Strach i nieuzasadnione poczucie wstydu.

Inne zaburzenia.

Strach i nieuzasadnione poczucie wstydu.

przez czesctoja 21 wrz 2014, 00:15
mala_milka napisał(a):
czesctoja napisał(a):
mala_milka napisał(a):heh :D uwierz, że to co napisałeś nie brzmi jakoś tragicznie, odwalałam gorsze akcje... Ja jestem pełnosprawna, ale zawsze się ze mnie śmiali w szkole odkąd pamiętam, bo nigdy się jakoś nie malowałam, nie miałam fajnych ciuchów itp, bo w domu miałam rygor. W klasie traktowali mnie trochę jak kujonkę, bo musiałam zabiegać o oceny, przez nazbyt ambitnych rodziców, żaden chłopak do mnie nie zagadał, nigdy mnie podrywał, zazwyczaj przychodzili tylko jak coś chcieli... No i raz był taki 1 w sąsiedniej klasie, co bardzo mi przypadł do gustu - przystojny, sympatyczny, zagadał do mnie... Może i coś by z tego było, bo zaproponował spotkanie. Tylko że... no właśnie, byłam wtedy cała w skowronkach i tak bardzo chciałam o tym komuś powiedzieć, że nie zwróciłam uwagi na to, że obok stał taki plastik z mojej klasy co cały czas się ze mnie zbijał. Oczywiście niedługo po tym zrobił się straszny galimatias, dlaczego? bo różowy pustak pobiegł do niego i naopowiadał, oj duuuuuuużo sama dodała od siebie, no i niestety wszystko zakończyło się katastrofalnie. Teraz tak sobie myślę, koleś był trochę nie poważny, przecież to zaszczyt się komuś podobać, a on się zaczał nabijać - to trochę tak jakby jeździł sam po sobie... :P Teraz już jesteśmy wszyscy troszkę bardziej dorośli - też studiuję i też poznałam chłopaka, któremu bardzo się podobałam - sytuacja podobna, bo był nieśmiały bardzo. Delikatnie zasugerował spotkanie i zawsze ujmował mnie tym, że tak niepewnie spuszczał wzrok:P Nic nie wyszło z naszej znajomości, bo jednak stracilismy kontakt na jakiś czas, a ja już poznałam kogoś innego, ale... widzisz, nigdy nie przyszłoby mi do głowy się z niego nabijać.
Człowieku, nie zrobiłeś nic złego... Ta dziewczyna jeśli ma równo pod sufitem, to na pewno nie pomyśli o Tobie źle, ani też nie będzie chciała narobić Ci siary przy znajomych. To dla niej wielki zaszczyt, że to właśnie jej osoba się komuś spodobała, ze ktoś dostrzegł w niej głęboką wartość. Jesteś nieśmiały, wstydliwy... ok... masz do tego prawo... Zresztą zawsze możesz się jeszcze wytłumaczyć. Z tego co piszesz wynika, że panna jest rzeczowa i konkretna, więc po co miałaby komuś o tym mówić? Właśnie tak zachowują się szanujace się kobiety, z klasą :) Wiesz, nawet myślę, że jeśli już złapałeś z nią jakiś kontakt i dobrze się rozumieliście, to sukces dla Ciebie i brawo za odwagę :) Nie przerywaj tej znajomości. Napisz jeszcze raz, wytłumacz... a nuż coś z tego jeszcze będzie :) Trzymam kciuki!


Nie chodzi o to co ktoś zrobił, tylko jak to postrzega i autor poprzez wcześniejsze doświadczenia odczuwa ,że jest to coś właśnie tragicznego. Dodam do tego, że to właśnie on ma większe doświadczenie życiowe niż Ty, bo przeżył to gorzej. Nasz świat jest bardzo subiektywny i nie wolno podważać go w żaden sposób.


Czesctoja - wcale nie zamierzałam się z nikim licytować o to kto ma gorzej, tylko uświadomić autorowi, że nie ma powodu do paniki. Ludzie rozsądni nie nabijają się z nikogo ot tak, bo i po co? To, że czasami komuś się wydaje, że coś jest straszne, że zaraz się stanie katastrofa, to wcale nie musi oznaczać, że tak będzie. Czyż nie? Po prostu spojrzałam na wszystko bardziej obiektywnie. Poza tym, nie zrobił nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób sprawić, by faktycznie było się czego obawiać. Autor studiuje, jest dorosły, a więc ma już okreslony wiek, podobnie jak i panna jaką się zauroczył, a w tym wieku nie odwala się już takich dziennych akcji jak nasmiewanie z kogoś. Sama jestem studentką i z różnymi osobami miałam do czynienia, różne dziwactwa ludzie mają, ale wiem, że sytuacja jaką opisuje raczej nie miałaby prawa bytu... Czy uważasz więc, że autor widzi wszystko obiektywnie? Ja myślę, że ma prawo się przejmować, zaznaczając, że kiedyś był może obrażany z racji swojej niepełnosprawności, ale kiedy już mam ogólny zarys sytuacji, widzę, że to nie jest tragedią... bo w jego zachowaniu nawet nie ma odrobiny nienormalności, by było w ogóle co rozstrząsać...


W myśleniu autora nie ma NIC obiektywnego :)

Jednak nastawienie jest całkowicie uzasadnione i własnie tego należy sie pozbyć bo to, że panna nic nie zrobi to wiem i nawet mówiłem z pełnym przekonaniem autorowi, żeby sam to sprawdził.


Co do tego co napisałaś to mam jedną uwagę - nie byłbym pewien tej obiektywności. Znam wielu ludzi i naprawde zdarzają się ciekawe egzemplarze :) Wyobraższ sobie, żeby ktoś w szkole średniej faktycznie myślał w kategoriach, że nauka jest dla lamusów? - Ja myślałem, że już dawno wyginęli...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Strach i nieuzasadnione poczucie wstydu.

przez robertos12 21 wrz 2014, 00:39
mala_milka napisał(a):
czesctoja napisał(a):
mala_milka napisał(a):heh :D uwierz, że to co napisałeś nie brzmi jakoś tragicznie, odwalałam gorsze akcje... Ja jestem pełnosprawna, ale zawsze się ze mnie śmiali w szkole odkąd pamiętam, bo nigdy się jakoś nie malowałam, nie miałam fajnych ciuchów itp, bo w domu miałam rygor. W klasie traktowali mnie trochę jak kujonkę, bo musiałam zabiegać o oceny, przez nazbyt ambitnych rodziców, żaden chłopak do mnie nie zagadał, nigdy mnie podrywał, zazwyczaj przychodzili tylko jak coś chcieli... No i raz był taki 1 w sąsiedniej klasie, co bardzo mi przypadł do gustu - przystojny, sympatyczny, zagadał do mnie... Może i coś by z tego było, bo zaproponował spotkanie. Tylko że... no właśnie, byłam wtedy cała w skowronkach i tak bardzo chciałam o tym komuś powiedzieć, że nie zwróciłam uwagi na to, że obok stał taki plastik z mojej klasy co cały czas się ze mnie zbijał. Oczywiście niedługo po tym zrobił się straszny galimatias, dlaczego? bo różowy pustak pobiegł do niego i naopowiadał, oj duuuuuuużo sama dodała od siebie, no i niestety wszystko zakończyło się katastrofalnie. Teraz tak sobie myślę, koleś był trochę nie poważny, przecież to zaszczyt się komuś podobać, a on się zaczał nabijać - to trochę tak jakby jeździł sam po sobie... :P Teraz już jesteśmy wszyscy troszkę bardziej dorośli - też studiuję i też poznałam chłopaka, któremu bardzo się podobałam - sytuacja podobna, bo był nieśmiały bardzo. Delikatnie zasugerował spotkanie i zawsze ujmował mnie tym, że tak niepewnie spuszczał wzrok:P Nic nie wyszło z naszej znajomości, bo jednak stracilismy kontakt na jakiś czas, a ja już poznałam kogoś innego, ale... widzisz, nigdy nie przyszłoby mi do głowy się z niego nabijać.
Człowieku, nie zrobiłeś nic złego... Ta dziewczyna jeśli ma równo pod sufitem, to na pewno nie pomyśli o Tobie źle, ani też nie będzie chciała narobić Ci siary przy znajomych. To dla niej wielki zaszczyt, że to właśnie jej osoba się komuś spodobała, ze ktoś dostrzegł w niej głęboką wartość. Jesteś nieśmiały, wstydliwy... ok... masz do tego prawo... Zresztą zawsze możesz się jeszcze wytłumaczyć. Z tego co piszesz wynika, że panna jest rzeczowa i konkretna, więc po co miałaby komuś o tym mówić? Właśnie tak zachowują się szanujace się kobiety, z klasą :) Wiesz, nawet myślę, że jeśli już złapałeś z nią jakiś kontakt i dobrze się rozumieliście, to sukces dla Ciebie i brawo za odwagę :) Nie przerywaj tej znajomości. Napisz jeszcze raz, wytłumacz... a nuż coś z tego jeszcze będzie :) Trzymam kciuki!


Nie chodzi o to co ktoś zrobił, tylko jak to postrzega i autor poprzez wcześniejsze doświadczenia odczuwa ,że jest to coś właśnie tragicznego. Dodam do tego, że to właśnie on ma większe doświadczenie życiowe niż Ty, bo przeżył to gorzej. Nasz świat jest bardzo subiektywny i nie wolno podważać go w żaden sposób.


Czesctoja - wcale nie zamierzałam się z nikim licytować o to kto ma gorzej, tylko uświadomić autorowi, że nie ma powodu do paniki. Ludzie rozsądni nie nabijają się z nikogo ot tak, bo i po co? To, że czasami komuś się wydaje, że coś jest straszne, że zaraz się stanie katastrofa, to wcale nie musi oznaczać, że tak będzie. Czyż nie? Po prostu spojrzałam na wszystko bardziej obiektywnie. Poza tym, nie zrobił nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób sprawić, by faktycznie było się czego obawiać. Autor studiuje, jest dorosły, a więc ma już okreslony wiek, podobnie jak i panna jaką się zauroczył, a w tym wieku nie odwala się już takich dziennych akcji jak nasmiewanie z kogoś. Sama jestem studentką i z różnymi osobami miałam do czynienia, różne dziwactwa ludzie mają, ale wiem, że sytuacja jaką opisuje raczej nie miałaby prawa bytu... Czy uważasz więc, że autor widzi wszystko obiektywnie? Ja myślę, że ma prawo się przejmować, zaznaczając, że kiedyś był może obrażany z racji swojej niepełnosprawności, ale kiedy już mam ogólny zarys sytuacji, widzę, że to nie jest tragedią... bo w jego zachowaniu nawet nie ma odrobiny nienormalności, by było w ogóle co rozstrząsać...

Ja dziękuję za ten post. Trochę mi to rozjaśniło. Prawda jest taka, że mam problemy ze sobą i nie potrafię do tego jakoś normalnie podejść, ale pracuję nad sobą.
Może kiedyś mi się uda zmienić charakter jakoś.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 17:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do