chce być artystą...

Inne zaburzenia.

chce być artystą...

przez anna.anakaia 21 paź 2013, 18:34
"Twórca" też nie jest według mnie równoważne z "artysta"

Nie mówię, że między twórcą a artystą można postawić znak równości. Dla mnie rzemieślnik bardziej będzie odtwórcą (i nie chodzi mi tu dokładne o kopiowanie) a twórczości w odtwórstwie nie widzę.
Można zagrać twórczo utwór przez innych grany miliony razy i można wyprodukować utwór, w którym nie będzie krzty twórczości, o aryźmie nie mówiąc.
A ten, który - jak już zostało wspomniane - sra na szkło, choćby robił to bez powodu znajdzie odbiorcę, któremu się to spodoba, i który ideologię do tego srania sam sobie dorobi.

No właśnie, dla mnie ograniczeniem sztuki jest dorabianie do niej ideologii.
faktycznie interesowali się sztuką(z resztą nie tylko nią), mieli nie tylko mniej lub bardziej ukształtowane upodobania w tej dziedzinie, ale też podstawową wiedzę na temat sztuki i jej historii, to nie byłoby im tak łatwo przyjąć byle czego za dzieło.

Nie tylko historii sztuki, ale historii ogólnie w tym np. panujących w okresie stworzenia danego dzieła sytuacji politycznej.
No ale już się zamykam bo znów produkuję OT :D
Ostatnio edytowano 22 paź 2013, 19:57 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Poprawiono cytowanie
anna.anakaia
Offline

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez deader 22 paź 2013, 11:06
anna.anakaia napisał(a):Nie mówię, że między twórcą a artystą można postawić znak równości. Dla mnie rzemieślnik bardziej będzie odtwórcą (i nie chodzi mi tu dokładne o kopiowanie) a twórczości w odtwórstwie nie widzę.
Można zagrać twórczo utwór przez innych grany miliony razy i można wyprodukować utwór, w którym nie będzie krzty twórczości, o aryźmie nie mówiąc.

Dokładnie, to jest już semantyka i nie ma się co zagłębiać, zgadzamy się że nie każdy kto nasra na szybę jest artystą i to jest najważniejsze :)

A przy okazji, dla polepszenia humoru z rana:

Obrazek
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez Ora 22 paź 2013, 11:20
Ja bym to bardziej sformułowała tak, że to ci, którzy dorabiają ideologię do dzieła ograniczają sztukę. Sztuka sama w sobie może w końcu powstać z miliona różnych powodów i -chciałoby się rzec - bez powodu, ale akurat to kwestia spojrzenia na konstrukcję świata (niektórzy uważają, że wszystko się dzieje z jakiegoś powodu,ale to odrębny zupełnie temat). No.. :]

Co do rysunku.. od razu pierdolnięty, a przecież w każdym jest mniejsza lub większa odrobina szaleństwa.
Czas to jakość.
Avatar użytkownika
Ora
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 paź 2013, 10:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez refren 22 paź 2013, 13:13
Twoja_Cisza napisał(a): chce być artystą...A nie mam talentu... Malować abstrakcyjne, enigmatyczne budzące podziw obrazy. Mam świetne koncepcje lecz brak mi artyzmu. ehhh....


Chęć wzbudzenia podziwu, to marna motywacja, moim zdaniem nie prowadzi do rozwoju, raczej do uzależnienia od "głasków" ze strony innych.
Koncepcje to według mnie podstawa, żeby tworzyć, najważniejsza jest postawa twórcza - forma to rzecz drugorzędna - zwłaszcza jeśli to będziesz robić dla siebie, dla przyjemności - co polecam. Spróbuj może malować coś, co ma związek z Twoimi przeżyciami - na przykład "malować" swój aktualny nastrój - dobrze się to np. robi zapełniając koło (czyli tzw. mandala) - ja tak robię - nie zastanawiam się za długo, tylko idę za impulsami - nawet jeśli wydają się bezsensu. To jest przyjemne, relaksujące i rozwija twórcze myślenie.
Fajne jest też malowanie po obserwacji - czyli wychodzisz na spacer i obserwujesz np. chmury, a potem wracasz i malujesz swoje wrażenia - czyli swoje własne chmury - jak je widzisz, czujesz.

-- 22 paź 2013, 13:27 --

Z drugiej strony, jeśli zależy Ci na technice, to są kursy rysunku czy książki, że których się można tego uczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

chce być artystą...

przez anna.anakaia 22 paź 2013, 14:44
Tak sobie myślę, że skoro to coś doczekało się wystawy - to jednak każdy może być "artysto"... Autorka opisuje siebie jako:
Artist - bo tworzy sztukeu, ale dodatkowo alternative photomodel - bo wrzuca miliony swoich zdjęć (z ręki lub samowyzwalacz ) na bloga, stylist - bo sama się do tych fot ubiera no i oczywiście photographer - bo przecież samowyzwalacz sama ustawia :D
Widzicie w ilu profesjach można być zajebistym? :mrgreen:
anna.anakaia
Offline

chce być artystą...

przez Autodestrukcja 22 paź 2013, 15:27
deader napisał(a):
Autodestrukcja napisał(a):e tam, nie zgadzam się. dzisiaj to jest nieważne czy malujesz, piszesz czy robisz kupę na szkło.

No przepraszam, że tak agresywnie, ale - chyba tylko dla ostatecznych, kompletnych debili jest "nieważne czy malujesz, piszesz czy robisz kupę na szkło". Jak ktoś sra na szkło i jeszcze mówi "jestę artystom" to powinno się go dla dobra ludzkości odstrzelić na miejscu, jeszcze w trakcie tego srania.


wspolczesność jest debilem w takim razie.
gdybys mial inne nastawienie moze bys z tego wywnioskowal to o czym sam zaczales potem pisac uzywając jakże mądrego słowa ,,semantyka".
arysta jest w pewnej kategorii dzialania... nie naukowe, nie techniczne itp itd. i wtdy owszem. niewazne czy malujesz czy piszesz czy srasz bądź żygasz farbami. tzn dla danej pracy wazne. ale nie chodzi o to. tworca tematu pisze ze chce byc artystą a nie ze chce malowac bo sam mowi ze tego nawet nie robi...
dzisiaj wazne jest co mowisz. nikt juz nie szuka akademickiego piękna. mozemy sie scigac z Durerem i Rembrantem, ale po co?

Ja bym to bardziej sformułowała tak, że to ci, którzy dorabiają ideologię do dzieła ograniczają sztukę. Sztuka sama w sobie może w końcu powstać z miliona różnych powodów i -chciałoby się rzec - bez powodu, ale akurat to kwestia spojrzenia na konstrukcję świata (niektórzy uważają, że wszystko się dzieje z jakiegoś powodu,ale to odrębny zupełnie temat). No.. :]


no tak. dzisiaj Ci ktorzy chcą pokazac ,,malarstwo samo w sobie" muszą to napisać w katalogu do wystawy. ze to o istocie, ze czysta materia, ze blabla
Autodestrukcja
Offline

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez pinda 22 paź 2013, 15:28
deader, heheheh posikalam sie ze smiechu :)
dobry rysunek
burning down the house!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3012
Dołączył(a)
20 maja 2012, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

chce być artystą...

przez Autodestrukcja 22 paź 2013, 15:30
anna.anakaia napisał(a):Tak sobie myślę, że skoro to coś doczekało się wystawy - to jednak każdy może być "artysto"... Autorka opisuje siebie jako:
Artist - bo tworzy sztukeu, ale dodatkowo alternative photomodel - bo wrzuca miliony swoich zdjęć (z ręki lub samowyzwalacz ) na bloga, stylist - bo sama się do tych fot ubiera no i oczywiście photographer - bo przecież samowyzwalacz sama ustawia :D
Widzicie w ilu profesjach można być zajebistym? :mrgreen:


haha no tak, na fejsiuniu milion osob ma strone Imie Nazwosko Photography hah :D
Autodestrukcja
Offline

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez Śmiercionauta 22 paź 2013, 15:48
dodaj końcówkę -art do zawodu jakie wykonujesz i już możesz być artystką. :pirate:

Ostatnio czytałem o bioarcie, a dokładnie o "artyscie", który dzięki inżynierii genetycznej wyhodował królika o fluorescencyjnej sierści.
"nerwice upaństwowić moderacje wypierdolić"
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
8838
Dołączył(a)
16 sty 2012, 18:55

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez deader 22 paź 2013, 15:51
pinda napisał(a):deader, heheheh posikalam sie ze smiechu :)
dobry rysunek

Aż strach rzucić pytaniem czy jego autora można nazwać artystą? :D

Autodestrukcja napisał(a):wspolczesność jest debilem w takim razie.

A nie jest? :shock: Czyżbym przespał jakieś masowe otrząśnięcie się świata z głupoty i powrót do normalności..?

Autodestrukcja napisał(a):gdybys mial inne nastawienie moze bys z tego wywnioskowal to o czym sam zaczales potem pisac uzywając jakże mądrego słowa ,,semantyka".
arysta jest w pewnej kategorii dzialania... nie naukowe, nie techniczne itp itd. i wtdy owszem. niewazne czy malujesz czy piszesz czy srasz bądź żygasz farbami. tzn dla danej pracy wazne. ale nie chodzi o to. tworca tematu pisze ze chce byc artystą a nie ze chce malowac bo sam mowi ze tego nawet nie robi...
dzisiaj wazne jest co mowisz. nikt juz nie szuka akademickiego piękna. mozemy sie scigac z Durerem i Rembrantem, ale po co?

To jest sedno - otóż nie ma sensu "ścigać" się z uznanymi artystami. Powinniśmy przejrzeć na oczy i przyznać że większość wartościowych rzeczy została już dawno wypowiedziana. Nie ma sensu próbować tworzyć piękniejszych utworów o śmierci jak "Treny" Kochanowskiego, nie ma sensu próbować komponować czegoś piękniejszego niż "Stairway to heaven" - w pewnych dziedzinach sztuka osiągnęła już szczyty i po prostu bezsensowne są próby pchania się tam przez kolejne pokolenia twórców z aspiracjami do bycia artystą. Trochę pokory by się przydało.

Ja widzę to tak, że w dzisiejszym świecie czasy "prawdziwej" sztuki się skończyły, teraz jest epoka popcornu. Wiem, to wzniosłe i światłe próbować to przeskoczyć, ale niestety, rezultaty przeskakiwania "na siłę" wychodzą na parodię. Dla mnie babka rzygająca farbą nie będzie nigdy artystką. No, chyba że wyrzygałaby dokładną kopię fresków z Kaplicy Sykstyńskiej - faktycznie, udane rzyganie w kierunku sufitu w pewnym sensie można chyba nazwać sztuką...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

chce być artystą...

przez Autodestrukcja 22 paź 2013, 16:23
deader, z wielką przyjemnością muszę napisać ze znow sie z Tobą nie zgadzam :D:D hehe

w sztuce nie ma apogeuw, NIE MA ROZWOJU !!!!!. NIE. Są przemiany. Odbicia czasów w ktorych dane dziela powstają.
Dzisiaj powstaje wiele ciekawych prac. INNYCH niz w dobie wspomnianego renesansu... tam byli geniusze malarskiego rzemiosla np., ale nie bylo tego co jest obecne dzisiaj : koncepcji , idei, dialogu. W mediach słyszymy o kupie, ale to nie tylko przez to jaka jest sztuka, bardziej przez to jakie są media ;)

Ja sie zgadzam z Wami jak piszecie o tym ze nazywanie wszystkiego sztuką to przesada. Artysci mogą Wam pewnie powiedziec ze tęsknota za WIELKOŚCIĄ sztuki to naiwnosć.

-- Wt paź 22, 2013 3:24 pm --

apogeów. sory, ja wiem ze jestem klawiaturową anaflabetkodyslektyczką.
Autodestrukcja
Offline

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez deader 22 paź 2013, 17:52
Autodestrukcja, ok, przeanalizowałem ten tok myślenia - mogę się z tobą zgodzić ;)

Nadal jednak uważać będę że nie każdy kto para się jakąś aktywnością, którą jakiś odbiorca jest skłonny skategoryzować jako dziedzinę sztuki - zasługuje z miejsca na miano artysty, zwłaszcza nadane samemu sobie :) Ja kiedyś grywałem w zespołach, 90% muzy było pisane przeze mnie; nadal zdarza mi się siąść czasem pobrzdąkać na gitarze. Ale nigdy, nawet w szczycie swojej lokalnej "sławy", nie odważyłbym sam siebie nazwać artystą :D
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez Ora 22 paź 2013, 17:59
Jak juz powiedziałam - znaczeń "sztuki" jest tyle ilu ludzi. Ale nazywając obsrane szkło dziełem, jak nazwiesz "Laccrimose" Mozarta albo projekty F.L. Wrighta ? Moja odpowiedź na to pytanie jest taka,zę są twory, które nie podlegają subiektywnej ocenie i po prostu są Sztuką (każde z innego powodu), a moje rysunki czy obrazy - owszem - są dla mnie sztuką, ale nie będą nią dla każdego.

I także nie zgadzam się absolutnie z tym, że "w pewnych dziedzinach sztuka osiągnęła już szczyty i po prostu bezsensowne są próby pchania się tam przez kolejne pokolenia twórców z aspiracjami do bycia artystą." Nie,nie,nie. Dobrze, że twórczośc wychodzi ponad myslenie (upraszczając) i Rembrandt czy inny Munch na to nie wpadł ;)
Czas to jakość.
Avatar użytkownika
Ora
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 paź 2013, 10:14

chce być artystą...

Avatar użytkownika
przez refren 22 paź 2013, 23:16
Sztuka współczesna o tyle mi się podoba, że bardziej niż sztuka kiedykolwiek jest konstruowaniem osobistego sensu, może być interaktywna, może w niej zagrać przypadek, np. otoczenie w jakim znajdzie się "dzieło" może być włączone w to dzieło - jeśli twórca zechce je włączyć, nie narzuca jednej interpretacji - każdy może zbudować własną, a ponieważ ta interpretacja jest niejasna, odbiorca też musi stać się artystą - a takie jest właśnie życie, że częściowo je tworzymy, częściowo stykamy się z czymś już danym, niezależnym od nas, przypadkowym, z innymi "autorami" sensu (sensów), częściowo mówi o nas nasze otoczenie - przedmioty, których używamy - i na tym wszystkim tworzymy jakiś swój własny sens - swoją podmiotowość (albo w tym zginiemy).
Problem natomiast w tym, że to zbyt ambitne założenie, że każdy odbiorca będzie artystą, a rozmywanie sensu doprowadziło do jego zaniku i eksponowania braku sensu czegokolwiek - co jest według mnie antysztuką.

Według mnie kryterium oceny artyzmu powinno być m.in to, czy sztuka wywiera na kogoś pozytywny wpływ, pomaga budować, odkrywać znaczenie własnego życia, reinterpretować je, pozwala znaleźć jedność przeciwieństw, katharsis itd - czy prowadzi ku czemuś lepszemu niż dotąd. Jeśli ktoś pod wpływem jakiegoś dzieła idzie się zabić (albo zabić kogoś innego) - to nie nazwałabym tego sztuką. Tak samo jak czegoś, o czym się zapomni 10 minut po obejrzeniu tego. Chyba jestem humanistką.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do