Okropna samotnosc...

Inne zaburzenia.

Okropna samotnosc...

przez VanGH96 18 maja 2013, 17:33
Witam  Mam na imię Grzesiek i mam 17 lat. Samotność towarzyszy mi ciągle, na okrągło. Nie mam przyjaciół w ogóle, nawet znajomych. Nikt mnie nie odwiedza, jestem okropnie samotny. Najgorzej jest na wakacjach, ogólnie w weekendy jak mam czas wolny. Nie mam do kogo wyjść, ani nic. Jedynie co mi urozmaica czas to podróże rowerowe, bo mam fajny rower i to lubię z fajną muzyką  Bo jeśli jest szkoła, to ten czas jakoś leci, wstanę pójdę na autobus i spędzę jakoś ten czas w szkole. W szkole również sytuacja jest okropna. Tam też czuję się okropnie samotny, boli mnie to, aczkolwiek się przyzwyczaiłem. Zresztą tak mi się wydaje. Na początku pierwszej klasy liceum próbowałem się zakolegować z takim gościem, ale on zaczął mnie zlewać, pomimo tego że starałem się być miły, pomocny. Potem jak już mnie zlał, zostałem sam, tzn. siedzę sam. Ogólnie kończy się ta pierwsza klasa i jestem taki outsider w klasie, nikogo nie mam, chodzę swoimi ścieżkami. Powstała taka paczka, w której jest ten gość co ode mnie odszedł, co mnie potem wyśmiewał itd. Ta paczka, to wiadomo, pośmiać, poprzeklinać, takie kozaki są ja bym to tak nazwał. Oni w ogóle się do mnie nie odzywają, więc ja też do nikt nie idę. Jest ze mną nas w sumie 9 chłopaków, mało bo to humanistyczna klasa. Wiecie jak to jest, po prostu. On się nigdy nie odzywa, ani nic, ostatnio zapytał czy się wymienię miejscem z nim i jego kolegą ( jakby to bał się ze mną usiąść ) powiedziałem że się nie zgadzam. To zaczął coś mówić obraźliwego itd. ,, wyjdź stąd nikt cię tu nie chce” ja mu oczywiście też się nie dałem powiedziałem ,, spiepszaj” on coś więcej to ja tak nie na całą klasę, ale tak wiecie ,, spierdalaj”. Zresztą to nieistotne. Właśnie w ten sam dzień, jeszcze przed tym zajściem, tak jak to mam w zwyczaju poszedłem na spacer na przerwie… Usiadłem sobie tak pod blokiem takim i zacząłem rozmyślać. I zacząłem myśleć, czy ten ktoś u góry jeśli jest, to dlaczego zesłał mi taki los… Było to bolesne dla mnie, aż się popłakałem, ale Wam napiszę… że w wieku 7 miesięcy zostałem adoptowany. Że zawsze byłem wrażliwym dzieckiem. Że w połowie podstawówki zaczęły się problemy, które w gimnazjum zaszły do tego stopnia, że potrafiłem symulować dwa tygodnie szkoły żeby tylko nie iść do tego piekła… że dokuczano mi tam okropnie… Nie mogłem tego znieść… Uczepili się po prostu mnie, a jeśli się poskarzyłem bo nie mogłem znieść było dużo gorzej… Wfy, to wszystko ich twarze, to ciągłe wyśmiewanie ich mnie, obrażanie mnie, odrzucanie mnie w wszelkiego rodzaju grach itd. Nawet doszło do tego że rzucano we mnie owocami, kulkami czymkolwiek jak poszedłem do dyrektorki to mnie wyśmiała  I tak całe gimnazjum miałem tego dosyć  Nie wiem jak to wytrzymałem, nie jeden by się załamał… Myślałem, też o moich problemach psychicznych… O mojej nerwicy natręctw, o natłoku myśli, o tym wszystkim, o tym że rodzice tak mnie traktują, też obrażają… Są strasznie nerwowymi ludźmi… A ja przecież nie piję, nie palę, nie chodzę na imprezy, spędzam czas tylko w domu i na rowerze jak coś… No fakt, przez trzy lata trenowałem piłkę nożną, dojeżdżałem po 30 km… Ale tam było to samo  Tego tez nie dało się znieść  A teraz poszedłem do klasy pierwszej liceum i może jest o poziom lepiej bo mnie nikt nie wyzywa, ale izolacja spora też jest  I te wszystkie problemy tak mnie dobiły, pomyślałem o tym wszystkim że się popłakałem..  Mam takie momenty, że samotność jakoś daję radę, a są takie że czuję się najgorzej na świecie… 
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
29 sty 2013, 22:53

Okropna samotnosc...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 maja 2013, 00:11
VanGH96, Może powinieneś porozmawiać z psychologiem w szkole. Macie tam takiego specjalistę?
Potrzebujesz wsparcia, żeby przełamać tą barierę. Może sam nieświadomie ją tworzysz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Okropna samotnosc...

przez ala1983 22 maja 2013, 11:56
Jedynie co mi urozmaica czas to podróże rowerowe, bo mam fajny rower i to lubię z fajną muzyką

Mam tak samo. Głowa do góry, ja przeżyłam tak 30 lat, ty też dasz radę. Ale ważne jest, abyś też sam sobie chciał pomóc i pracował nad sobą. Polecam wizyty u psychologa, może niekoniecznie szkolnego. Na pewno znajdzie się jakiś dobry, który będzie Ci mógł towarzyszyć.

Pozdrawiam Cię serdecznie !
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do