Nietypowy problem.

Inne zaburzenia.

Nietypowy problem.

przez czesctoja 29 paź 2014, 00:46
ego napisał(a):
czesctoja napisał(a):Naczytałaś się głupot i głupoty pleciesz nawet nie rozumiejąc co czytasz.
Oczywiście każdy kontakt z diabłem jest dla nas niebezpieczny - możesz się cyrografu nauczyć na pamięć i recytować codziennie z gracją, a i tak diabeł nie spełni Twoich żądań, a tylko wpływa na Ciebie. Jeżeli Sataniści mają kapłanów to napewno nie po nic ;)

Jakich głupot się naczytałam?
Bardzo dobrze zrozumiałam to co zacytowałam. WG tego co mówił cytowany egzorcysta należę do elitarnego grona 1% osób odpornych na opętanie, spośród wszystkich zawierających cyrografy! :mrgreen: Niestety moje cyrografy nie działają też w drugą stronę-moje żądania nie zostają spełnione, co już jest mniej optymistyczne.

Kto Ci napisał, że to było opętanie? To był atak demona...
Czyli co? Demon poruszył treścią żołądkową Twojej koleżanki? I jak się ma koleżanka?


Nudna ta rozmowa. Przecież z daleka widać, że sformułowanie 99% nie jest żadną statystyką, rany z kim ja gadam? :(
Zapewniam, że diabeł nie przeszedł obojętnie obok Ciebie, ale nic Ci to nie da

Demon potrafi nieźle narozrabiać, przewracają krzesła i wrzucają szafki ze ścian, nie ma problemu z duszeniem, a i z wymiotami też sb poradzi...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez refren 29 paź 2014, 14:07
ego napisał(a):
refren napisał(a):to w czym problem z uwolnieniem się od "zagadnień religijnych" - czy w tej kwestii nie masz swojej woli i rozumu?
No właśnie tak się czuję jakbym w tej kwestii nie miała, a na pewno nie wiem jak zrobić. Inaczej bym o tym tu nie pisała. Bo czym innym jest sobie pokląć na coś, a czym innym przekonać siebie, że przedmiot tych bluźnierstw nie istnieje, zwłaszcza gdy przez ileś tam lat wbijano mi do głowy, że tak. Nie, nie wiem jak sobie to wybić z głowy. Zwłaszcza gdy rozumowo nie da się istnienia świata nadprzyrodzonego wykluczyć( ani potwierdzić). I..no właśnie - ja nie jestem komputerem, żeby można było kliknąć delete i wymazać na zawołanie pewne niechciane idee z mojej pamięci.


Problem może w tym, że nie masz pewności czy Bóg rzeczywiście nie istnieje, ale chcesz to przyjąć ze względu na swoje samopoczucie. A jest to błąd poznawczy, bo nie można przyjmować, że coś istnieje albo nie (czyli co jest prawdą) po to, żeby to dopasować do swoich potrzeb, ponieważ prawda jest czymś obiektywnym (nie można siebie raczej przekonać np. że nie istnieje Morze Bałtyckie, bo tak mi będzie lepiej). Jeśli nie masz przekonania że Bóg naprawdę nie istnieje (czy pewności) to będziesz w konflikcie, jeśli będziesz chciała w to uwierzyć.

Może spróbuj pomyśleć co jeśli istnieje i co jeśli nie istnieje i co to dla Ciebie oznacza (czyli jak z tym żyć), bądź jak żyć z brakiem pewności czy Bóg istnieje. Albo jaka jest rola tych wyobrażeń religijnych w Twoim życiu i jak się pozbyć negatywnego wpływu tych wierzeń czy wychowania w sobie. To co masz wewnątrz jest od Ciebie zależne - czyli możesz jakoś zareagować na to że Bałtyk istnieje albo nie istnieje, albo że nie masz pewności czy istnieje - i zmienić swoją reakcję czy znaczenie tego czegoś w Twoim życiu, zobaczyć dlaczego jest to dla Ciebie negatywne doświadczenie i się od tego uwolnić (zniwelować uczucie, że to Ci zagraża i przyjąć jakieś konstruktywne dla siebie podejście).

-- 29 paź 2014, 14:11 --

A jeśli chcesz się dowiedzieć czy Bóg istnieje, to musisz szukać jakichś dowodów które Cię przekonają że jest lub nie, a nie terapii.

-- 29 paź 2014, 14:25 --

Nie mówię, że w ogóle terapia nie może Ci pomóc, ale raczej nie w kwestii przekonania Cię, że Bóg nie istnieje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 29 paź 2014, 14:46
refren, w całości popieram :)
A co do terapii, to może pomóc wyleczyć się z obsesji na punkcie religii, bo jak dla kogoś główny tematem w życiu jest nienawiść do Boga/kościoła, to raczej wiele nie osiągnie. Trzeba się też zająć "przyziemnymi" sprawami ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nietypowy problem.

przez ego 01 lis 2014, 15:57
czesctoja napisał(a):Nudna ta rozmowa. Przecież z daleka widać, że sformułowanie 99% nie jest żadną statystyką, rany z kim ja gadam? :(
A ktoś twierdził, że jest? Nie , nie jest ścisłą statystyką, a pewnym zaobserwowaną prawidłowością, co niczego nie zmienia w kwestii o której pisałam.

Demon potrafi nieźle narozrabiać, przewracają krzesła i wrzucają szafki ze ścian, nie ma problemu z duszeniem, a i z wymiotami też sb poradzi...
Już się boję....I co z koleżanką? dalej wymiotuje? ;)

refren
Nie zupełnie.Gdyby jeszcze mnie faktycznie zależało na zgłębieniu istnienia, czy nieistnienia Boga czy tam jakichkolwiek innych bytów nadprzyrodzonych...A oboje wiemy, że tego zweryfikować się nie da.Więc nie ma sensu aby to próbować badać.Wszytko co mamy do dyspozycji to nasze wyobrażenia.Tak samo nie da się zweryfikować czy pod czyimś łóżkiem siedzi niewidzialny potwór albo czy ktoś jest kolejnym wcieleniem Napoleona.A podejrzewam, że żaden psychiatra nie miałby większych skrupułów, aby leczyć z tego rodzaju przekonań, w przeciwieństwie do przekonań religijnych...czemu?
Ja doskonale wiem co oznacza dla mnie istnienie Boga, piszę o tym od jedenastu stron, to tragedia!!! jak dla mnie to nic gorszego nie może się zdarzyć i nie tylko dlatego, że z tego powodu jest mi źle w życiu, a przede wszystkim dlatego ,że mnie źle będzie zawsze!
Wiem też co oznacza jego możliwe nieistnienie.Ja i wszyscy inni ludzie uznający istnienie Boga to w większości ofiary zmasowanej indoktrynacji.Jeśli nie ma Boga to Krk i wszystkie inne organizacje religijne powinien czym prędzej szlag trafić...
Więc jak widzisz, ewentualna wiedza odnośnie faktycznego stanu istnienia/nieistnienia Boga, nie prowadzi w moim wypadku do nazbyt konstruktywnych działań, nie grozi mi żadnym pozytywnym wpływem na mnie( no może poza pocieszającym faktem, że moje pojebane życie skończy się kiedyś w wypadku nieistnienia życia pozagrobowego)więc myślę, że dla mojego dobra i dobra innych ludzi lepiej byłoby jednak, abym powstrzymała się od zyskiwania pewności co do tych dwóch możliwości...

1234qwerty Bez obaw, już od dawna nie mam złudzeń, że coś osiągnę( przyziemnego) w życiu, to i nie dziwota, że do przyziemnych spraw mnie jakoś nie ciągnie.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez cyklopka 01 lis 2014, 16:26
ego, właśnie nie wiem po co 11 stron tematu, zadzwoń do kilku terapeutów, powiedz, że szukasz ateisty/racjonalisty, który z tobą przepracuje natręctwa na tle religijnym i tyle. Nie wierzę, że nikogo takiego nie znajdziesz, każdy terapeuta nawet jeśli stara się być obiektywny działa w świetle swoich przekonań, więc można sobie kogoś dograć.

Chyba, że chodzi ci o dyskutowanie dla samego dyskutowania celem podkreślenia oryginalności swojego punktu widzenia.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7962
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Nietypowy problem.

przez ego 01 lis 2014, 16:54
Cyklopka tylko, że ja nie mam natręctw.
Ps. Równie dobrze możesz zapytać po co jest to forum..niech każdy se zadzwoni do specjalisty i se z nim popracuje, a nie egocentrycznie wylewa swoje żale przed publiką. ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez jetodik 10 gru 2014, 16:29
ego,

mnie np. kiedyś omotał new age i być może w związku z tym wchodzę na facebooki jego przedstawicieli żeby im docinać, ale traktuje to jako hobby, sprawianie sobie satysfakcji i nie odgrywa to dużej roli w moim życiu...a Ty masz jakiś cel? pasje? myślę, że gdybyś przeniosła punkt ciężkości na tego typu sprawy, byłoby Ci lżej - obciążająca nienawiść zamieniłaby się w chłodną pogardę, co wcale nie musi się wiązać z porzuceniem krytyki katolicyzmu.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Nietypowy problem.

przez ego 10 gru 2014, 18:43
Nie , nie mam już żadnego celu, pasji chyba też już nie, zwłaszcza, że wspomnienie moich dawnych pasji( sportowych głównie..i religijnych chyba też trochę ) na dobrą sprawę budzi we mnie tylko złe skojarzenia( szczególnie złe gdy idzie o te religijne, bo one miały w ogólnym rozrachunku niszczący wpływ na moje życie), chociaż różne w zależności od tego, o której pasji mówimy.
Nawet to moje internetowe i nie tylko, plucie po katolicyzmie nie prowadzi mnie żadnego konkretnego celu..bo ani liczba katolików się z tego powodu nie zmienia,tzn. myślę, że moje pisanie nie ma wpływu na wyzwolenie kogokolwiek z wpływu katolicyzmu, bo w drugą stronę to już bym nie była taka pewna..w końcu ponoć najlepsza metoda żeby ludzi coś pokochali to zabronić im tego... mi też nie jest lżej, no może na chwilę czasem mam jakiś ubaw, gdy widzę ja moi oponenci się nieraz sami zamotają w swoich intuicyjnych wywodach, ale potem znów się nakręcam i wiem, że to dlatego bo rozpiera mnie energia, której nie mam jak inaczej spożytkować, co po części jest moim wyborem, a po części wynika z czynników ode mnie niezależnych. Jednak w znacznej mierze oswoiłam się już z tym, jak jest, a poza tym, może tak powinno właśnie być. Ja w każdym razie nie widzę już dla siebie możliwości, żeby mogło być inaczej. Z resztą to bardzo wygodna dla mnie pozycja, bo mogę sobie do woli powtarzać, jakim jestem- idąc tematem sąsiedniego wątku -śmieciem i nic już dalej nie muszę od siebie wymagać. Bo zresztą po co mam stawiać sobie jakiekolwiek cele, trudzić się nie wiadomo po co, nieosiągać tych celów i w końcu i tak dochodzić do wniosku, że jestem śmieciem, skoro tak mogę stwierdzić bez podejmowania żadnego wysiłku..:bezradny:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez jetodik 10 gru 2014, 19:49
a na czym opierasz to twierdzenie, że jesteś śmieciem i to w dodatku, że takim bezwarunkowym - nieważne co zrobisz to nim pozostaniesz?
czyli niczym nie zapełniłaś pustki po wyrzuceniu z siebie religii... a co tak w tej religii Cie pasjonowało? Uwielbialas sie modlić, zgłębiać doktryne?
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Nietypowy problem.

przez ego 10 gru 2014, 20:12
jetodik napisał(a):a na czym opierasz to twierdzenie, że jesteś śmieciem i to w dodatku, że takim bezwarunkowym - nieważne co zrobisz to nim pozostaniesz?
Na tym, że nic z rzeczy na jakich mi zależało, mi nie wyszło. A bezwarunkowym, bo już nie ma takiej rzeczy w moim życiu, na jakiej by mi zależało.

czyli niczym nie zapełniłaś pustki po wyrzuceniu z siebie religii... a co tak w tej religii Cie pasjonowało? Uwielbialas sie modlić, zgłębiać doktryne?
Nie, to nie tak, religia nie była nigdy jakimś priorytetem, obecnie nawet nie postrzegam tego w kategoriach pasji, a raczej skutku indoktrynacji. Ja miałam inne rzeczy, niż zgłębianie zagadnień religijnych, które mnie pasjonowały dużo bardziej i przede wszystkim prawdziwie, bo robiłam to z własnej niczym nie skrępowanej woli.
Poza zrypaną psychiką i konsekwencjami tego, nie odczuwam żadnej świadomej pustki po religii.
Jedyne co, to się odgrywam na religii, za szkody jakie mi wyrządziła i moim zdaniem cały czas wyrządza wielu ludziom. Ale w sumie to chyba można tak powiedzieć, że to odgrywanie, to teraz jakaś moja pasja, biorąc pod uwagę, ile uwagi temu poświęcam. ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez jetodik 10 gru 2014, 20:21
Ja miałam inne rzeczy, niż zgłębianie zagadnień religijnych, które mnie pasjonowały dużo bardziej i przede wszystkim prawdziwie


jakie?

Na tym, że nic z rzeczy na jakich mi zależało, mi nie wyszło. A bezwarunkowym, bo już nie ma takiej rzeczy w moim życiu, na jakiej by mi zależało.


tylko, że wiesz, to, że kiedyś coś nie wyszło nie znaczy, że kolejne sprawy by nie wyszły, na których z czasem mogłoby zależeć.
jednak nie bardzo chce próbować wyprowadzać Cię z tego wygodnickiego poglądu, bo odnoszę wrażenie, że jest Ci z tym dobrze, a wtedy zrobiłbym być może niedźwiedzią przysługę.
z drugiej strony, pomysł terapii wskazuje, że jednak mimo wszystko chcesz inwestować w siebie :)
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Nietypowy problem.

przez ego 10 gru 2014, 20:26
jetodik napisał(a):jakie?
No pisałam, że sportowe.

jednak nie bardzo chce próbować wyprowadzać Cię z tego wygodnickiego poglądu, bo odnoszę wrażenie, że jest Ci z tym dobrze
To nie wrażenie, to prawda. :bezradny:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez jetodik 10 gru 2014, 20:44
czyli prawdą jest, że śmieć to osoba, której nie poszło w sporcie?
w ogole to sport sie tym charakteryzuje, ze bardzo niezdrowo jest podchodzic do niego ambicjonalnie, zwlaszcza, ze tam wygrywa jeden a przegrywa piecdziesieciu.
frustracja, kontuzje, spadki samooceny taki czesto jest tego final, wezmy przyklad pierwszy z brzegu:
Diablo jak oberwal to wpadl w depresje.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Nietypowy problem.

przez ego 10 gru 2014, 21:39
jetodik napisał(a):czyli prawdą jest, że śmieć to osoba, której nie poszło w sporcie?
Nie. W odniesieniu do mnie, śmieć to osoba, której nie poszło w tym, na czym temu komuś zależało, bez znaczenia czym ta ważna rzecz była.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do