Mam okropny charakter

Inne zaburzenia.

Mam okropny charakter

przez klarunia 12 sty 2013, 02:31
Witam Was!

Bardzo liczę i proszę o Waszą pomoc...

Chodzi mi o mój charakter. A może raczej sposób bycia. Dokładniej: wszystko strasznie biorę do siebie i traktuję bardzo emocjonalnie, i myślę, że to odpycha innych ludzi ode mnie i utrudnia związki ze mną. Ktoś np coś powie, a ja dostrzegę w tym złą intencję i od razu się najeżam, zaczynam się bronić, albo odpowiadać agresją, po czym okazuje się, że ta druga osoba wcale nie przywiązywała wagi do tego, co powiedziała. Albo ktoś np powie: "informatyka (czy cośtam innego) jest nudna", a ja niemal zawsze się denerwuję, jeżeli akurat lubię informatykę, bo zamiast tego zdania słyszę: "informatyka jest nudna, a jeżeli ktoś uważa inaczej, to się myli i jest głupi, bo ja teraz właśnie przed chwilą wygłosiłem prawdę absolutną" :) Jak teraz tutaj opisuję, jak to rozumiem, to brzmi to zabawnie dla mnie, ale w rzeczywistości zawsze mnie to denerwuje, nie umiem tego zinterpretować inaczej, chyba, że ktoś powie: "mnie nudzi informatyka". Wtedy traktuję to jako indywidualną opinię człowieka. Jak ludzie widzą, że mnie takie wypowiedzi denerwują, to są zaskoczeni i tłumaczą mi, że mieli na myśli swoją własną opinię, a nie prawdę absolutną, i że nie chce im się za każdym razem dodawać tego "moim zdaniem", ale ja i tak za każdym razem się denerwuję. I ogólnie rzecz biorąc reaguję emocjonalnie na to i tym podobne rzeczy, które ludzie nazywają pierdołami. Innym przykładem jest to, kiedy ktoś ze mnie zażartuje, ale tak odrobinę, tak przyjaźnie, bardziej po to, żeby sobie ze mną sympatycznie pogadać, a nie, żeby mnie poniżyć. Czuję się wtedy tak jakby "zagrożona" i niemal zawsze traktuję to jako poniżenie i złośliwość. Albo na studiach przy tablicy popełnię jakiś głupi błąd, albo czegoś nie wiem i czuję się potępiona z tego powodu na wieki, choć jak inni popełniają przy mnie takie błędy, to mnie to wcale nie obchodzi.

Na grupie terapeutycznej podczas jednego ćwiczenia kilka osób mi powiedziało, że na początku bało się do mnie cokolwiek powiedzieć, żeby mnie nie urazić. Nawet w Internecie kilka osób mi powiedziało, że za bardzo wszystko biorę do siebie. Mama mi zwraca na to uwagę, moi znajomi. Mi samej też to przeszkadza, ale nie wiem, skąd to się bierze i jak to zmienić. Nie mam pojęcia... Czuję się przez to w oczach ludzi "tą gorszą", tą z "okropnym charakterem", wstydzę się siebie i swoich nieadekwatnych do sytuacji reakcji, bo inni je widzą.

Też tak macie? Za każdy pomysł jak to zmienić będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam!
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Mam okropny charakter

przez niewidoczny 12 sty 2013, 03:34
Hej. To są schematy z którymi trzeba walczyc by je zmienic. Chyba masz problem z kontrolą i wyrażaniem swoich emocji... A widzę, że na pewno brak Ci dystans do siebie i otoczenia. Ale jak dostrzegasz pewne rzeczy nie to nie jest źle. Jak terapia wpływa na Ciebie?

I co jest ogólnie dla Ciebie najważniejsze w kontakcie z innymi?
niewidoczny
Offline

Mam okropny charakter

przez klarunia 12 sty 2013, 03:44
niewidoczny napisał(a):Hej. To są schematy z którymi trzeba walczyc by je zmienic. Chyba masz problem z kontrolą i wyrażaniem swoich emocji... A widzę, że na pewno brak Ci dystans do siebie i otoczenia. Ale jak dostrzegasz pewne rzeczy nie to nie jest źle. Jak terapia wpływa na Ciebie?

I co jest ogólnie dla Ciebie najważniejsze w kontakcie z innymi?


Hej! Jakie schematy masz na myśli? "Brak dystansu do siebie" to najlepsze określenie tego, o co mi chodzi. Ale jak to zmienić? Skąd to się bierze?

Jestem po terapii grupowej i teraz mam indywidualną. Dzięki temu zupełnie zamknęłam przeszłość, wszystko się poukładało i nie czuję nic już za bardzo w związku z tym.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam okropny charakter

przez niewidoczny 12 sty 2013, 03:50
klarunia, schematy myślenia. Jak np. reagowania od razu agresją albo poczucie bycia atakowaną. Może lepiej jak pewne zachowania bardziej przeanalizujesz zaminim zareagujesz.

Brak dystansu bierze się często z niskiej/zawyżonej samooceny. Pomoże raczej mniej emeocjalny stosunek do siebie i własnych wad. Umiec się śmiac również z samej siebie. Wiem, ze to nie jest łatwe, ale można w tym kierunku isc...

Jakie zagadnienia ogólnie omawiałaś na terapii?
Tej kewstii o której piszesz w tym temacie chyba nie było?
niewidoczny
Offline

Mam okropny charakter

przez klarunia 12 sty 2013, 03:55
Brak dystansu bierze się często z niskiej/zawyżonej samooceny


W jaki sposób? Czemu niska/zawyżona samoocena powoduje brak dystansu do siebie?

Jakie zagadnienia ogólnie omawiałaś na terapii?


Przeszłość, mój stosunek do innych ludzi i moje odczucia co do innych. O tym też trochę rozmawiałam, ale akurat to mi jakoś nie pomogło, bo nie dotarłam do przyczyny.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Mam okropny charakter

przez niewidoczny 12 sty 2013, 04:02
Bo wiele rzeczy bierzesz do siebie, reagujesz emocjonalnie zamiast skupic się na samym przekazie. Trochę zaburzone postrzeganie przekazu, który nie ma zamiary Cię zranic raczej, a dac do myślenia...

A konkretniej o czym mówiłaś?
niewidoczny
Offline

Mam okropny charakter

przez klarunia 12 sty 2013, 04:12
niewidoczny napisał(a):Bo wiele rzeczy bierzesz do siebie, reagujesz emocjonalnie zamiast skupic się na samym przekazie. Trochę zaburzone postrzeganie przekazu, który nie ma zamiary Cię zranic raczej, a dac do myślenia...

A konkretniej o czym mówiłaś?


No tak, biorę do siebie, ale w jaki sposób to się łączy z niską samooceną? Podam przykład: rozumiem, że chociażby skuteczność szukania pracy może się wiązać z samooceną, bo np jak ktoś ma niską, to może nie korzystać z okazji, nie próbować, bo uważa, że na to nie zasługuje. A tutaj? Tutaj nie wiem, jak to wpływa. Dlaczego np jak ktoś mówi: "fizyka jest nudna" to ja się denerwuję? To też ma związek z niską samooceną? Jaki? Bardzo chciałabym to wiedzieć.

Mówiłam mniej więcej to, co tu napisałam, tylko podawałam więcej przykładów. To znaczy, w sumie nigdy nie użyłam zwrotu: "brak dystansu do siebie", bo dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że to dobre określenie. Po prostu opisywałam, kiedy się denerwuję, albo przejmuję. Ojej, własciwie teraz, jak przypominam sobie te rozmowy,to też coś mi terapeutka mówiła o samoocenie, ale też nie rozumiałam o co jej dokładnie chodziło.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Mam okropny charakter

przez niewidoczny 12 sty 2013, 04:20
Ale ja mówię ogólniej, a nie tylko zawężam pole do tego przykładu. Tu widzę bardziej emocjonalne podejscie...

A co mówiła?
niewidoczny
Offline

Mam okropny charakter

przez klarunia 12 sty 2013, 04:26
niewidoczny napisał(a):Ale ja mówię ogólniej, a nie tylko zawężam pole do tego przykładu. Tu widzę bardziej emocjonalne podejscie...

A co mówiła?


No rozumiem :) Ale potrzebuję jakiegoś przykładu, bo... nie rozumiem :D

Mówiła, ze miłość do siebie, absolutne przekonanie, że jestem wartościową osobą, bo po prostu jestem, nieoparte na osiągnięciach, pieniądzach, opinii innych itd. tworzy taką tarczę obronną wokół Ciebie, która sprawia, że nie przejmujesz się nawet tym, kiedy ktoś chce wcisnąć Ci prawdę absolutną i twierdzi, że tylko on ma rację. Ale ja zupełnie nie widzę związku.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Mam okropny charakter

przez niewidoczny 12 sty 2013, 04:28
klarunia, więc jednak nie rozumiesz? :smile: Przykład do czego?

Dlaczego? Zbyt ogólne?
niewidoczny
Offline

Mam okropny charakter

przez klarunia 12 sty 2013, 04:32
No, chciałabym taki przykład mniej więcej, jaki Ci podałam z pracą. Wiesz... ktoś źle o sobie myśli i to powoduje taki mega emocjonalny stosunek do każdej cudzej wypowiedzi? Ale dlaczego? Może jesteś w stanie dać przykład jakiegoś... nie wiem... toku myślenia takiej osoby, który doprowadza do emocjonalnego traktowania wszystkiego?
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Mam okropny charakter

przez niewidoczny 12 sty 2013, 23:27
Myślę, że to po prostu zaburza percepcję i zdroworozsądkowe podejscie do tego czym warto sie przejmowac...
Czy warto w jakimś komentarzu doszukiwac się czego, co może nas obrazic lub wykazac wyższosc tej drugiej osoby?
Chyba jest problem z określeniem i ujsciem swoich emocji, co mogłoby odciążyc inne strefy.

Ogólnie żeby to wszystko wyjaśnic trzeba by dłużej porozmawiac...
niewidoczny
Offline

Mam okropny charakter

przez klarunia 13 sty 2013, 05:04
Cóż, ja nawet trochę źle napisałam, że "się denerwuję"... ja się nie denerwuję, ja wpadam w furię. Jak ostatnio np prowadzący mi nie chciał dać plusa za zadanie, to ja od razu do niego gniewnym tonem: "DLACZEGO!?". A on: "Bo nie umie Pani czytać tablic.". Jeszcze trochę się z nim kłóciłam. Inna sprawa, że on generalnie jest złośliwy i jest to opinia całej grupy... Ale ludzie to olewają. Nikt poza mną nie kłócił się o plusa, tylko jak słyszeli, że nie dostaną, to po prostu siadali do ławki. A ja w tym: "Nie umie Pani czytać tablic" słyszałam: "Jest Pani głupia"...

Nie sądzę, żebym miała problem z określeniem i kontrolowaniem moich emocji. One po prostu są za silne, nieadekwatne do sytuacji. Myślę, że każdy, jakby wpadł w furię, to byłoby to po nim trochę widać. Ja nie rzuciłam w tego prowadzącego krzesłem, co pewnie bym zrobiła, jakbym się nie kontrolowała. Ton też starałam się kontrolować, ale to po prostu i tak było widać... Zaczynam chyba dostrzegać związek tego zjawiska z samooceną. Chyba każdemu wypowiedzianemu do mnie zdaniu automatycznie i nieświadomie przypisuję drugie dno. Mogłam nie pomyśleć, że jestem głupia, bo nie umiem czytać tablic. Mogłam nie pomyśleć, że ktoś mnie uważa za kogoś beznadziejnego, bo zarzuca mi błąd. Mogłam nie zakładać, że reszta ma mi za złe, że zabrałam zadanie komuś innemu, kto mógł je zrobić dobrze. Mogłam nie uważać, że muszę być nieomylna... Jakbym po prostu usłyszała: "Nie umie Pani czytać tablic." i nic więcej, to bym nie wpadła w furię. W ogóle bym się źle nie poczuła... Wzruszyłabym ramionami i usiadła w ławce.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Mam okropny charakter

Avatar użytkownika
przez black swan 13 sty 2013, 14:27
Chyba każdemu wypowiedzianemu do mnie zdaniu automatycznie i nieświadomie przypisuję drugie dno.

Chyba też tak robię, bo odbieram wszystko zbyt dotkliwie, jestem zbyt wrażliwa na krytykę, krytyka potrafi mnie załamać. Rodzina mi mówi, że nie znam się na żartach. A dla mnie to nie są żarty, tylko poniżanie i obrażanie bardzo często. Wiec już ze mną nie żartują. Czyjeś słowa potrafią mnie bardzo dotknąć. W sumie nie tylko słowa, ale też reakcje, czyny, nie takie spojrzenie, jakiś drobny gest lub jego brak. Wszystko biorę tak do siebie, odbieram poważnie, zaraz doszukuję się drugiego dna, negatywnych wniosków. Prawdopodobnie bardzo słabo w siebie wierzę...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do