Niezdolna do utworzenia związku?

Inne zaburzenia.

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Arkana 02 kwi 2013, 19:58
Nie mam ani siły, ani czasu na to... Nie ma jakiegoś łatwego sposobu? :cry:

-- 05 kwi 2013, 20:35 --

Zerwałam znajomość z takim jednym...Tak mi smutno :( Ale on mnie nie szanował w ogóle. Ta znajomość prowadziła donikąd. Mam nadzieje,że udało mi się przerwać tym ten okrutny schemat... Ale strasznie płaczę... Mam wrażenie jakbym sama sobie w serce strzeliła.


Ja w ogóle nie wiem co się ze mną porobiło... :why: Ja byłam bardzo inteligentnym, aż nadwrażliwym dzieckiem...dopiero później nauczyłam się udawać, kłamać, manipulować...Nauczyłam się okrucieństwa, agresji...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Niezdolna do utworzenia związku?

przez EinsZwo 21 maja 2013, 15:38
bo ludzie zbyt inteligentni wpadają w takie rzeczy, ktoś kto jest mało inteligentny nie przejmuje się niczym, zadowolony jest nawet z tego jak znajdzie blaszkę na śmietniku
a z tym, że z czasem nauczyłaś się kłamać i krzywdzić to naturalne, bo przez to że bywamy odrzucani przez ludzi staramy się później poczuć tacy jak ci którzy nas krzywdzą i nawet jak spotkamy kogoś kto chce nam pomóc to też go będziemy krzywdzić tylko dlatego, że ta osoba do nas przychodzi bezinteresownie i tylko na niej możemy odreagować
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 maja 2013, 15:14

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 maja 2013, 15:57
a z tym, że z czasem nauczyłaś się kłamać i krzywdzić to naturalne, bo przez to że bywamy odrzucani przez ludzi staramy się później poczuć tacy jak ci którzy nas krzywdzą i nawet jak spotkamy kogoś kto chce nam pomóc to też go będziemy krzywdzić tylko dlatego, że ta osoba do nas przychodzi bezinteresownie i tylko na niej możemy odreagować

dla mnie to nie jest naturalne a tym bardziej u ludzi inteligentnych
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez DelRey25 21 maja 2013, 16:07
Wypowiem się, bo problem dotyczy również mnie. W przeciwieństwie do Ciebie, Arkana, u mnie w domu nie było przemocy fizycznej czy jakiegoś poniżania. Owszem, nadopiekuńcza matka i ojciec-furiat, który wiecznie krytykował, ganił, a raz na miesiąc zmieniał się w miękkiego, troskliwego tatusia coś na pewno do tego mają.

U mnie schemat jest identyczny. Jak facet jest niedostępny, chłodny czy jest po prostu wrednym ch&jem i traktuje mnie jak ścierwo to wtedy będę umierał z miłości i stawał na głowie, żeby coś z 'tego' wyszło. Potem takiego delikwenta poznam i jak zobaczę najmniejszą oznakę zainteresowania czy jakieś uczucia skierowane w moim kierunku to wtedy ja 'chłodnę' i zaczynam się odsuwać, izolować, wyszukiwać wady, aż wreszcie z hukiem rzucam. I tak w kółko.

Ostatnio jednak coś się powoli, minimalnie zmienia. Zaczynam dostrzegać jakieś zmiany w postrzeganiu innych ludzi. Poznam kogoś ciekawego i o ile jakieś okazy uczucia czy oznaki zaangażowania mnie nadal przerażają to robię sobie na przekór i staram się coś z tym zrobić. Ucieczka to mimo wszystko najłatwiejsze wyjście. Nie mówię, że się zmuszam, bo ja naprawdę lubię tego obecnego faceta i chcę, żeby mimo wszystko coś z tego było. Boję się, jestem przerażony, że znów coś spier&olę i będzie tak jak zawsze, ale zrozumiałem, że jeśli zawsze tak będę do tego podchodził to tak faktycznie się stanie.

Miałem kiedyś koleżankę, starszą ode mnie o 3 lata. W domu alkohol od dziecka i jej stosunki z chłopakami takie jak 'nasze'. Wyrwać, starać się, zrobić wrażenie, a potem rzucić. Wyszła z tego. Jest ze swoim narzeczonym już od 4 lat. Pytam 'jak?'. Mówi, że trzeba trafić na odpowiedniego faceta. Takiego, który będzie sobie umiał poradzić z trudnym charakterem i mimo nieprzyjemności i tak zostanie. Nie jakąś pizdę, tylko faceta. Chodzi o to by nie popadać w skrajności typu: totalny sku&wiel i słodki pączuś z kwiatkami. Trzeba dać szansę temu z charakterem, takiemu, który jest pewny siebie i nie da sobą pomiatać, a nawet jeśli będę się starał zrobić na przekór to on będzie wiedział jak mnie podejść, żeby wybić mi z głowy swoje nawyki.

Piszę może trochę chaotycznie (czekam na nowe łóżko :D ), ale mam nadzieje, że ma to jakiś sens.
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do