mam 14 lat i dużo problemów...

Inne zaburzenia.

mam 14 lat i dużo problemów...

przez Babilon 26 paź 2012, 15:25
Kochana, ja myślę, że problem jest następujący. W Twoim wieku dziewczyny SĄ owszem trochę przewrażliwione i lubią dramatyzować, a zwłaszcza użalać sie nad sobą (jestem do niczego, brzydka, jestem inna niż reszta, tzn. nie jestem stuknięta jak reszta, bo nie słucham takiej muzyki jak oni, ja też słuchałam w tym wieku muzyki poważnej, a nie tego co moi rówieśnicy, itd). Matka Twoja nie koniecznie jest zła, niewiele o niej wiemy z Twoich opowieści, ale raczej zła nie jest. Ja też jestem choleryczką i mówię czasem mężowi że go zabije, czego on oczywiście nawet nie słucha, bo wie, że nie mówie tego co rzeczywiście mysle i że kocham go bardzo, podobnie jak Ciebie Twoja mama. Problem może byc w tym, że ona po pierwsze nie wiem czy jest świadoma Twoich problemów, a po drugie jeśli tak to czy wie jak postępować z Tobą, bo skąd ma to wiedzieć, nie jest psychologiem i pewnie myśli, że każde dziecko tak czasem ma i nie ma jakiegoś większego problemu. Za mało wiem na Twoj temat, ale prawdopodobnie Ty SAMA odsuwasz się od koleżanek, a nie one odpychają Ciebie. Oczywiście powiesz teraz że absolutnie nie, ale zastanów się, jak Ty się zachowujesz w stosunku do nich. Czy nie jest tak , ze w Twojej podśiwadomości jest to twierdzenie że jesteś do nieczego, gorsza itd i wtedy nie zdająć sobie z tego sprawy, zaczynasz RZECZYWIŚCIE robić wszystko tak , żeby ludzie sie odsuwali od CIebie. Zastanów sie, czy jak rozmawiasz z koleżankami to stoisz z boku i nic nie mówisz, czy masz im coś do powiedzenia,czy możesz być interesującą kandydatką na koleżankę/przyjaciółkę czy to jak sie zachowujesz zniechęci każdego do TWOJEJ OSOBY. Z drugiej strony czy im nie nadskakujesz (wtedy dajesz im znak, że jesteś gorsza, a one lepsze i chcesz byc taka jak one). Niewiele wiem o TObie, ale sądze, że dołujesz się tym, że nie masz koleżanek i kolegów i zamiast robić coś w tym kierunku, zakładasz że nic nie wyjdzie, no bo przeciez jesteś do nieczego, w ziązku z tym rzeczywiście uruchamiasz podświadomie program "śmierci" nad sobą. Tak jest, że jak ktoś wierzy że się uda to wykorzysta kazdą okazje i robi wszsytko w tym celu żeby się udało i wtedy to staje się faktem. A jak założę, ,że to mi się nie uda, nie mam szans, jestem do nieczego, to podsiwadomie robie WSZYSTKO, zeby to rzeczywiśćie się nie udało i wtedy będę mogła powiedzieć, no miałam rację, że nic mi nie wyjdzie. Mam nadzieje, że jasno to napisałam i zrozumiałaś. Spróbuj szczerze porozmawiać z mamą,że masz taki problem i jak go rozwiązać, rzeczywiście może byc psycholog potrzebny, a nie zależnie od niego możesz pisac do mnie. Jeśli chcesz to podaj mi swojego prywatnego maila, to mogę w miarę czasu, pisać z Toba żeby Cię wspierać, oczywiśćie nie wyleczę Cie mailowo, ale zawsze mogę coś pomóc. Nie jestem psychologiem ale sama ze sobą wiele przeszłam tarapatów, że na podstawie swoich dośiwadczeń,chciałabym pomagać innym i nie mogę znieść, ze ktoś cierpi, a ja wiem że cierpi bezsensownie i sama miałam podobne problemy a z nich wyszłam.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do