Nawet nie wiem jak to nazwać...

Inne zaburzenia.

Nawet nie wiem jak to nazwać...

przez Gravity 25 paź 2014, 02:06
Może zacznę od tego że mam 18 lat. Zastanawiam się czy nie powinienem wybrać się do psychologa czy też psychiatry. Dlaczego mam takie myśli rozpiszę w punktach, które rozwinę, tak będzie mi łatwiej.

Mam wrażenie, że jestem w jakiś sposób od nich zdystansowany. Myślę że nie jestem w stanie kochać ani popaść w zauroczenie jakąś dziewczyną, tak samo uważam za niemożliwe że ja komuś się spodobam. To co czuje, uświadamiam sobie po długim czasie przemyśleń i rozważań, ciężko mi jest mówić o emocjach, nie lubię się uzewnętrzniać z nimi dlatego bardzo często udaje co przekłada się na moje non stop ironizowanie i bycie cynicznym. Podobnie zawsze mówię, że u mnie wszystko w porządku lub nic ciekawego podczas gdy tak nie jest

Byłem na dwóch pogrzebach, dziadka i babci. Babcia zmarła kiedy miałem około 12 lat, ojciec miał czerwone oczy od płaczu a ja nic, zero, do tej pory ciężko mi nazwać co czułem… chyba zaskoczenie. Podobna sytuacja stosunkowo niedawno, zmarł dziadek. Znowu nic, nie płakałem, kiedy dowiedziałem się nie czułem nic poza zaskoczeniem. To samo gdy mój ojciec odszedł i rozwiódł się z moją matką kiedy miałem 6 lat, nic nie czułem a podobno dzieci jakoś ciężko przeżywają taką sytuacje a u mnie minęło to tak jak gdyby nigdy nic.
Od długiego czasu nie używam słowa „przyjaciel” zawsze mówię znajomy. Nie potrafię z rozmawiać o uczuciach ze znajomymi, raz mi się zdarzyło ale tylko po części i wtedy kiedy byłem mocno pijany.

Jednak nie uważam się na nieszczęśliwego, robię to co lubię, czasem wychodzę na imprezy, od jakiegoś czasu przyjmuję postawę „I don’t give a fuck” co mi służy przynajmniej po części. Raz trafiłem na artykuł w Internecie o Emotional Deprivation Disorder, duża część się pokrywała ze mną mimo tego, że nie jest to wpisane do DSM. Wiele rzeczy mnie irytuje, nienawidzę się powtarzać tak samo kiedy mnie ktoś dotyka jak coś robię albo zagląda mi przez ramię. Nie wiem czy mam dobrą samoocenę, myślę że średnią-trochę zaniżoną.

Jakieś porady, wskazówki mile widziane a na ewentualne pytania postaram się odpisać jak dokładniej.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 paź 2014, 02:02

Nawet nie wiem jak to nazwać...

Avatar użytkownika
przez noszila 25 paź 2014, 12:57
Wyrażanie emocji nie zawsze jest prostą sprawą. Człowiek uczy się tego z wiekiem, niekiedy jednak np. z powodu zbyt dużej ilości przeżytych trudnych doświadczeń zamyka się w sobie, przyjmuje chłodną postawę i wszystkie przeżycia, emocje, uczucia spycha na dalszy plan, głęboko w siebie, do podświadomości.
Niektórym żyje się z tym lepiej, innym gorzej.

Kiedy wspomnieniami wracasz do pogrzebu babci czy dziadka, przypominasz sobie co wtedy czułeś (zaskoczenie), czy masz jednocześnie jakieś nastawienie wobec siebie i swojej reakcji podczas tych wydarzeń? Nie chcę Cię jakoś nakierowywać, sugerować czegoś, ale chodzi mi o to, czy np. czujesz się źle z tym, że wtedy nie płakałeś, nie krzyczałeś, nie wyrzucałeś z siebie bólu, lecz byłeś jakby zdystansowanym obserwatorem?

Idąc chronologicznie, najpierw odszedł Twój ojciec. Czy utrzymywał z Tobą kontakt, spędzał wolny czas?
To była pierwsza osoba, z której odejściem, stratą musiałeś sobie poradzić.
Dalej miał miejsce pogrzeb babci. Kolejne odejście. Następnie - dziadek. Być może te pogrzeby były dla Ciebie teoretycznie obojętne (przynajmniej z zewnątrz), ponieważ w pewnym sensie powtarzała się sytuacja odejścia bliskiej osoby, opuszczenia Cię.
Nie wiem, jakie kontakty i jak bliskie relacje łączyły Cię też z dziadkami?

Dlaczego uważasz, że niemożliwym jest, byś spodobał się jakiejś dziewczynie?
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Nawet nie wiem jak to nazwać...

przez Gravity 25 paź 2014, 17:45
Kiedy wspomnieniami wracasz do pogrzebu babci czy dziadka, przypominasz sobie co wtedy czułeś (zaskoczenie), czy masz jednocześnie jakieś nastawienie wobec siebie i swojej reakcji podczas tych wydarzeń? Nie chcę Cię jakoś nakierowywać, sugerować czegoś, ale chodzi mi o to, czy np. czujesz się źle z tym, że wtedy nie płakałeś, nie krzyczałeś, nie wyrzucałeś z siebie bólu, lecz byłeś jakby zdystansowanym obserwatorem?


Nie, absolutnie nie. Każdy inaczej przeżywa takie sytuację i najwyraźniej ja potrafię tylko w taki sposób.

Idąc chronologicznie, najpierw odszedł Twój ojciec. Czy utrzymywał z Tobą kontakt, spędzał wolny czas?


Spędzał czas jak mu się przypomniało, im robiłem się starszy tym coraz rzadziej. Dość szybko nauczyłem się przesiewać to co mówi od tego co robi.

To była pierwsza osoba, z której odejściem, stratą musiałeś sobie poradzić.
Dalej miał miejsce pogrzeb babci. Kolejne odejście. Następnie - dziadek. Być może te pogrzeby były dla Ciebie teoretycznie obojętne (przynajmniej z zewnątrz), ponieważ w pewnym sensie powtarzała się sytuacja odejścia bliskiej osoby, opuszczenia Cię.
Nie wiem, jakie kontakty i jak bliskie relacje łączyły Cię też z dziadkami?


Bardzo bliskie od strony matki, kiedyś jeździłem do nich co roku na wakacje. A od strony ojca sporadyczne.

Dlaczego uważasz, że niemożliwym jest, byś spodobał się jakiejś dziewczynie?


Sądzę że nie byłbym w stanie odpowiedzieć na jakieś uczucie. Ba, nawet nigdy się nie zakochałem, jedynie co było to może maksymalnie 2 tygodnie chyba zauroczenia i nic więcej. Tak samo w kwestii wyglądu, jakoś nie wydaje mi się by ktoś mnie chciał ( a nie jestem otyły czy niski) co prawda raz się dowiedziałem że komuś się spodobałem a moją reakcją było „wtf? Niemożliwe”.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 paź 2014, 02:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nawet nie wiem jak to nazwać...

Avatar użytkownika
przez noszila 25 paź 2014, 19:09
Gravity napisał(a):Sądzę że nie byłbym w stanie odpowiedzieć na jakieś uczucie. Ba, nawet nigdy się nie zakochałem, jedynie co było to może maksymalnie 2 tygodnie chyba zauroczenia i nic więcej. Tak samo w kwestii wyglądu, jakoś nie wydaje mi się by ktoś mnie chciał ( a nie jestem otyły czy niski) co prawda raz się dowiedziałem że komuś się spodobałem a moją reakcją było „wtf? Niemożliwe”.


Są przynajmniej trzy typy ludzi (jak wynika z moich prywatnych obserwacji):
1. tacy, którzy zakochują się szybko, łatwo i często, do tego podobno prawdziwie;
2. tacy, którzy zakochali się jakieś powiedzmy 3-4 razy w życiu, mniej lub bardziej poważnie, uczą się na tych związkach by w końcu trwać w tym ostatecznym;
3. tacy, którzy zakochują się z wielkim trudem, ogarnięci wątpliwościami, niepewnie, nieskorzy do wielkich słów i wyznań jeśli nie są pewni uczucia; zdarza im się obdarzyć kogoś silnym uczuciem 1-2 razy w życiu;

Może należysz do tej trzeciej grupy? Dlatego wydaje Ci się, że nie byłbyś w stanie odpowiedzieć na uczucie.
Uważam, że owszem, potrafiłbyś, ale musiałbyś być mocno przekonany do takiej osoby, dobrze ją poznać, zbudować mocną więź, relację opartą na solidnym fundamencie i pieczołowicie wznoszoną mozolnie każdego dnia, przez długi czas.
Ale wiesz co? Nie martw się, też jestem w tej grupie.
Piszesz, że masz 18 lat. Cóż, ja mam 26 i tak naprawdę zakochana byłam tylko 1 raz w życiu. Zauroczyć zdarzyło mi się może 1-2 razy tak jak mówisz na krótką chwilę. Widocznie taka nasza uroda jak to mawiają. Nie sądzę, żeby trzeba było określać to mianem problemu.
Kwestia nastawienia, czy to Ci przeszkadza, czy nie. Ale do obdarowania kogoś miłością się nie zmusisz. Na pewne rzeczy trzeba po prostu poczekać, inne cierpliwie wypracować. Uczucie może przyjść w każdym momencie, w każdym wieku, najczęściej tak jak mówi większość cytatów i przysłów, czyli w najmniej oczekiwanym momencie.
Co do wyglądu, polecam Ci zapoznać się z wątkami na forum w temacie atrakcyjności i relacji z innymi.

atrakcyjno-a-problemy-z-relacjami-t52551.html

poczucie-atrakcyjno-ci-t52318.html

Uroda to coś ulotnego i przemijającego i każdy, kto o tym wie, myślę że znajdzie w życiu swoje szczęście i nie będzie nudził się po kilku latach z tą drugą osobą, jeśli połączy ich zaufanie, wsparcie, wzajemna pomoc, szacunek, wspólne zainteresowania i cele życiowe etc. Kolorowa okładka książki nie jest równoznaczna z jakością jej treści.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do