Nietypowy problem.

Inne zaburzenia.

Nietypowy problem.

przez ego 08 wrz 2014, 16:52
Jak można się wyleczyć z religii, w znaczeniu ogółu przekonań religijnych jakie ktoś otrzymał w procesie wieloletniej indoktrynacji? Pytam na serio.
Czy psychiatria, psychologia dostarcza jakiś rozwiązań w tej materii?
Chodzi mi o sytuację, gdy ktoś przez wiele lat tkwił w jakiejś religii,sekcie(w moim przypadku katolicyzm) i w wyniku prania mózgu jakie tam otrzymał, jest teraz prawie trzydziestoletnim zerem, które nic osiągnęło w życiu, z obawy, że wszechmocny Bóg "przyjdzie i mu coś znów spieprzy"(to tak pokrótce)...uważam, że mam za sobą etap "nerwicy eklezjogennej"-nie odczuwam już żadnego poczucia winy z powodu grzesznych przewinień, czy lęku, które nieraz towarzyszyły mi w dzieciństwie. Wręcz przeciwnie, tkwi we mnie silna nienawiść, chęć odwetu, zemsty za te wszystkie zniszczone lata życia i to nie tylko od tej całej "wspaniałej" kościółkowej bozi, w którą wydaje mi się, że niestety cały czas wierzę, ale przede wszystkim od Krk, którego nienawidzę, zwłaszcza gdy słucham, czy czytam kolejny raz, jaki to Kościół jest super. Bo to, że wierzenia którymi karmi się ludzi wierzących, mogą rozwalić komuś życie, jest w środowisku kościelnym czymś z definicji niemożliwym, jak z resztą w każdej sekcie...
Chciałabym, aby zagadnienia religijne, jakie mi wbijano przez wiele lat do głowy, przestały w końcu wpływać rozstrzygająco na moje życie. Jak mogę tego dokonać? I czy to jest w ogóle możliwe?
Ale z drugiej strony, skoro wiem, że możliwa optymalna jakość tego życia, została zniszczona bezpowrotnie, więc może niepotrzebnie zawracam wam gitarę...ale zapytać może nie zawadzi, tym bardziej, że nieraz wymiękam od tego "życia".... :(
Czy moje objawy-po pierwsze nienawiść do katolicyzmu, po drugie- generalnie "nic nie robienie", wegetacja od wielu lat( taka żeńska forma syndromu piotrusia pana, powiązane raz z niestabilną samooceną i brakiem pewności siebie, a dwa-z przekonaniami religijnymi) sugerują jakąś chorobę?
Szukałam informacji na ten temat, ale wszystkie tego typu objawy religijne wpisane w wyszukiwarkę, odsyłają mnie do wspomnianej tzw. nerwicy eklezjogennej, której symptomy z kolei, nie kompilują z moją osobą, ze względu na duży nacisk kładziony na natręctwo objawów. Ja nie mam żadnych natręctw. Wszystkie moje bluźnierstwa, bezczeszczenia przedmiotów kultu, to wynik mojej decyzji, chęci odegrania się, poprzez niszczenie tego co w katolicyźmie jest cenne(taka prywatna faza satanizmu) .Wg mnie-w pełni świadomego wyboru, coś czego faktycznie chciałam i chcę, a nie rezultat wewnętrznych impulsów, nad którymi nie potrafię zapanować, jak to jest w przypadków typowych nerwicowców, cierpiących na nerwice natręctw. No chyba, że mam zaburzenia natury schizofrenicznej, które zaburzają mi właściwe rozpoznanie rzeczywistości i mi się tylko tak zdaje, że nad tym panuję? czy to możliwe?...
Z kolei owe "nic nie robienie" sugeruje tak wiele zaburzeń czy chorób, że nie sposób się w tym połapać. Jednak np. objawy typowej depresji też do mnie niezbyt pasują. Nie mam ciągle obniżonego nastroju (mam raczej spłycone reakcje), a jak już wspominałam-nie czuję też żeby dręczyło mnie poczucie winy, tym bardziej nie mam żadnych dolegliwości natury somatycznej, żadnych bólów itp, no może czasem rozkojarzenie umysłowe. Jedyne co mi pasuje do depresji to stałe, niezmieniające się wraz z moimi stanami emocjonalnymi, przekonanie, że w moim życiu nigdy nie będzie dobrze, w znaczeniu-mnie osobiście satysfakcjonującym( z wielu powodów). Ponadto uważam, że generalnie życie to coś bezsensownego.Chociaż z drugiej strony diagnoza depresja nie była by dla mnie jakimś zaskoczeniem, biorąc pod uwagę jak wygląda moje życie, to raczej dziwnym byłoby gdybym jej nie miała...
Natomiast moje "izolowanie się od otoczenia"...ja lubię to, mam naturę samotnika( chociaż w towarzystwie też potrafię się jakoś odnaleźć) nie jestem i nigdy nie byłam typem wylewnej osoby potrzebującej mieć niezliczone grono przyjaciół, żeby im opowiadać co tam u mnie słychać ....Ok jakąś zaufaną osobę, czy grupę zaufanych osób, czasem mi chodzi to po głowie, żeby może fajnie było by mieć, jednak z doświadczenia wiem, że ze względu na wiele cech paranoicznych mojej osobowości, podejrzliwość wobec innych, nieufność itd to by się i tak nie sprawdziło, więc wolę żeby zostało jak jest.
Wiem jedno, normalna na na pewno nie jestem, bo tak jak wygląda moje życie, na pewno nie wygląda życie przeciętnej osoby w moim wieku.To znaczy żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie jest mi źle z tego powodu, że moje życie wygląda inaczej od innych, bo nie mam zamiaru być kimś powtarzającym sposób życia innych. Mnie jest źle powodów wymienionych wyżej.

Czy na tej podstawie, można stwierdzić co mi dolega?
Chciałam zadać to pytanie w dziale pytania do psychologa, jednak nie mam opcji utwórz temat, więc nie wiem... :?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez Łapa 08 wrz 2014, 18:08
Ale jesteś fajnym człowiekiem :yeah:
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Nietypowy problem.

przez Doberman 08 wrz 2014, 18:23
Z katolicyzmu da się wyleczyć. Ja się wyleczyłem i jestem w trakcie załatwiania apostazji. Nie warto trwać w zgubnej wierze jaką jest katolicyzm.
Doberman
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nietypowy problem.

przez ego 08 wrz 2014, 20:01
@Łapa, :yeah: miło mi słyszeć coś takiego, bo mnie się raczej zawsze wydawało, że inni nieco inaczej mnie postrzegają...ale nie bój żaby, napiszę jeszcze trochę rzeczy o sobie, to Ci się wszystko poprzestawia, tak żeby wyszło na moje... :twisted:

Apostazji w sensie szerszym rozumianym jako całkowite porzucenie wiary katolickiej, nie jestem w stanie uczynić o czym pisałam w pierwszym poście
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 08 wrz 2014, 22:42
Jak dla mnie niezdrowe jest zarówno ślepe poddawanie się określonej doktrynie, religii, jak i próba zemsty na "byłej" wierze i nienawiść do niej. Jesli czegoś nienawidzimy, to znaczy, ze ta sprawa odgrywa niezwykle istotną rolę w naszym zyciu. Ale w Twoim życiu musiało dojść do splotu wielu czynników, które doprowadziły do takiej manii religijnej, a teraz antyreligijnej. Nie uwierzę, ze Twojej sytuacji życiowej zawinila sama religia - wszak inni są katolikami, a taka mania ich nie dotyka. Może za łatwo zwalasz na nią winę za swoje niepowodzenia życiowe? Dopóki żyjesz nienawiścią do niej, to dalej będzie to centrum Twojego życia.
Kto taką manię u Ciebie rozwinął? Ten fanatyczny strach przed łamaniem zasad katolickich, przed popełnianiem grzechów, kara, itp? Tu musiały przecież inne czynniki zaistnieć. Rodzina? Coś innego?
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Nietypowy problem.

Avatar użytkownika
przez Łapa 09 wrz 2014, 15:33
Ego, ja ironizuje.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Nietypowy problem.

przez ego 09 wrz 2014, 16:46
@Łapa. To przykro mi, ale słaby z Ciebie poeta..na przyszłość naucz się właściwie korzystać z tego czego używasz czyli np. z emotikon, bo ja nie jestem jasnowidzem, Diabeł jeszcze mnie nie wyposażył w zdolność czytania w myślach :roll: ..chociaż z drugiej strony, faktycznie pierwsza myśl jaka mi przyszła, to że to jakaś podpucha...nie chciałam wyjść znowu na kompletnego psychola, który doszukuje się nie wiadomo czego w wypowiedziach innych, więc odpisałam zgodnie z interpretacją dosłowną, ..ale oczywiście psycholem czasami naprawdę jestem...(dla pewności-moja wypowiedź nie jest ironiczna) :lol:

@Zmęczona wszystkim.
Ja się przecież nie wypieram jakoby religia nie odgrywała roli w moim życiu...wręcz przeciwnie.
I chyba mnie nie zrozumiałaś, mnie nie zależy na tym, aby przestać się przejmować religią, tylko przekonaniami religijnymi jakie zostały mi przez tę religię wtłoczone do głowy.
Przecież to, że ja np. chcę się mścić na Bozi, dobitnie świadczy o tym, że jej istnienie uznaję. A nawet gdybym się nie chciała mścić, to to nie spowoduje, że pewne przekonania jakie mi zakodowano w mózgownicy, znikną jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki.

Ten fanatyczny strach przed łamaniem zasad katolickich, przed popełnianiem grzechów, kara, itp?
Przecież pisałam, że mnie to już nie dotyczy.Czy na Bogu mściłby się ktoś kto by się go bał?

Dlaczego sądzisz, że sympatyzowanie z religią dzięki której komuś jest w życiu dobrze, jest cacy, a negowanie jej w sytuacji przeciwnej już nie? Splot czynników, no cóż bywa różny, jednym pomaga pokochać religie, innym znienawidzić, trudno żeby wszyscy ludzie mieli taki sam splot czynników i dodatku tak samo na niego reagowali, w końcu nie są klonami.
Widzisz, ja się na ten pierdolony świat nie prosiłam, zatem nie widzę najmniejszego powodu, aby ponosić jakiekolwiek negatywne konsekwencje tego, że się tutaj znalazłam. Od kiedy pamiętam tak naprawdę nienawidzę życia i tego, że się urodziłam. To też jest jakiś splot czynników. A on, jak każdy inny splot w moim życiu skąd się wziął, przy założeniu istnienia wszechmocnego i wszechwiedzącego Boga? To chyba oczywiste... :(
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

przez czesctoja 09 wrz 2014, 17:04
Doberman napisał(a):Z katolicyzmu da się wyleczyć. Ja się wyleczyłem i jestem w trakcie załatwiania apostazji. Nie warto trwać w zgubnej wierze jaką jest katolicyzm.


Katolicyzm bez Chrześcijaństwa jest niczym, a chrześcijaństwo bez Boga - Może problem w tym, że nie szukasz u źródła? Może nie zawierzyłeś się Bogu? Z jakiej racji ma Ci pomóc? Bo co? Bo chodziłeś do kościoła KK, nie wiedząc czym jest Chrześcijaństwo? Nie rozśmieszaj mnie!

Apostazji już dokonałeś, więc gratuluje wiedzy - nie staraj sie :D

Katolicyzm to nie wiara tylko religia (a czemu to jest takie ważne akurat w przypadku Chrześciajństwa to powinieneś wiedzieć - bo przecież wyciągnąłeś daleko idące wnisoki) - Tutaj Kolego wychodzi Twoja nie wiedzia poraz 3, jak na 3 zdania to całkiem nieźle - przyznaje)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Nietypowy problem.

przez ego 09 wrz 2014, 17:16
czesctoja napisał(a):Może nie zawierzyłeś się Bogu?
Ja się jakoś zawierzyłam i co mi z tego przyszło? :cry: Doberman niczego nie zawierzaj , bo skończysz jak ja...

Z jakiej racji ma Ci pomóc? Bo co?
Bo np. dlatego bo go o to prosiłam. Tylko mi nie pisz, że Bóg to nie "złota rybka", żeby spełniać czyjeś zachcianki, bo on sam obiecał:
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22);
To co kłamał? Bóg, który jest ponoć Prawdą kłamał? :shock:
To już kurde Szatan jest lepszy, bo chociaż jego też prosiłam i też nic puki co nie dostałam...to on przynajmniej mi niczego nie obiecywał...
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

przez czesctoja 09 wrz 2014, 17:32
ego napisał(a):
czesctoja napisał(a):Może nie zawierzyłeś się Bogu?
Ja się jakoś zawierzyłam i co mi z tego przyszło? :cry:

Z jakiej racji ma Ci pomóc? Bo co?
Bo np. dlatego bo go o to prosiłam. Tylko mi nie pisz, że Bóg to nie "złota rybka", żeby spełniać czyjeś zachcianki, bo on sam obiecał:
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22);
To co kłamał? Bóg, który jest ponoć Prawdą kłamał? :shock:
To już kurde Szatan jest lepszy, bo chociaż jego też prosiłam i też nic puki co nie dostałam...to on przynajmniej mi, niczego nie obiecywał...


Ja przez wiele lat żyłem w przeświadczeniu, że kocham Boga, że jestem mądry itd. aż niedawno dostałem w ryj, przez pół roku bardzo grzeszyłem, trwając w przekonaniu,ze wszystko OK, aż nagle poszedłem do spowiedzi i Jezus pokazał mi swoja miłość i dostrzegłem wszystko. Zawierzenie się Bogu wymaga niebyle pokory, której Ci brak - widać po wypowiedzi.
Pójdź do spowiedzi i zacznij od nowa - Jak chcesz to moge Ci wytłumaczyć o co chodzi z tym cytatem z Chrześcijaństwem i tak dalej...
Bóg da Ci czego potrzebujesz :D
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Nietypowy problem.

przez ego 09 wrz 2014, 17:42
@cześctoja Nie leczy się alkoholizmu alkoholem.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

przez czesctoja 09 wrz 2014, 17:45
ego napisał(a):@cześctoja Nie leczy się alkoholizmu alkoholem.


Chrześcijaństwo tonie choroba, a jeśli tk myślisz to diabeł Cie posłuchał... ;/
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Nietypowy problem.

przez ego 09 wrz 2014, 17:51
Tak myślę, ale nie dlatego, że mnie ktoś nadprzyrodzony posłuchał tylko dlatego, że mnie nie posłuchał.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nietypowy problem.

przez czesctoja 09 wrz 2014, 17:58
ego napisał(a):Tak myślę, ale nie dlatego, że mnie ktoś nadprzyrodzony posłuchał tylko dlatego, że mnie nie posłuchał.


A dlaczego wszystko ma się kręcić w okół Ciebie?

Rozmawiałem niedawno z satanistką - straszne żeczy się dzieją jak nie ma Boga i musisz to wiedzieć...
chcesz więcej to pisz PW.
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
01 wrz 2014, 19:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do