To na czym nam zależy...

Inne zaburzenia.

To na czym nam zależy...

przez zujzuj 12 mar 2014, 11:41
torres napisał(a):

Swoją drogą, kiedyś Anthony Hopkins powiedział, że jako 19 letni chłopak,nie miał żadnych zainteresowań, kompletnie nie wiedział co chce robić w życiu. Pewnego dnia wybrał się na jakieś przedstawienie, bo go kolega wyciągnął i wtedy już wiedział, co chce robić w życiu.


No właśnie i o tym mówię, że tak to jest naturalnie. Pytam w wątku jak to zrobić sztucznie. Naturalnie jest tak, że to samo przychodzi i nagle coś się komuś spodoba. Co z ludźmi, którzy tego nie mają? Bez sensu radzić im żeby działali skoro nawet nie mają obranego kierunku ponieważ nie mają w nim motywacji.


Tylko właśnie o tym mówi ci wysłowiona...Przecież ten hopkins nie miał motywacji zostania aktorem, a zdobył ją po obejrzeniu tej sztuki. Wcześniej jej nie miał...Więc jak chcesz robić to "sztucznie" to wysłowiona proponuje żebyś szukał...skąd możesz wiedzieć że "tego" nie masz? Może masz a tylko musisz dac sobie szansę toodkryć, właśnie tak jak niespodziewanie odkrył to ten Hopkins
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

To na czym nam zależy...

przez torres 12 mar 2014, 14:20
wysłowiona, to co piszesz jest tak abstrakcyjne, że aż dziwię się, że ktoś tak serio myśli ;) Ja nie piszę, że coś jest komuś przeznaczone tylko, że zainteresowanie czymś przychodzi automatycznie. Albo się coś spodoba albo nie. Robienie czegoś nie sprawia, że się to zaczyna lubić. Wiele osób nienawidzi swojej pracy, wiele z nich ma ją ciężką, trudną i są w niej dobrzy ale tego nienawidzą. Wiele osób ma obojętny stosunek do pracy i traktuje ją jako coś niezbędnego co przyniesie pieniądze. Zdecydowana większość ludzi (ciężko o badania na ten temat ale strzelam, że 99%) nie lubi swojej pracy, ludzie często nie mają też żadnej pasji po pracy. Przeciętny człowiek żyje z dnia na dzień a ich marzenia ograniczają się do pieniędzy, spokojnego bytu, spokoju od pracy w ogóle, miłości. Rzadko ktoś ma pasję, którą jest pochłonięty a jeszcze rzadziej dla kogoś ta pasja jest jego pracą. To co Ty piszesz miałoby sens gdyby każdy człowiek był zadowolony z tego co robi, przynajmniej na jakichś trudniejszych stanowiskach ale tak nie jest.

Można niespodziewanie odkryć w sobie jakąś pasję ale to się zbyt rzadko zdarza żeby na to czekać. Nie każdy jest Hopkinsem dlatego szukam metody żeby samemu zaszczepić w sobie pasję do czegoś.
Poza tym chodzi mi o też o inne sprawy np zdejmowanie ważności z różnych kwestii jak np miłość. Myślę, że to bardzo możliwe, że pasja sama by u mnie powstała gdyby zeszła ważność z miłości. W tym momencie właśnie to mnie blokuje, że miłość uważam za jedyną ważną kwestię a nigdy jej nie zaznam więc pozostają mi same nieważne rzeczy.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

To na czym nam zależy...

Avatar użytkownika
przez monk.2000 12 mar 2014, 15:19
Ja jestem człowiekiem, który nigdy nie myślał aż tak poważnie o miłości. O wiele częściej brakuje mi jakiejś pasji. Niestety wszystko robię automatycznie i o pasję mi trudno. Wiem, że jak człowiek się postara to czasem jest szansa łączyć pasję z pracą i jeśli jest możliwość to czemu nie próbować. Bardziej się na tym skupiam. Niestety nie wychodzi, na tyle jestem zmęczony, plus chyba nie mam talentu do uczenia się, że czas leci bezproduktywnie. Ciekawi mnie życie człowieka, który miłość ceni wysoko, pewnie to po jednych pieniądzach być nieszczęśliwym z braku miłości, a być nieszczęśliwym z braku pasji.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

To na czym nam zależy...

przez zujzuj 12 mar 2014, 15:20
torres. A jakie ty masz zaburzenia? Bo jak ty chcesz "zdjąć" ważność z miłości, żeby ją przekierować na coś innego...to mi przychodzi do głowy coś innego niż "zarzuty"wysłowionej że przeceniasz serce...Ty chyba zupełnie nie masz z nim kontaktu.

Jeśli istniała by metoda na zaszczepienie w sobie pasji to myślę że wszyscy by ją wprowadzali w swoje życie...No niestety nie każdemu jest pisane robienie filmów o hobbitach, które sie uwielbia tak jak P.Jackson....Szukanie "sztucznego" sposobu na zdejmowanie ważności,przenoszenie na inne obiekty kojarzy mi sie z myśleniem ala-schizo...Nie da sie wejść do swojej głowy i zacząć nią zarządzać jak policjant ruchem.to nie są klocki które można tak sobie siłą świadomego umysłu przestawiać. Nie da sie zrobić operacji na czystej psychice ....Myślę że nic ponad próby jakie proponuje wysłowiona sie nie wymyśli. Choć trzeba chyba zrobić założenie że te kwestie z matmą to raczej dotyczą ludzi w miarę zdrowych emocjonalnie. Bo ludzie mogą mieć przeróżne spojrzenie na świat...Torres. A co z NLP? Może można by po prostu obserwować kogoś z pasją i sie tego nauczyć?...

Poza tym wysłowiona nie mówi żejak zaczniesz coś robić to to polubisz. Ona sugeruje że 99% rzeczy pewnie nie polubisz...ale może znajdzie sie ten1% który będzie tym czymś. Czego nie możesz zrozumieć. Ona sugeruje tylko szukanie...może to zły pomysł. Ale jednak ma jakiś sens...najpierw jest ogólna aktywność, ciekawość, potencja...i z tego może sie urodzić pasja, albo zadowolenie.
Ostatnio edytowano 12 mar 2014, 15:23 przez zujzuj, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

To na czym nam zależy...

Avatar użytkownika
przez marimorena 12 mar 2014, 15:21
torres, wydaje mi się że oczekujesz cudu, nagłego porażenia jakimś pomysłem. A nic się nie zjawia w taki sposób.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

To na czym nam zależy...

przez Lonely94 12 mar 2014, 15:21
Filozoficzny temat.. ;p
Lonely94
Offline

To na czym nam zależy...

przez zujzuj 12 mar 2014, 15:24
marimorena napisał(a):torres, wydaje mi się że oczekujesz cudu, nagłego porażenia jakimś pomysłem. A nic się nie zjawia w taki sposób.

ja mam wrażenie że raczej oczekuje przepisu na cud. Instrukcji obsługi i metody na ich wywoływanie
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

To na czym nam zależy...

Avatar użytkownika
przez marimorena 12 mar 2014, 15:30
nawet do realizacji przepisu na cud trzeba jakiejś pracy, wysiłku, tego też trzeba chcieć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

To na czym nam zależy...

przez torres 12 mar 2014, 15:49
monk.2000, ja jestem nieszczęśliwy z tych dwóch powodów właśnie. Tzn bardziej z braku miłości bo mam przeczucie, że brak pasji bym ogarnął gdyby nie to. Po prostu wiem, że musi istnieć jakieś rozwiązanie tego problemu.

zujzuj, zaburzenia teoretycznie tylko nerwica natręctw, depresja (z tym sobie w sumie sam poradziłem) więc obecnie tylko ta nerwica. Dlaczego uważasz, że nie mam kontaktu z sercem? Właśnie mam i muszę go ograniczyć a bardziej skupić się na innych rzeczach, które są realne. Po co mam cierpieć z braku miłości skoro mogę obrócić miłość w coś na czym mi nie będzie zależało? Skoro nie da się czegoś mieć to trzeba zrobić tak żeby przestało mi na tym zależeć bo inaczej nie mam szansy nawet na przeciętne życie a co dopiero mówić o szczęściu.

Pytasz o NLP - właśnie to o czym piszę jest brakującym mi ogniwem w tym wszystkim. Tam są narzędzia do skutecznej zmiany a mi brakuje motywacji do zmiany. Można modelować kogoś szczęśliwego to będzie się sprawiać wrażenie osoby szczęśliwej a mi chodzi o ten wewnętrzny stan. Szczęście jest stanem naturalnym, to nic ponad to co czlowiek ma. Jedynie ludziom wiele rzeczy w szczęściu przeszkadza - niezaspokojone potrzeby, pragnienia, marzenia. Trzeba usuwać co przeszkadza zamiast dodawać. To tak jakbyś miał bułke z zepsutym serem i zamiast wyrzucić zepsuty ser dodawałbyś ketchup, szynkę, sałatę żeby była lepsza.

A co do szukania - jak, gdzie i czego szukać? Nie będę przecież po kolei próbował wszystkich czynności, które teraz uważam za bezsensowne i i tak się do nich nie zmuszę. Tu trzeba zmienić coś tak żeby samo się chciało.

marimorena, nie oczekuję cudu tylko znalezienia jakiegoś pomysłu, który pozwoli zmienić to o czym piszę. To jak z samochodem bez paliwa - dostaję rady to jedź a paliwo się pojawi. Niestety to tak nie działa, najpierw trzeba zatankować.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

To na czym nam zależy...

przez zujzuj 12 mar 2014, 16:01
Mam po prostu wrażenie że wszedzie jest przerost myślenia,analizowania...

Lubisz piłkę. To czemu nie starać sie został statystykiem, skautem, analitykiem itd...itp...Na jednego P.Jacksona składają sie pewnie miliony takich jak on pasjonatów, którzy jednak siedzą w biurze którego nie cierpią. Ale może jakiś promil z nich jednak realizuje swoją pasję w inny sposób...Ty jednak porzucasz to czym sie interesujesz bo nie ma w tym sensu :shock: ...Nie transformujesz nie szukasz zmiany, szans...tylko czysto dywagujesz i uprawiasz jakąś filozofię...przecież nie chodzi o to żeby zostac śmieciarzem, malarzem, stolarzem itd...i sobie sprawdzać. Tylko w te działania wkładać swoje serce i subiektywne odczucia
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

To na czym nam zależy...

Avatar użytkownika
przez marimorena 12 mar 2014, 16:23
torres, ale dla ciebie właśnie znalezienie tego pomysłu powinno być jakimś objawieniem, a nie czymś nad czym trzeba popracować bo samo się nie znajdzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

To na czym nam zależy...

przez torres 12 mar 2014, 17:10
zujzuj, to prawda, że dużo myslę i analizuję ale to chyba akurat dobrze. Co do piłki - to jest naprawdę bez sensu. Lubię ją bo w dzieciństwie się zainteresowałem i gdybym został piłkarzem pewnie byłoby ok ale skoro nim nie zostałem to już ciężko będzie cokolwiek w tym kierunku działać.

marimorena, chodzi mi o znalezienie metody pozwalającej na dowolne przesuwanie rzeczy z obszaru, na którym nam nie zależy do tego, na którym nam zależy i odwrotnie.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

To na czym nam zależy...

przez zujzuj 12 mar 2014, 17:33
:) uwierz mi że to morze być bardzo zle...a jeśli jest to o charakterze negatywnym i sie tego nie dostrzega to jest jeszcze gorzej...Jak czytam o tych blokowaniach ważności miłości to coś takiego dostrzegam...Rozmawialiśmy też wcześniej i wszystko sprowadzałeś do pojęciowania, teoretyzowania. Odniosłem wrażenie że przenosiłeś dyskusję włąsnie na taki "intelektualnie" wyobcowany poziom...Nie chodzi o samo myślenie, bo ono może mieć przeróżny charakter.

No jeśli z tą piłką jest bez sensu to ok...tak tylko podaje pewien przykład. Że ciężko raczej będzie siedziec na kanapie i czekać na olśnienie...albo z mozołem wypracować w sobie pasję

-- 12 mar 2014, 16:47 --

torres napisał(a):
marimorena, chodzi mi o znalezienie metody pozwalającej na dowolne przesuwanie rzeczy z obszaru, na którym nam nie zależy do tego, na którym nam zależy i odwrotnie.

na prawdę uważasz że może byc taka metoda?...przecież to jest niemożliwe. To chyba dość jasne
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

To na czym nam zależy...

przez comatom 12 mar 2014, 18:48
tylko na tym by kochac i byc kochanym reszte o kant dupy..... :D
comatom
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do