Problemy ze snem ( senność, bezsenność, sny itd. itp...)

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez Lusi 15 sty 2007, 14:59
Imovane - lęki precz, zasypia się na stojąco po 15 min.
Doooobry jest.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez wielokropek 15 sty 2007, 15:22
Ja wprawdzie nie cierpię na bezsenność,
ale dziś odczuwam skutki bezsennej nocy. To efekt uboczny leku, który dopiero zaczynam stosować.
Koszmarne uczucie:/
Pamiętam, jak byłam młodsza to nie było nocy , w którą bym od razu zasnęła... Zawsze przewracałam się z boku na bok. A jak już zasnęłam to w nocy się budziłam 10 razy.
Ale przeszło mi samo z siebie, może Wam też przejdzie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2007, 13:01

Avatar użytkownika
przez Sofia 19 sty 2007, 18:02
CZESC, sennosc to tez moj problem.Jestem ciagle senna, moge spac 24 na 24.Pytalam mojego psychiatry co jest powodem mojej sennosci,powiedzial , ze depresja.U wiekrzosci ludzi chorych na depresje wystepuje bezsennosc, u malej ilosci sennosc.Winna depresja.pozdrawiam
Jesli chodzi o leki to biore
seroxat 40 mg
clonazepam 1 mg
prophanol 20 mg
imipramine
Dziel sie twym chlebem z innymi,
bedzie smaczniejszy.
Dziel sie twym szczesciem,
bedziesz szczesliwszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
z daleka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 19 sty 2007, 18:13
Ja jestem w tym przypadku wobec siebie zupełnie nieprzewidywalny. Kiedyś (dobrze pamiętam ten dzień) spałem 3-4 h i wstałem jak nowo narodzony o 5 rano i byłem rześki do wieczora. Kiedyś indziej położyłem się po północy i wstałem o ... 14 !!! I byłem też "walnięty w łeb". Wydaje mi się, że tu wpływ ma: regularna pora kładzenia się i wstawania (lub nieregularna), spać 8-9 h - nie mniej i nie więcej, chęć wstawania (o wiele lepiej się wstaje i się jest o wiele aktywniejszym, gdy jest motywacja). Dodatkowo biologiczne usposobienie - jeszcze po zwierzątkach - wstajemy o świcie i kładziemy się o zmierzchu (raczej niemożliwe do spełnienia, ale ze wszystkich zebranych argumentów wydaje mi się, że idealna pora spania to 22-6). Mi ciężko zachować tą normę i odbija się to niestety na każdym dniu.

... I nie biorę żadnych leków!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

krzyż na ciele

przez dark 23 sty 2007, 15:52
Coś ostatnio dziwnego się ze mną dzieje, nie wiem czy to jest depresja a może reakcja na wahania pogody, w nocy problemy ze snem.
Zasypiam czasem dłużej a bywa że średnio długo, budze się w nocy żeby oddać mocz, potrafie nawet 5 razy wstać żeby iść się załatwić i potem już nie zawsze mogę zasnąć.
Gdy w nocy się zbudze nachodzą mnie pesymistyczne myśli związane z pracą rozmyślanie o przeszłości i przyszłości, obawy o to na jakiego pracodawce natrafie...
W ciągu dnia jestem senny, drażliwy, czuje się jak wielkie jądro, gdy się położe nie zawsze mogę zasnąć i drażni mnie każdy głośniejszy dżwięk: stuknięcie lub rozmowa, słysze nawet sąsiadów za ścianą - ale to pewnie wina gipsowej ściany.
Słuch mam bardzo wrażliwy gdy odpoczywam.
Nastroje obniżone, poczucie beznadziei, obecnie jestem bez pracy, jednak jeszcze jej nie szukam ponieważ będę zmieniał kwalifikacje jednak z niepokojem patrze w swoją przyszłość, nawet o niej nie myśle uciekam od niej.
Po poprzednich doświadczeniach z pracodawcami ciężko mi wierzyć że są ludzie w porządku.
Jeszcze jedno: czy stopery mają jakiś wpływ na psychike negatywny lub pozytywny?
Do zasypiania używam prawie zawsze stoperów od czasu gdy pracowałem w poprzedniej firmie na zmiany nocne.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 gru 2006, 09:22
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 23 sty 2007, 19:59
Oczywiście ciężko jest postawić jakąś diagnozę prze internet. A poza tym -nie znam się na tym, więc nie będę... W sumie niewiele o sobie napisałeś. Wydaje się, że twoim głównym problemem jest praca. Jakbym miała strzelać :lol: , powiedziałabym, że to z powodu pracy (a także jej obecnego braku) czujesz się tak źle - kiedy budzisz się w nocy, też o niej myslisz. Depresja to też poczucie beznadzieji, ale tak wszechogarniające, że nawet nie miałbyś siły zmieniać swoich kwalifikacji (a ty przecież chcesz coś takiego zrobić) i po pewnym czasie PEWNIE nawet przestałoby cię obchodzić czy masz pracę czy nie, bo po prostu "coś by cię przygniatało" - depresja. Z twojego postu raczej wynika, że twoje złe samopoczucie to wynik problemów z pracą (albo inaczej: tylko o pracy napisałeś w swoim poście, stąd mój wniosek) - czyli, że tak powiem - "czynników zenwętrznych", a ja odnoszę wrażenie, że depresja zależy od "czynników wewnętrznych" (ale to moja i tylko moja teza :roll: ). Mógłbyś sobie wyobrazić, co mogłoby zmienić twój nastrój? Np. satysfakcjonująca (ale taka naprawdę satysfakcjonująca :D ) cię praca??? Jeśli tak - jeśli myślisz, że wtedy czułbyś się naprawdę dobrze, to może po prostu w tym tkwi problem i nie masz wcale początków depresji itp.? Może po prostu przygniata cię sytuacja, w której się obecnie znajdujesz, a nie tzw. "ból wewnętrzny", który zdaje się często występować w depresji. Pod twoim postem mogłoby się podpisać wielu Polaków - jeśli cię to choć trochę pocieszy :D . Poza tym - depresja rzutuje na całe życie - na relacje z innymi ludźmi itp., a ty nic o tym nie napisałeś....?

[ Dodano: Wto Sty 23, 2007 6:59 pm ]
Ja też używam stoperów - nie wiem nic o ich działaniu na psychikę. Ale jeśli wkurzają cię różne szmery itp., kiedy próbujesz zasnąć, to stopery ZDECYDOWANIE uspokajają. Jesli miałabym byś strasznie upierdliwa, to jako "negatywny" skutek wymieniłabym poczucie "izolacji" (związane oczywiście z grobową ciszą :lol: ).
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

przez dark 23 sty 2007, 21:49
Prawda że jest to związane z pracą, nie powiem że się izoluje od ludzi po prostu nie mam przyjaciół a kolegów mam tylko dwóch z którymi bardzo rzadko się widuje.
Często spędzam samotnie czas ale nie męczy mnie to ponieważ wiem co z wolnym czasem zrobić mam swoje zainteresowania.
Bardzo wrażliwy ze mnie człowiek, wiele rzeczy biore do siebie, jestem wrażliwy na krytyke, niedługo będę miał egzamin na prawo jazdy kategorii B- zależy mi na tym jednak nie wiem jaka będzie moja reakcja.
Mam obawy o swoje nastawienie, reakcja, z własnego doświadczenia wiem że stres nie jest dobrym doradcą żaden stres, stres jest po prostu zły i nigdy z niego nic dobrego nie wynika nawet jak jego owoce są dobre.
Wynikiem stresu jest zawsze zmęczenie, pomijam stres sportowy w wyniku treningu to jest zupełnie inna sprawa, mowa o stresie wynikającym z emocji, strachu on powoduje nagromadzenie ładunku emocji ktory moze przyczynić się do bezsenności.
W poprzedniej pracy nie raz miałem do czynienia ze stresem, pracowałem z takim człowiekiem który podnosił głos na ludzi i nie raz zostałem skrzyczany - do czego ten człowiek nie miał prawa a potem były problemy z zaśnięciem, do pracy natomiast przychodziłem zmęczony.
Myślałem że zmęczenie minie, ale niestety to się gromadziło, bylem mniej wydajny w pracy, zacząłem nienawidzić prace które wcześniej lubiłem, resztki tego zostały do dzisiaj...
Boje się patrzeć w przyszłość nie ufam nikomu, no może własnym rodzicom...
Lepiej patrze w przeszłość, kiedy to byłem młodym chłopcem 5-7 lat mieszkałem z rodzicami na kwaterze- domki jednorodzinne (nie w bloku)
nie miałem problemu z zasnięciem a w pobliżu miejsca zamieszkania była jednostka wojskowa helikoptery latały w nocy, spać szedłem po dobranocce 19.30 i rano wstawałem do szkoły, byłem rześki i wypoczęty w ciągu dnia w ogóle nie czułem się senny, z płaczem tylko wracałem do domu gdy była dwója albo uwaga bo od ojca się dostało.
W ogóle inne nastawienie do ludzi, otwarcie na świat, z natury zawsze byłem niesmiały, ale gdzie tam kiedyś zupełnie innaczej, nie bałem sie niczego (oprócz ojca), nie było dla mnie przeszkody nie do pokonania, dużo broiłem gdy miałem 5-8 lat w domu i szkole, nie za bardzo z tego powodu byłem lubiany.
Z biegiem czasu wkraczałem w życie, szkoła podstawowa, zawodowa, średnia- zła atmosfera w szkole - presja polonistki stres maturalny- zastraszanie- przez to zrezygnowałem z matury- powiedziałem sobie że nie chce mieć z taką atmosferą nienawiści i rywalizacji nic wspólnego.
Jednym słowem- niezdrowa atmosfera w szkole.
W szkole zawodowej w rozmowie z rodzicami pytałem się matki: co ja będę po tej szkole robił, matka mówi: pracował.
Sobie myśle: pewnie że chce pracować, w szkole zawodowej jednak natrafiłem na kilku pracodawców - co rok zmieniałem praktyki, wtedy już wiedziałem że niejeden pracodawca jest egoistą a na każdego człowieka który chce godnie pracować patrzy jak na wałkonia i lesera.
Jednemu pracodawcy nawet jako uczeń latałem po browary w godzinach praktyk byłem pokorny nic nie mówiłem nie stawiałem się w końcu to był ostatni rok praktyk- no i co ja sobie mogłem/mogę myśleć o tym kraju w który niestety się urodziłem- wstyd mi że jestem Polakiem.
Boje się że podzielę w przyszłości los ludzi którzy grzebią w śmietnikach, zbierają złom albo wyciągają rękę po grosz...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 gru 2006, 09:22
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez 331ania 23 sty 2007, 21:51
ja uzywam stoperow juz od paru lat i nie wyobrazam sobie juz bez nich normalnej nocy:)wiem ze smiesznie to brzmi ale taka jest prawda.Co gorsze juz od roku nie spie normlanie i niemam pojecia co zrobic by spac,bo mysli ktore kotluja sie w glowie nie daja zasnac a kiedy czasem uda sie zmruzyc oczy to i tak na krotko bo wybudzam sie non stop i kiedy juz wlacza sie mysli to koniec!.Mysle ze to dzialanie lekow.Bralam duzo nasennych lekow kiedys a teraz gdy ich brak to jest tragedia ale nie chce do nic juz wracac za nic w swiecie.Wole nie spac wogole niz miec to co po tych lekach mialam.Pozdrawiam "stoperowcow":)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 24 sty 2007, 00:55
No tak, powiedzmy, że teraz wiem o tobie trochę więcej... Cóż, to co piszesz, jest dość przykre. Widać, że było to mniej więcej tak, że w pewnym momencie coś cię "zgasiło", a właściwie nie coś , tylko konkretni ludzie - szef, polonistka. Właściwie "dałeś" się zgasić, bo jesteś bardzo wrażliwy.
Wiem, że to trudne, ale unikanie jakichkolwiek sytuacji stresowych jest po prostu niemożliwe. Stres jest szkodliwy dla zdrowia, ale istnieje jeszcze MOTYWACJA, która pozwala zapomnieć o zdenerwowaniu (przynajmniej mnie). Problem w tym, że egzamin na prawo jazdy to nie jest ostatni egzamin w twoim życiu - takie rzeczy nie mogą cię zupełnie paraliżować. To hamuje twój rozwoj. W ten sposób teraz ty sam siebie powstrzymujesz - tak jak ta polonistka, "dzięki" której zrezygnowałeś z matury. Nie chcę tu prawić głupich morałów (w końcu jesteś ode mnie starszy) - po prostu wydaje mi się, że złe osoby, które spotkałeś do tej pory, nauczyły cię unikać wszelkich stresujących sytuacji (które mogą ci przynieść znacznie więcej satysfakcji niż stresu, jeśli tylko podejdziesz do tego bardziej "odważnie") i pozbawiły wiary w siebie. Pomyśl tylko, gdyby nie ten cholerny szef, gdyby nie ci wszyscy wredni ludzie - dzisiaj mógłbyś być najszczęśliwszym człowiekiem na tej planecie!... To nie żart. Po prostu uwierz mi, że ludzie z twojej przeszłości - których prawdopodobnie już nigdy nie spotkasz - oni nie są nic warci, nie muszą już wpływać na twoje życie, a nawet nie mają do tego prawa. Gdybyś ich nigdy nie spotkał, twoje podejścoe do życia byłoby prawdopodobnie całkiem inne. Jeśli zdasz sobie sprawę z tego, że gdzieś indziej są ZUPEŁNIE inne polonistki i pracodawcy, to choć nie dostaniesz od tego posady, to jednak być może nieco "rozrzeszy" to twoje podejście to świata. A to byłoby jak sądzę bardzo korzystne. Nie trać nadzieji TYLKO DLATEGO, że spotkałeś parę osób (które pewnie można policzyć na palcach jednej ręki), które powinny smażyć się w piekiełku :twisted: ... Niewykluczone (a nawet pewne), że spotakasz jeszcze takie osoby w przyszłości, ale naprawdę, na świecie jest mnóstwo bardziej wartościowych ludzi od nich. To nie głupi optymizm, tylko rachunek prawdopodobieństwa - przecież świat nie może się składać z samych świń, nie :D ?
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

przez Anty-człowiek 24 sty 2007, 02:09
Hej ja mam"przestawiony dzien z nocą" od 4 lat...
I na bezzsenność nie znalazłam zadnego sposobu byłam już m. in
w szpitalu z tego powodu, ładowali coś tam we mnie ale nawet to nie pomogło...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 sty 2007, 16:31

przez Yantar 24 sty 2007, 02:32
Czasem noc jest ucieczka od dnia :-|
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

przez Anty-człowiek 24 sty 2007, 04:08
nawet nie czasem....
Przypomniało mi się: środek o nazwie melanina na sen psychiatra mi dawał, ale nic nie dało...moze tutaj coś pomoże...
Pozdrawiam nocną porą
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 sty 2007, 16:31

przez dark 24 sty 2007, 11:10
Prawda że świat nie składa się z samych świń, wcześniej też spotykałem wporządku ludzi którzy mi mówili, spokojnie są jeszcze normalni ludzie na tym świecie.
Najgorsze że ludzie którzy byli głupi pełnili odpowiedzialne funkcje no i niestety czasem pod nich podlegałem, kończyło się na ignornacji jak w przypadku brygadzisty u którego byłem- darł morde na ludzi wyzywał ich no i szef go krył bo koledzy dwaj i tak pewnie jest dalej ale mnie tam już nie ma:)
Pamiętam gdy do pracy szedłem ze stresem, w środku byłem roztrzesiony.
Odpoczywam, lecze się z tego, 29 stycznia mam wizyte u psychiatry, wiem że moje zaufanie do ludzi jest niewielkie, potrafie jednak z wyrazu twarzy odczytać czy ktoś jest mi przychylny czy nie.
Wiem że prędzej czy póżniej prace znajde, jednak mam zamiar zdobyć podstawy obcego języka i przekwalifikować się nie licze że w zawodzie wyuczonym popracuje długo jeżeli znowu trafie pod niewłaściwego szefa no i biore uwage rozłąkowe z krewnymi może wyjade w przyszłości z Polski.
Trochę za dużo średniowiecza w postępowaniu z ludżmi w Polsce.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 gru 2006, 09:22
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 24 sty 2007, 16:56
Zgadzam się tobą - pracodawcy w Polsce w ogóle nie szanują pracowników. Mamy na to niewielki wpływ (chyba żaden). Mogę ci jednak powiedzieć, kiedy NA PEWNO to się zmieni - kiedy wszyscy pracownicy albo założą własne firmy, ale bo wyjadą z kraju. Wtedy wreszcie pracodawcy będą musieli traktować ich jak wartościowych ludzi, a nie jak konie zaprzęgowe. Mam nadzieję, że nastąpi to jak szybciej, ale lepiej chyba na to nie liczyć za swojego życia :roll: . Dobrze, że nie straciłeś nadzieji i masz jakieś plany - pomimo obaw chcesz jednak lepiej żyć, a nie tylko wegetować i się tym wszystkim zamartwiać. Dobrze też, że idziesz wkrótce do psychiatry - bezpośredni kontakt ze specem na pewno rozjaśni trochę w twojej głowie... Mogę się założyć, że nie masz depresji, ale zawsze lepiej sprawdzić "u źródła". Tylko nie daj sobie od razu wcisnąć jakiś dramatycznie silnych środków - dopóki sam widzisz wyjście ze swojej sytuacji (nie mam na myśli oczywiście samobójstwa) - jest dobrze. Powodzenia... :D
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do