Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Inne zaburzenia.

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez noszila 08 sty 2015, 01:47
Wybaczcie, że może powielam jakiś wątek, zaśmiecam...najwyżej wyląduje to w koszu. Ale ja już naprawdę nie wiem co myśleć i co robić. Nie daję już rady ze sobą...

Dla niewtajemniczonych w wielkim skrócie jestem DDA i cierpię na depresję, lęk uogólniony, ataki paniki i cholernie niskie poczucie wartości.

I głównie do tego ostatniego chciałabym się odnieść. Nienawidzę siebie. Coraz bardziej. Znowu mam ochotę sobie coś zrobić, skrzywidzić samą siebie, zadać sobie ból, pociąć się żyletką jak dawniej.
Każdy dzień to męka. Ciągle słyszę w głowie głos krytyka który przypomina mi, jaka beznadziejna jestem i że do niczego się nie nadaję, a ponadto że jestem wstrętna, odpychająca i nic dobrego w życiu mi się nie należy. To jest po prostu jak głos siedzący w głowie. Czasem siadam, ściskam głowę, zatykam uszy, próbuję go nie słyszeć ale on powtarza, śmieje się ze mnie i w kółko mi docina...

Spotykam się od jakiegoś czasu z facetem. On ciągle mi powtarza, że jestem śliczna, mówi mi różne komplementy, a ja nie wiem czemu ale sprawia mi to ból. Zamiast się cieszyć, to mnie to jakoś tak paraliżuje, ściska, dusi, nie wiem co robić, czuję się przybita, zdezorientowana, chce mi się płakać, krzyczeć; najchętniej uciekłabym i schowała się gdzieś w kącie z głową wtuloną w kolana. Zamykam oczy, zaciskam powieki jak dziecko, które myśli że jak zamknie oczy to go nie będzie widać.
Brzydzę się sama sobą. Z jednej strony pragnę ciepła, bliskości, przytulenia jak małe dziecko, jak opuszczony pies...a z drugiej naprzemian wzdrygam się i sztywnieję, czuję ogromny strach, wstyd za siebie, za swój wygląd i swoje "ja".

Piszę do Was, bo niestety ale nawet psycholodzy, kiedy mówię im zwłaszcza o tym, że nienawidzę samej siebie, że się siebie brzydzę to robią wielkie oczy... Poza tym to chyba jedyne miejsce, gdzie mozna wylać z siebie wszystko...
Chodzę na terapię. Ale obawiam się, że nie udźwignę tego wszystkiego zbyt długo. Nie potrafię.
Chce mi się wyć do utraty tchu. Czasem mam dziwne poczucie, że chciałabym żeby facet zrobił mi krzywdę...fizyczną...żebym mogła poczuć ból, żebym dostała to na co zasługuję...
Nie wiem co będzie, kiedy dojdzie między nami do większego zbliżenia...boję się, że się rozpłaczę ze wstydu i nienawiści do siebie.
Nigdy zresztą wcześniej seks nie dawał mi przyjemności jako takiej. Zawsze było to dla mnie jedynie rozładowanie napięcia, po którym i tak czułam się podle, jak szmata. Na dodatek zawsze jakąś względną satysfakcję dawało mi tylko odczuwanie bólu. Moje myśli krążyły wokół pragnienia odczuwania bólu, bycia skrzywdzoną, poniżoną, popchniętą, może nawet uderzoną...to mnie pociągało i nadal siedzi w środku. Ból i płacz jednocześnie dawałby ukojenie. Cierpienie jednoczesnym spełnieniem.

Czuję, że rozsypuję się na kawałki. Jest coraz gorzej. Nie dosyć, że nadal pragnę bólu fizycznego, cierpienia, okaleczenia, ran, widoku krwi...że pragnę końca, własnej śmierci....to nie potrafię wierzyć w to, co słyszę dobrego od tego faceta. Nie rozumiem samej siebie, ale kiedy on mówi o mnie tak dobrze, to jedynie pragnę się rozpłakać, chcę błagać żeby przestał, że te pozytywne komentarze mnie paradoksalnie bolą psychicznie!
Na dodatek żaden psycholog którego dotychczas spotkałam tego nie rozumie. Nie rozumie, jak mogę aż takie rzeczy czuć i tak bardzo siebie nienawidzić i czuć taki wstręt do siebie.
Jestem tak strasznie zmęczona...
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Follow_ 08 sty 2015, 03:06
Hej, czuję się podobnie. Zwłaszcza w okresach nasilonej depresji. Nienawiść do siebie powoduje, że w najlżejszym stopniu zaniedbuje siebie a w najcięższym tnę się i robię sobie różne złe rzeczy.

Długo siedziałam i rozkminiałam to w gabinecie psychoterapeuty. Są we mnie jakieś iskierki dobra, motywacji i różnych pozytywnych uczuć ale czemu wciąż jestem taką straszną sadystką wobec samej siebie... To forma ucieczki od rzeczywistości. Zamiast poradzić sobie ze złością do innych ludzi - rodziców, chłopaka, znajomych którzy mnie krzywdzą (może nie w jakiś traumatyczny sposób np. jakąś złośliwą uwagą) to złość kieruję na siebie. Wyrażam ją dopiero jak się nagromadzi aż po sufit i reakcja na drobnostkę jest za duża do sytuacji i wciąż dotyczy mnie a nie kogoś innego.

Dodatkowo długo rozmawialiśmy o tym by nauczyć się rozróżniać sytuacje w których ktoś mnie krzywdzi i "oddzielić" mnie od tej sadystki - czyli samej siebie. Jak pojawiały się takie myśli to omawiałam ich sens i racjonalizując różnego rodzaju lęki i nienawiść do siebie za coś. Często docieraliśmy do muru jakbym było "bo jestem potworem". Ale z czasem potwór został uwięziony w klatce i zdaje sobie z tego sprawę kiedy wychodzi. I w sumie zależy ode mnie na ile mu pozwolę dokonać zniszczeń.

Uświadomił mi również, że mimo wszystko jest niewiele rzeczy w moim życiu dla których warto jednak budować a nie niszczyć. Mam silne poczucie obowiązku chodzenia do pracy i jakoś udało mi się chociaż na tym podnieść się z kolan.

Nigdy nie nauczyłam siebie kochać. Krok po kroku staram się to budować robiąc dla siebie różne dobre rzeczy, afirmując siebie i w dobrych chwilach mówię sobie, że siebie kocham. Kilka lat temu byłoby to niemożliwe... ale widzę, że to zaczyna działać! Wracają dobre uczucia... są to jak pęknięcia w wielkiej kupie gówna którą się czuję....

W gorszych chwilach odnoszę się do innych osób i proszę by powiedziano mi coś miłego... takiego co mogłabym się chwycić i nie "polecieć" z tematem... Staram się tego nie kwestionować bo skoro są ze mną i mnie kochają to kwestionowanie tego jest ranieniem tych ludzi.

Jeśli chodzi o seks to spróbuj BDSM. Może da Ci większą satysfakcję i w jakiś sposób "nakarmi" potwora.
Ostatnio edytowano 08 sty 2015, 03:07 przez Follow_, łącznie edytowano 1 raz
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 08 sty 2015, 03:06
Ja Ciebie rozumiem.
Też miałam i miewam jeszcze czasami momenty, że siebie nienawidzę. Rodzic mnie szarpał, upokarzał od dziecka. Jak dorosłam zaczęłam szukać fizycznego i psychicznego bólu u mężczyzn. Rozumiem Cię. Też nie potrafię przyjmować komplementów.
Dziwią mnie Ci Twoi terapeuci. Oni bagatelizują sprawę przecierając oczy ze zdumienia kiedy mówisz, że się nienawidzisz. Przecież to typowe dla osób zaburzonych. Ja nie wiem, czy Ci ludzie są jacyś niedouczeni czy zwyczajnie głupi.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

przez potworek 08 sty 2015, 04:53
może jesteś w związku na który nie jesteś gotowa? Jesteś z mężczyzną, ale nie wierzysz, że Cię kocha, może chciałabyś poczekać dopóki będziesz całkowicie pewna tego, że on jest z Tobą z miłości. A co jeśli dojdzie do większego zbliżenia? Boisz się tego, chyba nawet nie chcesz. I stąd chcesz siebie ukarać, że robisz coś wbrew sobie, coś do czego nie jesteś w pełni przekonana.
potworek
Offline

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez noszila 08 sty 2015, 12:24
Follow_ napisał(a):W gorszych chwilach odnoszę się do innych osób i proszę by powiedziano mi coś miłego... takiego co mogłabym się chwycić i nie "polecieć" z tematem... Staram się tego nie kwestionować bo skoro są ze mną i mnie kochają to kwestionowanie tego jest ranieniem tych ludzi.

Jeśli chodzi o seks to spróbuj BDSM. Może da Ci większą satysfakcję i w jakiś sposób "nakarmi" potwora.


To już duży sukces, że potrafisz poprosić o miłe słowa, komplementy które mogłyby Cię wesprzeć. Moim problemem nadal jest to, że dobre słowa i opinie na mój temat są jak ostre igły które wbijają mi się w głowę. Nie wiem dlaczego wywołuje to ból psychiczny.
No i właśnie. Problemem jest ból psychiczny, nie umiem sobie z nim radzić, a z kolei mam pociąg do bólu fizycznego...
Bardzo mądrze piszesz, że rani się bliskie osoby kiedy zaprzecza się ich słowom. Wiem, że robię źle...
Co do BDSM to nie byłabym w stanie zrobić tego z kimś, z kim nie łączy mnie głębsze uczucie, a z kolei obecny facet...cóż, nie wiem czy byłby z tego zadowolony a ponadto jest zbyt wcześnie żeby w ogóle o tym mówić w tej relacji.

-- 08 sty 2015, 12:28 --

Zupapomidorowa napisał(a):Jak dorosłam zaczęłam szukać fizycznego i psychicznego bólu u mężczyzn. Rozumiem Cię. Też nie potrafię przyjmować komplementów.
Dziwią mnie Ci Twoi terapeuci. Oni bagatelizują sprawę przecierając oczy ze zdumienia kiedy mówisz, że się nienawidzisz. Przecież to typowe dla osób zaburzonych. Ja nie wiem, czy Ci ludzie są jacyś niedouczeni czy zwyczajnie głupi.


A czy nadal szukasz tego bólu? Jak sobie z tym radzisz?

Nie wiem, może sposób w jaki mówię o swojej nienawiści jest niezrozumiały i nawet przerażający dla terapeutów. Jakoś czasem trudno im przyjąć do wiadomości, że można mieć do siebie aż tak silną niechęć.

-- 08 sty 2015, 12:31 --

potworek napisał(a):może jesteś w związku na który nie jesteś gotowa? Jesteś z mężczyzną, ale nie wierzysz, że Cię kocha, może chciałabyś poczekać dopóki będziesz całkowicie pewna tego, że on jest z Tobą z miłości. A co jeśli dojdzie do większego zbliżenia? Boisz się tego, chyba nawet nie chcesz. I stąd chcesz siebie ukarać, że robisz coś wbrew sobie, coś do czego nie jesteś w pełni przekonana.


Wierzę, że mnie kocha, bo pokazuje to w czynach i gestach, a nie tylko słowach. Tylko trudno mi pojąć, za co mnie kocha.
Co do zbliżenia może i pewnym sensie masz rację, że nie chcę go ale z tego powodu, że boję się iż znowu potraktuję tą sytuację wyłącznie w kategorii poczucia swojego poniżenia, oddania się komuś, dawania przyjemności drugiej osobie jednocześnie wciąż myśląc tylko o tym, jak okropna jestem i czy lada moment nie usłyszę tego, jesli nie od niego, to od samej siebie.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 08 sty 2015, 15:04
noszila, pracowałam nad sobą długo. Byłam na terapii grupowej i indywidualnej. Znalazłam kochającego, wrażliwego partnera, który nie lubi bdsm w łóżku. Zaakceptowałam to i już mnie do tego nie ciągnie. Nie chcę sobie sprawiać więcej bólu bo już wiem, że zasługuję na to by siebie szanować i akceptować. Zaczęłam robić to co ja chcę a nie inni. Czytam dużo mądrych książek o psychologii, np. wszystkie Kępińskiego. Wiesz, wiele czynników składa się na to, że jest ze mną lepiej. Sprzyjają mi sytuacje i ludzie. Ale to się zmieniło dopiero po terapii. Przed nią przebywałam z toksykami, psycholami. Po terapii, kiedy mi się poprzestawiały wartości i wzrosła samoświadomość ciągnie mnie do normalnych ludzi. Zaczęłam patrzeć krytycznie na tą obłudną "fajność" którą widziałam w toksykach, ryzykownych sytuacjach i zachowaniach. Cenię sobie miłość, oddanie, wzajemność, spokój. No ale Twoje problemy mogą mieć inny profil psychologiczny, bo ja np. nie cięłam się nigdy ale nadużywałam imprez, ludzi, alkoholu. Taka ucieczka od życia. Już mi to nie potrzebne.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez noszila 08 sty 2015, 16:36
Zupapomidorowa napisał(a): Wiesz, wiele czynników składa się na to, że jest ze mną lepiej. Sprzyjają mi sytuacje i ludzie. Ale to się zmieniło dopiero po terapii. Przed nią przebywałam z toksykami, psycholami. Po terapii, kiedy mi się poprzestawiały wartości i wzrosła samoświadomość ciągnie mnie do normalnych ludzi. (...)Taka ucieczka od życia. Już mi to nie potrzebne.


Przestawienie wartości...mam taki ogromny opór przed tym i gruby mur, że nie wiem czy to jest wykonalne, dlatego coraz częściej myślę, że jednak nic a nic się nie da z tym zrobić i zmienić.
Mówisz, że już nie potrzebujesz tych ryzykownych zachowań, czyli po prostu jakby znalazłaś w życiu inne, które Ci je zastąpiły, a które są bardziej zdrowe ?
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez noszila 08 sty 2015, 16:42
Ehh i znowu się zaczyna... Anna_222 jeśli dobrze pamiętam. Tym razem trola karmić nie będę, nie licz na to.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Follow_ 08 sty 2015, 18:30
Niewiele się zmieni jak nie chcesz tego zmieniać...
ból psychiczny wciąż czuję ale życie jest dużo znosniejsze...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez noszila 08 sty 2015, 20:13
Follow_ napisał(a):Niewiele się zmieni jak nie chcesz tego zmieniać...


Brakuje mi siły, wiesz, już wiele lat walczę z tym nieustannie i czuję się zapędzona w róg bez wyjścia. Nie umiem ruszyć z miejsca, w którym się znalazłam.

Ciociu Arashko tylko się nie denerwuj niepotrzebnie, bo szkoda Twojego zdrowia a nie chcę żeby znów zrobił się off-top i niepotrzebna nerwowa dyskusja :hide:
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 sty 2015, 20:23
Jeśli jeszcze raz pojawi się tu zbędny komentarz,nie skończy się na wywaleniu posta do kosza...
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Follow_ 08 sty 2015, 20:32
noszila napisał(a):Brakuje mi siły, wiesz, już wiele lat walczę z tym nieustannie i czuję się zapędzona w róg bez wyjścia. Nie umiem ruszyć z miejsca, w którym się znalazłam.


Negatywna afirmacja też nie jest dobrą drogą. Ciągłe powtarzanie sobie tego samego sprawia, że staje się to prawdą.
Wiem, że to nie jest łatwe bo sama często się tak czuję. Dlatego warto na terapii zacząć szukać tej swojej dobrej strony, którą widzą inni i za którą Cię kochają.
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 sty 2015, 20:37
Negatywna afirmacja też nie jest dobrą drogą.
Emilia ma racje
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Brzydzę się sobą i nie chcę już żyć

Avatar użytkownika
przez noszila 08 sty 2015, 21:39
Follow_ napisał(a):Negatywna afirmacja też nie jest dobrą drogą. Ciągłe powtarzanie sobie tego samego sprawia, że staje się to prawdą.


Staram się nie powtarzać sobie już takich złych, negatywnych komunikatów, tylko problemem jest głos krytyka, który pojawia się w głowie zanim zdążę się zorientować i którego nie zawsze umiem zagłuszyć. Czuję się jakby mi ktoś siedział w głowie albo za uchem i ciągle coś powtarzał a ja nie wiem jak to wyłączyć :bezradny:
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do