Rozdroża kariery

Inne zaburzenia.

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez deader 17 wrz 2013, 13:02
Autodestrukcja, to nie jest wcale nowy trend i jak na mój gust dziwnie to postrzegasz. Tzn - zgodzę się że system szkolnictwa jest porypany ale jeśli chodzi o tą "pogardę" humanistycznych przedmiotów przez ścisłowców... to nie jest to nic nowego. Jak 15 lat temu szedłem do liceum to było dokładnie to samo. Human jest dla tych co nie kumają matmy. I na odwrót - matma jest dla tych którzy nie kumają humana. Ja nie kumałem matmy, poszedłem do humana - i uważam że Żeromski jest nudny w ch...j, tak samo jak cała moja klasa uważała. I tak samo uważam że Mickiewicz czy Słowacki czy Goethe czy Woltaire - oni są wszyscy nudni, niedzisiejsi. Fakt, wypada wiedzieć kto to był, czym się zasłużyli dla historii itd. - ale czytać ich to nie, ja podziękuję.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 13:19
Ja z matmą już od podstawówki miałem kłopoty, a w średniej tylko dzięki znajomością zdawałem, na szczęście wtedy była nie obowiązkowa na maturze i dzięki temu ją zdałem. Uważam że ludzie mojego pokroju nie powinni w ogóle kończyć studiów, zresztą jak co najmniej połowa dzisiejszych i niedawnych studentów. Studia powinny być względnie elitarne a połowa ludzi powinna kończyć zawodówki, ale na poziomie, faktycznie uczące zawodu a nie takie patologiczne jak dzisiaj często to bywa. A co humanistów to jako że w 95% to czego się uczą nie przydaję się w życiu, pracy humanistykę powinno się traktować hobbystycznie a szkoły wyższe w tych kierunkach powinny radykalnie ograniczyć nabór, to samo jeśli chodzi o licea ogólnokształcące.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rozdroża kariery

przez Autodestrukcja 17 wrz 2013, 13:21
hm no tak, moze masz racje z tym, ze to dosyc oczywisty spor miedzy jednymi i drugimi... Szukam jakiegos pomysłu na szkolną utopie.
nie wiem czy moje postrzeganie jest dziwne. ostatnio wylali ze szkoly pana tadeusza i spotklam sie z roznymi opiniami. czesc chciala zeby pan tadeusz został, bo jesli nie bedziemy szanowac kultury i tradycjii to bedzie koniec ( jak dla mnie ten zeromski jest po prostu juz bardziej sensowny niz pan taeusz ), a inni mowili zeby lekturami byly ksiazki fantastyczne zeby pokazac ludziom ze czytanie jest fajne. dlatego pomyslalam o tym, ze wychodzi na to ze cofnelismy sie do epoki kamienia skoro nie interesujemy sie ksiazkami i trzaba nas szkolic jak psy dając kielbase za dotkniecie ksiazki i akt czytania jako taki. absurd. założyłam w swojej głowie, ze zainteresowanie lekturą w szkole wynika z zainteresowania problemami spolecznymi, ideami, bo wlasnie lektury są pretekstem do takich rozmow, pokazują przemiany spoleczne w historii ( chyba ze jakis nauczyciel konczy na omawianiu charakterystyki bohatera i nie umie rozmawiac, to dupa ). mozliwe ze źle założyłam. moze babki od polskiego są nudne i wszystko przez nie :)
nie wiem, dla mnie to temat otwarty

-- Wt wrz 17, 2013 12:21 pm --

hm no tak, moze masz racje z tym, ze to dosyc oczywisty spor miedzy jednymi i drugimi... Szukam jakiegos pomysłu na szkolną utopie.
nie wiem czy moje postrzeganie jest dziwne. ostatnio wylali ze szkoly pana tadeusza i spotklam sie z roznymi opiniami. czesc chciala zeby pan tadeusz został, bo jesli nie bedziemy szanowac kultury i tradycjii to bedzie koniec ( jak dla mnie ten zeromski jest po prostu juz bardziej sensowny niz pan taeusz ), a inni mowili zeby lekturami byly ksiazki fantastyczne zeby pokazac ludziom ze czytanie jest fajne. dlatego pomyslalam o tym, ze wychodzi na to ze cofnelismy sie do epoki kamienia skoro nie interesujemy sie ksiazkami i trzaba nas szkolic jak psy dając kielbase za dotkniecie ksiazki i akt czytania jako taki. absurd. założyłam w swojej głowie, ze zainteresowanie lekturą w szkole wynika z zainteresowania problemami spolecznymi, ideami, bo wlasnie lektury są pretekstem do takich rozmow, pokazują przemiany spoleczne w historii ( chyba ze jakis nauczyciel konczy na omawianiu charakterystyki bohatera i nie umie rozmawiac, to dupa ). mozliwe ze źle założyłam. moze babki od polskiego są nudne i wszystko przez nie :)
nie wiem, dla mnie to temat otwarty
Autodestrukcja
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rozdroża kariery

przez rotten soul 17 wrz 2013, 13:26
carlosbueno,
Ci którym nauka zbytnio nie wchodzi do głowy albo zupełnie nie interesuje powinni już od 14- 15 roku życia przyuczać się do zawodu i w wieku 18 najpóźniej wejść na rynek pracy z fachem w ręku. Studia dla góra 25% młodzieży z czego minimum połowa to studia techniczne, ścisłe.

Zgadzam się. Tak powinno być już od dawna. Co prawda nie jestem pewien do końca pewny liczb i wieku (trzeba by jakieś szeroko zakrojone badania przeprowadzić), ale uważam, że to by było słuszne rozwiązanie, a przynajmniej zdecydowanie lepsze niż ten system, który działa obecnie. Teraz studia stały się niemalże obowiązkiem jak kiedyś szkoła średnia.

Ja wolałbym być właśnie tym przyuczającym się do zawodu, bo teraz miałbym już konkretny staż pracy, duże doświadczenie i znacznie lepsze zarobki.
rotten soul
Offline

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 13:36
Autodestrukcja, Nienawidzę "Pana Tadeusza" to chyba najgorsza lektura zarówno jeśli chodzi o to że pisana wierszem i staropolskim jak i o treść propagująca jakieś chore wzorce. Banda romantycznych nierobów czeka na to że Francuzi przyjdą i wyzwolą Polskę spod Moskwy nic dziwnego że mamy taką historie jak takie dzieła uchodzą za narodowe eposy. Może jestem mało obiektywny ale cała literatura romantyczna mnie strasznie drażni i uważam że stanowczo za dużo jej było na języku polskim.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rozdroża kariery

przez Autodestrukcja 17 wrz 2013, 13:36
A co humanistów to jako że w 95% to czego się uczą nie przydaję się w życiu, pracy humanistykę powinno się traktować hobbystycznie a szkoły wyższe w tych kierunkach powinny radykalnie ograniczyć nabór, to samo jeśli chodzi o licea ogólnokształcące.


to to jasne. nie mam pojęcia po ćóż komu coroczna dostawa 150 socjologow :) ( z jednej uczelni )
Autodestrukcja
Offline

Rozdroża kariery

przez maciekpoznan 17 wrz 2013, 13:38
To u mnie jest też ciekawie.

Mam magistra od 2009 roku ( zarządzanie w sporcie - AWF, menadżerka tak zwana) i pracuję jako operator koparkoładowarki i brukarz na budowie z chłopakami po OHP i z wykształceniem podstawowym, którym najlepiej wychodzi picie w każdej wolnej chwili ( a nawet nieraz w pracy :( ) . Pracuję po 12-13 godzin na budowach często w delegacji i chyba nie o to mi chodziło, kiedy czułem dumę, gdy dostałem się na studia w 2004 roku. Po studiach problem z zagosdzczeniem gdziekolwiek na dłużej spowodował, że zagościła u mnie nerwica z depresją.

Dziś niestety ale każde pójście do pracy jakiejkolwiek nawet tej mojej brukarki jest sukcesem, ledwo istnieje.
Wszelkiech zmian oczywiście się boję.

W obecnej sytuacji widzę siebie w przyszłości jako bezrobotnego na zasiłku , który nawet na leki nie ma :/ Shit.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 13:51
maciekpoznan, Ja skończyłem socjologię 8 lat temu a w pracach które wykonywałem to nawet wykształcenie podstawowe nie było potrzebne. Pisałem to już kiedyś ale może przypomnę że wg mnie to masowe wysokie wykształcenie i późniejszy brak pracy z tym związanej, najprostsza praca fizyczna często właśnie w towarzystwie tzw prostaczków, do tego zawiedzione nadzieję,poczucie zmarnowanego życia powoduje problemy psychiczne dużo większe niż wtedy gdybyśmy taką pracę wykonywali po zawodówce czy OHP. To nasz system oświaty, moda, wymagania rodziców spowodował że tysiące ludzi poczuło się oszukanych i zawiedzionych myśleli że będą w życiu kimś a tu się okazało że jakby rzucili szkołę w wieku nastu lat robili by to samo( a pewnie i coś lepszego)co teraz gdy mają magistra. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rozdroża kariery

przez maciekpoznan 17 wrz 2013, 13:58
carlosbueno trafiłeś w samo sedno.

Moi znajomi, którzy pokończyli studia zaoczne, nastawiając się na zdobywanie doświadczenia, wtedy, gdy ja chodziłem na dzienne studia dzisiaj są o wiele dalej niż ja. W sumie teraz to już mi się nigdzie nie spieszy, ale patrząc z boku to ja się zacofałem,a oni są daleko z przodu. Moi rodzice mówili, że studia to podstawa, dzienne tym bardziej. Okazało sie, że jest dokładnie inaczej. A z tym, że koledzy po np. podstawówce czują się swietnie w tej pracy i nie mają problemów psychicznych zgadzam się w 100%. Poza tym chłopak po podstawówce w wieku 18 lat już pracuje np. ze mną, to w moim wieku będzie brukarzem z 10-letnim doświadczeniem, a ja jestem zagubionym magistrem , który próbuje walczyć, pracować jakoś żyć.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Rozdroża kariery

przez Autodestrukcja 17 wrz 2013, 13:59
carlosbueno,
Nienawidzę "Pana Tadeusza" to chyba najgorsza lektura zarówno jeśli chodzi o to że pisana wierszem i staropolskim jak i o treść propagująca jakieś chore wzorce. Banda romantycznych nierobów czeka na to że Francuzi przyjdą i wyzwolą Polskę spod Moskwy nic dziwnego że mamy taką historie jak takie dzieła uchodzą za narodowe eposy. Może jestem mało obiektywny ale cała literatura romantyczna mnie strasznie drażni i uważam że stanowczo za dużo jej było na języku polskim.

(sory, mam jakiś zły timing...)
No ja akurat uważam że Pan Tadeusz powinien był zostać usunięty :D ale kurde.. romantyzm polski traktuję jako zjawisko, ktore warto zrozumiec jak chce sie rozumiec polske... nie znam sie na tym, wiec moze dlatego latwo mi mowic, ale moze to jest kwestia tego jak prowadzi sie przedmiot... chyba mozna przerabiac dziady itp tak zeby byly one pretekstem do mowienia o jakiejs tam kondycjii itp mowic o Mickiewiczu po to zeby wspomniec o MArii JAnion..
ale nie wiem .. nic nic juz :p ( ciesze sie ze szola za mną :P ale boje sie szkoly ktora stoi obok )
Autodestrukcja
Offline

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez creepingmaar 17 wrz 2013, 14:13
Podział na ścisłowców/humanistów uważam za absolutnie zbędny, szczególnie pod względem "przydatności" do zawodu, gdyż i tak wyłącznie garstka osób uczy się czegokolwiek przydatnego do przyszłej pracy. Studiuję informatykę na Polibudzie i łapię się za głowę "po co? za co? dlaczego?" są mi wykładane takie idiotyzmy. Jedyne sensowne wytłumaczenie jakie przychodzi mi na myśl to to, że te studia przygotowują do pracy, jako wykładowca/ćwiczeniowiec akademicki, a nie informatyk. Przydałyby się "zawodówki" informatyczne, gdzie człowiek tworzyłby strony internetowe/aplikacje itp.

Fakt, "jak ktoś chce, to na własną rękę się pouczy", ale ja nie chcę. :D Inaczej, kiedyś (do liceum) chciałem - tworzenie stron. Ale (niestety) przykładałem się również do nauki szkolnej/akademickiej, która tak mi obrzydziła informatykę, że obecnie interesuję się absolutnie wszystkim, tylko nie nią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
08 wrz 2013, 23:37
Lokalizacja
Górny Śląsk

Rozdroża kariery

przez zujzuj 17 wrz 2013, 14:20
Jak można oddzielić ucznia zdolnego od niezdolnego, skoro uczeń oceniony według szkolnych/pedagogicznych norm jako zdolny, nie jest wcale zdolny...Co oznacza być zdolnym na początku podstawówki? Podkreślać 3 szlaczkami temat w zeszycie, ładnie pisac cyferki, słuchać sie pani, siedzieć z rączkami na ławce...Ja bedąc największym kołkiem w klasie licealnej, dostałem się na kierunek na który laski z mojej klasy ze świadectwem z paskiem nie zdały egzaminów. To samo inny mój kumpel co kibel zaliczył... Jak przychodzili do nas ludzie z przeróżnych firm szukając ludzi na staże, do pracy i tłumaczyli kogo chcą, to jednym z warunków było żeby nie były to osoby z najlepszymi ocenami. Może nie był to warunek twardy,ale tłumaczyli to szerzej i koncentrowali sie na czymś zupełnie innym...Na moim wydziale było pełno osób co wkuwali ostro, co mieli dobre oceny, ale jak mieli iśc na rozmowę o pracę to wiekszymi kompetencjami wykazaliby się ludzie z ulicy, co mają jakotakie umiejętności miękkie

Co do konfliktu human-matma...to jest to jednak troche inaczej. Różnice są rzeczywiste... matematyka po prostu dotyka zupełnie innych przestrzeni życiowych, trzeba wykazać się innymi umiejętnościami...Nie znam badań, ale np: wszyscy moi kumple co grali w kosza jak byli w coś dobrzy to raczej matma. Jak ktoś liczył, lubił liczyć zadania to było to ok...Jak jeden przeczytała w Pustyni i w Puszczy w 3 dni to prawie wpierdol dostał. Nie wiem za bardzo na czym to polega ale są badania mówiące, że typ ścisłowca używa jednej półkuli mózgu bardziej, a humanisty drugiej. To ma związek z typem myślenia, to tez musi mieć wpływ na osobowość. Szymon Majewski opowiadał :smile: , że będąc na humanie zawsze chciał byc jak ci z mat-fizu. Że byli dobrymi sportowcami i coś tam jeszcze...i coś w tym jest. W moim mat-fizie byli reprezentanci szkoły w piłkę, kosza na równi z profilem sportowym, z humana nie było nikogo...Kierunki ścisłe są też bardziej męskie. Czy profile mat-fiz w liceach, czy kier. inżynieryjskie już na studiach... istnieją obszerniejsze prace na ten temat, ale nie jestem w stanie teraz żadnych przytoczyć http://www.wiecjestem.us.edu.pl/humanis ... a-biologia taki link tylko znalazłem...Ja osobiście nie wiedzieć z jakiego powodu, zawsze polski uważałem jako pole bitwy...Broniłem się przed poprawną pisownią jak prze utrata niepodległości... Nie wiem czemu, ale zupełnie mnie nie interesował w żaden sposób. Interpunkcje, ortografie to dla mnie głupoty od zawsze...czytacz nie znosiłem.To było dla mnie jak musztra, łamanie kołem, czysta forma na zasadzie tak bo tak...nigdy nie potrafiłem zaczaić czemu służą dwa "żet" skoro sa odpowiednikiem tej samej rzeczywistości/zgłoski...w Matmie takie bzdury nie miały miejsca. Nie ma 2 trójek...i jednej nie zapisujesz przy odejmowaniu, drugiej przy dodawaniu...Tego nigdy nie potrafiłem zaakceptować i ogarnąć. Kojarzyło mi sie to z władzą...taka władza dorosłych, którzy przy uzyciu takich sztucznych tworów, moga ci coś kazać "tak bo tak" i ty miałeś sie tylko bezmyślnie do tego dostosować

-- 17 wrz 2013, 13:22 --

creepingmaar napisał(a):Podział na ścisłowców/humanistów uważam za absolutnie zbędny, szczególnie pod względem "przydatności" do zawodu, gdyż i tak wyłącznie garstka osób uczy się czegokolwiek przydatnego do przyszłej pracy. Studiuję informatykę na Polibudzie i łapię się za głowę "po co? za co? dlaczego?" są mi wykładane takie idiotyzmy. Jedyne sensowne wytłumaczenie jakie przychodzi mi na myśl to to, że te studia przygotowują do pracy, jako wykładowca/ćwiczeniowiec akademicki, a nie informatyk. Przydałyby się "zawodówki" informatyczne, gdzie człowiek tworzyłby strony internetowe/aplikacje itp.

Fakt, "jak ktoś chce, to na własną rękę się pouczy", ale ja nie chcę. :D Inaczej, kiedyś (do liceum) chciałem - tworzenie stron. Ale (niestety) przykładałem się również do nauki szkolnej/akademickiej, która tak mi obrzydziła informatykę, że obecnie interesuję się absolutnie wszystkim, tylko nie nią.


Jeden z profesorów odpowiedział na to pytanie. Uniwersytety nie mają szkolić pracowników. Uniwersytety mają tworzyć obywateli...tylko że nikt nam tego wcześniej nie mówił(przynajmniej ja na to tak nie patrzyłem)
Ostatnio edytowano 17 wrz 2013, 14:29 przez zujzuj, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Rozdroża kariery

przez maciekpoznan 17 wrz 2013, 14:24
Ja przez cały mój okres nauki podążałem złą drogą. Zakuwałem, żeby mieć jak najlepsze wyniki ( i miałem) miałem stypendium ( nieźle jak na brukarza i koparkowego), ale zapominałem o życiu studenckim, poszerzaniu własnych zainteresowań , planowaniu kariery. No i mam teraz zakuwanie. Żeby znaleźć pracę i poradzić sobie ogólnie w życiu nie wystarczy się wykuć. :/
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Rozdroża kariery

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 wrz 2013, 14:24
Autodestrukcja, nie mówię że w ogóle mamy omijać literaturę romantyczną, ale ja w szkole miałem jej za dużo i to jeszcze była przedstawiana w głównie w pozytywnym świetle, a wg mnie to jednak takie rzucanie się z motyką na słońce, mesjanizm, zupełny brak racjonalizmu i pokazuje bardziej czego powinniśmy się jako naród wystrzegać. No ale nie chcę robić off topu chociaż jakby nie było współczesny polski system edukacji jest na wskroś romantyczny; prymat humanizmu nad nauką ścisłą i praktyką, zupełny brak racjonalizmu, widać osoby odpowiedzialne za polską edukację wolały romantyków od pozytywistów.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do