodziło do spotkania w realu, bądź po prostu na trzeźwo budziły się we mnie ogromne lęki, wręcz panika. Przed spotkaniem chciało mi się wymiotować, serce waliło mi jak oszalałe - kosztowało mnie to tak wiele, że po prostu nie opłacało się z kimkolwiek spotykać, więc zazwyczaj gdy ktoś chciał przenieść znajomość na realny grunt - zrywałam kontakt. Były chwile kiedy zaniechałam takich spotkań, bo po prostu męczyło mnie to. Ale wciąż pragnęłam bliskości.
Zawsze podobali mi się dużo starsi mężczyźni, ale w tym momencie te fantazje urosły do ogromnych rozmiarów - podobają mi się coraz starsi (nawet w granicach do 70 lat), a co gorsza przestało mi wystarczać to, że mężczyzna jest stary - ostatnio odkryłam, że pociągają mnie różne defekty urody - np. grubi mężczyźni, albo koszmarnie brzydcy. Poznałam mężczyznę również starszego o kilkanaście lat i oczywiście zaczęłam z nim niewinny flirt, za każdym razem gdy spotykaliśmy się na imprezach. Moi znajomi nabijali się niego, bo jest ogromny i gruby. Oczywiście nie podobał mi się, ale coś mnie do niego ciągnęło i stąd cały ten flirt. Gorsza sprawa, że oczywiście facet się zakochał i mimo tego, że od początku mówiłam mu, że nie interesuje mnie związek, on wciąż liczy na to, że coś z tego będzie. Doszły mnie również informacje, że opowiada swoim znajomym, że jestem 'tą jedyną', a kiedy kręci się koło mnie inny mężczyzna - on reaguje zazdrością. Mam wyrzuty sumienia, że być może dałam mu jakąś nadzieję (chociaż nigdy nawet nie pozwoliłam mu się pocałować), natomiast kiedy widzę się z nim mimowolnie z nim flirtuję (nie potrafię tego zahamować), a kiedy wracam do domu dosłownie brzydzę się sobą, bo brzydzi mnie też on i to, że gram na jego uczuciach.
Kolejna podobna sytuacja miała miejsce z jeszcze starszym mężczyzną (różnica prawie 30 lat). Kojarzyłam go ze zdjęć z koncertów, bo był członkiem zespołu rockowego. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, to pomyślałam, że chyba nie ma człowieka mniej atrakcyjnego niż on, ale jakiś rok później miałam okazję go poznać. Ludzie w moim wieku (bo ma sporo młodszych znajomych) traktują go z przymrużeniem oka, jak starego rockmana - alkoholika, który przeżywa drugą młodość. Kiedy spotkałam go drugi raz, oboje byliśmy pod wpływem alkoholu, na imprezie - poczułam wtedy, że bardzo mnie pociąga i mimowolnie (wiem, że to głupio brzmi, ale faktycznie to silniejsze ode mnie) go uwiodłam. Całowaliśmy się, a ludzie patrzyli na nas z obrzydzeniem. Kiedy powiedziałam przyjaciółce o tym zdarzeniu stwierdziła, że tym razem całkowicie przegięłam i jest to po prostu chore. Oczywiście miałam wyrzuty sumienia, czułam do siebie obrzydzenie, bo przecież tak jak poprzedni mężczyzna po prostu mnie obrzydzał. Zostawiłam to tak, jak było, nie kontaktowałam się z nim, ale po dwóch miesiącach on dotarł do mnie - zdobył namiary na mnie - pisze, dzwoni, widać, że bardzo mu zależy. Zdziwiło mnie to, bo nie sądziłam, że taki dojrzały mężczyzna 'wkręci się' we mnie po ledwie dwóch spotkaniach. Ba, byłam pewna, że po tej ilości alkoholu nawet mnie nie pamięta. Ale jednak chce się ze mną spotkać i kiedy tak pisze i dzwoni, interesuje się znów zaczynam go pożądać, choć wiem, że to chore. Obiecałam mu, że się z nim spotkam, ale jestem rozdarta, bo z jednej strony boję się spotkania (boję się, że będzie próbował namówić mnie do związku, a ja tego nie chcę), a z drugiej kusi mnie żeby znów znaleźć się w jego ramionach, chociaż wiem, że to obrzydliwe.
Nie chcę robić takich rzeczy - gdy widzę znajomych którzy żyją w normalnych związkach - zazdroszczę im. Wiem jednak, że mnie by coś takiego nie zadowoliło. Chciałbym żeby podobali mi się normalni mężczyźni, chciałabym mieć problemy jak dziewczyny w moim wieku - z chłopakami ze studiów itp itd. Mam wrażenie, że czerpię jakąś przyjemność z tego, że krzywdzę siebie w ten sposób, jestem uzależniona od tego poczucia winy. Nie potrafię się z nikim związać i wciąż uciekam, a tak bardzo, bardzo pragnę mieć kogoś z kim mogłabym żyć. Boję się, że minie parę lat, a ja dalej nie będę miała normalnego, stałego partnera, a wszyscy znajomi będą już mieć partnerów życiowych i nawet nie będę miała gdzie szukać kogoś dla siebie. Chciałabym z tym skończyć - z uganianiem się za starymi dziadami, ale niejednokrotnie próbowałam z umawiać się z chłopakami w moim wieku i nic z tego nie było, a co gorsza, nawet na randkach oglądałam się za 'dziadkami'. Kiedy miałam 16 lat spodobał mi się atrakcyjny chłopak ze szkoły i jakoś tak wszyło, że poszliśmy na randkę, na której on posunął się za daleko, chociaż prosiłaby by tego nie robił. Dwa dni później napisał mi, że jednak wraca do swojej byłej dziewczyny. Poczułam się wówczas jak szmata, szczególnie, że pojawiła się wcześniej we mnie nadzieja, że w końcu zainteresował się mną normalny chłopak w moim wieku, który na dodatek nawet mi się podobał. To było straszne rozczarowanie. I poczułam, że byłam jedną z dziesiątek dziewczyn, które 'poleciały' na niego i które on potraktował tak przedmiotowo. Teraz gdy o tym myślę, to zastanawiam się czy nie poszukuję nieatrakcyjnych i starych mężczyzn, by mieć pewność, że nie zostanę tak potraktowana (bo przecież taki mężczyzna zazwyczaj nie ma powodzenia u kobiet i korzysta z każdej okazji, jaką przyniesie mu los). Spotykając się z tymi mężczyznami odczuwam też pewien rodzaj ekscytacji z tego, że ludzie na nas patrzą i dziwią się, jak normalna dziewczyna może spoufalać się z kimś takim. Przyszło mi też na myśl, że może uciekam przed mężczyznami, bo boję się, że potraktują mnie tak, jak tamten chłopak, ale przecież uciekałam przed nimi jeszcze przed tą sytuacją. Jest we mnie tyle sprzecznych uczuć.
Działa mi na nerwy także to, że wszyscy Ci mężczyźni tak szybko się zakochują we mnie, że nie może to przebiegać stopniowo, bym mogła przywyknąć do takiego stanu rzeczy, tylko od razu. Powiem parę miłych słów, a oni od razu są zakochani:/ Boję się takich nagłych uczuć, bo nie wiem czy potrafię je odwzajemnić, boję się, że ich 'miłość' mnie ograniczy w jakiś sposób.
To wszystko wpływa na mnie bardzo mocno - ciągle zmienia mi się nastrój. Przez jakiś czas jestem w euforii - podoba mi się wszystko; jestem miła dla ludzi, pomagam im, uśmiecham się, zachwycam się nawet pogodą, a za chwilę przychodzi czas wyrzutów sumienia, gnojenie siebie samej w myślach, szukanie na siłę problemów, pustka, melancholia i szczera nienawiść do ludzi spotykanych na ulicy. Przypominam sobie wówczas te wszystkie ohydztwa które robię, po czym palę się ze wstydu, a kiedy jestem już na dnie i gdy pojawiają się myśli samobójcze - nagle mi przechodzi, jak za dotknięciem magicznej różdżki, bo akurat zdarzyło się coś miłego.

Ciężko mi to opisać i wiem, że na pewno ciężko zrozumieć, bo sama tego nie rozumiem. Spędza mi to sen z powiek i zastanawiam się co mogę z tym zrobić, albo czy ktoś ma podobne problemy. Jest to mocno destrukcyjne zarówno dla mnie, jak i dla tych mężczyzn, dlatego chciałabym to zmienić, tylko nie wiem jak. Najgorsze jest to, że nie wiem z czego wynikają takie moje zachowania. Czy znalazłby się tu ktoś tak dobry i doradził mi jak sobie tym radzić i podpowiedzieć mi z czego mogą wynikać takie zachowania? Bo ja już nie daję sobie ze sobą rady.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 sty 2015, 21:15

Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

Avatar użytkownika
przez tahela 10 sty 2015, 23:51
może masz takie skłonnosci ze poodbaja ci sie duz starsi to zaburzenie, ale wyleczyc sie z tego nie mozna, niektórzy tak maj to jak z pedofilia czy innymi potrzebami np. BDSM itp.
ja wole takich z 5,6 lat starszych i to najlepsza róznica uwazam i tacy mie kreca najbardziej, chociaz spotykałam sie z 8 lat starszym i 10 lat starszym ,ale to róznica akceptowąlna, zdarzylo mi sioe tez spotykac z młodszymi pare lat ,ale najmlodszy był 5 lat młodszy wiec tez akceptowalne to było,
moze ciebie kreca po prostu tacy, nie ejst to do końca normalne ,ale tez nic strasznego czujesz pdniecenie przy duzo starszych
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

Avatar użytkownika
przez Kontrast 10 sty 2015, 23:59
Ciężko powiedzieć z czego ale to może być ten lęk przed odrzuceniem, że ktoś na twoim poziomie zagra tobą i zostawi a taki ,,ogryzek'' na pewno zakocha na wieki. A jak się układają twoje kontakty z ojcem? Rodziną?
Myślę, że to idealny przypadek na terapię psychodynamiczną i całe te filozofowanie Freuda. Jakbyś to opowiedziała terapeucie to on by to lepiej zinterpretował. Jak piszesz, jesteś nieśmiała, czy też nerwowa przed spotkaniem, masz niskie poczucie własnej wartości, tu trzeba by szukać dużo wcześniej w dzieciństwie, skąd to się wzięło i jak wykształciło. Jak sama zauważyłaś to idzie na przód, podobają ci się coraz bardziej ekstremalne przypadki a ludzie postrzegają cię z takimi ,,partnerami'' w sposób mieszany/abstrakcyjny, to wskazuję że to cały czas trwa, postępuję ten proces się jakoś rozwija i na pewno dzieje się nadal w twoim życiu. Można by tu pewnie dużo zaburzeń podpiąć, związek tych działań z alkoholem też nie jest bez znaczenia. Jak to taki sposób odreagowywania, to trzeba by w zamian tego wprowadzić jakieś zdrowe mechanizmy, abyś się tak nie ,,karała'' czy nie odreagowywała, bo to jak typowe działania autoagresywne. Może to w sumie jakaś dla siebie kara? kto wie...
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3550
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

Avatar użytkownika
przez hyundai1 11 sty 2015, 02:28
nie jestem bardzo atrakcyjna


Skąd ta pewność? Sama sobie dołki kopiesz, sama sobie wkręcasz fazy. Po co szukasz tych facetów i co niektórych najprawdopodobniej ranisz? W imię jak to określasz - zboczenia?

Nie chcę robić takich rzeczy - gdy widzę znajomych którzy żyją w normalnych związkach - zazdroszczę im. Wiem jednak, że mnie by coś takiego nie zadowoliło.


to duża sprzeczność

Idź do psychiatry, nie wstydź się i powiedz mu to samo co nam napisałaś :) - na pewno Ci w pewien sposób doradzi czy nawet pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 gru 2014, 22:28

Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

przez as.a 11 sty 2015, 14:49
tahela, Zdaję sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie z taką predylekcją niewiele mogę zrobić, ale mam tak od zawsze, więc zdążyłam do tego przywyknąć. Gdybym mogła żyć normalnie, nawet z dużo starszym partnerem - pogodziłabym się z tym, ale chodzi o to, że ja nawet tego nie potrafię i przestaje mi wystarczać to, że jest 'jedynie' stary.

Kontrast, Moje kontakty z ojcem były wręcz wzorowe, niekiedy układało mi się z nim nawet lepiej niż z matką. Co prawda zmieniło się to w ostatnim roku, gdy zaczął zdradzać matkę, ale w tej chwili wszystko wraca do normy, więc myślę, że ciężko połączyć to z moim zachowaniem. Jeśli chodzi matkę, to zawsze była wobec mnie bardzo wymagająca i dominująca, dlatego dość często dochodziło między nami do spięć, ale ogólnie mam z nią dobre relacje. Nie mieszkam z rodzicami, ale jestem do nich bardzo przywiązana. Mam siostrę starszą o 10 lat - nasze relacje też są dobre, chociaż nie tak bliskie ze względu na znaczną różnicę wieku, inne problemy itp. Właściwie słabo pamiętam czasy kiedy mieszkała ze mną i rodzicami, więc nasz kontakt zawsze był na odległość.

Oto właśnie chodzi, że posuwam się coraz dalej i przekraczam kolejne granice. Alkohol też nie pomaga, bo dzięki niemu mogę więcej, albo inaczej - gdyby nie on, w życiu nie zdobyłabym się na odwagę by robić te wszystkie rzeczy. Kiedy jestem pod wpływem nie zastanawiam się nad konsekwencjami tego, co robię - po prostu to robię, bo w danym momencie wydaje mi się, że tego potrzebuję. Dopiero na następny dzień dopadają mnie wyrzuty. Oczywiście nie piję codziennie - zdarza mi się wypić raz, czasem dwa razy w tygodniu na imprezach i właśnie wtedy zazwyczaj dochodzi do takich rzeczy.

hyundai1, Skąd mam pewność? Pewności nie mam, ale w ten sposób się oceniam patrząc w lustro i wydaje mi się, że to dość realistyczna ocena. Nie jestem wyjątkowo szpetna - moja twarz jest dość ładna, ale nie mam ciała modelki - jestem niska i nie najszczuplejsza, a do tego nie uprawiam sportów i nie odżywiam się dobrze, więc moja sylwetka pozostawia wiele do życzenia, dlatego nie nazwałabym siebie osobą bardzo atrakcyjną.

Tak jak pisałam - nie zawsze jest tak, że ja szukam takich mężczyzn. Z powodu nieśmiałości szukałam ich jedynie w Internecie, a kiedy przychodziło do spotkania w cztery oczy tchórzyłam i urywałam kontakt. Częściej się zdarza, że trafiam na takich mężczyzn w środowisku w którym się obracam i nigdy nie robię pierwszego kroku - to zazwyczaj oni są mną zainteresowani, a gdy już są i pociąga mnie (w danej chwili) ich fizyczność (tzn. są starzy i z defektami) i charakter to po prostu zaczynają dziać się takie rzeczy, o jakich pisałam powyżej.
W imię zboczenia? Nie wiem, prawdopodobnie tak - ciężko 'uganiać się' za kimś, kto mnie nie pociąga, a moje zboczenie sprawia, że podobają mi się właśnie tego typu mężczyźni. Jak już pisałam - próbowałam niejednokrotnie być z mężczyznami w moim wieku, albo chociaż w zbliżonym, ale nic z tego nie wychodziło (ze starszymi też nie wychodzi, ale przynajmniej mnie pociągają, więc mam z tego jakąś chwilową przyjemność, zanim przychodzą wyrzuty sumienia).

Byłam w swoim życiu u kilku psychologów w różnych sprawach. W ostatnim roku odwiedziłam dwie panie psycholog, ale wspominam to bardzo źle. W ogóle bardzo trudno było mi się do tego przyznać, bo to wstydliwa sprawa, szczególnie jeśli mówi się o niej w cztery oczy, ale dałam radę natomiast nie doczekałam się rady czy pomocy. Pierwsza psycholog, kiedy zaczęłam mówić jej o tym, że podobają mi się starsi mężczyźni niemal mnie wyśmiała i zapytała "Szukasz tatuśka czy sponsora? Jak sobie wyobrażasz przedstawić rodzicom człowieka w ich wieku?". Było to koszmarne, bo wiadomo, że o pieniądze mi nie chodzi, a umoralnienia też nie poszukuję, bo wiem co jest złe, a co dobre i właśnie dlatego próbuję nad tym zapanować. Druga psycholog zapytała mnie "Co taki dojrzały mężczyzna może widzieć w dziewczynie w twoim wieku?" - ja nie wiem co może widzieć i ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć, bo wolałabym się dowiedzieć co dziewczyna w moim wieku widzi w takim mężczyźnie. Tak czy inaczej później problem został zbagatelizowany i zajęłyśmy się innymi problemami.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 sty 2015, 21:15

Robię chore rzeczy, których nie rozumiem...

Avatar użytkownika
przez Kontrast 11 sty 2015, 15:22
Ciężko będzie tu ci coś doradzić, bo temat jest mi raczej obcy, ale podejście tych pań jest co najmniej dziwne. Można się tu doszukiwać wielu rzeczy, albo masz spaczony gust i to jakaś forma twojego bycia, albo jakaś forma kary i ja bym tu się czegoś doszukiwał i grzebał w nieświadomości. Może jakiś podświadomy pociąg do ojca i to forma kary, albo te spaczenie ze złych doświadczeń z młodości, z tym chłopcem? Ten problem można by pewnie zostawić, jakby kończył się na myśli, emocjach, ale ty prężnie działasz jak wypijesz, wiec to nie jest coś na podśmiechujki i skwitowanie ,,szukasz sponsora''. Pomyśl co będzie jak zajdziesz w ciąże z jakimś ekstremum? To są dla ciebie ważne sprawy. Ja bym odstawił alkohol na razie i poszukał pomocy.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3550
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do