Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Inne zaburzenia.

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

przez Blue blue ribbon 26 kwi 2014, 22:28
A co takiego zmieniłaś? Podaj parę konkretów.

Już pisałam. Prowadziłam dziennik, w którym codziennie po ileśdziesiątrazy zapisywałam to, np. jakie cechy chce mieć, ale w czasie teraźniejszym i mocno się w to emocjonalnie angażowałam, pisałam np. że "jestem wolna od opinii innych ludzi" i to po kilkanaście razy w 1,2 i 3 osobie ;) wplatając w to swoje imię i wytwarzając adekwatne emocje, pisałam o odwadze, pewności siebie, pogodzie ducha itd., pisałam, że jestem magnesem, który przyciąga dobre sytuacje ;)
Później stopniowo zaczęłam zmieniać się, a jak dostałam pracę i poznałam wspaniałe osoby - przejmować zachowania osób, które mi się podobały, np. wesołość jednej, wyluzowanie i śmianie się z siebie, pewność siebie drugiej osoby, sposób rozmowy i zaangażowanie w nią, gesty itd. Odkąd zaczęłam brać przykład z osób, z którymi było mi dobrze i które uważałam za ogarnięte i widziałam, że są lubiane i radzą sobie w życiu- wiele się zmieniło, ogólnie ludzie mówią, że się zmieniłam i dojrzałam, a ja też to czuję.

Myślę, że odcięcie od ludzi, brak pracy, powoduje nawrót tego syfu, który miałam w głowie, paradoksalnie mimo unikania i lęku- najgorzej mi się mąci w głowie i mam głupie rozkminy i odloty, gdy jestem w domu i nic nie robię. Włącza się wtedy głupie myślenie, a jak już jestem nakręcona i w towarzystwie to nawet spoko ;)

Też mam pewne opory przed okazywaniem uczuć i mówieniem "kocham cie" , ale nie aż tak bardzo, żeby mnie paraliżowało (no może przed ojcem mnie paraliżuje, ale to dlatego, że on się boi uczuć i czułabym jego zażenowanie, a nie chcę odtrącenia)
Nie mam żadnych problemów z fizjologią, psy lubię, zwierzaki lubię, dzieci małe bobasy uwielbiam, one mnie chyba też, większe dzieci mnie czasem irytują, ale jak to każdego, też nie mam z nimi problemu, a Wasze rozkminy na temat śmierci rodziców są dla mnie przerażające.

No może nie czuję się zbyt komfortowo przechodząc obok grupy młodych chłopców/mężczyzn oraz śliniących się facetów. Zażenowanie :P , a przed młodszymi strach i wrażenie, że mnie obgadują.
Posty
51
Dołączył(a)
30 lip 2013, 13:18

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

przez monooso 26 kwi 2014, 22:39
Blue blue ribbon, Afirmacje. Słyszałem, stosowałem sporadycznie powtarzając w myślach ale nie na dłuższą metę bo nie chciało mi się. Od dłuższego czasu zamierzam się za to wziąć na poważniej ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Mam zgromadzoną masę materiałów do przejrzenia na ten temat. Czy pomagają? Tak, zdecydowanie. Dlaczego? Bo do każdego wyrazu, zdania są dopisane konkretne emocje, reakcje psychofizyczne. Mówiąc 'jestem szczęśliwy' przestawiasz się na takie tryby bo to już jest 'zapisane w programie', utrwaliło się na przestrzeni życia i organizm wie o co chodzi, odpala to wtedy. Sprawdzałem (nie pytajcie w jaki sposób) i tak faktycznie jest. Tylko czy możliwe jest utrwalenie takiego sposobu myślenia? Czy może całe życie będę musiał się wysilać, oszukiwać i walczyć z moimi nabytymi wcześniej w dzieciństwie negatywnymi schematami myślowymi, które i tak prędzej czy później cały mój wysiłek obrócą w pył i wrócę do punktu wyjścia?
monooso
Offline

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 26 kwi 2014, 22:40
Blue blue ribbon, jakoś nie wyobrażam sobie przejmowania zachowań od innych ludzi, ale może już za stary jestem i mam w pełni ukształtowaną osobowość. No i czy my chcemy być sobą czy innymi, choć pewnie warto się na kimś wzorować jeśli jest tego warty.
Czyli ratunkiem dla Ciebie będzie powrót do pracy, mi owszem nieco pomógł ale generalnie to niewiele się zmieniło jeśli chodzi o patrzenie na siebie i świat, nie potrafię się pozbyć pesymizmu i defetyzmu, chyba muszę się z tym pogodzić.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez mark123 26 kwi 2014, 23:08
monooso napisał(a):Jest to spowodowane tym, że mój ojciec bardzo często krzyczał bez powodu. Potrafił w trakcie normalnej rozmowy, gdy się coś do jego powiedziało, kompletnie bez powodu zacząć krzyczeć, a nawet uderzyć. Wpadał w takie szały. Nigdy nie wiedziałem do końca jak zareaguje.

Mój ojciec swoje najagresywniejsze zachowania przejawiał podobno, gdy jeszcze moja matka była w ciąży. Dochodziła do tego jeszcze agresja brata mojej matki. Agresja w mojej rodzinie całkowicie ustała podobno, gdy miałem 5 lat.

monooso napisał(a):Gdy babcia czasami mówiła do mnie 'kocham Cię' to właśnie wtedy to odczuwałem.

Gdy moja babcia powie do mnie, że mnie kocha, to czuję, że się nade mną lituje. W dzieciństwie, gdy mi to mówiła, to byłem obojętny na to, nie kojarzę, żebym czuł coś konkretnego. W dzieciństwie babcia nigdy nie wywołała we mnie żadnych negatywnych emocji, sprawiała sporo radości, bardzo lubiłem spędzać z nią czas, ale nawet do niej nie identyfikowałem nigdy miłości.

monooso napisał(a):Nawet jak kiedyś zdarzyło się, że coś takiego okazali to widziałem nieszczerość tych reakcji z ich strony. Nie pytajcie jak, po prostu widziałem, że udają. Widziałem, że to wszystko jest takie wyrachowane.

Ja nigdy nie czułem nieszczerości ze strony babci i matki, gdy mi okazywali uczucie; po prostu byłem na to obojętny i nie identyfikowałem tego emocjonalnie.

monooso napisał(a):Zresztą oni nawet pomiędzy sobą bardzo rzadko okazywali jakiekolwiek uczucia, całowali się itp. tak jakby to małżeństwo było jedną wielką fikcją. Biła od ich zawsze wielka nieszczerość, sztuczność.

Ja nie pamiętam, jak było z okazywaniem uczuć pomiędzy rodzicami w moim dzieciństwa; obecnie ojciec po pijaku co chwilę mówi matce, że ją kocha; mam wtedy ochotę wykrzyczeć wtedy do ojca "zamknij się ku.wa". Matka znacznie rzadziej mówi ojcu, że go kocha (też mam wtedy ochotę jej tamto wykrzyczeć); a czasem jemu powie, że go kocha, a potem przyjdzie do mnie narzekać na niego. A gdy usłyszę, że się pocałowali lub spostrzegę, że się przytulili lub zobaczę, że siedzą obok siebie, to czuję do nich wtedy obrzydzenie. Nie potrafię ocenić, czy okazywanie uczucia pomiędzy rodzicami jest szczere, czy nie.

monooso napisał(a):Akurat ja bardzo dobrze sypiam. Zazwyczaj nie pamiętam swoich snów. Koszmary senne zdarzają mi się sporadycznie, prawie wcale. Paraliżu sennego nie miałem chyba nigdy. W dzieciństwie za to przy zasypianiu miałem różne dziwne akcje ale to pewnie z powodu młodego rozwijającego się mózgu. Bardzo często odczuwałem czyjąś obecność w pokoju, miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Czasami czułem jak ktoś mnie dotyka w różnych miejscach na ciele, odczuwałem silny lęk. Działy się również inne dziwne akcje. Bałem się też ciemności. Wiele z tych objawów pozbyłem się dopiero niedawno bo około 2 lata temu poniekąd z przymusu bo nie mogłem spać po nocach z powodu używek na zjazdach więc leżałem w tej ciemności i obserwowałem co się dzieje mimo lęku (a działo się sporo, haha). Po jakimś czasie wszystko pękło i teraz to uczucie obserwowania nie występuje wcale, nawet teraz wolę noc niż dzień.

Ja pamiętam do dziś dość dokładnie, sen, od którego zaczęły się koszmary. Obecnie rzadko mam koszmary.
Do 7-go roku życia nie miałem raczej żadnych problemów przy zasypianiu, lubiłem przed położeniem się spać siedzieć w ciemnym pokoju i wpatrywać się w zegarek.

monooso napisał(a):Prawdopodobnie w przeszłości pies coś Ci zrobił i się tak utrwaliło. Mam sąsiada, który boi się psów. Od małego się ich bał, a psy wyczuwają strach. Najciekawsze jest to, że jego ojciec też się ich bał.

Nie kojarzę, żeby w przeszłości pies mi coś zrobił. Moja nienawiść jest wynikiem moich paranoicznych odczuć wobec psów, czuję, że nienawidzę ich, bo są w spisku przeciw mnie. Od zawsze, dokąd pamiętam, bałem się, gdy pies warczał lub szczekał z nieznanego dla mnie powodu, bo nie wiedziałem, co pies chce zrobić. Potem lęk trochę osłabł i pojawiło się paranoiczne nastawienie i nienawiść. U mnie w rodzinie nikt nie bał się psów, a w przypadku ojca to nawet trochę przeciwnie, bo psy mojej babci bały się jego.

monooso napisał(a):Ciekawy objaw. Pamiętam, że kiedyś mi ktoś powiedział, że też się kołyszę ale nigdy nie zwracałem na to uwagi. Nie wiem czy to prawda ale coś w tym musi być bo mam zaburzenia równowagi. W Internecie znalazłem teraz, że to objaw choroby sierocej. Dużo z jej objawów pasuje do mnie.

Kołysanie się może być uspokajaczem, objawem niektórych zaburzeń psychicznych, objawem zaburzeń ze spektrum autyzmu lub objawem zaburzeń integracji sensorycznej.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

przez Blue blue ribbon 26 kwi 2014, 23:20
Blue blue ribbon, jakoś nie wyobrażam sobie przejmowania zachowań od innych ludzi, ale może już za stary jestem i mam w pełni ukształtowaną osobowość. No i czy my chcemy być sobą czy innymi, choć pewnie warto się na kimś wzorować jeśli jest tego warty.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby udawać kogoś kim się nie jest, ale żeby brać przykład i uczyć się od innych.
Mi to wchodzi w krew, zauważyłam, że łatwo wykształcają się we mnie pewne zachowania i inni mają na mnie duży wpływ.

Blue blue ribbon, Afirmacje. Słyszałem, stosowałem sporadycznie powtarzając w myślach ale nie na dłuższą metę bo nie chciało mi się. Od dłuższego czasu zamierzam się za to wziąć na poważniej ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Mam zgromadzoną masę materiałów do przejrzenia na ten temat. Czy pomagają? Tak, zdecydowanie. Dlaczego? Bo do każdego wyrazu, zdania są dopisane konkretne emocje, reakcje psychofizyczne. Mówiąc 'jestem szczęśliwy' przestawiasz się na takie tryby bo to już jest 'zapisane w programie', utrwaliło się na przestrzeni życia i organizm wie o co chodzi, odpala to wtedy. Sprawdzałem (nie pytajcie w jaki sposób) i tak faktycznie jest. Tylko czy możliwe jest utrwalenie takiego sposobu myślenia? Czy może całe życie będę musiał się wysilać, oszukiwać i walczyć z moimi nabytymi wcześniej w dzieciństwie negatywnymi schematami myślowymi, które i tak prędzej czy później cały mój wysiłek obrócą w pył i wrócę do punktu wyjścia?

To nie powtarzaj tego w myślach, tylko pisz, pisz tak żebyś widział to, co napisałeś i żeby ręka umierała Ci z bólu od tego pisania. ;)

Myślę, że utrwalenie jest możliwe, ja zdecydowanie nie powróciłam do punktu wyjścia, choć jeszcze dużo utrwalania przede mną. Tylko nie możesz od początku zakładać, że negatywne schematy z dzieciństwa i tak są silniejsze od Ciebie,wszystko kwestia wiary i podejścia. Musisz ślepo uwierzyć, inaczej podświadomość wyczuje fałsz i lipa.
Posty
51
Dołączył(a)
30 lip 2013, 13:18

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 26 kwi 2014, 23:25
Mi to wchodzi w krew, zauważyłam, że łatwo wykształcają się we mnie pewne zachowania i inni mają na mnie duży wpływ.
To dobrze że nie jestem Twoim znajomym, jeszcze mój ultrapesyzmizm i narzekanctwo wszedłby Ci w krew i wtedy to byłby problem dopiero. ;)

A co do afirmacji to coś tam kiedyś próbowalem ale moją największa afirmacją było zatłuczenie mojego byłego szefa łopatą na śmierć, także chyba nie zdało to u mnie egzaminu. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez mark123 26 kwi 2014, 23:26
carlosbueno napisał(a):Czyli wychodzi na to że nadopiekuńcza matka daje wysoką gwarancję nieudacznictwa życiowego. Może stworzyć nową kategorię DDNR(lub M) ;) skoro DDA tłumacza wszystko alkoholizmem rodziców to czemu nie ma być tak z DDNR które niejednokrotnie wyrządza większa krzywdę niż DDA, którzy często bardzo dobrze se radzą w życiu.

No pod kątem samej życiowości to nadopiekuńczość życiowa jest gorsza od alkoholizmu.

monooso napisał(a):Masz chyba bzika na punkcie czystości tak jak mój ojciec.

Nie sądzę, nie jestem osobą, która nadzwyczaj mocno dba o higienę; raczej na punkcie opinii innych na temat brudu. Gdy jestem sam w domu, brudzę sobie kompulsyjnie czasem czymś dłonie i nie myję ich przez jakiś czas.

monooso napisał(a):A i powiedz mi ile masz lat?

Mam 24 lata.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 26 kwi 2014, 23:31
Tak o afirmacjach to też słyszałam.
carlosbueno, to miałes "piękne" wyobrażenia. :lol: Niewypłacalny?
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

przez Blue blue ribbon 26 kwi 2014, 23:36
carlosbueno napisał(a):
Mi to wchodzi w krew, zauważyłam, że łatwo wykształcają się we mnie pewne zachowania i inni mają na mnie duży wpływ.
To dobrze że nie jestem Twoim znajomym, jeszcze mój ultrapesyzmizm i narzekanctwo wszedłby Ci w krew i wtedy to byłby problem dopiero. ;)

A co do afirmacji to coś tam kiedyś próbowalem ale moją największa afirmacją było zatłuczenie mojego byłego szefa łopatą na śmierć, także chyba nie zdało to u mnie egzaminu. :mrgreen:


Mam problem bo mój ojciec to właśnie taki malkontent, tylko narzekać potrafi, a nic nie robi, tylko innym skrzydła podcina i humor psuje. Same problemy widzi i jak komuś coś nie wyjdzie, albo jest gorszy od niego to się podnieca i załapuje temat :roll:
Posty
51
Dołączył(a)
30 lip 2013, 13:18

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

przez monooso 27 kwi 2014, 00:21
mark123 napisał(a):Mój ojciec swoje najagresywniejsze zachowania przejawiał podobno, gdy jeszcze moja matka była w ciąży. Dochodziła do tego jeszcze agresja brata mojej matki. Agresja w mojej rodzinie całkowicie ustała podobno, gdy miałem 5 lat.

Nie znam się na tym ale podejrzewam, że to w jaki sposób Twoja matka się czuła w tamtym okresie mogło mieć na Ciebie jakiś wpływ ale chyba nie aż tak wielki, bez przesady. Bardziej bym się skłaniał ku okresowi już po narodzinach. Nawet jak kompletnie nic nie pamiętasz to nic nie zmienia bo mózg i tak wszystko rejestrował. Akurat jak to wyglądalo w moim przypadku to nie mam pojęcia, nigdy ze swoimi rodzicami o tym nie rozmawiałem. Piszesz, że agresja w Twojej rodzinie całkowicie ustała gdy miałeś 5 lat. W takim razie już byłeś załatwiony bo najważniejsze są pierwsze 4 lata życia, gdzieś tak czytałem, wtedy budują się podwaliny. Wydaje mi się, że nawet nie 4 lata, a jeszcze mniej wystarczy w zupełności.

Gdy moja babcia powie do mnie, że mnie kocha, to czuję, że się nade mną lituje. W dzieciństwie, gdy mi to mówiła, to byłem obojętny na to, nie kojarzę, żebym czuł coś konkretnego. W dzieciństwie babcia nigdy nie wywołała we mnie żadnych negatywnych emocji, sprawiała sporo radości, bardzo lubiłem spędzać z nią czas, ale nawet do niej nie identyfikowałem nigdy miłości.

Akurat ja nie czułem, że babcia się nade mną lituje wypowiadając te słowa. Nie wydaję mi się. Również nie byłem obojętny bo odczuwałem przecież pewien rodzaj lęko-agresjo-zmieszania, o którym pisałem wczśniej. Chociaż z zewnątrz mogło wyglądać, że faktycznie to po mnie spływa. We mnie wywoływała po częsci negatywne emocje bo była tak ślepo zapatrzona w swojego syna mimo wszystkich jego wad, że to było nie do pomyślenia. Jej syn zawsze był niewinny, najlepszy, najuczciwszy, nietykalny. Sama się oszukiwała. Czy lubiłem z nią spędzać czas? Ciężko mi powiedzieć, nie wiem. W dzieciństwie może i tak. Również do niej nie czułem żadnej miłości, bardziej coś w rodzaju współczucia na stare lata.

Ja nigdy nie czułem nieszczerości ze strony babci i matki, gdy mi okazywali uczucie; po prostu byłem na to obojętny i nie identyfikowałem tego emocjonalnie.

Też nie identyfikowałem się z tym emocjonalnie, byłem obojętny. Jednocześnie widziałem, że ich reakcje są wymuszone, nienaturalne, sztuczne. Wiedziałem, że oni tacy nie są, udają tylko z pewnych powodów ponieważ sytuacja tego wymaga (np. święta, urodziny). Ojciec natomiast tylko po alkoholu prawił takie słówka. Paradoksalnie bardziej go lubiłem po pijaku niż na trzeźwo.

Ja nie pamiętam, jak było z okazywaniem uczuć pomiędzy rodzicami w moim dzieciństwa; obecnie ojciec po pijaku co chwilę mówi matce, że ją kocha; mam wtedy ochotę wykrzyczeć wtedy do ojca "zamknij się ku.wa". Matka znacznie rzadziej mówi ojcu, że go kocha (też mam wtedy ochotę jej tamto wykrzyczeć); a czasem jemu powie, że go kocha, a potem przyjdzie do mnie narzekać na niego. A gdy usłyszę, że się pocałowali lub spostrzegę, że się przytulili lub zobaczę, że siedzą obok siebie, to czuję do nich wtedy obrzydzenie. Nie potrafię ocenić, czy okazywanie uczucia pomiędzy rodzicami jest szczere, czy nie.

Ja jak sobie przypominam to pamiętam, że było z tym bardzo słabo, jakby byli w jakimś odwiecznym konflikcie z jakiegoś powodu. Akurat mój po pijaku też tak bardzo często mówił jak katarynka.

Ja pamiętam do dziś dość dokładnie, sen, od którego zaczęły się koszmary. Obecnie rzadko mam koszmary.
Do 7-go roku życia nie miałem raczej żadnych problemów przy zasypianiu, lubiłem przed położeniem się spać siedzieć w ciemnym pokoju i wpatrywać się w zegarek.

Ja niedawno przy zasypianiu wpatrywałem się w kropkę od telewizora. Wytrenowałem tak swoją cierpliwość i uwagę, że mogę się wpatrywać i wpatrywać. Po dłuższym wpatrywaniu poczułem wielki spokój, relaks, zrobiły się 2 kropki, które zaczęły poruszać się w taką stronę, którą sobie wybrałem myślami. Mówię w myślach 'idź w prawo, w prawo, w prawo' i ta kropka udaje się w tym kierunku. Zaczęły zmieniać kolory na takie jakie sobie wybrałem. Oczywiście pokoju już wtedy nie było bo się rozpłynął, zostały tylko kropki i czarna, bezgraniczna przestrzeń. Pamiętam, że kiedyś (wtedy jak przełamywałem strach przed ciemnością bo wtedy zacząłem takie akcje) wpatrywałem się w piłkę, która leżała na podłodze. Po dłuższym wpatrywaniu się ta piłka znikała, a na jej miejsce mogło się pojawić to co sobie wymyśliłem, np. jakaś inna rzecz. Dodam, że ja jestem wtedy całkowicie przytomny, mogę w każdej chwili zamknąć oczy i jest tak jak było wcześniej.

Nie kojarzę, żeby w przeszłości pies mi coś zrobił. Moja nienawiść jest wynikiem moich paranoicznych odczuć wobec psów, czuję, że nienawidzę ich, bo są w spisku przeciw mnie. Od zawsze, dokąd pamiętam, bałem się, gdy pies warczał lub szczekał z nieznanego dla mnie powodu, bo nie wiedziałem, co pies chce zrobić. Potem lęk trochę osłabł i pojawiło się paranoiczne nastawienie i nienawiść. U mnie w rodzinie nikt nie bał się psów, a w przypadku ojca to nawet trochę przeciwnie, bo psy mojej babci bały się jego.

Nie musisz kojarzyć. Jeżeli odczuwasz lęk konkretnie przed psami to MUSI być tego przyczyna, nie ma innej opcji. Musiało coś się wydarzyć. Może ktoś coś Ci coś strasznego naopowiadał lub się kiedyś wystraszyłeś lub coś na filmie zobaczyłeś itd. Jest multum możliwości.

Kołysanie się może być uspokajaczem, objawem niektórych zaburzeń psychicznych, objawem zaburzeń ze spektrum autyzmu lub objawem zaburzeń integracji sensorycznej.

Widziałem osoby, które tak się kołyszą. Ja akurat do nich nie należę. Mam po prostu w pewnym stopniu zachwiania równowagi i może to tak wyglądać z boku czasami, że się poruszam. Tak samo jak moje dłonie drgają, tak samo jest z ciałem w pewnym stopniu, bardziej w tym kierunku.
monooso
Offline

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 27 kwi 2014, 07:23
khaleesi napisał(a):Tak o afirmacjach to też słyszałam.
carlosbueno, to miałes "piękne" wyobrażenia. :lol: Niewypłacalny?

W miarę wypłacalny choć kombinował. Ale głównie za wyzwiska, obrażanie, poniżanie i traktowanie ludzi jak śmieci.

Mam problem bo mój ojciec to właśnie taki malkontent, tylko narzekać potrafi, a nic nie robi, tylko innym skrzydła podcina i humor psuje. Same problemy widzi i jak komuś coś nie wyjdzie, albo jest gorszy od niego to się podnieca i załapuje temat :roll:

Ja na żywo wcale aż tak nie marudzę( jak już to głównie na siebie nie innych) i zdecydowanie nie wyżywam, nabijam się na gorszych ode mnie bo doskonale znam to z drugiej strony i mam na tyle empatii żeby tego nie robić. U mnie w pracy część osób obgaduje innych np że się obijają, nie wykonują pracy porządnie ja tego nigdy nie robię, co najwyżej na szefa ponarzekam że traktuje ludzi jak tanią siłę roboczą, niewolników ale to jest racja przecież. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez sebastian86 27 kwi 2014, 11:26
ja nie mam pracy tak naprawde od 3 lat chyba juz.wiec wyrwa w CV jest duza.byla w tym czasie proba pracy w call center ale po jednym dniu zrezygnowalem,nie zdazylem i tak nawet podpisac umowy(smieciowej rzecz jasna).ja to mam dopiero dylemat jak to wyjasnic.do tego brak dziewczyny cale zycie a mam 27 lat.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 27 kwi 2014, 11:37
sebastian86, call center, to tego trzeba mieć silną psychę, tak mi się przynajmniej zdaję a na pewno stany depresyjno-lękowe nie predestynują to takich profesji. Ja mam wyrwę 2,5 roku z 2 miesiącami przerwy w tej wyrwie, ale ją w cv trochę złagodziłem. No ale zawsze są stanowiska, oczywiście niskopłatne i małoambitne gdzie przyjmują każdego chętnego, no ale ja też o nie się nie starałem zbytnio, choć obecnie na takim pracuje.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Jak wytłumaczyć się ze zmarnowanych lat i nerwicy lękowej?

przez Blue blue ribbon 27 kwi 2014, 13:09
sebastian86 napisał(a):ja nie mam pracy tak naprawde od 3 lat chyba juz.wiec wyrwa w CV jest duza.byla w tym czasie proba pracy w call center ale po jednym dniu zrezygnowalem,nie zdazylem i tak nawet podpisac umowy(smieciowej rzecz jasna).ja to mam dopiero dylemat jak to wyjasnic.do tego brak dziewczyny cale zycie a mam 27 lat.

Aż tak źle było Ci w call center? Bo zaczynam o tym myśleć, dłużej siedzieć w domu nie mogę.. Co tam było pierwszego dnia?

Ja bym mogła robić coś mniej ambitnego byle się nie stresować od początku.
Posty
51
Dołączył(a)
30 lip 2013, 13:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do