Nie wiem co ze sobą zrobić

Inne zaburzenia.

Nie wiem co ze sobą zrobić

przez PM Cool Lee 25 paź 2014, 15:08
noszila napisał(a):
PM Cool Lee napisał(a):Tak mam że za bardzo się wszystkim przejmuję


Ale widzisz, dobrze, że chociaż zdajesz sobie z tego sprawę. To już coś. Widzisz swój problem.

Jak myślisz, czemu tak bardzo się wszystkim przejmujesz? Czego się boisz?
'Wszystkim' tzn. tym co ktoś powie, pomyśli, tym co robisz i dlaczego? Spróbuj jednak sprecyzować, co najbardziej kryje się za tym "wszystkim".

Przejmuje się swoją przyszłością a najbardziej tym co ktoś sobie o mnie pomyśli,nie jestem teraz w stanie tego sprecyzować dlaczego się tym przejmuję tak już jest i koniec.Może później mi coś do głowy wpadnie to zedytuję post

-- 25 paź 2014, 22:37 --

Przejmuje się opinią na swój temat i nawet nie wiem czemu tak robię,chyba jestem jakimś debilem
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
01 lut 2013, 00:20

Nie wiem co ze sobą zrobić

Avatar użytkownika
przez noszila 27 paź 2014, 12:08
PM Cool Lee napisał(a):Przejmuje się swoją przyszłością a najbardziej tym co ktoś sobie o mnie pomyśli,nie jestem teraz w stanie tego sprecyzować (...)
Przejmuje się opinią na swój temat i nawet nie wiem czemu tak robię,chyba jestem jakimś debilem


Jeśli przejmowanie się czyjąś opinią na swój temat byłoby debilizmem, to uwierz mi, mieszkalibyśmy w debilandii ;)
Jak ze wszystkim - trzeba zachować umiar. Samo w sobie zwracanie uwagi na to, jak ktoś może nas odebrać nie jest złe, ale odpowiedniej ilości. Musimy przecież pamiętać, żeby swoim zachowaniem nie wyrządzić komuś krzywdy.
Musisz sobie chyba przede wszystkim zdać sprawę z tego, że nie masz kompletnie wpływu na to, co ktoś sobie pomyśli widząc Ciebie, czy kogokolwiek innego. Sam na pewno wiesz na swoim przykładzie, że kiedy np. idziesz ulicą i mijasz różne osoby to zdarzają się myśli na ich temat przemykające przez głowę. Ale słowo klucz "przemykające". Te myśli są jak mknące samochody na ruchliwej ulicy. Ciągle się zmieniają, mijają, większości nawet nie pamiętasz, nie zwracasz na nie uwagi. Tak to działa. Ludzie nawet jeśli mimowolnie coś o Tobie pomyślą, to tak samo jak Ty, mają do tego prawo; samą myślą nikt nikogo nie skrzywdzi. Kiedy myśl obraca się w czyn lub słowo, wtedy dopiero może coś z tego wyjść. Ale my tutaj skupiamy się na kwestii przejmowania się myślami innych, czyli martwienia się o coś, co jest kompletnie poza Twoim zasięgiem i wpływem. Mało tego! Te myśli są często również poza kontrolą tych ludzi. Bo nierzadko zdarza się, że przyjdzie nam na myśl coś, czego się wstydzimy, do czego byśmy się na głos nie przyznali. Potrząsamy głową i zdziwieni nie rozumiemy skąd u nas takie myśli. Machamy więc na nie ręką jak na natrętnie latające koło głowy muchy i idziemy dalej. Tzn. powinniśmy tak robić. W praktyce niestety nieraz niepotrzebnie trzymamy taką myśl zbyt długo i niepotrzebnie rozkładamy ją na czynniki pierwsze.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Nie wiem co ze sobą zrobić

przez lucaero 28 paź 2014, 20:21
Ja mam podobnie do Ciebie.

Kiedy wstaje to mam dość takiego życia, bo zaraz szkoła, siedzenie większość dnia w szkole i tracenie czasu. Niby chce skończyć jak najszybciej szkole, ale jak przychodzę do domu to zaczyna się następny problem. Nuda..

Niby brakuje trochę znajomych tego i tamtego, ale moim największym problemem jest kasa. Wiele by się chciało. Nie chodzić do tej szkoły i mieć wymarzone życie, jak większość populacji, ale myślę ze to nie możliwe. Pozniej znowu do szkoły i znowu, później porąbana praca przez 8h i marne pieniądze.. To mnie załamuje w życiu. U Ciebie problemem nie jest kasa? Wymarzone życie?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 paź 2014, 20:49
Lokalizacja
Opole

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie wiem co ze sobą zrobić

przez PM Cool Lee 28 paź 2014, 20:36
A właśnie że jest, też ciągle o tym myślę że po skończeniu szkoły w cebulandii nie zostanie nic innego jak tyranie za 1200zł i tak do usranej śmierci, czasami potrafię sobie myśleć w jaki sposób mogę się dobrze dorobić i nawet czasami coś wymyślę ale szybko nadzieja gaśnie no bo przecież gdyby to było takie proste to każdy by chodził ozłocony a mnie nie satysfakcjonuje ciężkie robienie za 1200zł.Nie ma co się oszukiwać według mnie pieniądze są najważniejsze bo to dzięki nim można być kimś i mieć za nie wszystko, nawet szczęście.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
01 lut 2013, 00:20

Nie wiem co ze sobą zrobić

Avatar użytkownika
przez noszila 28 paź 2014, 21:12
PM Cool Lee napisał(a): mnie nie satysfakcjonuje ciężkie robienie za 1200zł.Nie ma co się oszukiwać według mnie pieniądze są najważniejsze bo to dzięki nim można być kimś i mieć za nie wszystko, nawet szczęście.


Za pieniążki, mój drogi, nie kupisz zdrowia. Owszem, możesz mieć piękny dom z basenem, luksusowe samochody, własny jacht nawet, samolot i caaałą rzeszę znajomych, którzy są przy Tobie właśnie przez to, że brylujesz w towarzystwie rzucając kasą na prawo i lewo a z Twoich ubrań wystają metki świadczące o noszeniu drogich marek z ekskluzywnych butików.

Prawda jest taka, że jeśli postawisz obok siebie jakiegoś nadzianego prezesa i przeciętnego Kowalskiego-cebulaka (jak to ująłeś) i zabierzesz im wszystko, co mają materialnego i zostawisz ich zupełnie golutkich jak ich Pan Bóg stworzył (czy zależy w kogo kto wierzy) to okaże się, że czym oni się od siebie różnią? Po czym ich rozpoznasz? Co wtedy zadecyduje o tym, że będziesz chciał przebywać w towarzystwie któregoś z nich?

Niestety mamy też jako ludzie tendencję do porównywania się z innymi; niestety na zasadzie "bo on ma więcej, lepiej"... nie dostrzegamy ilu jest takich, co mają tyle samo lub mniej.

Wiem, że ciężko się żyje w świecie, gdzie coraz bardziej ważniejsze staje się "mieć", niż "być". Ale jesteś człowiekiem rozumnym, inteligentnym i masz prawo wyboru, do której grupy chcesz przynależeć i jakie wartości w życiu wyznawać, do czego dążyć.
I wracając do zdrowia. Nie dosyć, że nie zawsze można sobie pomóc nawet za grubą kasę, bo nadal są choroby nieuleczalne, to na dodatek ile się słyszy o historiach, w których jakaś osoba ulegając wypadkowi, stając się kaleką, lądując na wózku, doznając paraliżu - zostaje nagle sama, opuszczają ją znajomi. Pozorni znajomi, trzymający z nim tylko wtedy, kiedy był przydatny.
Nie sądzę, że przekonam Cię powyższymi argumentami, bo wiem po sobie, że nie jest łatwo żyć za najniższą krajową, kiedy pracujesz dla samej idei pracy (jeśli już masz to szczęście posiadania pracy i zdrowie pozwala Ci zarabiać). Po opłaceniu mieszkania, rachunków, kredytów co zostaje? Parę groszy na uzupełnienie lodówki. Czasem nie ma mowy o odłożeniu kasy na wyjazd czy jakąś inną zachciankę.

Ale z drugiej strony do cholery powtarzam sobie ciągle (bo się zapominam), że nawet teraz, pisząc tego posta mam to szczęście, że potrafię mówić, pisać i wyrażać swoje myśli słowami, komunikować się z innymi. Mam dostęp do internetu, posiadam komputer, moja lodówka ma w środku coś więcej, niż tylko światło żarówki. Siedzę na miękkim krześle w ciepłym mieszkaniu a obok leży ukochany pies, trącając mnie pyskiem z wielkim psim uczuciem. Niedługo położę się spać do wygodnego łóżka nie martwiąc się, czy w nocy będzie mróz czy deszcz, bo mam dach nad głową. Mam dostęp do czystej i ciepłej wody, mam ten luksus codziennego umycia się. Tak, luksus, nie waham się użyć tego słowa. Bo wszystko to, o czym piszę i jeszcze więcej, jest dla nas czymś tak naturalnym, że nie zauważamy jaką ma w sobie wartość. Żyjemy w przekonaniu, że skoro mamy XXI wiek to nam się to wszystko zwyczajnie po ludzku należy. Być może. Ale w tak zwanym międzyczasie mnóstwo osób, być może tuż za oknem, grzebie po śmietnikach za resztkami jedzenia, otuleni w stare, podarte szmaty, których nie mają gdzie wyprać, budząc obrzydzenie i niechęć wśród innych ludzi. I wiesz co? Oni sobie mogą tylko pomarzyć o 1200zł miesięcznie, bo niestety życie zmusza ich często do wyciągnięcia ręki ku innym; muszą prosić o grosz, co z pewnością jest dla nich cholernie trudne i być może hańbiące.
No i zapomniałabym. Wychodzę na dwór, idę do sklepu czy na spacer i nie rozglądam się w panice, czy gdzieś zza budynku nie wyskoczy jakiś separatysta strzelając na oślep; póki co nie latają mi nad głową pociski, w pobliżu nie spadają bomby a powierzchni nieba nie przecinają ze świstem wrogie samoloty nieprzyjaciela. Póki co, w naszym kraju nie ma wojny bezpośredniej, z użyciem broni, grożącej mi i moim bliskim, znajomym, wszystkim.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do