Antropofobia

Inne zaburzenia.

Antropofobia

przez zujzuj 25 kwi 2013, 22:26
Antropofobia to lęk przed ludzmi.Coś podobnego do fobii społecznej. Jednak fobia społeczna to głównie lek przed sytuacjami i kontaktem z ludzmi. Antropofobia to lek przed ludzmi, także członkami własnej rodziny. Składa sie na to erytrofobia, skopofobia, dusmorfobia...czyli lęk przyjmuje formę/ objaw związany z samym sobą...i sam nie wiem czemu to piszę. Chodzi jednak, że mam takie gówno i sie staczam i nie wiem jak to pokonać. Czy jestem skazany na odczuwanie tego leku zawsze? Czy ktos sie wyleczył z tych fobii? Nie koniecznie z tych wymienionych tutaj. Bo jednak z lekiem przed myszami chyba łatwiej sobie radzić, niż z lekiem przed ludzmi... Generalnie ludzie z tymi fobiami dązą do jednego. Zero jakichkolwiek kontaktów z innymi.
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Antropofobia

Avatar użytkownika
przez monk.2000 26 kwi 2013, 05:24
Może nie mam jakieś wielkiej fobii przed ludźmi, to jednak mało który człowiek wywołuje we mnie pozytywne reakcje. Jestem rozczarowany człowiekiem jako takim, kojarzy mi się z prymitywną istotą, kierującą się niskimi pobudkami, bez jakiejś większej samoświadomości, działającą wg utartych schematów. Bez wewnętrznej wolności, trochę jak robot. Tylko że robot ma dziedziny w których jest inteligenty np. szachy. :mrgreen: Poza tym ludzie, to takie chodzące mięso, tylko czekać aż coś na ciebie spadnie, potrąci, oparzy czy przygniecie i lądujesz w szpitalu, żeby cie poskładać do kupy. Bycie człowiekiem, to łażenie w tę i z powrotem, ziewanie, pierdzenie, kichanie, drapanie się po plecach, etc.

Jedyny pozytyw jest taki, że zawsze staram się dostrzegać jakieś pozytywy, tzw. drugą stronę. Tu też bym coś znalazł, jednak nie będę zbaczał z tematu.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Antropofobia

przez zujzuj 26 kwi 2013, 10:40
Ale ty już zboczyłeś i to bardzo. Ja mam zupełnie inne spojrzenie na ludzi i świat. "lubię" przebywać wśród ludzi...czy może chciałbym być lubiany, akceptowany... Ja jestem ekstrawertykiem. Zawsze grałem w reprezentacji szkoły, czy w piłkę czy kosza. Miałem pełno kumpli, także tych łobuzów:) i czułem sie świetnie włócząc się i robiąc głupoty. Zawsze byłem aktywny i byłem swego rodzaju liderem klasowym. Byłem lubiany itd... W podstawówce po prostu było sie głupkiem i interesowało cie tylko robienie sobie jaj...potem to sie zmieniło i w liceum było wino itd... Mam do każdego człowieka stosunek pozytywny. Nawet gadki z bezdomnymi lubiłem jak sie czasem popijało w plenerze itd...itp... Chodzi o to, że ja jestem jak zamknięty w słoiku. Myślę, że jest tyle ciekawych dziewczyn...tyle ciekawych rzeczy do robienia. Tyle rzeczy z których możesz mieć satysfakcję. Mi zupełnie nie przeszkadza to że ludzie puszczają bąki. wręcz przeciwnie. Ja jestem tym który chętnie swojego bąka puści.

Jednak z drugiej strony pojawiły sie te lęki. Ja sie nie boje ludzi. Tylko bardziej sie boje, że odkryja jaki jestem beznadziejny, słaby bezkresnie do dupy...a nie moge tego ukryć. Nie mogę tego ukryć, bo mam ten objaw. Skopofobia to lęk przed wstydem, przed tym że inni ten wstyd dojrzą. Nie chodzi jednak o normalny wstyd. Tak samo jak w zaburzeniach lekowych nie chodzi o normalny lęk. Jak to widzą, to maja okazje dojrzeć jaki w rzeczywistości jestem beznadziejny itd... Całe moje życie od tego momentu polega na uciekaniu przed lekiem, który pojawia sie przy ludziach. Ja mam pozytywny stos. do ludzi, ale jednocześnie jest lęk, który mnie zmusza do izolacji. Wszystko to kim jestem musze trzymać zamknięte. Całą swoja osobowość muszę schować, bo pojawi sie lek. A przecież sobą jest sie w kontakcie z ludzmi. Tylko że ja mam wrażenie że w tych kontaktach moge byc tylko łajzą, cieniasem, pizdą, pośmiewiskiem itd...Dla tego ludzi unikam i jednoczesnie ukrywam to kim jestem, czy sie czuje
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Antropofobia

przez Saraid 26 kwi 2013, 11:20
zujzuj, Obawiasz sie opini ludzkiej?wiesz,że ja bardzo długo miałam podobny problem?całe lata .Wiesz jak sobie poradziłam?dzieki terapii dużo i w sumie życie mnie tak przeczołgało ,że dziś
mam świadomość co jest ważne.Może znam swoja wartość.to jest najwazniejsze.
Saraid
Offline

Antropofobia

Avatar użytkownika
przez monk.2000 26 kwi 2013, 13:07
zujzuj, mówisz że innych lubisz a siebie nie. Ja przeważnie lubię siebie na tyle ile lubię innych. To trochę dziwne żeby była taka nierównowaga.

A z pierdzeniem to taka metafora, nie mam jakiegoś obrzydzenia do czynności fizjologicznych i zboczenia na tym punkcie. Bardziej mi chodzi o to że mając jakieś idealistyczne spojrzenie na życie, można czuć się rozczarowanym tym jak twarda materialna rzeczywistość niweczy wszelką pogoń za pięknem, dobrem etc. Pozostaje sobie popierdzieć, a pomimo że przynosi to chwilową ulgę, oczyszczając organizm z niepotrzebnych substancji to ani piękne, anie dobre to nie jest. Ot co.

-- 26 kwi 2013, 12:10 --

PS Liczyłem na chociaż minimalne zrozumienie, przynajmniej na tym forum. :(
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Antropofobia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 26 kwi 2013, 13:29
Dobrze, że ten temat został poruszony, bo wiele osób nie odróżnia fobii społecznej od antropofobii. Jak słusznie zauważyłeś antropofobia cechuje się lękiem przed człowiekiem "ad general"- czyli jako przedstawicielem gatunku homo sapiens. Z kolei fobia społeczna to lęk przed podejmowaniem interakcji z osobnikami z tegoż gatunku- ludźmi: nawiązywaniem i podtrzymywaniem kontaktów interpersonalnych, sytuacjami społecznymi, spotkaniami stricte towarzyskimi, wystąpieniami publicznymi itp.

Nasuwa się pytanie- czy każdy antropofobik jest zarazem socjofobikiem, ale nie każdy socjofobik musi być antropofobikiem? Analogicznie- każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Wydaje mi się, że antrofobik z definicji musi być również socjofobikiem, gdyż nawiązywanie kontaktów z głównym obiektem swojego lęku dodatkowo tę spiralę lęku nakręca. To tak jakby arachnofobik chciał się wybrać na towarzyską herbatkę z ptasznikiem goliatem.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Antropofobia

przez zujzuj 26 kwi 2013, 17:06
http://www.youtube.com/watch?v=T_yAZJ_pPtg tutaj jest o kolesiu co skoczył z 11 piętra ze względu na lęk przed zaczerwienieniem, które występuje w kontakcie z ludzmi. Z windy uciec nie można i mnie też to stresuje. Zamknieta przestrzeń w której nie będę mógł ukryć swojej twarzy.... Chodzi jednak tylko o kwestie tego lęku....Nikt nie mówi. Boje sie ludzi, boje sie występować publicznie itd... boje sie tylko że to wystąpi i mnie skomromituje

Czytałem strony angielskie. Ludzie pisali, że bez problemu mogłiby występować w TV przed milionami ludzi, gdyby tylko nie lęk przed zaczerwienieniem, czy tym co mam ja. Ja czułem sie absolutnie ektsrawertykiem, lubiącym zwracac na siebie uwagę, byc w centrum itd... aż tu nagle startuje lęk i wszystko sie odwraca o 180 stopni.

Co do tej socjofobii, to oczywiście ona tez wystepuje. Wzasadzie teraz to jest w moim przypadku głównie ona. Jednak jest to lęk przed lekiem, a nie sytuacją. Ja nie boje sie sytuacji, tylko że w sytuacji zacznie sie moja reakcja.

Monk. Oczywiście masz rację w pewnym sensie. Ja np: mógłbym chyba pozabijać pewien rodzaj ludzi. Kiedyś przechodziłem przez ulicę. I jeden z samochodów chciał sie włączyć do ruchu, myśląc że ten drugi go wpuszcza. Tamten jednak nie miał takiego zamiaru i na chwile oba samochody sie zatrzymały...i spojrzałem na twarz tego drugiego. Powiedział tylko pełne złości i takiej dziecięcej buty "spierdalaj". Obaj siedzą z dziewczyną i koleś zupełnie bez sensu rzuca takie coś. On nawet nie musiał gwałtownie hamować. Ciężko oddać charakter tego zajścia. Są ludzie czerpiący satysfakcje z bycia nad innym. Takich to bym wiązał. Wywoził i tak długo nad nim pracował, gnoił aż bym wypuścił ślimaka i bym tylko zapytał "jak sie teraz czujesz?"... Boje sie takich ludzi. Nie potrafię walczyć w takich bezsensownych podszytych kompleksami walkach. Oczywiście mam złe zdanie o współczesnej męskości. Mam złe zdanie o współczesnym wzorze męskości, także o tych co to za twardzieli sie uwazają. Kilka razy byłem w takich sytuacjach, kiedy to koks czuł sie w obowiązku do uspokajania...chodzi jednak o to, że na wierzchu widać siłę, która przysłania kurczaczka. itd... itp... Oczywiście irytuje mnie ta powierzchowna racjonalność. Ta neurotyczna wyższość "racjonalistów". Im z kolesia wiekszy impotent intelektualny, tym chętniej utożsami sie ze swoim światopoglądem i z poniżania pomniejszania przeciwników będzie czerpał moc... Chodzi jednak o to, że ja troche ze względu na swoje zaburzenia nie lubię egocentrycznego zadufania. Lubie ludzi szczerych, a tacy sa jednak ci biedni. Są prawdziwi, co nie oznacza że nie lubie bogatych. Sam z domu jestem raczej bogaty. Pewnie coś tu jeszcze bym napisał....Na bank strasznie sie boje kontaktów z kobietami. Uwazam że w tych kontaktach moge byc tylko łajzą...ale to nie oznacza, że mam na ich temat jednoznacznie zły pogląd. Wręcz przeciwnie...choć tych co muszą sobie faceta wychować, to raczej nie oceniam pozytywnie.
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Antropofobia

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 kwi 2013, 00:34
zujzuj, pamietasz niejakiego Andrzeja L. polityka, nazywanego białym murzynem ? opalał się, bo w chwilach zdenerwowania czerwieniał i wolał żeby go nazywano murzynem niz burakiem ;) solarium, ciemny podkład na twarz - zawsze mozna znależć jakis środek na nagły rumieniec ;)
Z własnego doświadczenia moge nadmienic, ze jak odstawiłam antydepy to zaczęło mnie nękac przekonanie, z brzydko wyglądam i śmierdzę. Ciągle zaglądałam do lusterka i oblewałam się perfumami, do tej pory tak mam w chwilach stresu.

Co do interakcji z ludźmi, unikam skupiania uwagi na ich zachowaniu wobec mnie. W innym przypadku moje życie zaczęłoby sie krecić wobec czekania co inni powiedzą, jak sie zachowają, jacy są. Czyli uzależniałabym siebie od reakcji innych. Nie zrobię tego lub tamtego, bo ktoś cos powie, pomyśli, wyśmieje - w ten sposób nie JA rządzę swoim życiem, tylko domniemane ludzkie reakcje.
Inni mieliby władzę nade mną, jeśli pozwoliłabym, żeby wpływali na moje zachowanie. Smutny przypadek owego samobójcy dobrze to ilustruje. Cudza opinia była dla niego ważniejsza od własnego życia :nono:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Antropofobia

przez zujzuj 27 kwi 2013, 09:30
No nie wiem czy to takie proste... to wszystko to jest zaburzenie psychiczne. Czy jeśli schizofrenik popełni samobójstwo bo słyszy głosy to napiszesz "glos diabła był dla niego ważniejszy niz jego zycie :nono: " albo "chalucynacje były dla niego wazniejsze niżzycie" ktos z depresją" smutek był dla niego ważniejszy niż jego zycie :nono: ". Ty przede wszystkim nie masz zielonego pojęcia co piszesz. Tak samo ja, nie wiem co koleś czuł. Myslisz, że mi na poziomie intelektualnym łatwo to wszystko zrozumieć? Ze z byle gówna robi sie największy problem w życiu? Jak se człowiek pomysli, to przeciez to takie proste.
To z podkładem to jasne. Sa nawet operacje podczas których przecina sie jakiś nerw pod pachą.
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Antropofobia

przez klarunia 27 kwi 2013, 10:21
zujzuj, ciekawy temat. I ciekawi mnie też ten Twój lęk. Po raz kolejny o nim czytam na tym forum i wydaje mi się, że tu chodzi o coś innego. Niestety nie mam nawet strzału o co może chodzić. Ale podam przykład tego, co mam na myśli mówiąc: "coś innego". Ja się do niedawna strasznie stresowałam przy ludziach. U mnie to był lęk bardziej jak fobia społeczna. I wszyscy mi tłumaczyli, żebym się nie przejmowała cudzą opinią, bo opinii jest tysiące i to znaczy, że każdy ma na mój temat jakąś prawdę. Czyli, że tak właściwie to niewiadomo, jaka ja w rzeczywistości jestem, bo dla każdego jestem inna. Twierdzili przy tym, że powinnam najbardziej trzymać się tego, jak ja siebie widzę. Ale to mi wcale nie pomagało. Nie o to chodziło. Aż w końcu, niedawno, uświadomiłam sobie, że to wcale nie jest tak, że jest o mnie tysiąc prawd. Wprost przeciwnie. Prawda o mnie jest JEDNA. A wszystkie inne opinie to tylko spojrzenia z zewnątrz. To tylko ja i Pan Bóg możemy mieć dostęp do tej jednej prawdy, a reszta świata może jedynie spekulować. Ta myśl sprawiła, że kompletnie przestałam się bać. Może u Ciebie też wcale nie chodzi o to, że jak się zaczerwienisz to się boisz, że zostaniesz uznany za beznadziejnego. Wydaje mi się, że jakby o to chodziło, to byś to już zmienił. Może boisz się czegoś innego? Ja na przykład kiedyś potwornie się czerwieniłam i to też się brało ze wstydu. Miałam świadomość, że ktoś może mnie przez to uznać za beznadziejną, ale nigdy w życiu bym się tym nie przejmowała. Nigdy swojego rumieńca nie ukrywałam. Ciekawe jest też to, że mówisz: "nie podoba mi się dzisiejszy wzorzec mężczyzny". A pomyślałeś kiedyś o tym, że Ty tego wzorca wcale nie musisz przyjmować? Że ten wzorzec należy tylko do tych, którzy go wyznają? Tak naprawdę to ten wzorzec wcale Cię nie dotyczy, o ile go nie weźmiesz za własny. Przejmujesz się tym, co myślą inni i to nie tylko o Tobie, ale w ogóle. Na moje oko brakuje Ci takich psychicznych granic, czegoś, co oddzieli Cię od reszty świata.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Antropofobia

przez zujzuj 27 kwi 2013, 14:22
"Then, there is a fear of being seen and a shamefacedness, which one sees in asylums. [...] We called it scopophobia — a morbid dread of being seen. In minor degree, it is morbid shamefacedness, and the patient covers the face with his or her hands. In greater degree, the patient will shun the visitor and escape from his or her sight where this is possible. Scopophobia is more often manifest among women than among men"

Tutaj jest opisane to co mam ja. Ja nie mam lęku przed zaczerwienieniem. Mam lęk przed zawstydzeniem. Tutaj pisze, że jest to w zasadzie lęk przed byciem widzianym. Tylko że ten lęk jest dość silny. Piałem, że miałem myśli paranoidalne i mi terapeutka powiedziała, że prawdopodobnie gdybym sobie tych myśli nie wykreował to bym zwariował. Więc nie mówimy tylko o czymś uprzykrzającym życie.

Opinie innych, prawda o sobie. Jasne, że macie racje. Tylko co z tego skoro ja na poziomie ciała funkcjonuje inaczej? Dla mnie "prawda" o mnie tez jest tylko jedna...że jestem maksymalnie straszny, zły, beznadziejny i do dupy. Mam do czynienia z tą "prawdą" tylko kiedy dochodzi o reakcji wstydu. Inni tez moga wtedy dostrzec ta "prawdę" o mnie.

Co do wzorców. Jedyne czego chciałem to nie byc moim ojcem w kontakcie z moją matką. Tylko co z tego? To chyba Shopenhauer powiedział, że dzieci są dużo bardziej tym czym żyją rodzice, niż tym czym rodzic chce by bylii. Tak samo można powiedzieć o wzorcach. Nie moge sobie wymyślić że będę inny i być. Nikt nie może.
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Antropofobia

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 kwi 2013, 16:17
Ty przede wszystkim nie masz zielonego pojęcia co piszesz.
A Ty skąd wiesz ? Też miałam lęki i fobie.
Myslisz, że mi na poziomie intelektualnym łatwo to wszystko zrozumieć? Ze z byle gówna robi sie największy problem w życiu? Jak se człowiek pomysli, to przeciez to takie proste.
Poziom intelektualny to pierwszy krok, żeby z tego wyjść. Dopiero gdy zrozumiesz absurdalnośc tych mysli, zdystansujesz sie do nich... a to wstęp do zdrowienia.
Tylko co z tego skoro ja na poziomie ciała funkcjonuje inaczej?
Imo takimi reakcjami kieruje podświadomośc, a nie logika. Logicznie mozna doskonale zdawac sobie sprawę, że fobia to bzdura, tylko ze ciało tego nie słucha. Ja spróbowałam działań skierowanych do podswiadomości - hipnoza, regresja, afirmacje, autohipnoza itd. To wraz z terapią, prochami i racjonalizacja bardzo mi pomogło. W skuteczność tylko jednej metody nie wierzę.
Dla mnie "prawda" o mnie tez jest tylko jedna...jestem maksymalnie straszny, zły, beznadziejny i do dupy.
Oglądałam program jak Miss Germany biegała po chirurgach plastycznych, żeby jej zmniejszyli nos. Oczywiście każdy odmawiał. Tak działa zaburzony obraz siebie.
Tak samo można powiedzieć o wzorcach. Nie moge sobie wymyślić że będę inny i być. Nikt nie może.
Absolutnie sie z tym nie zgodzę. Zmieniamy się całe życie, od nas zależy w którym kierunku pójda te zmiany. Jasne, że już nie urosne 20 cm /chyba że wszerz/ ale pracując nad sobą, można osiągnąć bardzo wiele. Oczywiście jest to długotrwały proces, wymagający cierpliwości, uporu i samozaparcia, ciągnący się latami, obfitujący w porażki. Ale to nie jest niemozliwe.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Antropofobia

przez zmienny 27 kwi 2013, 16:25
bittersweet, jakie są dobre autohipnozy w tym temacie?
zmienny
Offline

Antropofobia

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 kwi 2013, 16:49
zmienny, kurde to skomplikowane. Hipnoza, autohipnoza sa skuteczne, kiedy uderzymy w przyczynę problemu. Czyli - należy sie najpierw dogrzebać, co wywołało np lęk przed ludźmi. Ja często do prawdziwych przyczyn swoich lęków dochodziłam za pomocą afirmacji. Czyli tworzę afirmację np.
Ja, bittersweet, lubię ludzi i ich towarzystwo, czuje się z tym bezpiecznie i niewinnie.
Zapisuje ją, a obok swoje mysli i reakcje - np myśl :arrow: Bzdura, ludzie są do dupy.
Po ilus tam afirmacjach dojdziesz, czemu uważasz, że ludzie są do de, albo czemu nie czujesz sie wsród nich bezpiecznie itd. Czyli dokopiesz się do prawdziwego powodu Twojej postawy wobec innych. Może byc kuriozalny, np jakies dziwne przekonanie zaszczepione w dzieciństwie.
I to przekonanie/a trzeba właśnie przepracować. Można spróbować sie go pozbyc w czasie autohipnozy, a jeszcze lepiej zaszczepiać w sobie przeciwne postawy. Jakieś pozytywne.

Często chorowałam na jakieś dziwne dolegliwości, nieuleczalne i lekooporne. Dopiero jak zaczęłam grzebać w temacie zdrowia przy afirmacji : jestem zdrowa i szczesliwa - wyszło moje nieświadome przekonanie, że gdybym była zdrowa, nikt by mnie nie kochał. Dopiero wtedy mogłam zacząć pracować z właściwą przyczyną - że zawsze, zdrowa czy chora zasługuję na miłość.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do