Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

Inne zaburzenia.

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

przez grzesiu0923 28 sie 2013, 15:19
Witam Was wszystkich. Prawdopodobnie mam nerwicę natręctw, piszę to dlatego że to zapewne ma wpływ na moje zachowanie. Mam siedemnaście lat i cztery miesiące. Ten ,,niewidzialny wróg" nie dość, że nie pozwala mi normalnie funkcjonować, zwłaszcza w nocy przed snem, to jeszcze zabija we mnie wrażliwość, marzenia, wszystko. Pewnie nie wiecie do końca o czym mówię, więc teraz staram się to opisać, wyrzucić z siebie. Niestety na fachową pomoc nie mam co na razie liczyć, żeby iść do psychologa w moim wieku to trzeba mieć jakiś podpis rodziców, a z nimi jak jest szkoda gadać... Więc na szczęście już nie tak daleko do tej osiemnastki więc wtedy wyrzucę wszystko psychologowi, coś będziemy robić. Jednak teraz jestem skazany na Internet i próbuję jakoś znaleźć pomoc, bo tak być nie może... Nie wiem, jesteśmy wszyscy podobni z jakimiś problemami psychicznymi, więc na pewno mnie rozumiecie, choćby po części. Dobra, przejdę do rzeczy. Te problemy naprawdę są przeokropne, postaram się je jak najlepiej zobrazować. Kolejność przypadkowa. Żeby było Wam wygodniej właśnie to zrobiłem takie podpunkty, proszę o odniesienie się do nich. Dziękuje za pomoc.

1. Wyobraźcie sobie, marzycie o prawo jazdy. Ale jakieś myśli tłumią w Was to, nie staje sie to takie fajne, bo w myślach macie, że inni ludzie, wrogowie, też będą zdawać prawko. I wtedy odczuwacie, nie wiem jak to opisać, czy to uczucie? Już Was tak to nie cieszy, takie odczucie mam? Czy mi się wydaje? Raczej mam, po prostu te myśli zabijają Wam przyjemność, z nauki na prawo jazdy, na ogólnie jazdę samochodem, bo w myślach macie obraz wrogów, że oni też to robią, w ogóle inni ludzie i Was to już tak nie cieszy... I gdzie tu przyjemność życia? Zawsze kochałem jeździć samochodem w trasy, a teraz to Mam tak z wieloma rzeczami, gdy coś mi się podoba nachodzą te myśli, niepokój jakiś, a potem że oni też i wszystko się zabija... Mam tak samo z np. meczami. Normalny człowiek ogląda i kibicuje i ma ogromną satysfakcję. A jak ma się te myśli, że inni też to oglądają, wrogowie, to myślisz że już nie tylko Ty oglądasz i wniosek nasuwa się sam... Zero przyjemności i w ogóle. Mam tak ze wszystkim. Nawet jak słucham muzyki, i nie daj Boże, jakiś człowiek, czy wróg też słucha i całość słuchania się burzy... Ja jestem bardzo wrażliwy, lubię słuchać muzyki, takiej od serca, lubię też w nocy np. spacerować czy patrzeć na gwiazdy. Ale raz na fejsbuku widziałem, że taki gość miał zapisane coś takiego podobnego i od razu się burzy wszystko... Mam przed oczami tego gościa, że też tak może robić (nie daj Boże!) i ciągle to przed oczami i że nie tylko ja taki jestem. Mam masę takiego czegoś ze wszystkim, to jest przeokropne. Bo to zabija moje marzenia, wrażliwość, wszystko :( Nie da się opisać tego :(

2. Niedługo idę do drugiej liceum. Niedługo zacznie sie wstawanie wcześnie z racji że dojeżdżam sporo do szkoły, tak 30 km. No właśnie, za dnia jakoś jest dobrze, fakt że muszę przejść po tym chodniku jak np. idę na górę do muszę pochodzić po czymś, ale jest to bardzo malutkie nasilenie, praktycznie niezauważalne... Jednak przed snem, wtedy zaczyna się dużymi literami K O S Z M A R. Muszę pocałować krzyżyk, dotykać lustra, potem znów i tak w kółko, bo mam jakieś napięcie w sobie. I tak budzę rodziców, codziennie wkurzeni rozumiem ich, i tak w kółko latam. Muszę dotykać tego, tamtego. Teraz są wakacje, to jeszcze można spać do 12, a za kilka dni zacznie się szkoła, gorzej wtedy będzie. Bo rano trzeba być choć odrobinę wyspany, ale już to widzę... Wiem, że to są objawy silnej nerwicy natręctw, ale co mogę zrobić? Bez lekarza, psychologa. Z rodzicami nie da rady współpracować, więc nie ma mowy. Właśnie to przed snem czy to w dzień czy w nocy to jest okropne, bo trzeba spać jak wiadomo!

3. Podam Wam taki przykład. W mojej głowie siedzi takie coś, że miałem dziewczyny czy coś, to jest absurdalne, już nie odróżniam rzeczywistości od powalonej psychiki tzn. rozróżniam, ale jest ciężko. No właśnie. A nie chciałbym tak myśleć w tych kategoriach, bo nie miałem tak naprawdę i chciałbym żeby tak było, nie zaliczać tego do dziewczyn! Przechodzę do rzeczy, piszę co mnie gryzie. Proszę, uświadomcie mi, że mam rację, napisz ktoś raz a dobrze, żeby to wyszło, chociaż wątpie, że wyjdzie, ale może troszkę ukoi... Do liceum pisywałem z dziewczynami na Internecie, teraz też piszę i to jest praktycznie jedyny mój kontakt z dziewczynami, taki wiecie żeby coś z tego wychodziło. Ale czy pisanie, nawet tak jak para z osobą której się nie widziało nigdy na oczy w rzeczywistości można zaliczać że to były moje dziewczyny? Wątpię, ale głowa mówi inaczej, niestety... Wiecie jak to jest, chciałem sobie choć trochę poczuć jak to jest, a że jestem taki że ktoś mi okażę trochę bliskości nawet na Internecie, od razu mówiąc wpadam.... I piszę nie raz, jak piszę. Większość z tych miłości, blee jaka to miłość przez Internet, się wypaliła potem w sensie przestaliśmy pisać czy coś, nieważne. Ale czy takie coś można uznawać za posiadanie dziewczyny? No nie, utwierdźcie mnie że nie! Pisałem o tym liceum. No właśnie, te myśli są solidniejsze i to mi burzy. Na początku szkoły zaprosiła mnie taka dziewczyna na fejsbuka, na fotkach wydawała się ładna. W rzeczywistości, bardzo odwrotnie. Pisaliśmy na fejsbuku, codziennie, jak to ja, wpadłem. W sensie zwierzałem się jej praktycznie z wszystkiego i w ogóle wiecie, o nazwę to tak ZAUFAŁEM, tak że nie powinienem tak zaufać. Nie wiem co mnie ogarnęło, naczytałem się głupich poradników i to przez to pewnie, wiecie. Spotkaliśmy się na przerwie ze dwa, trzy razy. Poza tym raz byłem z nią w parku i do kina wziąłem ją. Strasznie mi przegłupio za to wszystko. Ta dziewczyna tego nie wartała, zaraz napiszę czemu, co i jak, miłej lektury kochani. To było tak, za ręce się z nią nie trzymałem, całować się nie całowałem, przytulać też nie. I widzicie wszystko mówi, że to nie była moja dziewczyna. Ale zawsze jak kończyłem te spotkania z nią to dawałem jej buziaka w policzek. Poza tym raz tak siedzieliśmy blisko siebie, raz do kina ją wziąłem, tak nawiasem nie że jestem jakiś wiecie, ale zapłaciłem przeszło dwadzieścia złotych za nią, a jej zachowanie po filmie, nie odzywanie się za bardzo i w ogóle to szkoda gadać, szkoda było serio tego wszystkiego. Potem na drugi dzień coś tam pisałem, a tak jak to ja, po części moja wina, ale największa jej coś tam napisałem do niej, nie odpisywała więc ja zaraz pytam, co się dzieje i w ogóle... jak to ja, jak się przywiąże to najmniejszy akt czegoś tam, a ja już nie wiadomo co, ale racja potem jakby jej zależało walczyła by, a ona coś tam odpisała, ja też i potem kontakt się urwał. Bolało lekko, miałem zadzwonić nawet, ale dobrze że tego nie zrobiłem, choć jedyny plus... I to mi mąci w głowie, że to była dziewczyna moja, no jak dziewczyna jak nie powiedzieliśmy sobie kocham cię, ani nic. Mąci przez to że pisałem z nią całymi nocami przez jakiś czas, że byłem w kinie, że te buziaki w policzki, to mi w głowie siedzi. Ale ludzie, to nie była moja dziewczyna przecież nie :(? Potem spotkałem się kilka razy, ze dwa, trzy max. z taką inną, też z internetu, też ze szkoły. I to tyle. Tyle, że napisałem jej koleżance że mi się podoba, też taki desperat trochę byłem, jej samej też tak napisałem. Blee. No i trzecia, chyba najdłuższa znajomość, z max jakoś dwa miesiące. Oczywiscie tez przez neta, tez ze szkoly. Z tą było bardzo ostro, pisaliśmy noc w noc, ale raczej jako przyjaciele, o zainteresowaniach itd. Wiadomo, sztukę przez neta pisania wyrobiłem sobie, więc coś tam ,,bliższego" jak buziaki, czy coś też było. Poza tym dawała mi korki z pewnego przedmiotu, tzn. pouczyła mnie kilka razy. Poza tym wziąłem ją na lodowisko, kasa też moja, chociaż ta miała honor jakiś, i próbowała oddawać kasę, nie przyjąłem. Ale też się posypało, niby się obraziła bo si nie uczę, a się jak to określiła ,,przyjaźnimy" to miała focha. Przepraszałem, jak jakaś baba, po 10 razy, ale nic z tego nie wyszło. Nie rozumiem tego, ale nieważne było minęło. Na szczęście w żadnej chyba nie byłem zakochany tak na serio, ani nic. Bo bolało kilka dni, wiecie jak się z kimś pisze tyle a potem tak, ale przechodziło. Teraz z żadną nie mam kontaktu i dobrze, szczerze mam to gdzieś ich :) Fakt, na początku widziałem każdą tą znajomość w fajnych barwach, ale wyszło potem jak wyszło. Nie żałuje, dobrze że wyszło. Ale przejdę do sedna sprawy, przeanalizujcie to, z żadną się nie całowałem itd. Chociaż z tą ostatnią, czy w ogóle może chciałbym wtedy? Nie wiem, dobrze że to nie zaszło, pierwsze całowanie chcę przeżyć z kimś wspaniałym, a nie takimi jak te... Ale pisałem tak dużo, i w ogóle te spotkania, z tą pierwszą nawet dawałem buziaki w policzek (chyba przez te poradniki tak :mrgreen: bo się naczytałem jak to się niby zbliżyć czy coś) ale czy to świadczy o czymś? Mimo wszystko strasznie mi szkoda, że w ogóle spotykałem się z takimi osobami, jest mi strasznie głupio, ale było minęło. Ale szczerze nie szalałem za nimi, w ogóle po prostu myślałem, że może samo się rozwini czy coś? Żadna z nich nie była ładna jakoś.Myślę, że ta nerwica mi mąci i przez to mam takie rozkminy ciągle w głowie... Co o tym sądzicie bo ja nie mam już sił... To bylo rok temu, pół roku temu, a to mi siedzi w głowie ciągle tak jak mi siedzi takie coś...

4. Często jak głupi wchodzę na profile na fejsie wielu osób, ze szkoły LO, i się nakręcam... Patrzę na ich związki i wszystko, i potem mam ciągle obrazy ich osób, fotek wszystkiego przed oczami, to też okropne. W ogóle te osoby, to odgrzewanie, cały obraz tego popierdzielonego LO, tych osób, pomimo że ich nie znam, nie gadam, to i tak siedzi mi w głowie, że oni robią to tamto, i w ogóle oni mi siedzą a nie powinienem nic o nich wiedzieć... nawet tych co znam to też siedzą i w ogóle. Albo inny fakt, też przeogromny, robi ze mnie imprezowicza, a nim nie jestem. Ale też zaciera się granica, rzeczywistość - chory świat. Stare dzieje, a siedzą w głowie non stop.
to jest strasznie bolesne, nie zdajecie sobie sprawy. To burzy moje wyobrażenie, że jestem spokojny, i nie chodzę na imprezy, a taki jestem przecież. Na początku pierwszej LO, była taka impreza dla pierwszych klas w klubie. Pojechałem specjalnie na nią, oczywiście sam, każdy miał towarzystwo a ja jak piąte koło u wozu, doczepiłem się do dziewczyn z klasy i tak siedzę 10 min, i myślę co tu robię? Nie umiem podrywać, nie mam jakiejś paczki i w ogóle, jakaś desperacja we mnie nastąpiła, że nie jesteś taki boidupa idź zagadaj i zatańcz, to poszedłem do jakiegoś stolika zaprosiłem do tańca jakieś dziewczyny trochę potańczyłem. A potem to tańczyłem już z wieloma, nawet tak dziwnie palcami, robiłem z siebie błazna nieświadomie, może miałem przed oczami kuzyna i w ogóle gości naśladowałem jak tak tańczą nie akurat tam tylko wcześniej gdzieś tam widziałem. To tak dawno było a dalej mi to siedzi w głowie. Też jakaś desperacja, ciekawość, przecież nie powinienem tam w ogóle być... Też mi głupio za to. Nigdy nie byłem na domówce, nigdy nie byłem na ognisku, nigdy nie jeździłem na imprezy, a pomimo przez jakąś roczną imprezę ciągle mi w głowie tak siedzi, co jest do cholery? ;((((


Napiszę, ale to osobny temat zrobię, bo tutaj żeby wszystko nie było w jednym, bo za dużo tego, jeden mój także PROBLEM GIGANT. Ale to potem na razie nie mam sił.... natomiast co do nerwicy natręctw i w ogóle tego typu problemów na pewno mam jeszcze ogrom, masę takich problemów, ale mam mętlik i nic mi nie przychodzi teraz... Więc jak na razie to tyle, jak coś to dopiszę. Co tu będę się wiecęj rozpisywał, mam chorą banię i tyle. Liczę na pomoc, pozdrawiam.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 cze 2013, 23:55

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

Avatar użytkownika
przez hania33 28 sie 2013, 16:28
grzesiu0923

Witam Cie .

Myślę , ze Jesteś bardzo wrażliwym chłopakiem , dlatego wszystko tak przezywasz.Nie poszukałeś również tej jedynej , lecz życie jest ,jakie jest i poznasz w swoim czasie.Psycholog szkolny również nie wchodzi w grę?Ja bym Ci radziła pójść.Pozdrawiam.

-- 28 sie 2013, 16:33 --

I trochę wiary w siebie , masz sile , spróbuj. ;)
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

przez grzesiu0923 28 sie 2013, 23:44
Miło że odpisałaś, ale nie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Wybacz, ale ta odpowiedź nic nie wnosi. Psycholog nie wchodzi w szkolny. Proszę o odpowiedzi. Pozdrawiam :(
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 cze 2013, 23:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

Avatar użytkownika
przez pysiunia 29 sie 2013, 00:17
grzesiu0923, nerwica to choroba emocji. Przyczyną tego wszystkiego, co dzieje się w Twojej głowie jest nerwica. Nie doszukuj się w tym złego, nie zastanawiaj się dlaczego tak masz - zaakceptuj "to", nie walcz z tym - a wtedy straci na swojej sile.
Nie utożsamiaj się ze swoimi myślami - niech sobie płyną, a Ty rób swoje.

Staraj się zająć czymś swoje myśli - poczytaj, oglądnij film, itp. Nie myśl o tym, co dzieje się w twojej głowie - to jeszcze bardziej Cię nakręca i straszy.

Może radość z robienia prawa jazdy, itp. wynika z zazdrości ?
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

Avatar użytkownika
przez marcino81 29 sie 2013, 08:43
Też mi sie wydaje się , ze jestem wrażliwy. Też tak mam, trudno jest żyć z takim charakterem
nie wstydzę się swoich marzeń.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
27 sie 2013, 10:22

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 09:12
grzesiu0923

Masz natrętne myśli , to jest nerwica , która robi z nami co tylko zechce.Miesza nam w głowach kompletnie , czujesz również zagrożenie , strach ,
myślisz o tym i to nie pozwala Tobie normalnie żyć. Masz nieudane związki z dziewczynami z pewnością pytasz się sam siebie , dlaczego?
Nie możesz spać , biegasz i się meczysz przez swoje natrętne myśli , ze musisz koniecznie zrobić to czy tamto.Łatwo nie jest znaleźć sobie inne zajęcie , gdy ciągle głupie myśli Cie atakują...czujesz się zagubiony, w tym świecie. Brakuje Tobie podpory , osoby godnej zaufania , która by pomogła Tobie spojrzeć na świat inaczej i nie myśleć ciągle o natręctwach , lecz o teraźniejszości , która by pomogła wyrwać się ..brakuje Tobie rozmów , rozrywki.
Z tego co wyczytałam czujesz się gorszy od innych , nie powinno tak być .Masz prawo żyć i się cieszyć.Musisz się postarać , nikt za Ciebie tego nie zrobi , musisz poszukać w sobie siły do walki ze swoimi myślami.Wiem , ze to jest bardzo ciężko, lecz musisz sam sobie pomoc,dopóki nie odwiedzisz specjalisty.Potrzebujesz bliskości , zrozumienia i akceptacji drugiej osoby.Kazdy tego potrzebuje w naszym trudnym życiu.Lecz nikt nie zrobi tego za Ciebie.Mogę tutaj pisać tylko i w taki sposób , być .. :o Pozdrawiam .
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Wróg który zabija moje marzenia, wrażliwość...

przez grzesiu0923 29 sie 2013, 11:40
To nie były żadne związki Hanno, zwykłe spotkania :) między innymi to mi sieje zamęt w głowie, a to przecież nie były żadne związki :( patrz pkt.3... Mi bardziej chodzi o przeanalizowanie moich tych pkt...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 cze 2013, 23:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do