Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Inne zaburzenia.

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 15 paź 2014, 12:57
Jejjj głupio było mi napisać, ale też potrafię wyzwać się nawet tak jak piszesz, czyli "k.rwo, s.ko" itd.... czasem dochodziło bicie po twarzy i rękach...
Cóż, leczę się już jakieś 13 lat i zawsze słyszałam tylko >depresja<, mimo, że zgłaszałam podobne objawy, zmiany i gwałtowne wahania nastrojów.
Fajnie, że idziesz do psychologa, może powie Ci coś więcej, może rzuci jakieś świeże spojrzenie na sprawę.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

przez beladin 15 paź 2014, 13:01
noszila, Myślisz, że człowiek tak sam, z własnej woli nazywał by siebie w ten sposób? Nie wydaje mi się. Jak myślisz.. czyj głos tak naprawdę przemawia do Ciebie w tych momentach? Czy jakaś osoba w Twoim domu rodzinnym zwracała się w podobny sposób do swoich bliskich?

lucy1979, Z tym borderlinem to bym się tak nie spieszył. Wydaje mi się, że wszyscy potrzebujemy również dobrych opini o sobie, nawet tych wyobrażonych, po to by zachować minimum równowagi. Gdybyś myślała jedynie w negatywnych kategoriach odczułabyś objawy depresji.
beladin
Offline

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 15 paź 2014, 13:19
beladin chcesz powiedzieć, że poprzez takie pozytywne słowa w swoim kierunku lucy1797 może podświadomie próbować siebie 'naprawiać', rekompensować jakieś braki dla zachowania tej równowagi, tak?
Chciałabym umieć sobie coś dobrego powiedzieć :/

Czyj głos?...wiem, wiem....w domu zawsze wyzywano się od najgorszych, mi też się oberwało i to całkiem niedawno zresztą od własnego niestety 'ojca', który aż wstyd cytować co powiedział.
No ale skoro całe życie wszyscy mnie tak określali, nazywali, deptali to jak teraz nagle mam zmienić nastawienie do siebie? Jak mam nagle uwierzyć, że to, co mi wtłaczano przez 20parę lat lat nie jest prawdą? Nierealne :/ a może taka jest prawda właśnie.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

przez beladin 15 paź 2014, 13:35
noszila, To co tu i teraz jest dla Ciebie najważniejsze, dlatego przede wszystkim powinnaś uregulować relacje z rodziną. To jest najważniejsze! Daj im do zrozumienia, że czas kiedy Cię tak traktowali, odnosili się w ten sposób do Ciebie, minął bezpowrotnie.

Co do lucy1797 to nie jestem tego pewien. Proponuję tylko jakieś rozwiązanie, ale to od niej zależy czy je przyjmie jako swoje.
beladin
Offline

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 15 paź 2014, 13:38
beladin, rodzice się rozwiedli, z ojcem nawet kontaktów nie utrzymuję bo jest dla mnie nikim, nie chcę go znać. Mieszkam z matką. No i tak, poziom rozumu i logiki - masz rację, to przeszłość, ważne jest to co tu i teraz; ale poziom emocji - nadal to wszystko czuję, słyszę te głosy, na tym się ukształtowałam, od dziecka mi to wtłaczano... załącza się jakiś hmm opór przed zdrowieniem? Nie wiem jak to nazwać. Sytuację widzi się jako beznadziejną.

Czasem myślę, że najlepsza byłaby jakaś amnezja, totalne wymazanie z pamięci przeszłości. Hipnoza jakaś czy coś :/
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

przez beladin 15 paź 2014, 13:44
noszila, Rozumiem. Dlatego ważne jest by zamknąć w ten sposób przeszłość. Koniec z tym co było, czas na nową, silną, nie dającą się poniżać "Ja"
Opór przed zdrowieniem wynika z wyboru. Możesz wydawać Ci się że jest inaczej, ale tak naprawdę aktualnie wybierasz to łatwiejsze, mniej bolesne wyjście ..chorobę.
beladin
Offline

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 15 paź 2014, 13:49
beladin napisał(a):Opór przed zdrowieniem wynika z wyboru. Możesz wydawać Ci się że jest inaczej, ale tak naprawdę aktualnie wybierasz to łatwiejsze, mniej bolesne wyjście ..chorobę.


No właśnie, wydaje mi się, że jest inaczej, bo choroba jest okropna, to siedzenie na tyłku, ciągły strach, dni zlewające się w jeden, każdy taki sam, nic się nie dzieje, monotonia, zero pozytywów. Czy organizm jest aż tak głupi, że woli wybrać to właśnie??

A co do "nowej silnej Ja". Nie wiem na czym mam ją zbudować. Ta stara była tworzona przez lata przez całą masę ludzi, jak Titanic, który w zderzeniu z górą lodową życia poległ. Dryfuję teraz po oceanie jako setki szczątków, niektóre leżą na dnie, niedostrzegalne. Mój statek budowali pewnie amatorzy, niezgrani ze sobą. Z tych starych części już nic silnego nie złożę, a skąd wziąć nowe? Nie urodzę się drugi raz...
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

przez beladin 15 paź 2014, 13:56
noszila, Widocznie nie jest aż tak okropna jak życie, które sobie wyobrażasz.
Co do nowej silnej ja ..napisałem Ci od czego masz zacząć.
beladin
Offline

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 15 paź 2014, 14:03
beladin napisał(a):Co do nowej silnej ja ..napisałem Ci od czego masz zacząć.


A mógłbyś skonkretyzować dla jasności? :oops:
chodzi o zamknięcie przeszłości, tak?
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

przez beladin 15 paź 2014, 14:21
noszila, O uregulowanie stosunków z rodziną. Powinnaś przy pierwszej okazji dać wszystkim grzecznie lecz zdecydowanie do zrozumienia, że czas agresji w Twoim życiu się skończył. Nie chodzi mi o zerwanie kontaktów, lecz o postawienie wyraźnej granicy.
beladin
Offline

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 15 paź 2014, 14:36
Z ojcem nie utrzymuję kontaktów. Mieszkam tylko z matką.
Nasze stosunki są hmm poprawne. Dawniej matka była kłębkiem nerwów, ciągle krzyczała, dołowała mnie, całe nasze życie kręciło się wokół alkoholika więc wiadomo, nie muszę tego streszczać. Nie chcę jej obwiniać ale owszem, wielokrotnie swoimi komunikatami dawała mi do zrozumienia jakie zero ze mnie, które tylko brudzi i przeszkadza.
Dziś po rozwodzie się uspokoiła, teraz żyje jakąś utopią z cyklu "mam tylko ciebie, jesteś sensem mojego życia". I co? i to też wywołuje u mnie wkurwa! Mimo wszystko, teraz kiedy tylko mam okazję łapię się na tym, że mówię jej głosem, powtarzam jej teksty dosłownie skopiowane, tylko teraz jest zamiana ról. Mam jednocześnie poczucie winy i głupią satysfakcję........

-- 15 paź 2014, 14:54 --

No nie mogę, po prostu nie mogę, szlag mnie trafia. Oczywiście tylko moja matka jest ofiarą bo to ona miała trudne dzieciństwo, ona miała męża alkoholika przy którym 'musiała' trwać tyle lat, to ona straciła syna w wypadku, to ona jest znerwicowana i niedoceniana całe życie. A ja powinnam ją wspierać, być dla niej oparciem, dawać jej nadzieję i w żadnym wypadku nie sprawiać żadnych zmartwień! Dosyć, mam dosyć, k.rwa naprawdę mam dosyć!!

-- 15 paź 2014, 14:56 --

A tak naprawdę to mam ochotę stanąć przed matką i przed ojcem i wykrzyczeć im prosto w twarz, że mnie zniszczyli, że byłam tylko ich zabawką, na którą mogli zrzucać odpowiedzialność za swoje niepowodzenia, krzyczeć, żalić się na siebie nawzajem, wyzywać, poniżać!! Po co im było dziecko, po co ja się pytam?!!!

-- 16 paź 2014, 19:14 --

Wiem, wstrętna jestem i przepojona negatywnymi emocjami...delikatnie mówiąc :/ patrzę na poprzedniego posta i nic nie rozumiem co się dzieje... w piekle się będę smażyć naprawdę...

-- 19 paź 2014, 22:11 --

Słuchajcie kochani, znowu odsmażam wątek, ale ręce mi opadają...

Krótki tytułem wprowadzenia: setaloft start od 50mg, zwiększony do 100mg, przez wylądowanie na pogotowiu zmniejszony do 50mg; dalej sama zeszłam stopniowo na 25mg a z kolei od 10ego tego miesiąca nie biorę już wcale nic a nic, więc dziewiąty dzień jestem bez tabsa. Ogólnie licząc od tej nieszczęsnej nocy na pogotowiu wychodziłam z leku stopniowo przez miesiąc, więc chyba to, co się dzieje ze mą nie jest jakimś objawem odstawienia?
A dzieje się to, że mam np. kilka dni doła, nie mam siły nawet wstać, snuję się jak cień jakiś, zmęczy mnie zrobienie kanapki. Potem przychodzą dni kiedy świruje, robię więcej, na raz, mam oczy jak 5 złotych ALE do tego niestety dochodzi tzw. wkurw. Czyli sobie np. robię coś tam, coś tam i nagle JEB! nie wiadomo z czego mam takie napięcie i taką złość czuję, że klnę jak szewc i z trudem się powstrzymuję, żeby czegoś nie rozwalić. Potem mija jakoś i jest ok. Nie wiem skąd te wkurwy, nie wiem od czego ale już nie ogarniam, są strasznie męczące i w dodatku bez wyraźnego powodu. Jak już jest bardzo źle to łapię szybko hydroxyzynę chociaż zeby to uspokoić. Co robić? :cry:
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

przez mgielka22 23 paź 2014, 21:39
Myślę, że przede wszytskim sama się nie zdiagnozujesz a a nikt tu tego nie zrobi...moja jedyna podpowiedź wizyta u pyschologa. chyba nie warto się tyle męczyć...jeśli faktycznie coś jest nie tak to trzeba iść do specjalisty, aby zacząć się leczyć...nie ma czego się lekarz jak każdy inny...sama zobaczysz jak wiele osób chodzi.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 paź 2014, 22:32

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez noszila 23 paź 2014, 21:56
mgielka22 napisał(a):Myślę, że przede wszytskim sama się nie zdiagnozujesz a a nikt tu tego nie zrobi...moja jedyna podpowiedź wizyta u pyschologa. chyba nie warto się tyle męczyć...jeśli faktycznie coś jest nie tak to trzeba iść do specjalisty, aby zacząć się leczyć...nie ma czego się lekarz jak każdy inny...sama zobaczysz jak wiele osób chodzi.


Moja droga, nie wiesz ilu psychologów już 'zaliczyłam' w życiu. A jest jak widać. Ponadto mam problem z tym, że mimowolnie staram się realizować zamierzenia terapeuty, mówię i robię to co on chce słyszeć, a potem wychodzę z gabinetu z poczuciem winy, kłamstwa i niezrozumienia swojego postępowania, a psycholog zostaje tam za drzwiami zadowolony, że pacjent robi postępy...
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Niby depresja, ale po kilkunastu latach nie jestem już pewna

Avatar użytkownika
przez Arhol 30 paź 2014, 15:24
anna222 - ostatni raz ostrzegam,jeszcze jeden offtop,czy wycieczki osobiste i nie skończy się na upomnieniach.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do