Psychiczni rodzice.

Inne zaburzenia.

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 12 lut 2013, 18:55
nienormalna21, ale ja sobie zdaję sprawę, że nie wiadomo co będzie za naście lat i ktoś ma dziecko a nagle musi harować cały dzień. Ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie krzyków i pretensji, to nie wina dziecka że jest jak jest. Już napisałam że można usiąść porozmawiać i poprosić żeby dziecko w czymś pomogło, przecież do tego nie trzeba mieć wiedzy z wychowania, nie trzeba czytać poradników. Ja już nie wiem, myślicie że to w porządku jak ojciec wydrze się na dziecko że jest leniem i darmozjadem, bo wrócił z pracy po całym dniu roboty? Ja go absolutnie rozumiem, ale nie rozumiem jego zachowania, bo jest całkowicie zbędne, krzywdzące i zamyka wszelkie rozmowy.

linka, zdaje sobie sprawę że jak rodzice nie potrafią rozmawiać czy okazać czułości to pewnie sami tego nie zaznali, dlatego napisałam że rozumiem drugą stronę. Ale nie uważam, żeby to było usprawiedliwienie i świetna wymówka, bo jeśli mają świadomość tego, że nie potrafią to powinni coś z tym zrobić. Nie zrobili? Trudno, ich wybór. Ale konsekwencje ponosi dziecko. Wiem, ze dziś znacznie łatwiej uzyskać pomoc niż kiedyś. Ale myślę, że wystarczy samo przyznanie się rodzica przed dzieckiem, że ma takie właśnie braki i to już dałoby bardzo dużo dobrego, wyjaśniło wiele rzeczy. Inna sprawa jeśli ludzie są nieświadomi i nie chcą być świadomi mimo rozmów o tym. Wtedy pozostaje zadbać o siebie.
Po prostu nie uznaję za wymówkę tego, że jak ja czegoś nie dostałam od rodziców, to teraz mogę spokojnie postarać się o dziecko i mieć w czterech literach to, że o miłości dowie się od obcych ludzi - bo przecież sama nie miałam i jestem usprawiedliwiona, że nie potrafię dać. Niestety dla mnie to nie do przyjęcia. A dzieci na szczęście nie zamierzam mieć.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez black swan 12 lut 2013, 19:04
5. Życie zweryfikuje jakimi Wy będziecie rodzicami. I czu uda Wam się bezboleśnie i bez potknięć wychować dzieci. Mam nadzieję, że Wasze dziecko nie trafi na to forum.

Dlatego nigdy nie chciałam i nie chcę mieć dzieci, mając takie wzorce wychowawcze, jakie przekazali mi moi rodzice.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 12 lut 2013, 19:06
nienormalna21, ale ja sobie zdaję sprawę, że nie wiadomo co będzie za naście lat i ktoś ma dziecko a nagle musi harować cały dzień. Ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie krzyków i pretensji, to nie wina dziecka że jest jak jest.
No to w sumie chodzi nam o to samo.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychiczni rodzice.

przez ala1983 12 lut 2013, 20:01
linka napisał(a):Nikt z was nie pomyślał, że rodzice nie potrafią z nim rozmawiać, bo nikt nigdy ich nie nauczył? Może ich rodzice nigdy nie okazywali im nigdy czułości bo pracowali na roli i nie mieli na "takie rzeczy" czasu ...... a teraz oni są tacy, bo jacy inni mają być....?
To wszystko nie jest takie łatwe..... powiedzieć kocham cię, gdy nigdy się tego od nikogo nie słyszało.


To jest ciekawe. Wydaje mi się, że pewnych rzeczy nie trzeba się uczyć, bo przychodzą naturalnie. Jak można nie powiedzieć własnemu dziecku, że się je kocha?? Zastanawiam się nad tym od dawna. U mnie w rodzinie też nie było okazywania uczuć, nie było nawet normalnej komunikacji, bo rodzice nie umieli. Dlaczego więc ja w relacjach z innymi ludźmi nie mam z tym problemu? Umiem okazywać uczucia, powiedzieć, "kocham Cię", "lubię" itp.. przychodzi mi to naturalnie, jeśli mam potrzebę to po prostu to robię. Więc nie rozumiem w czym, problem. Też nikt mnie tego nie nauczył. Nie mam co prawda własnego dziecka, ale nie mogę sobie nawet wyobrazić, że mogłabym się zachowywać podobnie do moich rodziców.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 20:02
Jak najbardziej się zgadzam, że nie ma wymówki na wrzaski, poniżanie, upokarzanie i dopiekanie dziecku.

Mamy przewagę wiedzy nad rodzicami. My wiemy, że tak jest źle i do niczego to nie prowadzi. Rodziców nie naprawimy. Jedyne co możemy to zmienić siebie, swoje nastawienie i nie tkwić w żałości, że ja jestem pokrzywiona i tak już jest, koniec.

Każda rodzina mniej czy bardziej pokręcona ma swoje wady i zalety. W każdej rodzinie młody człowiek przechodzi fazę buntu i braku zrozumienia. W każdej rodzinie nadchodzi moment, że rodzic nie łapie co się stało z jego dzieckiem. I często bywa tak, że w natłoku obowiązków nie ma czasu na dopieszczanie swojej psyche i zanurzanie się w " co poszło nie tak".

Zgadzam się z Wami w wielu aspektach i popieram niektóre wypowiedzi. Ale mierzi mnie jak ktoś szuka sobie wymówki dla swoich nerwic i problemów. Osoba szukająca kozła ofiarnego ma spory problem najpierw ze sobą niestety i nie jest to moja prywatna opinia, a zdanie osób trochę mądrzejszych i bardziej wykształconych.

Zamiast ziać ogniem do pracy rodacy! Pracować nad swoimi lękami, walczyć z depresjami, zadusić nerwice zanim nas zaduszą! Praca nad sobą to też wybaczenie sobie i innym i danie sobie prawa do życia takiego jak chcę. :)

VanGH96 jest zwykłym fajnym nastolatkiem, który ma typowy problem z rodzicami. Oni się czepiają, on nie łączy o co chodzi. Ważne żeby zaczął już pracować nad swoimi relacjami z rodzicami. Im wcześniej tym lepiej. Małymi krokami dążyć do wzajemnego zrozumienia i porozumienia. Na wszystko znajdzie się sposób. Trzeba tylko chcieć.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez mark123 12 lut 2013, 20:03
black swan napisał(a):
5. Życie zweryfikuje jakimi Wy będziecie rodzicami. I czu uda Wam się bezboleśnie i bez potknięć wychować dzieci. Mam nadzieję, że Wasze dziecko nie trafi na to forum.

Dlatego nigdy nie chciałam i nie chcę mieć dzieci, mając takie wzorce wychowawcze, jakie przekazali mi moi rodzice.

Też na chwilę obecną nie zamierzam mieć dzieci, raczej nie potrafiłbym zapewnić im miłości, nie mam też cierpliwości by coś tłumaczyć, a bunt czy płacz denerwują mnie.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 12 lut 2013, 20:12
Jak można nie powiedzieć własnemu dziecku, że się je kocha??
Niestety można...
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 20:31
Pewnie, że można. Wychowanie w stereotypach, presja społeczeństwa, że o TAKICH RZECZACH się nie rozmawia. W sypialni cichutko się rozkłada nogi a z antykoncepcji trzeba się spowiadać bo się do piekła pójdzie.
Nie rozumiem, dlaczego Wam tak trudno zrozumieć swoich staruszków, którzy mieli dostęp tylko do dwóch kanałów w telewizji, męża się brało na całe życie ( pił bił ale mąż), w gazetach propaganda i syf, depresja była fochem, alkoholizm zwykłą codziennością a pójście do psychiatry oznaczało piętno na czole "debil".

A ja Wam zabiorę leki, psychiatrów, internet, pozamykam na wsiach, zagonię do pracy i jeszcze łomot spuszczę za każde nieposłuszeństwo. Żadnych terapii, żadnych fochów tylko do roboty!
Tak to wyglądało. Ciekawe kto z was miałby ochotę na rozmawianie o miłości, kiedy normalne opowiadanie o staniach emocjonalnych przez gardło nie przechodzi.


Mój ojciec chorował na ciężką depresję i popijał namiętnie. To co mam mu na grób napluć? A czyja to wina, że nikt wtedy nie wiedział z czym się depresję je? Lekarzy? Mojego ojca? Czyją winą jest to, że zniszczył mi kawał życia? Czy to oznacza, że mnie nie kochał? Bo mi nie powiedział? I nigdy nie powie. Mam do końca żywota swego taplać się w żalu bo on nie potrafił wydukać prostych słów? A może okazywał młość na swój sposób tylko nie potrafiłam tego dostrzec bo byłam za mała. Czy wszystko musi być zwerbalizowane?
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 12 lut 2013, 20:38
Mój ojciec chorował na ciężką depresję i popijał namiętnie. To co mam mu na grób napluć? A czyja to wina, że nikt wtedy nie wiedział z czym się depresję je? Lekarzy? Mojego ojca? Czyją winą jest to, że zniszczył mi kawał życia? Czy to oznacza, że mnie nie kochał? Bo mi nie powiedział? I nigdy nie powie. Mam do końca żywota swego taplać się w żalu bo on nie potrafił wydukać prostych słów? A może okazywał młość na swój sposób tylko nie potrafiłam tego dostrzec bo byłam za mała. Czy wszystko musi być zwerbalizowane?

Flea, zwróciła tu uwagę na ciekawe rzeczy. Pewne rzeczy po prostu już były i minęły, pewne ciągle trwają, ale wszystkie są wypadkową wielu czynników. Poza tym, czyż nie mówi się, że miłość to czyny, a nie słowa? Co z takim faktem zrobić, kiedy nie usłyszeliśmy kocham, rodzice nas nie przytulali, ale jednocześnie było w domu w miarę normalnie? Czy to znaczy, że nie kochali? A może po prostu, tak jak pisze Flea nie wypowiedzieli tego na głos...
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Psychiczni rodzice.

przez ala1983 12 lut 2013, 20:41
Flea, Pod tym kątem tego nie rozpatrywałam. Inne pokolenie.. co ma piernik do wiatraka? :?
Ja nie mam do nikogo żalu ale takie usprawiedliwianie rodziców "innymi czasami" to też bez sensu.
A ja Wam zabiorę leki, psychiatrów, internet, pozamykam na wsiach, zagonię do pracy i jeszcze łomot spuszczę za każde nieposłuszeństwo. Żadnych terapii, żadnych fochów tylko do roboty!
Tak to wyglądało.

Tak to wyglądało, że bez pomocy kiedyś ludzie byli silniejsi psychicznie. Teraz to i z wszelką pomocą co drugi wymięka.

-- 12 lut 2013, 19:47 --

nienormalna21 napisał(a):
Czy to znaczy, że nie kochali? A może po prostu, tak jak pisze Flea nie wypowiedzieli tego na głos...

Pewnie, że kochali, tyle że jedno dziecko się domyśli a drugie wpadnie w depresję i lęki. Po latach się rozumie, ale dziecko "nie czai" tego, że np. matka ciężko pracuje to znaczy, że kocha, że to dla jego dobra. Jeśli się tego nie wytłumaczy dziecku to ciężko aby się samo domyśliło. Zrozumie po latach.. z nerwica na karku.. :?
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 12 lut 2013, 21:02
A co to znaczy w miarę normalnie?
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 12 lut 2013, 21:07
abraxas, sama nie wiem. Piszę trochę z własnych doświadczeń, ale sama nie do końca ogarniam relacje rodzice-ja. W miarę normalnie, czyli nie pił, nie bił, nie nadużywał władzy rodzicielskiej. Coś w tym stylu.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 12 lut 2013, 21:25
Niestety nawet jak jest tak w miarę normalnie, to każdy ma inną wrażliwość. Wychodzi na to, że normalność to takie pojęcie względne. U mnie nikt nie pił, bił kiedyś tam, nie nadużywał władzy, a i tak psychicznie to ja nie wyrabiam.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 12 lut 2013, 21:49
abraxas, też nie wyrabiam, ale to nie tylko wina rodziców. Na pewno jest w tym część mojej winy, a także innych czynników. Różnie z tym bywa.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do