Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Inne zaburzenia.

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

przez Ramanujan 15 paź 2013, 19:16
Ja tu widzę spory problem, a nie "przemyślenia".
Ramanujan
Offline

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 paź 2013, 19:22
i myślę, ze to jest pewna bolączka ktora dotyczy każdego czlowieka i

nie kazdego... przemijanie to naturalny cykl zycia. Kazdy okres ma dobre strony. Tylko trzeba je zobaczyc.

Kakaniel, masz chyba duzo wolnego czasu?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez monk.2000 15 paź 2013, 19:40
Też mam taki problem, zmusza mnie do myślenia na różne tematy, nawet gdybym nie chciał.
Ach to przemijanie.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

przez Ramanujan 15 paź 2013, 19:42
Był taki film również o przemijaniu "Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna" Kim Ki-duka.

http://www.filmweb.pl/Wiosna.Lato.Jesien.Zima.Wiosna
Ramanujan
Offline

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez Lunathick 16 paź 2013, 19:29
Kakaniel, mam dokładnie to samo! Ciągle myślę o przeszłości.
"Żyjemy tak jak śnimy - samotnie"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
03 wrz 2013, 17:01
Lokalizacja
Śląsk

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez iamthenobody 17 paź 2013, 22:24
Mam dokładnie to samo. Kiedyś sobie mówiłam "a, co tam, jestem nieśmiertelna" (tak się czułam, jakoś w gimnazjum, wtedy też chciałam być wampirem <i tu zaznaczę, że nie jestem fanką Zmierzchu, u mnie zaczęło się od Anne Rice> i wmawiałam sobie, że jak będę sobie wizualizować ugryzienie przez niego i przemienienie, to pewnie w końcu to się stanie, to dawało nadzieję...). Teraz mam 19 lat, już nie mam obsesji na punkcie wampirów, nie wierzę w nie, nie wierzę też, że moje ciało jest nieśmiertelne (duszy moim zdaniem nie ma). I co? Pozostała wielka pustka, nie mam już nadziei. Jeszcze przed rozpoczęciem studiów panicznie zaczęłam bać się śmierci. Patrzyłam na rodziców i myślałam "Jak umrą, to przypomnę sobie tę chwilę". Bo jeszcze w podstawówce myślałam o tym, że studia będą cieżkie, że nie chcę być dorosła. Teraz jestem i rzeczywiście jest mi ciężko. Tęsknię za szkołą, za tymi błahymi problemami. Teraz żyję w stresie i na co mi hobby, jak nie mam na nie czasu? Na studiach też nie idzie mi dobrze mimo ciągłej nauki.Swojej śmierci też się boję. Wizualizuję czasem sobie swoją śmierć i myślę: "Boże, dokąd odejdę? A jeśli nigdzie, jeśli nie będę miała świadomości, to CZYM jest nicość? Co to jest? Jak można NIC nie czuć, jaki to jest stan?" I czuję przerażającą pustkę, bezsilność, to mnie paraliżuje. I kto mi pomoże? Niby jak może pomóc psychiatra, skoro śmierć jest nieunikniona?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 19:55

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

przez Dytsw 18 paź 2013, 19:11
iamthenobody napisał(a):(...) nie chcę być dorosła. Teraz jestem i rzeczywiście jest mi ciężko. Tęsknię za szkołą, za tymi błahymi problemami.

Mam identycznie z tą szkołą (też teraz studiuję)... :why:

iamthenobody napisał(a):(...) dokąd odejdę? A jeśli nigdzie, jeśli nie będę miała świadomości, to CZYM jest nicość? Co to jest? Jak można NIC nie czuć, jaki to jest stan?

Mnóstwo takich przemyśleń mam w wakacje - teraz jestem troszeczkę zaganiany, więc siłą rzeczy jest ich mniej (wracają najczęściej w weekendy). A jeśli chodzi o pytanie "czym jest nicość?", to też mnie ono często nachodzi i wtedy próbuję sobie wyobrazić stan, w jakim "znajdowałem się", zanim zostałem poczęty (te miliardy lat! kiedy w ogóle zaczęło się życie na Ziemi? i dlaczego? a jeśli życie było tu od zawsze, to od kiedy trwa zawsze? skąd tu Słońce, skąd gwiazdy?!). Ten stan przed poczęciem jest w moim założeniu analogiczny do tego po śmierci, z tą jednak różnicą, że drugi raz się już nie urodzę.


Ja mam też takie "akcje", że wyobrażam sobie swój rodzinny dom za X-lat, kiedy ani śladu tu po mnie nie będzie, wszystko zmieni się nie do poznania, po moim ogrodzie i domu będą łazić jacyś obcy ludzie. Pod drzewem, gdzie każdego lata szukam wytchnienia w cieniu, położy się jakiś obszczymur, a w pokoju, w którym przenudziłem tyle dni i przespałem tyle nocy będzie wylegiwać się jakaś inna łajza. Rozglądam się po pokoju i po prostu nie wierzę, że to wszystko się kiedyś dla mnie definitywnie skończy, że ktoś zwyczajnie wejdzie na moje miejsce i będzie stał tu, gdzie ja teraz stoję. Będzie się gapił przez MOJE OKNO na te łąki i pola, po których tyle kilometrów przeszedłem. :why:
Dytsw
Offline

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez Victta 18 paź 2013, 19:33
Ludzie, którzy myślą o przeszlości mają depresję, Ci, którzy o przyszłości lęki, a Ci którzy są zanurzeni w teraźniejszości pełnię życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

przez Dytsw 18 paź 2013, 20:08
Kakaniel napisał(a):Ja mam też takie "akcje", że wyobrażam sobie swój rodzinny dom za X-lat, kiedy ani śladu tu po mnie nie będzie, wszystko zmieni się nie do poznania, po moim ogrodzie i domu będą łazić jacyś obcy ludzie.

Fragment "Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego opisze to ładniej...

Wszystko przeminęło w czasie, odpłynęło z wodą. Grunt obojętny został sam jeden i jak przed wiekami zielenił się do końca. Nic tu nie ocalało po moim ojcu, po mojej matce, po mnie i braciach. Obszar, przesiąkły pracą, myślami i uczuciami nas wszystkich, wziął inny człowiek.
W tym miejscu, gdzie ostatni jęk wydali oni, które jest dla mnie świętym świętych — szwargoczą cudzy ludzie. Drzewa, co żyły w ciągu lat tęsknoty w duszy mojej jak święte, tajemnicze symbole spraw zakrytych przed śmiertelnymi oczyma, koleje dróg wyżłobione w żółtym piasku, co jak złote liny ciągnęły mię do tego kraju pośród łez i mroku nocy zimowych, łąki moje i błysk wody w zakrętach rzecznych między olszyną — wszystko dziedziczy przychodzień! Dla niego te wszystkie skarby duszy mojej są tylko przedmiotami lichego zarobku.
I on tak samo jak my przeminie i zstąpi ze swoim handlarskim mózgiem w tę ziemię, która wszystko pożera.
Dytsw
Offline

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 paź 2013, 20:15
To jest temat stworzony dla mnie.
Jak Barbie zaprojektowane jest dla małych dziewczynek.
Jak but stworzony, żeby w nim chodzić.
Jak most nad rzeką dla wędrowca.

Tak ten temat, pasuje mi w 100%.

Już niejedną filozofią się ratowałem, przemyśleniami, opowieściami religijnymi, literaturą ezoteryczną. Wszystko po to by się pozbyć problemu przemijania. Przez jakiś czas myślałem, że złapałem srokę za ogon, ale oto zdaję sobie sprawę, że ta metoda się nie sprawdza.

Jak już bawimy się w cytaty to dam tekst od Pascala, nie przeczytałem nawet tego do końca. :/

„Wyobraźmy sobie gromadę ludzi w łańcuchach skazanych na śmierć; codziennie kat morduje jednych w oczach drugich, przy czym ci, którzy zostają, widzą własną dolę w doli swoich bliskich i spoglądając po sobie wzajem z boleścią a bez nadziei, czekają swojej godziny. Oto obraz doli ludzkiej”
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez Victta 19 paź 2013, 21:23
„Póki jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć, nie ma nas” - Epikur
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

przez Monar 19 paź 2013, 22:24
Ramanujan napisał(a):Mi się wydaje, że wiele osób ma problem z zaakceptowaniem przemijania, ale dusi to w sobie i nie mówi o tym nikomu.


Ja jak się przyznaję, że nie mogę sobie poradzić z tym, iż czas tak szybko biegnie, to ludzie się ze mnie śmieją, że ja taka młoda i bzdury gadam. A mimo, że mam 20 lat, to wolałabym mieć znów 6,8,15 - no być znów tam, choć też przeszłości nie miałam zbyt pięknej.

PS. Jeszcze kilka dni temu miałam 19 lat, a teraz już 20, no i jak tu się nie załamywać?!
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez Marna 29 paź 2013, 11:53
Tak bardzo chciałabym wierzyć, że czeka nas coś po śmierci, jednak im jestem starsza, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że to tylko strach przed nicością i nieegzystowaniem. Trudno jest nam przyjąć do wiadomości, że nasza świadomość przestanie kiedyś istnieć, a wraz z nią i my znikniemy. Przeraża mnie to okrutnie i chociaż miewam momenty, że uciekam do świata ezoteryki, zgłębiając kolejne teorie na temat wędrówki dusz, to gdzieś tam w środku wiem, że to wszystko bajki i płonne nadzieje. A tymczasem zegar tyka, więc chyba najlepsze, co możemy zrobić to skupić się na naszym obecnym życiu i wykorzystać je najlepiej, jak tylko potrafimy.

Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 paź 2013, 09:41

Nie mogę się pogodzić z przemijaniem

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 29 paź 2013, 12:18
Chce mi się płakać, ponieważ nie mogę się pogodzić z przemijaniem.


Na tę " chorobę " nie ma lekarstwa . Swego czasu (ok. 17 lat )jak pamietam bardzo mocno odczuwałem i dręczyłem się "ciemnym końcem umykającego istnienia " . Po co to wszystko , nasze starania , skoro i tak koniec żałosny , ciemna dupa ,albo i jescze mniej .
Któregoś dnia przyszla ŁASKA.
Dziś nie ma we mnie rozpaczy ,,, jest pośród cierpienia choroby i tej obecnej obczyzny wielka Nadzieja , która krzyczy każdego dnia :" DLA MNIE ŻYĆ TO JEZUS CHRYSTUS ,A UMRZEĆ TO ZYSK "
Gdybym wtedy nie wydostał się z tej nędzy ( jak miałem te 17 lat ) to podejrzewam ,że ze swoją słabą psychiką, dziś byłoby ze mna bardzo marnie , jeżeli w ogóle by jeszcze było .
Dobrze ,że dręczy Cię ten ból , ten niepokój . To łaska , którą każdy kto chce poznać Prawdę musi przejść wwielkim cierpieniu , aby zmartwychwsrtać , jak ja zmartwychwstałem z rozpaczy do życia wiecznego . Dziwne może wydawać sie to co piszę , ale Ci którzy poznali Boga wiedzą o czym mówię>>> Z Bogiem.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do