Brak autorytetu ojca

Inne zaburzenia.

Brak autorytetu ojca

przez ego 09 paź 2014, 17:18
Oj tam przesadzacie z tym klapsem, ja nie znam nikogo, kto by w życiu nigdy nie dostał klapsa a jakoś nikt z tych ludzi, nie leczy się psychiatrycznie, życie też mają normalne.Ja nieraz w życiu dostałam konkretne manto w dupę(co sobie potem odbijałam na znajomych ze szkoły-zawsze lubiłam się bić :mrgreen: ) moje rodzeństwo również i jakoś mój brat wyszedł na ludzi, w powszechnie przyjętym rozumieniu, a ja nie..gdyby za wszystkie patologie charakterologiczne, zaburzenia, winę miało ponosić środowisko wychowania, rodzina, to na świecie powinniśmy mieć same patologie, a przecież tak nie jest. Jak sobie kiedyś przeczytałam opis rodziny dyssfunkcyjnej, to nie znam żadnej rodziny ,która by była niedysfunkcyjna... :mrgreen: więc trochę dystansu... życie jest zresztą zbyt skomplikowane, aby upraszczać je do tego stopnia, że "mama nie rozmawiała ze mną o uczuciach, a tata mi dawał klapsy to teraz ja jestem dupa życiowa, mam spieprzone życie, bo przez rodzinną patologię nie umiem być kimś kim chciał(a)bym być" ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

Avatar użytkownika
przez mark123 09 paź 2014, 19:06
Klaps to jest zwykła kara cielesna. Ja klapsy dostawałem gdzieś tak do 7-8 roku życia. Może, gdybym dostawał je dłużej i dostawał za niechęć do nauki zaradności, samodzielności, to może bym odczuł przymus, by się uczyć życia. No ale za niezaradność, niesamodzielność nie byłem karany.

W bardzo rzadkich przypadkach klapsy mogą wpłynąć źle na psychikę, ale główną przyczyną jest wtedy to, że mózg już jest z jakiegoś innego powodu w jakimś stopniu zaburzony i nie radzi sobie z normalną interpretacją niektórych sytuacji i może proste rzeczy interpretować jako spore zagrożenie.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Brak autorytetu ojca

przez monooso 09 paź 2014, 22:27
ego napisał(a):moje rodzeństwo również i jakoś mój brat wyszedł na ludzi, w powszechnie przyjętym rozumieniu, a ja nie..

U mnie wszyscy są zaburzeni i to nawet w jeszcze większym stopniu niż ja. Gdybym Ci przedstawił skalę problemu to byś nawet nie uwierzyła.

gdyby za wszystkie patologie charakterologiczne, zaburzenia, winę miało ponosić środowisko wychowania, rodzina, to na świecie powinniśmy mieć same patologie, a przecież tak nie jest.

U mnie na to złożyła się masa czynników, które występowały jeden po drugim. Zaczęło się od rodziców i ich autorskiego, mistrzowskiego procesu wychowania dzieci oraz ogólnie atmosfery w tym chorym domu, później już od najmłodszych lat były problemy z kontaktem z rówieśnikami - dokuczanie mi i naśmiewanie się ze mnie, następnie doszła izolacja i uzależnienie od komputera, później doszło gnębienie mnie w gimnazjum, a dalej to wszystko się rozwijało i pogłębiało. Dochodzą tutaj jeszcze inne bardzo istotne wątki, które złożyły się na obecny stan rzeczy ale o których jednak nie będę pisał aby zachować chociaż minimum prywatności.

mark123 napisał(a):Klaps to jest zwykła kara cielesna. Ja klapsy dostawałem gdzieś tak do 7-8 roku życia. Może, gdybym dostawał je dłużej i dostawał za niechęć do nauki zaradności, samodzielności, to może bym odczuł przymus, by się uczyć życia. No ale za niezaradność, niesamodzielność nie byłem karany.

Ja pamiętam, że dostawałem jeszcze 'klapsy' jak byłem w gimnazjum i np. nie chciało mi się iść do szkoły z powodu, że źle się tam czułem. Byłem tak zawzięty, że rodzice mogliby bić mnie do utraty przytomności a i tak bym postawił na swoim. Zawsze wygrywałem, zawsze postawiłem na swoim, rodzice pękali. Trochę pobili i pękali, trochę pokrzyczeli i pękali. Nie dało się mnie złamać, byłem zahartowany, zawsze wygrywałem. Nie wiem co by się musiało stać abym przegrał, byłem tak uparty, że nie dało się nic z tym zrobić.
monooso
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Brak autorytetu ojca

przez ego 10 paź 2014, 11:03
monooso napisał(a):U mnie wszyscy są zaburzeni i to nawet w jeszcze większym stopniu niż ja.
A u mnie nie i co teraz? skąd wiesz, że przyczyną Twoich rzekomych zaburzeń są metody wychowawcze twoich starych?

Gdybym Ci przedstawił skalę problemu to byś nawet nie uwierzyła.
Skąd wiesz? u mnie skala była taka, że klapsy dostawałam od wszystkich domowników( rodzina wielopokoleniowa), po czym uciekałam przed nimi i bezczelnie wyzywałam od krów, kurw i chuji..a jak troche podrosłam , to nawet ojciec zaczął się mnie bać, bo wiedział, że gdy tylko spróbuje podnieść na mnie rękę to mu oddam i co wtedy?...:mrgreen: więc jak widzisz monooso metody wychowawcze mojej rodziny( analogiczne do metod twojej rodziny) odbiły się jej w pewnym sensie czkawką....

U mnie na to złożyła się masa czynników, które występowały jeden po drugim.Zaczęło się od rodziców
Nie-zaczęło się od Twojego DNA.. po drugie w innym temacie na tym forum sam napisałeś na temat swojego stanu psychicznego:
Ja mam tak od zawsze. Czy depresja może być częścią osobowości?

Więc jak to jest z Tobą? :lol:

były problemy z kontaktem z rówieśnikami - dokuczanie mi i naśmiewanie się ze mnie

zawsze wygrywałem, zawsze postawiłem na swoim, rodzice pękali
Wyjaśnij mi monooso, co stało na przeszkodzie, aby po wygranej nad własnymi starymi!, przenieść metodę postępowania skutecznego wobec nich na rówieśników?
Przecież to, że miałeś znęcających się nad Tobą starych, co Cię w dodatku jak sam mówisz- zahartowało, tym bardziej powinno być pomocne w radzeniu sobie z analogicznym zachowaniem przygłupów z gimnazjum?
Poradziłeś sobie ze starymi, a z kolegami i innymi problemami już nie bo...bo rodzice, z którymi przecież sobie poradziłeś! się nad Tobą wcześniej znęcali? :shock: ..
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 10 paź 2014, 11:30
ego napisał(a):A u mnie nie i co teraz? skąd wiesz, że przyczyną Twoich rzekomych zaburzeń są metody wychowawcze twoich starych?

Nie wiem ale dziwny trafem jestem książkowym przykładem dzieci, które były wychowywane w takich rodzinach, przejawiam wszystkie negatywne cechy. Jeżeli masa osób w różnych książkach przedstawia określone sposoby wychowania dzieci i postępowania rodziców jako negatywne to coś w tym musi być.

po czym uciekałam przed nimi i bezczelnie wyzywałam od krów, kurw i chuji..a jak troche podrosłam , to nawet ojciec zaczął się mnie bać, bo wiedział, że gdy tylko spróbuje podnieść na mnie rękę to mu oddam i co wtedy?...:mrgreen: więc jak widzisz monooso metody wychowawcze mojej rodziny( analogiczne do metod twojej rodziny) odbiły się jej w pewnym sensie czkawką....

W dzieciństwie nie mogłem wyzywać rodziców bo było to szybko tłumione. Teraz to ojciec mnie też się boi, no i co z tego? Jeżeli u mnie wszyscy są zaburzeni, są podobni do mnie, a wychowywali się ze mną pod jednym dachem to coś w tym musi być. Gdybym tylko ja był zaburzony to podejrzewałbym o to wtedy jakieś wydarzenie z mojego życia, np. nieciekawą sytuację szkolną ale jeżeli wszyscy są zaburzeni, mają bardzo podobne problemy jak ja to wtedy musiało to być coś co nas wszystkich łączyło, a tym był dom i rodzice.

Nie-zaczęło się od Twojego DNA.. po drugie w innym temacie na tym forum sam napisałeś na temat swojego stanu psychicznego:Ja mam tak od zawsze. Czy depresja może być częścią osobowości?
Więc jak to jest z Tobą? :lol:

Miałem depresję wpisaną w DNA? Moja cała rodzina także? lol. Depresja była skutkiem tego wszystkiego co się działo już od najmłodszych lat, dlatego przyjąłem ją jako swój naturalny stan. Ciężko być szczęśliwym mając naokoło siebie same zaburzone osoby w depresji.

Wyjaśnij mi monooso, co stało na przeszkodzie, aby po wygranej nad własnymi starymi!, przenieść metodę postępowania skutecznego wobec nich na rówieśników?
Przecież to, że miałeś znęcających się nad Tobą starych, co Cię w dodatku jak sam mówisz- zahartowało, tym bardziej powinno być pomocne w radzeniu sobie z analogicznym zachowaniem przygłupów z gimnazjum?
Poradziłeś sobie ze starymi, a z kolegami i innymi problemami już nie bo...bo rodzice, z którymi przecież sobie poradziłeś! się nad Tobą wcześniej znęcali? :shock: ..

Metoda wygrania nad moimi starymi polegała na przeczekaniu i upartości. Niestety ta metoda nie zadziałała na rówieśników ponieważ jak nie reagowałem to stałem się łatwym celem. Poza tym byłem tak zaprogramowany, że nie mogłem nikomu oddać, nawet nie wiedziałem, że mogę oddać.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez ego 10 paź 2014, 12:33
Nie wiem ale dziwny trafem jestem książkowym przykładem dzieci, które były wychowywane w takich rodzinach, przejawiam wszystkie negatywne cechy.
Taki sam skutek może mieć różne przyczyny..wąwóz może zarówno powstać na skutek działalności wody jak i możesz wziąć koparkę i sobie go wykopać...

Jeżeli masa osób w różnych książkach przedstawia określone sposoby wychowania dzieci i postępowania rodziców jako negatywne to coś w tym musi być.
No tak argument z autorytetu, w dodatku niesprecyzowanego, jest faktycznie przekonujący..a skoro powstało też dużo książek o tym,że tyrania jest ok to faktycznie coś w tym musi być.... ;)

Jeżeli u mnie wszyscy są zaburzeni, są podobni do mnie, a wychowywali się ze mną pod jednym dachem to coś w tym musi być
A ja ci tłumaczę, że u mnie też wszyscy się wychowali pod jednym dachem i tacy nie są, więc niekoniecznie coś w tym musi być..popełniasz zasadniczy błąd rozumowania, zakładając jedną przyczynę danego zjawiska, a nie uwzględniając innych możliwych czynników.

Miałem depresję wpisaną w DNA? lol
Nie tyle depresję, ale specyficzny typ temperamentu jak najbardziej moglibyście mieć wszyscy.
Psychiatra stwierdził, że masz depresję?

Moja cała rodzina także?
No DNA się dziedziczy po rodzinie w końcu... :mrgreen:

Depresja była skutkiem tego wszystkiego co się działo już od najmłodszych lat, dlatego przyjąłem ją jako swój naturalny stan.
No widzisz-sam to napisałeś!- to się zdecyduj, czy zawsze taki byłeś, czy taki się stałeś, bo to jest zasadnicza różnica...

Metoda wygrania nad moimi starymi polegała na przeczekaniu i upartości. Niestety ta metoda nie zadziałała na rówieśników ponieważ jak nie reagowałem to stałem się łatwym celem
Znowu coś ściemniasz, Starzy Cię lali a Ty nic z tego sobie nie robiłeś -czyli przeczekałeś i to jest dla ciebie zwycięstwo, potem koledzy Cie lali, a Ty na to reagowałeś czy nie?
Jeśli nie reagowałeś , czyli stosowałeś "metodę na rodziców", której miałeś prawo się wyuczyć jako skutecznej w wypadku rodziców, to znaczy, że powodem twojej przegranej był brak cierpliwości w stosunku do "kolegów", której to cierpliwości nie brakowało Ci w stosunku do rodziców.
Jeśli jest tu jakaś wina rodziców to najwyżej to, że oni byli za mało cierpliwi w egzekwowaniu swoich metod wychowawczych i nie nauczyli cię aż takiej cierpliwości, która wystarczyła by na Twoich kumpli..tłumacząc na polski-powinni Cię lać dłużej, żebyś był w stanie nauczyć się dłużej wytrzymać lanie kolegów... :mrgreen:
Jeśli natomiast reagowałeś,w sposób aktywny to jaka wina w tym Twojego wychowania?

Poza tym byłem tak zaprogramowany, że nie mogłem nikomu oddać, nawet nie wiedziałem, że mogę oddać.
Kto Cię tak zaprogramował i w jaki sposób?
Czyli rozumiem, że w związku z tym stosowałeś "metodę na rodziców"?..ale to znaczy, że ...ich wina nie polegała na tym, że Cię nie głaskali po główce.. :?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

Avatar użytkownika
przez mark123 10 paź 2014, 13:14
Mój poziom zahartowania do czegokolwiek jest prawie zerowy. przeciętne dziecko 10-letnie jest bardziej zahartowane, niż ja. A wśród dorosłych, to chyba w ogóle każdy jest bardziej zahartowany, niż ja.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Brak autorytetu ojca

przez ego 10 paź 2014, 13:23
@mark123, za wyjątkiem pisania postów na forum, patrząc po ich liczbie. ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 10 paź 2014, 14:11
ego napisał(a):No tak argument z autorytetu, w dodatku niesprecyzowanego, jest faktycznie przekonujący..a skoro powstało też dużo książek o tym,że tyrania jest ok to faktycznie coś w tym musi być.... ;)

Tu nie chodzi tylko o same książki tylko o trend jaki one przedstawiają. Fakt jest taki, że nienormalna rodzina spełniająca do tego szereg różnych wymaganych warunków = nienormalne dziecko. Moja rodzina jest ostro nienormalna, nie znasz jej i ja teraz jestem też je*nięty.

A ja ci tłumaczę, że u mnie też wszyscy się wychowali pod jednym dachem i tacy nie są, więc niekoniecznie coś w tym musi być..popełniasz zasadniczy błąd rozumowania, zakładając jedną przyczynę danego zjawiska, a nie uwzględniając innych możliwych czynników.

Nie zakładam tylko jednej przyczyny, wcześniej pisałem również o innych wydarzeniach, które też wpłynęły na mój nieprawidłowy rozwój. Jednak wszystko zaczęło się od tego, że już przy wczesnym wchodzeniu w środowisko zewnętrzne w wieku 6 lat byłem inny niż cała reszta, tak to wyrażę bo nie chce mi się rozpisywać. Byłem po prostu nieprzystosowany do świata zewnętrznego bo rodzice socjopaci mnie nie socjalizowali i niczego nie nauczyli. Wszystko niedobrego co się później ze mną działo było tylko naturalną konsekwencją tego, że do 6 roku życia już byłem nieprawidłowo ukształtowany. Tak to musiało się potoczyć. Możemy się spierać czy wpływ na moją zaburzoną osobowość miały tylko geny czy wychowanie, na pewno po części jedno i drugie. Jednak analizując proces wychowywania dzieci i funkcjonowania mojej rodziny doszedłem do wniosku, że ten czynnik był tutaj decydujący.

Nie tyle depresję, ale specyficzny typ temperamentu jak najbardziej moglibyście mieć wszyscy.
Psychiatra stwierdził, że masz depresję?

Specyficzny typ temperamentu, je*łem. :D
U psychiatry jeszcze nie byłem ale moja depresja jest jakaś dziwna. Przejawiam cechy depresji od najmłodszych lat, według testu Becka moja depresja jest ciężka ale jednak nie jest ona na takim poziomie abym ciągle płakał i był załamany. Raczej nie wyglądam jak osoba w jakiejś mega depresji. Paradoksalnie ja nawet teraz się śmieję i jestem w wyśmienitym humorze. Natomiast już jutro mogę leżeć cały dzień w mega depresji i gapić się w ścianę.

No widzisz-sam to napisałeś!- to się zdecyduj, czy zawsze taki byłeś, czy taki się stałeś, bo to jest zasadnicza różnica...

To stało się w tak wczesnym okresie mojego życia, że nie pamiętam, dlatego piszę, że taki byłem. Chyba się taki stałem chociaż nie wiem. Ja zawsze byłem jakiś nienormalny, raz taki, a raz taki.

Znowu coś ściemniasz, Starzy Cię lali a Ty nic z tego sobie nie robiłeś -czyli przeczekałeś i to jest dla ciebie zwycięstwo, potem koledzy Cie lali, a Ty na to reagowałeś czy nie?

Jak starzy mnie bili to nie reagowałem tylko przeczekiwałem, jak koledzy mnie bili to też nie reagowałem tylko przeczekiwałem.

Czyli rozumiem, że w związku z tym stosowałeś "metodę na rodziców"?..ale to znaczy, że ...ich wina nie polegała na tym, że Cię nie głaskali po główce.. :?

Myślę, że ich wina polegała na tym, że zostałem nauczony aby nie okazywać agresji, aby nie bronić się, aby się nie sprzeciwiać, aby być potulnym barankiem. Każdy przejaw agresji i nieposłuszeństwa z mojej strony był szybko tłumiony przez co moja osobowość ukształtowała się jako osobowość ofiary, co inni wykorzystywali bo nie broniłem się. Również ich błąd był w tym, że nie rozmawiali ze mną, nie włączali mnie dyskusji, a jak chciałem coś powiedzieć to mnie uciszali, krzyczeli, mówili, że g*wno co wiem itd. Przez co później bałem się rozmawiać z ludźmi, byłem cichy, nic nie mówiłem.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

Avatar użytkownika
przez mark123 10 paź 2014, 14:50
ego napisał(a):@mark123, za wyjątkiem pisania postów na forum, patrząc po ich liczbie. ;)

W tym co się człowiek hartuje, to w niczym nie jestem zahartowany.

-- 10 paź 2014, 15:12:44 --

monooso napisał(a):Jednak analizując proces wychowywania dzieci i funkcjonowania mojej rodziny doszedłem do wniosku, że ten czynnik był tutaj decydujący.

U mnie chyba decydującym czynnikiem problemów z psychiką były albo jakieś czynniki wrodzone albo jakiś lekki uraz mózgu w okresie niemowlęcym, a sytuacja rodzinna we wczesnym dzieciństwie i szkoła były jedynie "dolaniem oliwy do ognia".
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Brak autorytetu ojca

przez ego 10 paź 2014, 17:46
monooso napisał(a):Tu nie chodzi tylko o same książki tylko o trend jaki one przedstawiają.
No podręczniki geografii np przedstawiają taki trend, że woda może wyżłobić dziurę w glebie, czy to oznacza, że każdą dziurę w ziemi zrobiła woda?

ja teraz jestem też je*nięty.
Czym się to "je*nięcie" objawia?

Fakt jest taki, że nienormalna rodzina spełniająca do tego szereg różnych wymaganych warunków = nienormalne dziecko
To nie żaden fakt tylko bzdura, przykład ot choćby mojego brata, moich kuzynów itd pokazuje, że takiego równania nie ma!

Byłem po prostu nieprzystosowany do świata zewnętrznego bo rodzice socjopaci mnie nie socjalizowali i niczego nie nauczyli
Jak Twoi rodzice powinni byli z Tobą postępować, aby to dało gwarancję tego, że teraz byłbyś taki jaki sobie wymyśliłeś, że chciałbyś być?

Specyficzny typ temperamentu, je*łem. :D
U psychiatry jeszcze nie byłem ale moja depresja jest jakaś dziwna

http://www.depresja.info/
Ważkie dowody świadczą, że niezależnie od tego, co wyzwala depresję, ostatecznie stanowią o niej zmiany biochemiczne w mózgu. To właśnie one powodują głęboki smutek i inne widoczne objawy tej choroby. Zakres zaburzeń biochemicznych związanych z depresją ciągle jest przedmiotem badań, ale ostatnie dziesięciolecia, a zwłaszcza kilka ostatnich lat przyniosło gwałtowny postęp w pracach zmierzających do ich poznania.
Genetycy dostarczyli jednego z najstarszych dowodów na istnienie biologicznych uwarunkowań depresji u wielu chorych. Często depresja i choroba maniakalno-depresyjna są przekazywane w rodzinach. A zatem bliscy krewni (dzieci, rodzeństwo i rodzice) pacjentów cierpiących na te zaburzenia nastroju są znacznie bardziej narażeni na nie lub na pokrewne choroby psychiczne niż inni członkowie społeczności. Badania bliźniąt jednojajowych (które są genetycznie nierozróżnialne) i dwujajowych (genetycznie podobnych tak jak zwykłe rodzeństwo) także potwierdzają istnienie komponenty dziedzicznej w depresji. Występowanie choroby maniakalno-depresyjnej jest znacznie częstsze u obojga rodzeństwa w przypadku bliźniaków jednojajowych niż dwujajowych. Ta różnica jest nawet bardziej widoczna niż w depresji.
Model stres-diateza nie wyjaśnia wszystkich przypadków depresji; nie każdy, kto przeżywa depresję, był zaniedbywany czy maltretowany w dzieciństwie. Jednak osoby z rodzin, w których zdarzały się przypadki tego zaburzenia i które jednocześnie mają za sobą traumatyczne doświadczenia w dzieciństwie, wydają się niezwykle podatne na tę chorobę. Ryzyko zapadnięcia na głęboką depresję osób bez genetycznej predyspozycji (gdy nie stwierdza się przypadków choroby w rodzinie) jest stosunkowo niewielkie, nawet jeśli miały one trudne dzieciństwo lub traumatyczne przeżycia w wieku dojrzałym. Przeciwnie, niektórzy ludzie z silną odziedziczoną podatnością na chorobę, nawet jeśli nie doświadczyli dramatycznych przeżyć w dzieciństwie i późniejszym życiu, będą musieli walczyć z depresją.

To stało się w tak wczesnym okresie mojego życia, że nie pamiętam, dlatego piszę, że taki byłem
Ano właśnie, jak nie pamiętasz to nie możesz zasadnie tego stwierdzić.

Jak starzy mnie bili to nie reagowałem tylko przeczekiwałem, jak koledzy mnie bili to też nie reagowałem tylko przeczekiwałem.
Czyli przeczekałeś i analogicznie do sytuacji z rodzicami, też odniosłeś w ten sposób zwycięstwo na koleżkami?

Myślę, że ich wina polegała na tym, że zostałem nauczony aby nie okazywać agresji,

A to źle? :shock: Przecież cały czas winisz ich o zachowanie agresywne wobec Ciebie.. jak inni ludzie są agresywni to jest be, a jak Ty byłbyś agresywny to już jest ok?
Powiedz mi w takim razie taką rzecz( jako zwolennik decydujących wpływów patologii rodzinnej na kształt osobowości dziecka) w jaki sposób w rodzinie wychować agresywne dziecko?
Bo nie powiesz mi chyba, że w myśl twojej teorii lepszym sposobem na taki produkt, od agresywnych zagrywek wobec dziecka jest głaskanie go po główce i wzajemny szacunek członków rodziny?

aby nie bronić się, aby się nie sprzeciwiać, aby być potulnym barankiem
Przecież sam pisałeś, że się broniłeś( w sposób bierny co prawda) i jednak swoją metodą odniosłeś nad nimi zwycięstwo!?
Jakbyś był agresywny i sam też ich bił,( albo zabił)czyli posunął się czynów które sam potępiasz ,to wtedy byłbyś z siebie bardziej zadowolony? :P

Również ich błąd był w tym, że nie rozmawiali ze mną, nie włączali mnie dyskusji, a jak chciałem coś powiedzieć to mnie uciszali, krzyczeli, mówili, że g*wno co wiem itd. Przez co później bałem się rozmawiać z ludźmi, byłem cichy, nic nie mówiłem.
A wcześniej byłeś duszą towarzystwa? :smile:

mark123 napisał(a):W tym co się człowiek hartuje, to w niczym nie jestem zahartowany.
Bo skoro hartujesz się w czymś innym, to nie dziwota...-osiągnięcie mistrzostwa w dowolnej dziedzinie wymaga poświęcenia temu czemuś czasu... :P
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 10 paź 2014, 18:19
ego napisał(a):No podręczniki geografii np przedstawiają taki trend, że woda może wyżłobić dziurę w glebie, czy to oznacza, że każdą dziurę w ziemi zrobiła woda?

Nie ale istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że tak. Szczególnie jeżeli inne czynniki na to wskazują.

Czym się to "je*nięcie" objawia?

Głównie nadwrażliwym na wszystko układem nerwowym. Szeregiem różnych objawów psychicznych i somatycznych, nie chce mi się wszystkich wymieniać, możesz poczytać na wikipedii. Chwiejnością emocjonalną, brakiem energii, apatią, brakiem celów/planów/marzeń, lękiem społecznym, brakiem asertywności, niskim poczuciem własnej wartości, brakiem pewności siebie, nadmiernym stresem na wszystko, zablokowaniem emocjonalnym. Tak jakbym nie żył się czuję, tak jakbym był zawieszony w próżni jakiejś, tak jakbym był z marsa. Wiem, że coś jest ze mną nie tak. Ogólnie moja osobowość jest skrzywiona i każda osoba z boku Ci powie, że różnię się zdecydowanie zachowaniem od innych osób. Zaraz napiszesz, że każdy jest inny. Otóż w tym rzecz, że moja inność i zachowanie głęboko odstaje od normy.

To nie żaden fakt tylko bzdura, przykład ot choćby mojego brata, moich kuzynów itd pokazuje, że takiego równania nie ma!

Żadna bzdura tylko musisz zostać spełnionych klika ścisłych warunków. Jednym z nich jest chociażby patologicznie nadopiekuńcza matka. Musi wszystko ze sobą się dograć. Akurat obserwując swoich wszystkich znajomych z dzieciństwa widzę jak to wygląda.

Jak Twoi rodzice powinni byli z Tobą postępować, aby to dało gwarancję tego, że teraz byłbyś taki jaki sobie wymyśliłeś, że chciałbyś być?

Głównie powinni ze mną wychodzić na zewnątrz, na place zabaw, ogólnie do jakichś ludzi tak jak każdy robi, a nie trzymać w izolatce od świata zewnętrznego. Nie powinni wyręczać mnie we wszystkim w czym tylko się da. Powinni ze mną rozmawiać. Ogólnie powinni mnie wychowywać bo zacznijmy od tego, że moi rodzice w ogóle mnie nie wychowywali. Ich rola głównie ograniczała się tylko do zapewnienia lokum, pożywienia i wyręczania we wszystkim w czym się da. Nie były prowadzone ze mną żadne normalne rozmowy, nigdzie z nimi nie byłem, nie usamodzielniali mnie itp.

Czyli przeczekałeś i analogicznie do sytuacji z rodzicami, też odniosłeś w ten sposób zwycięstwo na koleżkami?

Nie, nie odniosłem. Nie umiałem stosowanie zareagować bo nikt mnie nie nauczył co się robi w takich sytuacjach. Również trzeba wziąć pod uwagę dlaczego akurat to mnie pewne osoby zaczęły prześladować, wyczuły, że coś ze mną nie tak bo to od razu się czuje.

A to źle? :shock: Przecież cały czas winisz ich o zachowanie agresywne wobec Ciebie.. jak inni ludzie są agresywni to jest be, a jak Ty byłbyś agresywny to już jest ok?

Oczywiście, że źle bo wtedy dziecko zostaje wychowane na taką cipkę, z która się nikt nie liczy. Dla dziewczynki to może dobrze ale dla chłopaka to tragedia. Chciałbym po prostu umieć się postawić, wyznaczyć jakieś granice, a nie być agresywnym i z każdym się bić bez powodu.

Powiedz mi w takim razie taką rzecz( jako zwolennik decydujących wpływów patologii rodzinnej na kształt osobowości dziecka) w jaki sposób w rodzinie wychować agresywne dziecko?
Bo nie powiesz mi chyba, że w myśl twojej teorii lepszym sposobem na taki produkt, od agresywnych zagrywek wobec dziecka jest głaskanie go po główce i wzajemny szacunek członków rodziny?

Nie wiem, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Odsyłam do stosownej literatury, na pewno coś znajdziesz.

Jakbyś był agresywny i sam też ich bił,( albo zabił)czyli posunął się czynów które sam potępiasz ,to wtedy byłbyś z siebie bardziej zadowolony? :P

Po prostu chciałem się obronić i być normalnym uczniem, a nie podludziem, które nie potrafi odpowiedzieć ani werbalnie ani fizycznie.

A wcześniej byłeś duszą towarzystwa? :smile:

Właśnie nie bo nie rozmawiali ze mną, narzucili mi z góry wizerunek szarej myszki. Dopiero po alkoholu jako tako się rozkręcam. A do miana duszy towarzystwa nigdy nie aspirowałem. Chodzi mi o to aby nie odczuwać lęku przed rozmową i przed ludźmi, ogólnie chciałbym się pozbyć objawów fobii społecznej.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez ego 10 paź 2014, 19:27
monooso napisał(a):Głównie nadwrażliwym na wszystko układem nerwowym
A jaki czynnik środowiskowy powoduje nadwrażliwość układu nerwowego?

Żadna bzdura tylko musisz zostać spełnionych klika ścisłych warunków. Jednym z nich jest chociażby patologicznie nadopiekuńcza matka. Musi wszystko ze sobą się dograć. Akurat obserwując swoich wszystkich znajomych z dzieciństwa widzę jak to wygląda.
To poprosze link do tych ścisłych badań z zakresu psychiatrii, że "nadopiekuńcza matka" + "ojciec lejący w dupę"= dziecko z tymi ścisłymi objawami, które wymieniłeś jako swoje zjebanie, którego przyczyną są Twoi rodzice...
A ściśle mówiąc ten schemat u mnie też był, u wielu moich znajomych też i nikt się leczy psychiatrycznie...co znowu potwierdza, że nie ma takiego prostego wynikania... :(

brakiem celów/planów/marzeń
W jaki sposób rodzice są winni temu, że Ty nie masz marzeń? :shock:... a o byciu "normalnym" przypadkiem nie marzysz?

Głównie powinni ze mną wychodzić na zewnątrz, na place zabaw, ogólnie do jakichś ludzi tak jak każdy robi, a nie trzymać w izolatce od świata zewnętrznego. Nie powinni wyręczać mnie we wszystkim w czym tylko się da. Powinni ze mną rozmawiać. Ogólnie powinni mnie wychowywać bo zacznijmy od tego, że moi rodzice w ogóle mnie nie wychowywali. Ich rola głównie ograniczała się tylko do zapewnienia lokum, pożywienia i wyręczania we wszystkim w czym się da. Nie były prowadzone ze mną żadne normalne rozmowy, itp.
Taa i potem byś, jako taki idealny produkt wychowawczy, poszedł do gimnazjum i wychuchany przez mamusię i tatusia chłopiec zapewne wspaniale umiałbyś przeciwstwić się zgrai patologicznych bachorów...a jak nie! to zawsze potem mógłbys powiedzieć, że to wina patologii w szkole, że jesteś jaki jesteś... ;)


nigdzie z nimi nie byłem, nie usamodzielniali mnie
Jakby z Tobą gdzieś jeździli , to w jaki sposób by to miało służyć Twojemu usamodzielnieniu?


Nie, nie odniosłem. Nie umiałem stosowanie zareagować bo nikt mnie nie nauczył co się robi w takich sytuacjach.
A jaki sposób chciałbyś się tego nauczyć w rodzinie gdzie wszyscy żyją w zgodzie, się szanują i przede wszytskim nie są wobec siebie agresywni? przez symulowane scenki rodzajowe?

Również trzeba wziąć pod uwagę dlaczego akurat to mnie pewne osoby zaczęły prześladować, wyczuły, że coś ze mną nie tak bo to od razu się czuje.
No tak, Twój ojciec pewnie też wyczuł, że coś z Tobą nie tak i dlatego Cie lał...

Właśnie nie bo nie rozmawiali ze mną, narzucili mi z góry wizerunek szarej myszki

Czyli z urodzenia byłeś rozgadanym egocentrykiem, a rodzice negatywnie reagowali na to, więc przestałeś się odzywać, czy tak?

Nie, nie odniosłem.
Dlaczego przeczekanie rodziców uważasz za zwycięstwo, a przeczekanie kumpli za porażkę?

Oczywiście, że źle bo wtedy dziecko zostaje wychowane na taką cipkę, z która się nikt nie liczy.
No tak , a jak by mama z Tobą wychodziła do piaskownicy to byś teraz nie miał depresji i był supermanem? ;)

Dla dziewczynki to może dobrze ale dla chłopaka to tragedia.
Dziewczynka jak pozwala sobą pomiatać to to może być ok? A tego kto Cię nauczył? :shock:

Po prostu chciałem się obronić i być normalnym uczniem, a nie podludziem, które nie potrafi odpowiedzieć ani werbalnie ani fizycznie.
To w takim wypadku powinieneś mieć pretensje do starych że Cię nie zapisali na jakies karate.Ty natomiast zgłaszasz pretensje, że się z Tobą w piaskownicy nie bawili...


Nie wiem, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie.
To jak nie wiesz, to dlaczego wypowiadasz się tak jakbyś wiedział, że patologiczna rodzina => patologiczne dziecko? że agresywna rodzina=> zamknięte w sobie dziecko?
A Twoi rodzice/ojciec dlaczego są tacy jacy są? też z powodu patologi w swoich rodzinach?wg twojej teorii pewnie tak..ale idąc dalej twoim tokiem rozumowania to znaczy, że oni nie są winni temu jacy są(zatem nie masz prawa ich obwiniać), tylko ich patologiczni rodzice, itd , itd....a kto zaczął?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 10 paź 2014, 21:48
ego napisał(a):A jaki czynnik środowiskowy powoduje nadwrażliwość układu nerwowego?

W moim przypadku każdy. Słowa, zachowania, myśli, używki. Wszystko na mnie zdecydowanie mocniej działa niż na normalną osobę.

To poprosze link do tych ścisłych badań z zakresu psychiatrii, że "nadopiekuńcza matka" + "ojciec lejący w dupę"= dziecko z tymi ścisłymi objawami

Nie prowadzę takich badań, bazuję na swoich obserwacjach ludzi, których znałem w dzieciństwie. Również tutaj na forum można zobaczyć podobny trend.

A ściśle mówiąc ten schemat u mnie też był, u wielu moich znajomych też i nikt się leczy psychiatrycznie...co znowu potwierdza, że nie ma takiego prostego wynikania... :

Widocznie nie był taki sam.

W jaki sposób rodzice są winni temu, że Ty nie masz marzeń? :shock:... a o byciu "normalnym" przypadkiem nie marzysz?

Nie zaszczepili we mnie żadnych pasji, niczego. O byciu normalny marze ale to jest wydmuszka, nie wiem co dalej.

Taa i potem byś, jako taki idealny produkt wychowawczy, poszedł do gimnazjum i wychuchany przez mamusię i tatusia chłopiec zapewne wspaniale umiałbyś przeciwstwić się zgrai patologicznych bachorów...a jak nie! to zawsze potem mógłbys powiedzieć, że to wina patologii w szkole, że jesteś jaki jesteś... ;)

Nie chciałem być idealny tylko normalny. Przyczyną wybrania mnie na ofiarę w szkole tak jak wspomniałem wcześniej był przede wszystkim brak asertywności oraz skrajna nieśmiałość.

Jakby z Tobą gdzieś jeździli , to w jaki sposób by to miało służyć Twojemu usamodzielnieniu?

Z powodu braku wyjazdów gdziekolwiek moja fobia społeczna rosła na sile, stawałem się coraz większym dzikusem. Z powodu braku usamodzielnienia zresztą również ale tutaj także cierpiało poczucie własnej wartości i pewność siebie.

A jaki sposób chciałbyś się tego nauczyć w rodzinie gdzie wszyscy żyją w zgodzie, się szanują i przede wszytskim nie są wobec siebie agresywni? przez symulowane scenki rodzajowe?

U mnie nikt nie żył ze sobą w zgodzie. Nie było przemocy fizycznej ale agresja werbalna była na porządku dziennym.

No tak, Twój ojciec pewnie też wyczuł, że coś z Tobą nie tak i dlatego Cie lał...

Mój ojciec jest chorą osobą, leczy się psychiatrycznie.

Czyli z urodzenia byłeś rozgadanym egocentrykiem, a rodzice negatywnie reagowali na to, więc przestałeś się odzywać, czy tak?

Myślę, że mam w sobie trochę duszy ekstrawertyka, nie jestem z natury introwertykiem. Sam nie wiem jaki jestem, tak jakbym nie miał osobowości. Od wielu lat jestem spętany różnymi lękami, które nie pozwoliły mi się normalnie rozwijać.

Dlaczego przeczekanie rodziców uważasz za zwycięstwo, a przeczekanie kumpli za porażkę?

Ponieważ gdy przeczekałem rodziców to w końcu osiągnąłem swój cel, dostałem to czego pragnąłem. Natomiast przeczekując kumpli było odwrotnie.

No tak , a jak by mama z Tobą wychodziła do piaskownicy to byś teraz nie miał depresji i był supermanem? ;)

Bardzo prawdopodobne, że nie miałbym fobii społecznej i w konsekwencji również depresji. Czy byłbym supermanem? Nie wiem, możliwe, że byłbym nawet osobą taką trochę hej do przodu, coś tak czuję.

Dziewczynka jak pozwala sobą pomiatać to to może być ok? A tego kto Cię nauczył? :shock:

Dziewczynka nie musi być pewna siebie. Taka nieśmiała i nieporadna może nawet w miarę dobrze funkcjonować w naszym społeczeństwie. Natomiast taki mężczyzna będzie zawsze tzw. frajerem, którym inne osoby będą pomiatać.

To w takim wypadku powinieneś mieć pretensje do starych że Cię nie zapisali na jakies karate.Ty natomiast zgłaszasz pretensje, że się z Tobą w piaskownicy nie bawili...

Brak zabawy z innymi dziećmi we wczesnych latach życia doprowadził do poczucia inności, odmienności, nieprawidłowego rozwoju i dziwnych zachowań. Doprowadził do fobii społecznej, a później do depresji. Rodzice też mają jakieś obowiązki, są przecież jakieś podstawowe wytyczne dotyczące wychowywania dzieci aby mogły w przyszłości swobodnie funkcjonować w społeczeństwie. Przez to później miałem problemy w nawiązywaniu kontaktów z innymi osobami i cała lawina ruszyła.

To jak nie wiesz, to dlaczego wypowiadasz się tak jakbyś wiedział, że patologiczna rodzina => patologiczne dziecko? że agresywna rodzina=> zamknięte w sobie dziecko?

Wypowiadam się odnosząc się tylko do własnych doświadczeń oraz bliskich mi osób. Niestety w moim domu nie ma żadnego agresywnego dziecka więc nie wiem w jaki sposób rodzice wychowują takie osoby.

A Twoi rodzice/ojciec dlaczego są tacy jacy są? też z powodu patologi w swoich rodzinach?wg twojej teorii pewnie tak..ale idąc dalej twoim tokiem rozumowania to znaczy, że oni nie są winni temu jacy są(zatem nie masz prawa ich obwiniać), tylko ich patologiczni rodzice, itd , itd....a kto zaczął?

Tak, moi rodzice też mieli zaburzonych rodziców i trudne dzieciństwo. Tak nie są winni temu jacy są ale odpowiadają za swoje późniejsze nierozważne i głupie czyny w życiu dorosłym, nie są osobami upośledzonymi umysłowo. Jeżeli byśmy każdego w taki sposób usprawiedliwiali to nikogo byśmy nie mogli osądzać i winić, zawsze jest jakaś przyczyna. Tego biskupa pedofila może ojciec molestował w dzieciństwie? To może jemu też wybaczymy?
monooso
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do