Zazdrość nie związkowa....

Inne zaburzenia.

Zazdrość nie związkowa....

przez LePe 22 lip 2014, 05:11
Wszystkie porady w internecie znajduję co do związków. A ja nie jestem zazdrosna o partnera.
Od zawsze miałam malo znajomych, bo od paru lat bardzo rzadko wychodzę z domu (od ponad roku szukam leków ale kolejne tabletki zawiodły bo brak JAKICHKOLWIEK zmian, a co dopiero na lepsze, ale to nieistotne).

Od nie więcej jak 3 lat mam znajomą osobę. Obiektywnie nie jest bardziej atrakcyjna ode mnie, nie zna się na wielu rzeczach ale i tak wobec niej odczuwam straszną zazdrość. O wszystko. Jak pisze że jest na imprezie to mam ochotę zrobić wszystko aby jej zepsuć humor- nie robię tego ale czasami pójdzie kąśliwe słowo.
Ma sporo znajomych (mieszka na drugim końcu Polski, widzimy się może co 2 miesiące) kiedy ja nie mam prawie żadnych.

Przyjaźnimy się, ale to chyba złe słowo. Nie wiem, lubię tę kobietę (sama jestem dziewczyną) i staram się być miła ale właśnie to jest to -staram się. Nie chcę zrywać kontaktu ale mnie boli jak jest szczęśliwa. Mamy to samo grono dalszych znajomych (bardzo specyficzne hobby modelarskie) i mimo, że to ja mam "sukcesy" czyli udane sesje, lepsze modele itp (brzmięjak dziecko małe :)) to zazdrosna jestem o to że ją pamięają. Zazdrosna jestem jak kupuje sobie coś nowego. Wiele rzeczy, o które mnie prosi aby jej pomóc, tłumaczę jako dużo trudniejsze żeby sobie odpuściła robienie (i np. robię za nią)
Nie wiem czemu tak jest.

Ona ma męża, ja mam chłopaka. Mój chłopak jest lepszy w ogólnym rozrachunku (np nie podejrzewam go o zdradę, nie robi mi na złość) a chcę żeby została ze swoim mężem i tłumacze jego zachowania bo... bojęsię, że jak się z nim rozstanie to będzie mogła znowu szaleć i znajdzie kogoś lepszego (a mi brakuje nieco wolności chociaż mój chłopak serio jest niemalże idealny- niemalże, bo każdy ma wady ale hej... wytrzumuje ze mną mimo depresji)

To jest okrutne i bolesne i boję się, że się o tym dowie. Tak po prawdzie nie jest w niczym lepsza ale boli mnie każde jej szczescie i nie wiem czemu tak jest.
Nigdy nie byłąm o nikogo zazdrosna, tak mi się wydaje. Dopóki byłam w szkole byłam duszą towarzystwa, dopiero na studiach (depresja, nadwaga, brak pracy) i później się popusło.

JEstem tutaj "tą złą", wiem o tym. I nie umiem sobie z tym radzić.
Każde jej wyjście ze znajomymi, wyjazd (na Woodstock chociażby- zna stamtąd ludzi a ja nie i dlatego wymyśliłam wymówkę aby nie jechać, bo mnie zapraszała), każda rozmowa o hobby, wszystko mnie tak irytuje że kulę sięw kącie i płaczę i myślę jak jej dopiec.
Nie wiem co z tym zrobić.

Może byłoby inaczej jakbym miała znajomych ale skąd ich wziąć? Nie chodze na studia, nie mam pracy (chociaż szukam... tymczasowo mnie utrzymuje chłopak i starszy brat), ogólnie bieda straszliwa... NA swoje hobby dorabiam sobie jakimiś drobiazgami w itnernecie, nie jest dużo ale dzięki temu wszystkie swoje fanaberie poza rahcunkami sama reguluję.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 lip 2014, 05:01

Zazdrość nie związkowa....

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 lip 2014, 11:54
Może byłoby inaczej jakbym miała znajomych

Inaczej by bylo gdybys popracowala nad samoocena
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do