parodia człowieka

Inne zaburzenia.

parodia człowieka

przez opatrunek 27 lis 2014, 15:55
Mam dwadzieścia lat i nienawidzę siebie. Brzmi płytko, każdy pewnie chociaż raz wypowiedział w swoim życiu takie słowa, ale ja nie potrafię normalnie funkcjonować. Nienawidzę swojej twarzy, patrzenie w lustro sprawia mi ogromny ból, gdy tylko ktoś próbuje robić mi zdjęcia wpadam w panikę, jednak nie potrafię nie sprawdzać co chwilę swojego odbicia, co tylko pogarsza mój nastrój. Czuję się szpetna, obrzydliwa, opuchnięta i asymetryczna. Moje ciało też mnie przeraża. Jest nieproporcjonalne, mam sporo zbędnych kilogramów, których próbuję się pozbyć od kilku lat, jednak jedyne co zyskałam w tej walce to bulimia. Nie ma we mnie nic ładnego, nic co mogłabym wyeksponować żeby zapomnieć o reszcie niedoskonałości, i tak zakrywam się jak się da poprzez ciemne i workowate ciuchy, ale nawet na widok własnych dłoni mam mdłości. Za każdym razem, gdy z kimś rozmawiam, ktoś na mnie patrzy, myślę tylko o tym, jak bardzo muszę wydawać się tej osobie szpetna i karykaturalna. Porównuję się z każdą napotkaną osobą i zawsze wypadam w tym porównaniu gorzej. Chciałabym być zwykłą, przeciętną dziewczyną a nie potworem, czuję się pokrzywdzona przez los za taki wygląd. I mimo że nie raz słyszałam, że jestem ładna, szczupła, nie mam się o co martwić, dla mnie były to zwykłe akty litości lub myślę o tych osobach, jako osobach pozbawionych gustu i smaku. Często sięgam po ostre przedmioty, ciało mam pełne blizn po samookaleczaniu się z całej nienawiści i obrzydzenia. Na dodatek nie potrafię normalnie żyć w społeczeństwie. Boję się wychodzić na zakupy, jeść w miejscach publicznych czy załatwiać własne sprawy. Na uczelni siedzę cicho, prawie nie mam przyjaciół, a przed każdym wyjściem z kimś strasznie się denerwuję i jest to dla mnie męka. Czuję, że dużo ludzi patrzy na mnie z góry, jest do mnie uprzedzona bądź mnie nie lubi, mimo że się nie znamy za dobrze, albo nawet wcale. Studia, które wybrałam miały odpowiadać moim zainteresowaniom, jednak nie potrafię się uczyć, skupić, straciłam zapał i chęć do tego, boję się, że nawet jeśli je ukończę to i tak nie będę w stanie podjąć żadnej pracy, bo zwyczajnie nie będę potrafiła nic zrobić. Nigdy nie miałam chłopaka, zawsze jestem po prostu wykorzystywana. Moim jedynym talentem jest zakochiwanie się w niedostępnych facetach, za to jeśli ktoś sam zwróci na mnie uwagę (co - żeby nie było - zdarzyło się ze dwa razy) ja automatycznie czuję do tej osoby niechęć, odrazę, nawet gdy wcześniej ją lubiłam - nie potrafię nad tym panować. Z rodzicami nie mam najlepszego kontaktu, zwłaszcza z ojcem, którego wręcz nienawidzę i który był dla mnie całe życie okropny. Chodziłam przez rok na terapię i brałam leki, ale to nic nie dało, strata czasu i pieniędzy. Głupio mi, bo dużo ludzi postrzega takie problemy za próżność, lenistwo, ale ja naprawdę nie potrafię tak żyć, każdy dzień jest męką i moje myśli samobójcze strasznie się ostatnio nasiliły,jedynym ukojeniem jest sen. Nie wiem co robić, nie wiem czy to jest naprawdę jakiś problem, czy wyolbrzymiam, czy może po prostu życie nie wszystkim jest pisane....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lis 2014, 00:37

parodia człowieka

przez szrama 27 lis 2014, 16:07
Słyszałem problemy wielu osób chorych i czasem gdy opowiadam im o swoich, mam wrażenie, że się ośmieszam, ale jednak. Czuję się jak czuję i nic na to nie poradzę. Skoro tak jest, to znaczy, że coś musiało na to wpłynąć i niczego sobie bez powodu nie funduję czy nie wyolbrzymiam. Tak samo jest u Ciebie, nic sobie nie wymyśliłaś. Wiesz, nie wiem jak wyglądasz, nigdy nie widziałem, ale uwierz mi, że Twoje zbędne kilogramy problemem dla większości osób nie będą. Nikt nie jest idealny i nikt nie powinien idealności od kogoś wymagać. Kilogramy można zrzucić, na pewno, ale nie traktuj tego jak sprawę pierwszoplanową bo właśnie spowodowała ona Twój kolejny problem. Lepiej żebyś miała kilka kilogramów niż była wychudzona. Ja mogę stwierdzić, że miałem dziewczynę, ale nie miałem nikogo na poważnie, na dłużej i jest mi ciężko z tego powodu. Tym bardziej teraz, gdy czuję, mam wrażenie, że zostanę odrzucony przez każdą osobę. Mam w głowie wykreowany swój ideał i nie jest to ideał piękna, ale ideał osobowości, takiej jak ja w sytuacji takiej jak ja, którego prawdopodobnie nie znajdę nigdy. Na dodatek nie mam teraz pracy ani pieniędzy. Prawdziwych znajomych też nie mam, za to mam sporo wrogów. Może jednak nie jest tak źle jak Ci się zdaję, a ludzie, którzy uświadamiają Ci, że wyglądasz lepiej niż się oceniasz nie mają w głowie tylko litości.
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

parodia człowieka

przez czesctoja 27 lis 2014, 19:16
opatrunek napisał(a):Mam dwadzieścia lat i nienawidzę siebie. Brzmi płytko, każdy pewnie chociaż raz wypowiedział w swoim życiu takie słowa, ale ja nie potrafię normalnie funkcjonować. Nienawidzę swojej twarzy, patrzenie w lustro sprawia mi ogromny ból, gdy tylko ktoś próbuje robić mi zdjęcia wpadam w panikę, jednak nie potrafię nie sprawdzać co chwilę swojego odbicia, co tylko pogarsza mój nastrój. Czuję się szpetna, obrzydliwa, opuchnięta i asymetryczna. Moje ciało też mnie przeraża. Jest nieproporcjonalne, mam sporo zbędnych kilogramów, których próbuję się pozbyć od kilku lat, jednak jedyne co zyskałam w tej walce to bulimia. Nie ma we mnie nic ładnego, nic co mogłabym wyeksponować żeby zapomnieć o reszcie niedoskonałości, i tak zakrywam się jak się da poprzez ciemne i workowate ciuchy, ale nawet na widok własnych dłoni mam mdłości. Za każdym razem, gdy z kimś rozmawiam, ktoś na mnie patrzy, myślę tylko o tym, jak bardzo muszę wydawać się tej osobie szpetna i karykaturalna. Porównuję się z każdą napotkaną osobą i zawsze wypadam w tym porównaniu gorzej. Chciałabym być zwykłą, przeciętną dziewczyną a nie potworem, czuję się pokrzywdzona przez los za taki wygląd. I mimo że nie raz słyszałam, że jestem ładna, szczupła, nie mam się o co martwić, dla mnie były to zwykłe akty litości lub myślę o tych osobach, jako osobach pozbawionych gustu i smaku. Często sięgam po ostre przedmioty, ciało mam pełne blizn po samookaleczaniu się z całej nienawiści i obrzydzenia. Na dodatek nie potrafię normalnie żyć w społeczeństwie. Boję się wychodzić na zakupy, jeść w miejscach publicznych czy załatwiać własne sprawy. Na uczelni siedzę cicho, prawie nie mam przyjaciół, a przed każdym wyjściem z kimś strasznie się denerwuję i jest to dla mnie męka. Czuję, że dużo ludzi patrzy na mnie z góry, jest do mnie uprzedzona bądź mnie nie lubi, mimo że się nie znamy za dobrze, albo nawet wcale. Studia, które wybrałam miały odpowiadać moim zainteresowaniom, jednak nie potrafię się uczyć, skupić, straciłam zapał i chęć do tego, boję się, że nawet jeśli je ukończę to i tak nie będę w stanie podjąć żadnej pracy, bo zwyczajnie nie będę potrafiła nic zrobić. Nigdy nie miałam chłopaka, zawsze jestem po prostu wykorzystywana. Moim jedynym talentem jest zakochiwanie się w niedostępnych facetach, za to jeśli ktoś sam zwróci na mnie uwagę (co - żeby nie było - zdarzyło się ze dwa razy) ja automatycznie czuję do tej osoby niechęć, odrazę, nawet gdy wcześniej ją lubiłam - nie potrafię nad tym panować. Z rodzicami nie mam najlepszego kontaktu, zwłaszcza z ojcem, którego wręcz nienawidzę i który był dla mnie całe życie okropny. Chodziłam przez rok na terapię i brałam leki, ale to nic nie dało, strata czasu i pieniędzy. Głupio mi, bo dużo ludzi postrzega takie problemy za próżność, lenistwo, ale ja naprawdę nie potrafię tak żyć, każdy dzień jest męką i moje myśli samobójcze strasznie się ostatnio nasiliły,jedynym ukojeniem jest sen. Nie wiem co robić, nie wiem czy to jest naprawdę jakiś problem, czy wyolbrzymiam, czy może po prostu życie nie wszystkim jest pisane....


Musisz iść do psychologa on Ci pomoże, jeżeli jestes na forum psychologicznym to pewnie to wiesz. Psycholog naprawde Ci pomoże.
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

parodia człowieka

przez opatrunek 27 lis 2014, 21:19
szrama tylko ja właśnie chciałabym być wychudzona, mam wrażenie, że wtedy dopiero mogłabym zacząć żyć....i też boję się, że nigdy nikogo odpowiedniego nie poznam....nawet nie chodzi o jakiś ideał, ja to wręcz mam wrażenie, że nie mam prawa wybrzydzać...

czesctoja wiem, że najlepszą opcją byłby psycholog...ale nie mam pieniędzy na prywatną terapię, a czekanie na taką państwową pewnie trwa miesiącami...ciężko też mi się otwierać przed ludźmi twarzą w twarz, no a poprzednia terapia nic mi nie dała. W sumie sama nie wiem czego chcę, chyba żeby ktoś powiedział że naprawdę przesadzam, albo zwyczajnie zmusił mnie do leczenia...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lis 2014, 00:37

parodia człowieka

przez SinnerInHeaven 09 gru 2014, 23:21
W sumie sama nie wiem czego chcę, chyba żeby ktoś powiedział że naprawdę przesadzam, albo zwyczajnie zmusił mnie do leczenia...


Przesadzasz :)
SinnerInHeaven
Offline

parodia człowieka

Avatar użytkownika
przez Evia 14 gru 2014, 10:24
opatrunek napisał(a):szrama

czesctoja wiem, że najlepszą opcją byłby psycholog...ale nie mam pieniędzy na prywatną terapię, a czekanie na taką państwową pewnie trwa miesiącami..


Lepiej czekać miesiącami i w końcu się doczekać niż w ogóle nic nie robić.

Poza tym również uważam, że przesadzasz. Nie ma raczej aż tak szpetnych ludzi jak to opisujesz (chyba, że posiadacze jakichś anomalii genetycznych ale Ty nie masz z tym problemu)
Każda osoba ma w sobie coś ładnego, i jestem pewna, że nie jesteś inna. Poza tym uważam, że wcale nie jesteś aż taka gruba...

Myślę jednak, że niestety sposób Twojego myślenia stał się na tyle patologiczny, że kilka komentarzy od anonimowych osób na forum na nic się nie zdadzą i może Ci pomóc tylko specjalista, ewentualnie dobry i zdrowy przyjaciel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do