Niezdolna do utworzenia związku?

Inne zaburzenia.

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Arkana 01 kwi 2013, 15:03
Zawsze czułam się samotna. Nigdy nie byłam szczęśliwie zakochana( chociaż też wydaje mi się, iż nigdy prawdziwie nie byłam zakochana...i nigdy nikogo prawdziwie nie kochałam). Ostatnio jak o tym myślałam to odkryłam pewną prawidłowość, schemat w który wpadłam. Obawiam się,że może być on związany z moim dzieciństwem. W wielkim skrócie opisując sytuację: od dziecka czułam się niechciana, nielubiana,niekochana. Rodzice mnie wiecznie odpychali. Byłam bita, poniżana. Zdarzało się,że matka mi pluła w twarz, mówiła,że mnie nienawidzi, biła mnie bardzo mocno-tak,że powstawały siniak, krwiaki. Ojciec raz mnie tak zlał,że posikałam się z bólu. Zresztą on mnie zawsze odrzucał, bił za swoje niepowodzenia, na każdym kroku wyzywał i pokazywał mi,że jestem gorsza, że nic nie znaczę. Dowalali mi w czułe punkty, mówili,że jestem brzydka, głupia, że tylko zepsułam im życie, że mnie nienawidzą itd itp.To wszystko zszarpało mi nerwy- jak ktoś podnosił rękę, czy dzwonił telefon to gwałtownie odskakiwałam przestraszona. Właściwie trwało to odkąd miałam 7 lat do 18 roku życia-wtedy się wyprowadziłam z domu. Czasem działo się to codziennie... Szczerze mówiąc nie wiele pamiętam z tego okresu, a jak coś pamiętam to jak przez mgłę. Myślę,że mój umysł jakoś to ''wykasował''...Może tak sobie z tym radzi... Byłam bardzo samotnym, izolującym się dzieckiem. Dodatkowo rodzice jak mnie bili, czy poniżali psychicznie (wulgaryzmy, uniżanie wartości) to zabronili o tym komukolwiek mówić...Co nauczyło mnie dyskrecji, ukrywania prawdy,nie mówienia o sobie... Np. raz szłam z matką do babci...Wybuchła awantura, ona zaczęła na samym środku ulicy, gdy ludzie szli, bić mnie po twarzy,ciągnąć za ucho...Nie mogłam płakać...Przed babcią musiałam udawać,że nic się nie działo. Zresztą ja rodziny i tak nigdy nie interesowałam.
Przez wydarzenia w domu zamknęłam się w sobie, nie miałam koleżanek, kolegów. Czasem koleżanki mi dokuczały-ja z pozoru udawałam,że mnie to nie rusza, a następnie uderzałam zza pleców. Później dorosłam i dopiero wtedy zaczęłam sama atakować innych...W liceum, na studiach wyśmiewałam się z innych (wiem,że to bardzo brzydko...nie wiem dlaczego taka byłam...syndrom przenoszonego zła? a może po prostu chciałam komuś zaimponować, popisać się...no nie wiem)...Ogólnie bardzo rozrabiałam....Nigdy nie umiałam utworzyć związku z drugim człowiekiem, choć bardzo tego do dzisiaj pragnę... Najdziwniejsze jest to,że ja W PEWIEN sposób zawsze pragnęłam akceptacji i miłości matki, a ona mnie odrzucała...
Teraz do sedna: zauważyłam,że zawsze zakochuję się i związuje z ludźmi, którzy mnie odrzucają, odpychają, albo źle traktują. Zazwyczaj zakochuje się w kimś kto nie jest dla mnie (chłopak z problemem alko, wykładowca, ktoś zajęty, zimny s***rwiel)... Jednak ja twardo staram się zdobyć taką osobę; wychodzę z siebie: gotuję, sprzątam, dbam jak mogę by uzyskać od tej osoby miłość (JAK Z MATKĄ?)... Po pewnym czasie zdobywam taką osobę... Następnie to ja zaczynam ją źle traktować! To ja zaczynam tę osobę odpychać, nieszanowań, atakować... JAKBYM ZAMIENIAŁA SIĘ ROLAMI... RAZ JESTEM NIEKOCHANĄ OFIARĄ, a POTEM OPRAWCĄ... Raz wydaje mi się,że jestem sobą zabiegającą o miłość, raz jakbym wcielała się w postać odrzucającej mnie matki...

Tylko,że ja już tak nie chcę... Od paru miesięcy staram się zwalczyć to w sobie... Po prostu każdy mój związek z drugim człowiekiem (nie tylko miłosny, ale też przyjacielski, koleżeński) przebiega wg powyższego schematu...Ja sobie doskonale zdaje sprawę z niego..niemniej nie umiem się z niego wyrwać...Nie wiem co robić... W sumie jest teraz pewien chłopak na którym mi zależy (oczywiście mnie nie chcę, odrzuca... a jakżeby inaczej)... i wiem,że jak tylko się do niego zbliżę to wszystko spierdziele...Ten schemat sprowadza na mnie wielką samotność...

Poradźcie, co robić? :why: :why: :why: :why: :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 01 kwi 2013, 15:12
Arkana, świadomie czy mniej świadomie powielasz schematy wyniesione z domu, to często się zdarza córki alkoholików zwykle wybierają alkoholików za facetów, mężów mimo że tyle złego od nich doświadczyli. Są na to terapie DDD, DDA które ponoć pomagają. Ja osobiście to takich problemów nie mam i dziwie się że często dziewczyny wybierają takich właśnie facetów agresorów, nadużywających alkoholu i przemocy no ale widocznie tacy są bardziej pociągający, zwłaszcza jak ktoś dorastał w dysfunkcyjnej rodzinie.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17048
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Arkana 01 kwi 2013, 16:13
Zapewne mylą adrenalinę z uczuciem. To ponoć częste zjawisko. No i pewnie dziewczyny myślą, ''a on się pod moim wpływem zmieni, będzie dobrze, on przestanie pić''...

Ja przeniosła swój schemat z podświadomości do świadomości, więc teoretycznie powinien zaniknąć, ale dalej istnieje... :mhm:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Michuj 01 kwi 2013, 16:57
Generalnie mam podobnie. U mnie problem polega na tym, że nazwijmy to ''zdobywam'' kogoś, ale nie po to, żeby czerpać z z takowych relacji w ogólbym tego słowa rozumieniu, tylko żeby udowodnić sobie, że mogę mieć każdego. Tyczy się to także jak u Ciebie nie tylko związków z płcią przeciwną więc nie napisałem ''każdą''.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Arkana 01 kwi 2013, 16:58
Nie wiem jak edytować, więc tutaj dopiszę:) Chyba chodzi o jakiś nierozwiązany konflikt w człowieku... Dlatego człowiek powiela jakiś schemat wiele, wiele razy... Ciągle wpada w takie same sytuacje/ stwarza taką sytuację... Może dziewczyna, która miała za ojca alkoholika bierze sobie za męża alkoholika właśnie z chęci rozwiązana jakiegoś konfliktu w niej? Np bolało jej,że ojciec pił i chciała mu pomóc...Ale nie udało się,bo zmarł... Spotyka podobnego człowieka, bierze sobie za męża i próbuję go wyprowadzić na prostą...Przerzuca uczucia z ojca alko na męża... Uczucia jej towarzyszące, które zostały nierozwiązane przy ojcu, przerzuca, a następnie próbuje rozstrzygnąć w mężu... Czytałam kiedyś o takiej kobiecie: miała ojca alkoholika, pierwszego męża alkoholika i drugiego...też alkoholika... Na bank miała schemat podobny do mojego....No i może po prostu nie znała innych uczuć, emocji...
Tyle,że nie wiem jak z takiego schematu wyjść?

-- 01 kwi 2013, 17:00 --

Michuj napisał(a):Generalnie mam podobnie. U mnie problem polega na tym, że nazwijmy to ''zdobywam'' kogoś, ale nie po to, żeby czerpać z z takowych relacji w ogólbym tego słowa rozumieniu, tylko żeby udowodnić sobie, że mogę mieć każdego. Tyczy się to także jak u Ciebie nie tylko związków z płcią przeciwną więc nie napisałem ''każdą''.
Ty też robisz to mimowolnie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Michuj 01 kwi 2013, 17:00
I co najważniejsze: mój problem polega na tym, że mam to w dupie więc/ i nie angażuję się w żadne relacje.

-- 01 kwi 2013, 17:05 --

Chyba robię to mimowolnie. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, dlaczego moje relacje były tak płytkie. Generalnie nie mam i nie miałem problemu w ich nawiązaniu, gorzej było z utrzymaniem.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Arkana 01 kwi 2013, 17:08
Michuj napisał(a):I co najważniejsze: mój problem polega na tym, że mam to w dupie więc/ i nie angażuję się w żadne relacje.
Ja ogólnie mam problemy z ''polubieniem kogoś''... Nie jestem życzliwa wobec społeczeństwa, wobec nieznajomych, wobec ludzi. Jak to pięknie napisałeś: mam w dupie, co do mnie czują, co o mnie pomyślą. Ja jestem zdolna czuć coś jedynie w stronę jednostek. Na dzień dzisiejszy interesuje mnie spoza rodziny tylko jedna osoba...To co reszta robi to mnie w ogóle nie interesuje...
Mam w pracy taki problem,że dostałam partnera z którym mam współpracować. Ja w ogóle nie rozumiem zasady odpowiedzialności za kogoś... ale to temat na inną dyskusję...


A właściwie, jak Ci z czymś dobrze to nie ma problemu:) Ja-wstyd się przyznać-jak dokopie komuś to nie mam żadnych wyrzutów sumienia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Michuj 01 kwi 2013, 17:13
Arkana napisał(a):Ja-wstyd się przyznać-jak dokopie komuś to nie mam żadnych wyrzutów sumienia...


Wstyd wstydem, swego czasu sprawiało mi to przyjemność.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Niezdolna do utworzenia związku?

przez niewidoczny 01 kwi 2013, 17:32
Arkana, widać, że weszłaś w ten okrutny schemat, który został ukształtowany w dzieciństwie. Teraz będzie trudno to zmienić, choć nie jest to niemożliwe. Chodziłaś w ogóle na terapię? Bo nad takimi rzeczami trzeba by latami pracować... Teraz to wszystko odreagowujesz, ale widać, że jest spory problem.
niewidoczny
Offline

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Michuj 01 kwi 2013, 17:36
W mojej historii z dzieciństwa sporo rzeczy się pokrywa. Poniżanie było tylko ze strony ojca i tylko psychiczne. Więc coś w tym jest...
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Niezdolna do utworzenia związku?

przez niewidoczny 01 kwi 2013, 17:38
Podobno dzieciństwo najbardziej kształtuje charakter w dorosłym życiu.
niewidoczny
Offline

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Arkana 01 kwi 2013, 17:48
niewidoczny napisał(a):Arkana, widać, że weszłaś w ten okrutny schemat, który został ukształtowany w dzieciństwie. Teraz będzie trudno to zmienić, choć nie jest to niemożliwe. Chodziłaś w ogóle na terapię? Bo nad takimi rzeczami trzeba by latami pracować... Teraz to wszystko odreagowujesz, ale widać, że jest spory problem.

Chodziłam... Po roku przestałam... Wydaje mi się,że ta terapia nie przynosiła efektów. Chodziłam do psychiatry i psychologa NFZu... Przychodziłam trochę pogadałam i szłam dalej w swoją stronę...Co prawda-wygadałam się, ale Pani psycholog nie rozwiązała moich problemów...

Niewidoczny, a jak można to zmienić? Wpadłam w taką pułapkę, bo chciałabym mieć kogoś bliskiego, ale gdy już zdobywam to niszczę tę osobę. W skutek czego cierpię na samotność. Takie błędne koło
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Niezdolna do utworzenia związku?

Avatar użytkownika
przez Michuj 01 kwi 2013, 17:52
Najpierw trzeba się ze sobą pogodzić i siebie poukładać, żeby przejść do następnego kroku.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Niezdolna do utworzenia związku?

przez niewidoczny 01 kwi 2013, 18:00
Arkana, to była pierwsza terapia? Nie zawsze można trafić na odpowiedniego specjalistę... Nie warto tego już całkowicie odpuszczać.

Nie ma żadnej uniwersalnej rady na to. Myślę, że trzeba na bieżąco analizować sytuację...
niewidoczny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do