Psychiczni rodzice.

Inne zaburzenia.

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 20:13
Klarunia bez nerwów.

Teraz to Ty chyba nadinterpretujesz.

Temat dotyczy młodego człowieka, który dostał od rodziców opiernicz, że oni się starają a jemu źle. Staruszek ma zmian trzy i pewnie z własnego wyboru ( mógł iść na studia i karierę robić na uczelni- sam sobie winien) zasuwa, żeby synowi zapewnić byt i opiekę.
Rodzicom puszczają nerwy, bo chcą pomocy od bądź co bądź młodego, silnego chłopaka.
Zresztą każdy nastolatek ma potrzebę wyjścia z domu bo go starzy wkurzają. Biologia.

I nie najeżdżaj mi tu, że nie potrafię czytać, bo dla mnie bardzo często oznacza właśnie to, co jest napisane.
Zaczynasz się tłumaczyć zupełnie bez powodu, nikt Ciebie nie atakuje.
Dodatkowo, nie jestem ani Twoją ani niczyją matką. ;)

Mam nadzieję, że Twoje świadome wybory doprowadzą Cię do super płatnej pracy, gdzie po opłatach zostanie Ci tyle żeby zapewnić byt sobie i swoim dzieciom, na spokojnie prowadzić dom, z uśmiechem rozmawiać o uczuciach i o poranku witać wszystkich słowami " kocham cię". Gdzie w lodówce będzie zdrowa żywność i rasowy kot ocierał się o nogę, gdzie wszyscy są szczęśliwi, zdrowi i zadowoleni.
Utopia.
Aaaa,sorry.... Gdybyś żyła w tak cudownym domu to do głowy by Ci nie przyszło, żeby tu założyć konto.


Podaj mi proszę przykład rodzica, który jest cudownie doskonały bo jakoś w swojej karierze zawodowej nie spotkałam się z takim.
I kiedy jest ta granica złego zachowania, że dziecko ma wrażenie, że nikt go nie kocha? Wystarczy raz powiedzieć? Kilka razy? Zbić? Nie przytulać? Krzyczeć? Nie upominać? Co to znaczy w ogóle, że rodzic źle się zachowuje? Bo bydlę to łatwo określić, a takiego szaraka to do której szuflady wsadzić?

I z Twojej wypowiedzi rozumiem, że to normalne jak dorosłe dziecko jest złe na rodziców i ukierunkowuje swoją złość na nich, obwinia, mści się to jest wszystko w porządku. Bo terapia, bo się leczy itd. A jak młody czy stary rodzic sobie nie radzi i nawet nie wie gdzie pomocy szukać to już zły człowiek, ma olej w głowie, powinien się zmienić... Hmmmm
Zaczynam myśleć, że oldschoolowe wychowanie miało swoje plusy jednak. Uczono przynajmniej szacunku dla starszych, dla czyjejś pracy i wysiłku.


Każde dziecko ma inną wrażliwość, to co Tobie wyda się rajem, dla innego będzie piekłem.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 lut 2013, 21:02
Flea
on dalej taki wkurzony itd. Codziennie tak sie dzieje, oboje rodziców tacy sa... Z nimi nie da rady normalnie porozmawiac, w ogole nie jestem typem buntownika czy cos. Sa strasznie nerwowi, byly juz akcje gdzie uciekałem do cioci, bo nie wytrzymywałem... przeciez nic takiego nie robie, ale wystarczy cos takiego jak dzis, zeby piekło działo sie w domu... Wiem, moze głupio sie zapytalem o to czy ma trzecia zmiane, ale zeby az tak reagowac? Zeby klnac od najwiekszych hu*** na mnie, zabraniac wszystkiego, i zachowywac sie gorzej jak zwierze... i teraz ciagle czyni wyrzuty, przez 3 godziny klnie, ze wszystko sie robi, kupuje mi, a ja mowie, ,, przeciez mi jest dobrze, nic takiego nie powiedzialem" a oni swoje... I tak w kolko, przez caly dzien.... Juz nie moge tego zniesc:((

takie zachowanie rodziców to chyba cos więcej niz opiernicz - jesli opierdziel jest codziennie, są to wyzwiska i presja psychiczna, że dzieciak nie moze w domu wytrzymać - to jest to dla mnie patologia. Ciężkie warunki bytowe, zmęczenie nie sa wytłumaczeniem. Rodzice są dorosli i zakładam potrafia czytac i pisać, nie żyją w buszu, mogą się zgłosic do psychologa, jesli sobie nie radzą. A nie wyżywać sie na dziecku, bo im ciężko.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 13 lut 2013, 21:08
bittersweet napisał(a):Flea
on dalej taki wkurzony itd. Codziennie tak sie dzieje, oboje rodziców tacy sa... Z nimi nie da rady normalnie porozmawiac, w ogole nie jestem typem buntownika czy cos. Sa strasznie nerwowi, byly juz akcje gdzie uciekałem do cioci, bo nie wytrzymywałem... przeciez nic takiego nie robie, ale wystarczy cos takiego jak dzis, zeby piekło działo sie w domu... Wiem, moze głupio sie zapytalem o to czy ma trzecia zmiane, ale zeby az tak reagowac? Zeby klnac od najwiekszych hu*** na mnie, zabraniac wszystkiego, i zachowywac sie gorzej jak zwierze... i teraz ciagle czyni wyrzuty, przez 3 godziny klnie, ze wszystko sie robi, kupuje mi, a ja mowie, ,, przeciez mi jest dobrze, nic takiego nie powiedzialem" a oni swoje... I tak w kolko, przez caly dzien.... Juz nie moge tego zniesc:((

takie zachowanie rodziców to chyba cos więcej niz opiernicz - jesli opierdziel jest codziennie, są to wyzwiska i presja psychiczna, że dzieciak nie moze w domu wytrzymać - to jest to dla mnie patologia. Ciężkie warunki bytowe, zmęczenie nie sa wytłumaczeniem. Rodzice są dorosli i zakładam potrafia czytac i pisać, nie żyją w buszu, mogą się zgłosic do psychologa, jesli sobie nie radzą. A nie wyżywać sie na dziecku, bo im ciężko.

Zauważcie jednak, że autor postu zniknął. To, że pisał wszystko pod wpływem emocji widać jak na dłoni, może więc nieco wyolbrzymił sprawę? Często jest tak, że kiedy jest nam źle, WYDAJE nam się, że cały świat jest przeciwko nam, że to, co się dzieje w domu to piekło, że inni na pewno mają lepiej. Nie twierdzę, że i w tym wypadku tak jest, ale tak naprawdę autor niewiele powiedział i nie nam osądzać jak jest naprawdę.
Ostatnio edytowano 13 lut 2013, 21:14 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 21:12
Tylko, że znamy opowieść tylko z jednej strony.
Po wysłuchaniu rodziców sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.

Nienormalna21 ogromny ,,lajk". :D
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez black swan 13 lut 2013, 21:48
Tylko, że znamy opowieść tylko z jednej strony.

Opowieść ze strony rodziców można sobie wyobrazić w każdej chwili, wiadomo jaka by była. Zresztą już dobrze Flea napisałaś jak to wygląda od strony rodziców. Tylko to i tak nie zmienia faktu, że właśnie dzieciak będzie tu mieć jakieś ewentualne urazy psychiczne, więc nie rozumiem po co wersja drugiej strony. :? Liczy się to, jak dziecko to widzi, by zrozumieć jego problem, wytłumaczyć mu to i owo, pomóc, wesprzeć. Tylko to powinni robić rodzice, a nie my... Już gdzieś pisałam, że na posiadanie dzieci powinno się mieć licencję - wydawaną na podstawie egzaminu po kursie. I powinno istnieć jej przymusowe odnawianie co roku. Wtedy wszystkim dzieciom żyłoby się z dużym prawdopodobieństwem lepiej, biednym czy bogatym.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 22:09
Black swan żeby to było takie proste.. Kurs, papier i możesz mieć dzieci :mrgreen:

Szkoda mi trochę chłopaka, bo nikt nie lubi jak ktokolwiek się drze czy to rodzic czy nie. A rodzic chyba boli nawet bardziej. A wersja drugiej strony pozwala obiektywnie spojrzeć na problem. Popieram, że to rodzice powinni być wsparciem a nie forumowicze. I lepiej by się może stało gdyby w domu doszło do starcia i ostrej kłótni niż do szukania pomocy w necie. Czasami kłótnia nawet bolesna przynosi fajne rezultaty.... Z tym że kłócić się też trzeba umieć. Mam nadzieję, że chłopak znajdzie jakieś rozwiązanie i będzie ono konstruktywne i korzystne dla obu stron.

Nie da się nauczyć jazdy na rowerze bez siniaków.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

przez VanGH96 13 lut 2013, 22:39
Witam, nie mialem dostepu do Internetu... Oni tak maja czesto... Rano jeszcze sie nie obudze a juz wrzaski na cały dom, ze zapomniałem czegos tam zrobic.. O byle pierdoły tak jest. Ale na szczescie sa momenty gdzie jest spokoj. Nie, nie pod wplywem emocji, tak jest czesto, i jakos musze ten problem pokonac..
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
29 sty 2013, 22:53

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez tahela 13 lut 2013, 22:42
VanGH96,
atmosfery to ty niemasz fajnej jednak na co dzień
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez Werty 13 lut 2013, 22:50
Ciekawa dyskusja, wtrącę swoje 3 grosze, bo nie chce mi się za bardzo rozwodzić.
Najbliżej mi do zdania, które prezentuje Flea, ale zgadzam z co niektórymi bardziej radykalnymi opiniami. Myślę, że potrzeba w tej dyskusji jakiejś drogi środka :smile:

W każdym razie też po latach mógłbym obwiniać o nerwicę, depresję i zaburzenia adaptacyjne przewrażliwioną matkę, bardzo wiele wymagającą, opieprzającą nas (mnie i brata) o wszystko, która swoje kompleksy i niezrealizowane ambicje przelewała na nas... A to nauka, a to niby "nieodpowiedni" koledzy (lub dziewczyny) i oczywiście "tyle wam dajemy, a wy jesteście niewdzięczni i tylko BRAĆ i BRAĆ! Nic nie dać od siebie", mimo że byliśmy raczej skromnymi chłopakami, którzy niczego się nie domagali, ani nie chcieli bo wiedzieliśmy jaka sytuacja jest w domu. Mógłbym obwiniać wycofanego, wiecznie podenerwowanego, nieprzyjemnego bardzo chłodnego ojca, który po pracy zasypiał w fotelu z tępym wzrokiem przed tv.
Po prostu mieli swoje problemy i frustacje. Ojciec po 10-13 godzinach harówy, po której ledwo trzymał się na nogach, matka też ciężko pracowała. Oboje zarabiali niewiele więcej niż "kuroń". Było im ciężko. Z czasem wiele się zmieniło (na lepsze) :smile:
Zresztą co po latach może dać takie obwinianie..? Wyciągnę z tego jakąś naukę, wnioski? Po co rozdrapywać coś co było "dawno i nieprawda" ? Ważne, że się zmieniło.

Doceniam ile poświęcali dla nas i nie mam im niczego za złe. W sumie jestem wdzięczny, bo wpoili we mnie skromność, kult pracy, nauczyli doceniać to co się ma i nie zazdrościć, pokazali pewne zasady i wpoili patriotyzm. To się liczy.

Wiem, że niektórzy mieli wielki hardkor w domu, przemoc - ja tego nie doświadczyłem i nie chcę sprawiać nawet wrażenia, że pouczam tych, którzy to przeżyli, iż powinni być wdzięczni mimo wszystko!
Myślę bardziej o sytuacjach jakie przeżywa twórca tego wątku (który gdzieś zniknął... :P )

O pojawił się akurat, gdy pisałem posta :))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 22:57
VanGH96 napisał(a):Witam, nie mialem dostepu do Internetu... Oni tak maja czesto... Rano jeszcze sie nie obudze a juz wrzaski na cały dom, ze zapomniałem czegos tam zrobic.. O byle pierdoły tak jest. Ale na szczescie sa momenty gdzie jest spokoj. Nie, nie pod wplywem emocji, tak jest czesto, i jakos musze ten problem pokonac..


Na przykład czego zapomniałeś?

A problem na pewno pokonasz. Może próbuj w tych spokojnych momentach z nimi rozmawiać.
Znajdź na nich sposób :)
Ważne jest też to z kim masz lepszy kontakt z mamą czy z tatą?
Przydałoby się Ci też kilka sztuczek kowersacyjnych, czyli jak zagonić przeciwnika w kozi róg ;)
Na początku może być trochę ciężko, ale z czasem poukłada się tak jak powinno.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez black swan 13 lut 2013, 23:39
Czasami kłótnia nawet bolesna przynosi fajne rezultaty....

Heh, w moim przypadku to nigdy nie było takie proste. Jakakolwiek kłótnia przynosiła tylko gorsze rezultaty. Na szczęście to było dawno i nie muszę już o tym myśleć, ale jak czytam o podobnych przypadkach, to emocje wracają i aż się we mnie gotuje.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Psychiczni rodzice.

przez Flea 14 lut 2013, 00:20
Ja też prowadziłam wojny ale z pijanym to wiadomo jak wygląda kłótnia.
Z mamą z kolei musiałam dłuuugo uczyć się rozmawiać tzn wyrażać swoje potrzeby i poglądy bez darcia się.

Pierwsza zasada kłótni : nie ma generalizowania!
Druga : jak przestaniesz krzyczeć to będę z Tobą rozmawiać.
To pewnie doprowadziłoby ojca do złapania za pas i pogoń za ,,bezczelnym'' dzieciakiem :) ale za którymś tam razem zadziała. Zawsze działa.
Trzecia: pytanie o konkrety, zadawanie pytań.
Np. Co ludzie powiedzą?
Którzy konkretnie?
Sąsiadki.
Która? To pójdę i zapytam czy jej przeszkadza mój wygląd.
Zwykle kończy się na nie pyskuj, płaczu i tak dalej... :)

Jest mnóstwo sposobów na "krnąbrnego" rodzica. Pod warunkiem, że rozmawiamy z normalnym człowiekiem.

Na bydło jest kij.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 14 lut 2013, 09:53
Właśnie, takie zasady są bardzo ważne i trzeba do skutku spokojnie mówić.
A jak ktoś ma ochotę dyskutować to już sukces, przykładowo moja ostatnia rozmowa była przeprowadzona na zasadzie: - jesteś porąbana - czemu tak myślisz? - [milczenie]. I koniec rozmowy.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

przez klarunia 15 lut 2013, 15:42
Flea, przeczytałam tylko pierwsze zdanie Twojej poprzedniej wypowiedzi, bo reszty mi się już nie chciało. Nie denerwuję się kompletnie, proszę mi tego nie wciskać. I nie wiem, po co w każdym poście pisałaś, jak to wygląda od strony rodzica. Myślę, że raz by wystarczyło. No, z mojej strony to tyle. Mam nadzieję, że autorowi się poukłada, choć pewnie będzie musiał po prostu przez to przejść. Niestety.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do