Psychiczni rodzice.

Inne zaburzenia.

Psychiczni rodzice.

przez niecierpliwy 11 lut 2013, 23:54
popieram w całości black swan, dla każdego człowieka samo tkwienie w głowie takich mysli o tym co sobie pomysla rodzice to droga na zatracenie, obnizanie własnej samooceny. Kazdy z nas ma tylko jedno zycie i szkoda zyc tak jak tego oczekuja inni - nawet rodzice. Najgorsze co moze kazdego spotkac to zycie marzeniami innych - niespelnione ambicje rodzicow przelane na wlasne dzieci i wbrew ich woli. Sam przez to popadlem w klopoty psychiczne i kiedy bede mial wlasne dzieci nigdy nie bede sie wtracal w ich zycie ani nie bede komentowal ich zyciowych wyborow. Wiem jaki to ogromny ciezar i do czego to moze doprowadzic. Ja uwazam ze nie powinnismy okazywac wdziecznosci rodzicom przez wykonywanie ich polecen w doroslym zyciu.
Offline
Posty
616
Dołączył(a)
01 sty 2013, 22:27

Psychiczni rodzice.

przez VanGH96 12 lut 2013, 00:43
Sluchajcie.. z rodzicami jest juz na chwile obecna uspokojenie, uspokoila sie ta sytacja na szczescie... Ale czesto jest takie piekło... A tak poza tym, to moi rodzice drwia ze mnie, ,, po co tam idziesz, stac jak kolek " ? - chodzi o to jak nie przeczytam czytania, i sie smieja ze sie boje ( jestem ministrantem )

2) Nakazuja mi sie ubierac w nowa kurtka, a ja jej nie lubie bo nie wygodne

czy to jest normalne?
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
29 sty 2013, 22:53

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 09:04
Uderz w stół nożyce się odezwą.
Nie miałam wcale na myśli ślepego podążania za ambicjami rodziców, tylko tylko trochę zrozumienia dla ciężkiej pracy.
Nie wydaje mi się, żeby jedynym obowiązkiem nastolatka było martwienie się o oceny i chodzenie do szkoły, każdy członek rodziny ma jakieś obowiązki, a troszczenie się o siebie wzajemnie jest chyba aksjomatem w zdrowej rodzinie.
Z niektórych postów zieje nienawiścią do swoich rodziców, jakby to oni specjalnie sprowadzili dzieci na świat tylko w jednym celu : udręczyć i zryć psychikę.
Wręcz odnoszę wrażenie, że rodzic to taka maszynka do zarabiania pieniędzy i nie należy mu się nic za wysiłek. To jego psi obowiązek! Ta część forumowiczów, która jest na własnym utrzymaniu wie jak trudno w dzisiejszym świecie związać koniec z końcem, a co mówić utrzymać jeszcze dziecko. I szczerze wcale się nie dziwię rodzicom, którym nerwy puszczają kiedy oni zasuwają aż łeb odskakuje a dzieciak cały dzień leży plackiem i jeszcze ma fochy.
Obawiam się, że nawet najmądzrzejsi i najlepsi rodzice popełniają błędy, sztuka bycia rodzicem jest sztuką kroczenia po omacku. Łatwo powiedzieć, że ja nigdy nie zrobię tego czy tamtego. Zostań rodzicem, nie zrób i dopiero wygłaszaj mowy o doskonałym wychowaniu, bo może nagle się okazać, źe Twoje dziecko ma pretensje i zrytą psyche właśnie dlatego, że czegoś nie zrobiłeś.
VanGH96 rodzice się nabijają, bo wydaje im się że motywują Cię do "walki" o czytanie, prawdopodobnie kiedy Ty czytasz w kościele to oni czują się dumni " to NASZ syn czyta! ". Tylko nie potrafią tego powiedzieć wprost.To takie małomiasteczkowe podejście ;) a z ubraniami to każdy chyba miał przeprawę. Rodzic przecież wie najlepiej w czym wyglądasz doskonale :) ja porwałam kiedyś garsonkę bo mamie się wydawało, że będę tak ślicznie wyglądać a ja uwielbiałam dżinsy i koszule. Awantura była na całego. Tłumacz cierpliwie, że kurtka owszem ładna ale niewygodna bo urosłeś i ciśnie tu i tam. Z tego co piszesz to rodzice nie są złymi ludźmi, są tylko zmęczeni i przepracowani. I czasmi chcieliby za swoją pracę usłyszeć dziękuję czy po prostu zobaczyć, że ktoś docenia ich pracę. Może pomóż trochę rodzicom w codzinnych obowiązkach, niech zobaczą, że się starasz ich wesprzeć. Wspólne dbanie o siebie raczej poprawia niż pogarsza relacje więc chyba warto. ;) powodzenia
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 12 lut 2013, 09:39
Flea, ja rozumiem że ciężko teraz zarobić na rodzinę, ale sprawa jest prosta jak drut - nikt nie był zmuszony do posiadania dzieci. Jak ktoś obawia się, że będzie ledwo wiązał koniec z końcem, to po co mu dzieci? A jak już ma te dzieci i narzeka, że nie potrafią pomóc, że nie można z nimi normalnie porozmawiać to jak myślisz, kto je tego nauczył albo tego właśnie nie nauczył? Samo się wychowało to efekty są jakie są. Pretensje o to, że dziecko nie pomaga można mieć wyłącznie do siebie. Jak ktoś chce to naprawiać to na pewno wyzwiska, krzyki i wyśmiewanie nie pomogą.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 09:47
Rodzice narzekają na dzieci, dzieci narzekają na rodziców. I tak "wina" przeskakuje z jednego na drugie. Zamiast utyskiwać i narzekać warto popracować nad relacjami w rodzinie. Rodzic często nie wie, że popełnia błąd czy krzywdzi swoje dziecko ( telepatą nie jest) bo tak naprawdę skąd ma wiedzieć.
Nie ma tak dobrze, że rodzice siedzą w mądrych książkach pt.:" rodzic doskonały- doskonałe dzieciństwo" . Owszem zdarza się, że trafi się psychopata, zboczeniec albo pijane bydlę i to są przypadki ekstermalne, ale większość rodziców to normalni ludzie, którzy dźwigają ciężar dnia codziennego i chwała im za to.

Większość z Was zdaje sobie sprawę, że w ogromnej mierze zależy od nas jak jesteśmy traktowani, brak komunikacji to śmierć w relacjach. Zamiast pomstować i narzekać i urządzać plebiscyt jak bardzo mam zwichrowaną osobowość może warto przyjrzeć się co dobrego wyniknęło z takiej rodziny. Co dobrego dla mnie? Jakie cechy ukształtowała mi sytacja rodzinna?

Ja dzięki temu, źe było mi ciężko, dziś potrafię powalczyć o swoje, mam dużo determinacji, potrafię ciężko pracować i pomimo tragicznych wydarzeń nawiązałam z mamą całkiem fajną relację jako córka i po trosze przyjaciółka. Dziś patrzę na nią nie jak na słabą osobę tylko jak na bohatera, który pomimo młodego wieku, braku znajomości psychologii i wielu przeciwności losu dał radę przetrwać.

Czego i Wam życzę ;)
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 12 lut 2013, 10:42
Niestety ale jeśli rodzić traktuje dziecko jako zło konieczne, to nie trzeba żadnej telepatii. Wystarczy usiąść i zastanowić się - czy odnoszę się do dziecka tak jak chciałbym żeby do mnie się odnoszono? Czy daję mu coś dobrego od siebie? I nie chodzi o dobra materialne. Ja naprawdę nie rozumiem jak można usprawiedliwiać brak szacunku do kogoś tym, że jest się zmęczonym i kończyć sprawę klasycznym: "daję ci jeść, masz gdzie spać, więc ciesz się". Wtedy się siada i mówi: "słuchaj, jestem zmęczony, nie daję rady, może mógłbyś mi w czymś pomóc, wtedy mielibyśmy czas dla siebie". Nie wiem dlaczego to takie trudne? To jakaś plama na honorze, lepiej się wydrzeć na dziecko? Przecież dzieci nie wychowują dzieci, mówimy tu o dorosłych ludziach i ja nie jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że dorosła osoba przerzuca na dziecko odpowiedzialność za to, jakie jest. A ono jest takie jak je wychowali rodzice.
Od kogo ma się nauczyć tej komunikacji? Z telewizji? Z internetu? Od sąsiadów? Fajnie Flea, że masz co dobrego wspominać i to potrafisz. Dla mnie rodzice to obcy ludzie, nie mam najmniejszej ochoty myśleć co mi dali i po prostu chcę jak najrzadziej ich widywać. Co oczywiście czyni mnie niewdzięcznym bachorem, który miał co jeść, gdzie spać a niczym się nie odwdzięcza. Ale każdy ma inną sytuację i inaczej patrzy na sprawę.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 12:16
Abraxas nie zawsze było miło. Dużo krzywdzących i niesprawiedliwych rzeczy usłyszałam, nie raz dostałam lanie, przyglądałam się pijanemu tatusiowi ( chlanie wtedy to była norma społeczna), często nie było co jeść i zawsze brakowało na wszystko. Też nie raz rodzic się wydarł jak wrócił z pracy a tu pandemonium w domu.
Dziś patrzę na to oczami dorosłej osoby. Nie wyobrażam sobie siebie w sytuacji mojej matki, po prostu ńie wiem jakbym sobie poradziła ze wszystkim. W spadku dostałam brak dzieciństwa i mnóstwo dziwnych rzeczy w głowie. Ae czy mam winić moją matkę za to? W ogóle czy potrzebny jest winny? Co mi to pomoże jak pójdę i woędzę ją w poczucie winy. Akceptuję fakt, że jast tak nie inaczej i staram się dziś coś z tym zrobić. Najłatwiej jest usiąść i narzekać. Najtrudnie jest stawić czoła własnym lękom i poczuciu krzywdy.

Moja mama jak się dowiedziała, że jastem na terapii długo nie mogła zrozumieć dlaczego. Przecież było mi dobrze w domu ( na łeb nie kapało, szmata na grzbiecie) czego ja tak naprawdę chcę i czego szukam. Ona nawet nie rozumie jakie błędy popełniła i nie mam zamiaru jej niczego wypominać. Nie mam ochoty jej krzywdzić jeszcze bardziej niż zrobiło to życie. Mam nadzieję, że pożyje kilka lat w szczęściu i chociaż trochę pokorzysta z życia. I w tym będę ją wspierać jako podziękowanie za to że jestem na tym świecie.
Czy spełniam jej oczekiwania? Nie wiem i mało mnie to obchodzi. Czy wymyśliła sobie lepsze życie dla mnie? Nie wiem bo nie pytam, a wszelkie takie rozmowy ucinam. Jestem dorosła i odpowiadam za swoje życie!


Ważne żeby popatrzeć na problem z różnych perspektyw ( tego uczą na terapiach) a nie tylko z własnej poszkodowanej strony. Popatrzeć na rodzica skoro on nie potrafi się komunikować to nauczyć go. Przecież najpiękniejszych rzeczy uczymy się właśnie od dzieci :)
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez abraxas 12 lut 2013, 13:36
W żadnej rodzinie nie jest wiecznie miło. A ja nie zamierzać nikogo wpędzać w poczucie winy, rodzice nie wiedzą, że chodzę na terapię, mało tego - nie wiedzą że mam jakiekolwiek problemy i że kiedykolwiek jakieś miałam, a miałam od dziecka. I niech dalej żyją w takim przeświadczeniu. Wiem jaka jest ich perspektywa, ale to nie znaczy że mam uznać ją za wystarczające usprawiedliwienie wszystkiego. Przyjmuję do wiadomości, że wybrali tak a nie inaczej. Ale nie czuję się zobowiązana naprawiać coś, czego oni nigdy nie chcieli naprawiać i w czym nie widzieli problemu.
Są dwie opcje: albo rodzic widzi problem, ale nie próbuje go naprawić, a wtedy prędzej czy później ponosi konsekwencje. Tą konsekwencją może być właśnie takie dziecko, na które się narzeka, które nie pomaga, które nic nie robi. Albo druga opcja: możliwe, że nie widzi problemu a dziecko wg niego po prostu jest złe, niewdzięczne itp.
Inna sprawa, że jak dziecko na coś zwraca uwagę, to większość dorosłych ma automatyczny odruch obronny i nic nie przyjmuje do wiadomości, co jest właściwie całkiem normalne. Ja jestem dorosła, ale nie wyobrażam sobie, że nastolatek będzie uczył rodziców komunikacji. On może zachować się bardziej dorośle od nich i próbować spokojnie z nimi rozmawiać. Który dorosły ma takie ego, że jest w stanie znieść fakt, że dzieciak uczy go komunikacji? Zwykle słyszy się tekst w rodzaju: "kurdupel" będzie się tu wymądrzał. Dorosły równa się doświadczenie, wiedza, wyższa pozycja, a póki taki argument siedzi w głowie rodziców, to niestety mało się zmieni choćby dziecko w kółko codziennie powtarzało np. że wyśmiewanie wcale go nie motywuje tylko zamyka, jak tu wyżej było napisane. Przecież to nie dziecko ma zrozumieć, że jak jest wyśmiewane to znaczy że go rodzice motywują do walki i że im w ten sposób zależy. A potem, co? Już dorosłe dziecko powtórzy schemat i będzie się nabijało ze swojego syna, bo tak okazuje że mu zależy? W rodzinach jest masa schematów powielanych przez pokolenia i to na rodzicach a nie na dzieciach spoczywa odpowiedzialność za zmianę tych schematów, bo to oni są dorośli. Ideałem jest jak dziecko zwróci na coś uwagę a rodzic wysłucha, zastanowi się i zmieni swoje postępowanie zamiast wykorzystywać swoją pozycję. Bez takiego mądrego rodzica dziecko nic nie zdziała, a zresztą dziecko dorosłe też nie.

Ogólnie rzecz biorąc, żeby kogoś uczyć komunikacji to najpierw samemu trzeba się jej nauczyć. I trzeba też widzieć chęci z drugiej strony.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Psychiczni rodzice.

przez niecierpliwy 12 lut 2013, 17:57
Flea, z Twoich postow bije strasznym materializmem. Uwierz mi że zapewnienie dziecku wszystkich najnowszych gadzetow, najlepszej szkoly w miescie czy najlepszych ciuchow to nie jest "cudowne rodzicielstwo". Dziecko powinno czuc wsparcie i milosc rodzicow a nie ogladac ich tylko raz dziennie przez 20 minut. Ja sie tak wychowywalem i cierpie od dziecka na nerwice i lęki. Dlatego napisalem ze nie chce byc takim rodzicem. Postaraj sie zrozumiec tez innych a nie tylko mnie krytykowac. Pamietam ciagle zale rodzicow ze to zle tamto niedobrze i co ? Na dobre mi to nie wyszlo. Od zawsze trzesa mi sie rece (ale to moj najmniejszy problem). Ale to tylko moj punkt widzenia ...
Offline
Posty
616
Dołączył(a)
01 sty 2013, 22:27

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 12 lut 2013, 18:00
Nigdy nie ma tak, że wina leży całkowicie po jednej stronie. To po pierwsze. Po drugie, piszesz abraxas, że jeśli rodzice nie byli w stanie zapewnić dziecku bytu, to po co się w ogóle na nie decydowali. To też nie jest jednoznaczne. Może to było jak najbardziej wyczekiwane dziecko, może kilkanaście lat temu rodzice autora mieli lepszą sytuację finansową, a potem wszystko się naraz zawaliło?
Tak naprawdę od autora praktycznie nic nie wiemy.
Fakt, to rodzice mają obowiązek wychować i zapewnić byt dziecku, ale dziecko też musi coś od siebie dawać. To nie jest relacja jednostronna.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez linka 12 lut 2013, 18:10
niecierpliwy napisał(a): Uwierz mi że zapewnienie dziecku wszystkich najnowszych gadzetow, najlepszej szkoly w miescie czy najlepszych ciuchow to nie jest "cudowne rodzicielstwo". Dziecko powinno czuc wsparcie i milosc rodzicow a nie ogladac ich tylko raz dziennie przez 20 minut.


Z tym, że my tu nie piszemy o ludziach których nie ma w domu bo pracują na najnowsze gadżety tylko takich których nie ma w domu bo pracują na jakiekolwiek buty zimowe, kurtkę, opał, żeby żyć jak człowiek a nie jak dziad.... tak to wygląda.
Owszem, dziecko ma ogromne potrzeby emocjonalne i trzeba je zaspokajać ale musi też jeść, mieć co na plecy włożyć, mieć warunki na naukę - gdy rodzice pracują na jedno na drugie nie ma czasu....




Nikt z was nie pomyślał, że rodzice nie potrafią z nim rozmawiać, bo nikt nigdy ich nie nauczył? Może ich rodzice nigdy nie okazywali im nigdy czułości bo pracowali na roli i nie mieli na "takie rzeczy" czasu ...... a teraz oni są tacy, bo jacy inni mają być....?
To wszystko nie jest takie łatwe..... powiedzieć kocham cię, gdy nigdy się tego od nikogo nie słyszało.


abraxas napisał(a):,ak ktoś obawia się, że będzie ledwo wiązał koniec z końcem, to po co mu dzieci?

A Ty wiesz co cię czeka za 18 lat? .....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez black swan 12 lut 2013, 18:13
Zgadzam się z abraxas.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 18:21
niecierpliwy napisał(a):Flea, z Twoich postow bije strasznym materializmem. Uwierz mi że zapewnienie dziecku wszystkich najnowszych gadzetow, najlepszej szkoly w miescie czy najlepszych ciuchow to nie jest "cudowne rodzicielstwo".


Możesz mi napisać, w której linijce powiedziałam, że rodzicielstwo to zapewnienie gadżetów, szkoły etc?

Dla sprostowania i dla tych co nie lubią czytać za dużo:

1. Rodzic ma prawo do błędu- jest tylko człowiekiem.
2. Czasmi problem trzeba obejrzeć z drugiej strony a nie tylko zapiekać się i krzyczeć" moja racja najmojsza"
3. Nienawiścią jeszcze nigdy nikt niczego nie naprawił.
4. Obwinianie rodzica nie pomoże, trzeba pracować nad sobą.
5. Życie zweryfikuje jakimi Wy będziecie rodzicami. I czu uda Wam się bezboleśnie i bez potknięć wychować dzieci. Mam nadzieję, że Wasze dziecko nie trafi na to forum.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez mark123 12 lut 2013, 18:40
niecierpliwy napisał(a):dla każdego człowieka samo tkwienie w głowie takich mysli o tym co sobie pomysla rodzice to droga na zatracenie, obnizanie własnej samooceny.

No, a tym bardziej jeśli takie myśli przybiorą charakter paranoidalny, co się czasem zdarza.

niecierpliwy napisał(a):kiedy bede mial wlasne dzieci nigdy nie bede sie wtracal w ich zycie ani nie bede komentowal ich zyciowych wyborow.

No w życie dorosłego to rodzice nie powinni się wtrącać, jednak w okresie dziecięcym, a tym bardziej nastoletnim to powinno się je kontrolować, oczywiście bez przesady, ale w takim odpowiednim stopniu (nie mogę sobie wyobrazić, żeby rodzic miał pełne, stuprocentowe zaufanie do swojego dziecka). Dzieci czy nastolatkowie dokonując jakiegoś wyboru, podejmując jakieś decyzje itp. powinni mieć na uwadze każde zdanie rodziców i jeśli zdanie rodziców nie jest chore, to wydaję mi się, że nie powinni się temu sprzeciwiać, lecz powinni się dostosować, być posłuszni rodzicom.

niecierpliwy napisał(a):Ja uwazam ze nie powinnismy okazywac wdziecznosci rodzicom przez wykonywanie ich polecen w doroslym zyciu.

W dorosłym życiu niby teoretycznie prawda, ale w praktyce nie zawsze to jest takie proste.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do