blokada życiowa

Inne zaburzenia.

blokada życiowa

przez kasztan86 18 lis 2012, 22:01
Witam, bardzo ciężko jest mi napisać o swoim problemie bo bardzo ciężko go scharakteryzować.

Mianowicie - nie wiem za bardzo co mi jest, ale trwa to bardzo, bardzo długo - minimum 3 lata a być może zaczęło się
to wcześniej ale nie dostrzegałem problemu. Problem jest taki, że nic mi się nie chce, mam całkowitą życiową apatię.

Trzy lata temu trafiłem do psychiatry z powodu pewnego zaburzenia które miałem i dostałem lek sulpiryd, który od tamtej
pory regularnie biorę. W ciągu swojego życia byłem uzależniony od komputera i często paliłem trawkę. Teraz mam 26 lat i
nie potrafię swojego dnia w żaden sposób spożytkować. Krótko mówiąc czuję się kompletnie zblokowany życiowo. Do tej pory
próbowałem studiować, ale za bardzo mi nie wychodziło. Mój dzień wyglądał tak, że od samej pobudki włączałem komputer i
potrafiłem przy nim spędzić cały dzień. Od pewnego czasu zacząłem regularnie pić piwko i grać w gry komputerowe. Od pewnego
czyli dokładnie od 3 lat- kiedy mieszkałem z rodzicami nie piłem regularnie alkoholu i nie grałem tak dużo w gry ale od czasu
gdy zamieszkałem sam non stop piłem piwo i grałem w gry komputerowe. Na pewno ten problem podpada pod kategorię uzależnienia
ale nie chciałem tam umieszczać tego tematu. Potrafię wytrzymać bez grania, czy surfowania po sieci a także bez alkoholu i
używek, nie odczuwam "łaknienia" tych rzeczy ani tak zwanego "głodu". Problem jest jednak taki, że w jakiś dziwny sposób jestem
totalnie zablokowany życiowo. Nie mam nigdy pomysłu jak spędzić dzień. Po prostu czuję się zablokowany, zupełnie tak jakby..
życie było puste i nic nie miało sensu. Rzadko bardzo coś robię, większość czasu po prostu siedzę przy kompie i zamulam. Ostatnio
zamieszkała ze mną koleżanka i postanowiłem się trochę wykazać i w związku z tym sprzątam regularnie w pokoju, robię pranie,
zakupy i tak dalej. Dbam o porządek i przyrządzam posiłki. Nie to jednak mnie martwi.

Nie mam żadnej motywacji życiowej tak naprawde poza tym. Mam wrażenie jakby mój mózg totalnie stanął w miejscu i przestał
"żyć". Na nic nie przychodzi mi ochota w trakcie dnia. Nic sobie nie robię, nie rysuję, nie majsterkuję nie bawię się czymś, nie
ćwiczę niczego, nie angażuję się w nowe hobby, zainteresowania.... za niczym nie podążam.
Jestem kompletnie "martwy" wewnętrznie jakby we mnie przestało "płynąć życie".

Nie wiem za bardzo jak ten problem opisać. Nic mnie nie ekscytuje, nic nie powoduje mojej radości czy entuzjazmu.
Nie mam żadnej pasji i przypominałoby to naprawdę tak ogólnie depresję poza tym, że mój nastrój nie jest zaniżony
tylko.... nie istnieje.

Nie wiem, czy to skutek działania leku ale gdybym miał opisać swój nastrój to.... "żaden" jest świetnym określeniem.
Rzadko czuję jakieś różnice emocjonalne - wiem że lek który biorę - sulpiryd - działa stabilizująco na nastrój, ale akurat
nie wierzę, że to z jego
powodu czuję siętak kompletnie nieżywy.

Nie mam poczucia odrealnienia, tylko poczucie braku jakiejkolwiek życiowej pasji. Nic mnie nie interesuje, nie rozwijam się.
Nie potrafię w sposób konstruktywny spędzać czasu z poczuciem, że moje życie "płynie" tylko raczej mam odczucie, że
"stanąłem w miejscu".

Nie wiem jak to ze mną jest. Kiedyś pewna terapeutka, a było to jakieś dwa lata temu narysowała mi na kartce papieru
obrazek ilustrujący uzależnienie. Było to kółko podzielone na dwie części z których jedna to było Twoje "stare ja" a
drugia twoje "uzaleznione ja" ktore jakby wypelnialo czesc tego kolka. W ten sposob Twoje prawdziwe ja - wlasnie to
takie "prosperujace", "zyjace" zostaje zredukowane i byc moze wlasnie to jest powodem mojego jakiegokolwiek poczucia egzystencji, dzialania.

Stracilem setki godzin bezmyslnie zawieszony na youtube, jak warzywo czy surfujacy po sieci na jakis idiotycznych
stronach i czulem ze moje zycie przeplywa mi miedzy palcami a ja w ogole nie mam nad tym kontroli.

Nie wiem zupelnie jak nad soba pracowac i czy ten stan rzeczy da sie wyleczyc. Wiem, czuje ze cos w mojej psychice
sie zagniezdzilo czego nie moge "rozwiazac" i przez to moje zycie nie "plynie" tak jak plynac powinno. Po prostu czuje
sie "uwieziony" w takim stanie.

Bardzo proszę o jakies komentarze, moze ktos z Was wie co to moze byc albo ma jakies sugestie.
sulpiryd 200mg sertralina 50mg
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
25 sie 2010, 17:47

blokada życiowa

Avatar użytkownika
przez Pasman 18 lis 2012, 22:26
Podejrzewam że możesz mieć ciut za dużą dawkę sulpirydu. Pogadaj z lekarzem jak on widzi zmniejszenie dawki.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

blokada życiowa

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 18 lis 2012, 22:31
Nie myslałeś o tym aby coś wspólnie z koleżanką porobić??
Jakieś wyjście do kina, na spacer, imprezę.??

Idź do lekarza i opisz mu swój problem.. Coś z tym trzeba zrobić..
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

blokada życiowa

przez kasztan86 18 lis 2012, 22:46
dzieki, na pewno pogadam z nim o zmianie dawki, czy moze w ogole lekow. choć lek w sumie dziala dobrze (chyba)
ale rzeczywiscie moze biore go za duzo.

Jasne, ze z kolezanka myslimy zeby cos porobic. wreszcie mam z kim pogadac i przyjazn kwitnie.

Ale co do mojego stanu to takie wyrywanie sie gdzies nie pomaga na bazowy problem. Swietnie jest gdzies sie wyrwac
ale mojego stanu umysłu, takiego bazowego, wlasciwie nic nie zmienia. W kołko tylko siedze i.. oczywiscie ze gdzies
wyjde ale jestem taki odretwialy ze nie umiem nawet porozmawiac na jakis temat.

Kiedys mialem swietne poczucie humoru i zadatki na towarzyskiego goscia. Umialem sobie zartowac i sie smiac, naprawde
bylo ok. Teraz nawet nie wiem jak sie odezwac.

Fakt, ze moj problem wyglada dla niektorych jak brak "umiejetnosci zyciowych" albo brak "pomyslowosci", ale ja uwazam ze
tak naprawde problem jest w tej chwili poza moja swiadoma kontrola. Chodzi o to, ze czuje sie zblokowany jakby nie wiem,
nie umial sobie po prostu spedzic dnia w fajny sposob. Teraz ten problem wrecz wydaje sie banalny, najlepsza rada to "po
prostu zrob cos co ci sprawia przyjemnosc" ale dla mnie w tym stanie umyslu nie ma czegos takiego i to wlasnie jest problem.

Bylem u psychologów którzy radzili: "zrob sobie liste zadan" , "zrobie dzis to, to i to" i mowili do mnie jak do dziecka, jak do
kogos kto ma problemy z organizacja. A ja nie chce prowadzic takiego udawanego zycia, gdzie udaje ze jestem szczesliwy
gdy na papierku zapisze sobie ze zrobiem to, to i to i bede nie wiem, zadowolony ze wykonalem plan. Bo to nie w tym problem.

Moze zmniejszona dawka sulpirydu przynioslaby jakis efekt, moge przerzucic sie na mniejsza i na pewno z nim pogadam.
Dzieki za rady, rozmowa z lekarzem to na pewno dobry pomysl.
sulpiryd 200mg sertralina 50mg
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
25 sie 2010, 17:47

blokada życiowa

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 18 lis 2012, 22:50
No to powodzenia i trzymamy kciuki..

Jak uda Ci sie załatwić już lekarza fajnie bedzie jak zajrzysz i napiszesz jak poszło..

Pozdrawiam. :D
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do