Problem z kolegami

Inne zaburzenia.

Problem z kolegami

przez Niso 19 sie 2012, 11:21
Witam. Chociaż jest to mój pierwszy post na forum pragnę rzeczowych i konkretnych odpowiedzi. Z góry przepraszam za błędy językowe i stylistyczne. Niniejszy post był pisany na szybko, pod wpływem emocji, toteż gdzie niegdzie tekst może zwyczajnie szarpać.

Nazywam się Radek i mam problem ze swoimi najlepszymi kolegami.

Zacznę od tego, iż mam 22 lata. Koledzy są w moim wieku.

Znam bardzo dużo ludzi będących moimi rówieśnikami, jednak 95% to znajomi.
Nie utrzymujemy kontaktu, po prostu gdy się spotkamy na ulicy mówimy sobie "cześć" i każdy podąża w swoją stronę. Od zawsze preferowałem jakość, nie ilość, stąd wolę mieć kilku naprawdę dobrych kolegów, przyjaciół.

Uważałem, że mam 6 przyjaciół, jednak jednym z nich urwał się kontakt, po prostu poznał inne towarzystwo i nasze drogi się rozeszły. Z drugim podobnie.

Została mi czwórka.

Niestety jeden "zawodnik" mieszka daleko, więc stałe widzenie się odpada, lecz zawsze się bdb dogadujemy i możemy na siebie liczyć. Widujemy się co jakiś czas.

Trójka innych kolegów, zawodzi.

Jeden przyjaciel rzadko wychodzi z domu, najczęściej siedzi u siebie i ogląda seriale. Ma też motor i lubi sobie pojeździć. Nie jest to typ imprezowicza, więc wspólne wyjścia odpadają.
Spotykamy się raz na jakiś czas. Trudno się z nim skontaktować. Nie odbiera tel i mało kiedy siedzi na gg. Jeśli jednak się spotykamy, to bdb się dogadujemy.


Ten kolega ma taką naturę.

Jednak chcę przedstawić problem dotyczący dwóch pozostałych przyjaciół. Którzy sami o sobie mówią, "jestem twoim przyjacielem", "co powiesz przyjacielu?".

Liczyłem, że będziemy często się widywać, spędzać razem czas. Niestety bardzo się rozczarowałem.


Zacznę od Rafała.

Znamy się od dziecka. W szkole podstawowej, gimnazjum, razem siedzieliśmy w ławce i od dawien dawna byliśmy najlepszymi kolegami. Co prawda poszliśmy do różnych szkół średnich, ale i tak często się widywaliśmy. Spędzaliśmy razem czas wolny, różne wyjazdy, wspólne gry itd.
Potem studia. Trochę się oddaliliśmy od siebie. On studiuje w innym mieście od naszych "śmieci", ja zresztą też, ale zawsze się spotykaliśmy. W tym roku akademickim znacznie mniej. Bo tylko raz w grudniu i raz w kwietniu. Łącznie dwa razy. Chociaż przyjeżdżaliśmy w dni wolne do domu, kolega nie potrafił znaleźć dla mnie czasu. Ok, pomyślałem, że latem będzie dobrze.

Poza tym i ja i on mieliśmy dziewczynę.

W czerwcu po sesji kolega Rafał powiedział, że teraz latem będziemy się widywać prawie codziennie, że będziemy wychodzić itp.


Zaprosiłem go do siebie, to się zgodził. Jednak napisał smsa:

"dzisiaj nie dam rady nigdzie wyjść, bo jestem zmęczony i muszę iść spać, poza tym będę musiał zrobić zakupy. Zgadamy się innym razem :D"


Więc ok, umawiamy się parę dni później, ma przyjść i pisze smsa:

"Nie przyjdę do Ciebie bo spać mi sie chce i pójdę spać"

Parę dni potem, zaproponował wspólne wyjście za miasto, na grilla, odmówiłem bo miałem inne plany.
Czul sie urażony, poczułem, ze trochę sie obraził.

wkurzył mnie, bo kiedy miał do mnie przyjść, to pisał głupie wymówki, a kiedy on mnie gdzieś zaprasza, to musze przyjść, bo inaczej sie obraza.

W miedzy czasie zerwałem z dziewczyna, no bo zdradziła mnie z innym gościem.

Powiedziałem mu o tym, na gg. On ani nie pocieszał, ani nic, byl obojętny, w ogóle sie nie przejmował.

W lipcu musiałem zrobić porządek w szopie, zapytałem czy mi pomoże. Zgodził się. Miał przyjść do mnie z rana, pogadać, następnie udać się do domu na obiad i wrócić wieczorem, aby pomóc w szopie.

Kiedy przyszedł do mnie rano, po jakimś czasie oznajmił, że spać mu się trochę chce i wskoczył mi na łóżko i drzemał. Myślę sobie "czuje się trochę za swobodnie, ale ok, w końcu jesteśmy dobrymi kumplami".

Koło 15 poszedł do domu. Zapewnił, że przyjdzie wieczorem.

Niestety, około godziny 18 dostałem smsa

"nie przyjdę dzis do Ciebie, bo jeszcze jestem za miastem. Jutro lub za pare dni wpadnę"


Oczywiście przez najbliższe dni sie nie odżywał. Nie przyszedł i nie pomógł mi z szopą.

Po pewnym czasie odezwał sie na gg i na tym kontakt sie urwał. Bo jak mówił maluje ściany w domu. No, ok. Potrafię zrozumieć. Jednak mija tydzień, drugi. Zero odzewu. Potem mówi, ze był u dziewczyny itp. Pytam sie czy pomoże mi tą szopę, on "nie wiem, bo niedawno sprzątałem swoja, było dużo roboty i sporo czasu mi to zajęło".

Ma sie za przyjaciela i nie chce pomoc...

Nie odzywaliśmy sie jakieś 2 tyg, na gg czasem pogadaliśmy. No i spotkaliśmy sie na początku sierpnia. Poszliśmy do centrum handlowego. Jednak już od początku mnie wkurzał.

To jego teksty

pyta sie jak remont w sypialni u mnie w domu, mowie ze na razie czeka sie na ekipe i ze bedzie dopiero za jakis czas, to kolega "wkrotce wyjedziesz i nie bd sie czieszyl nowa sypialnia"

odpowiedzialem - no ale przez te 2 tyg to sie pociesze

i on "gdy rodzice u mnie robia remont to sie nie jaram, bo sie wkrtotce wyprowadze"

ja - no ale przeciez nie wyprowadzisz sie juz zaraz,

on - "w Twoim przypadku to bedzie 10, no moze 15 lat"

To był pocisk i negacja.


Potem mówił, że sprzedaje telefon sprzedaje i kupi sobie gorszy telefon jak ja mam, tylko ze lepszy od mojego

Coś go ugryzło w nogę, pytam sie co sie stało, a ten ze cos go ugryzło no ale tak jest jak sie wychodzi z domu a nie siedzi jak Ty w domu


Do tego, nie było za bardzo z nim o czym rozmawiać. Z innymi kolegami zawsze sie dogaduje i jest watek, a z nim nudziłem sie i nie było tematu.

Parę dni później napisał na gg, abym ściągnął mu film bluray, bo mam szybsze łącze i on by pobierał to dlugo. Mowie, ze ok. Przyszedł do mnie z pendrivem, nagrałem mu film i nawet "dzięki" nie powiedział. Po prostu nic. Trochę pogadaliśmy, pograliśmy, ale nie było specjalnie jakiegoś wątku do rozmowy. Po godzinie poszedł do domu.

Nie odżywał sie przez pare dni.

Potem na gg mi napisal, ze dzisaj rozmawial z dziewczyna i chce ona zakonczyc zwiazek. Pytal, czy nie pojde z nim na piwo. Pytam sie, czy jak zaprasza to stawia. On, ze nie i ze to ja powinienem go zaprosic, ze wzgledu na sytuacje w związku, gdzie laska chce zerwac. Powiedzialem, ze gdy rozstalem sie ze swoja dziewczyna, on nic nie zaproponował i nawet nie przejmował sie tym.

Pare dni potem, chcial abym przebil na allegro kolesia co licytuje jego koszulki, aby dostal wiecej. Udalo sie, zwiekszylem kwote. Poszly za wiecej.

Kilka dni potem zapytalem czy pomoze mi wyniesc stare szafki z sypialni, bo beda nowe.

Jego odpowiedz "nie wiem jeszcze, co będę miał w planach, może gdzieś będę jechał"

Jeśli nazywa sie przyjacielem, to powinien pomoc, zaplanowac sobie czas na pomoc, a nie robić łaske.

Jestem rozczarowany jego zachowaniem.

Co myślicie o Rafale?



Inny kolega Damian. Kiedy wracalem ze studiów do domu, w dni wolne widywaliśmy sie dosc czesto.
Dobrze sie dogadywaliśmy itd. Zapewniał, że latem będziemy wychodzić itd. No ale niestety w lipcu zaczął pracę więc nie miał czasu. W sierpniu jest wolny. Ale problem pojawił się, bo poznał dziewczynę. Ok, niech ma dziewczynę, tylko że on nadwyręża naszą znajomość.

Np. Umawiamy się na sobotę na 14, on po 13 pisze smsa "trochę się spóźnię, bo muszę pomóc wujkowi, zadzwonię gdy będę mógł". Dzwoni po 17 i się umawia na 19. A przed 19 dzwoni, że nie da rady się spotkać i że jutro. To umawiamy się jutro na 16. Wysyła smsa, że dzisiaj nie, bo jedzie nad morze. Wiadomo z dziewczyną. Ok niech się spotyka, jednak niech się nie umawia ze mną i potem ja sobie planuję i on jedzie z dziewczyną.

Mieliśmy się spotkać w tygodniu po 14, miał zadzwonić, wysłał smsa że nie da rady.

Co myślicie o jego zachowaniu? Jak dla mnie to olewka, a sam mówi, że jesteśmy przyjaciółmi.

Dla mnie to nie fair, umawia się ze mną, a spotyka się z dziewczyną. Powinien albo od razu z nią, albo dotrzymać słowa i ze mną. A nie, że czekam, planuje i okazuje sie, ze nie bedzie mial czasu, mimo ze sie umowil.

Jak przemówić do rozumy tym dwóm kolegom? Z czego wynika ich zachowanie i jak zaradzić. Co w ogóle myślicie na temat ich zachowania. Czy mogę ich nazywać mianem przyjaciół, czy raczej daleko im do poziomu przyjaciela?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2012, 11:05

Problem z kolegami

Avatar użytkownika
przez Fleure_De_Violette 19 sie 2012, 11:37
Niso, po pierwsze, zachowujecie się jak gimnazjaliści. Po drugiej, jak się ma do zaburzeń???
Life always offers you a second chance. Its called tomorrow.
Posty
816
Dołączył(a)
25 cze 2012, 20:14
Lokalizacja
Śląsk

Problem z kolegami

przez Saanna 19 sie 2012, 11:48
a ja mysle, ze Niso, bardzo potrzebuje relacji i ma to problem z zaburzeniami, bo kontakty z drugim czlowiekiem sa dla niego trudne. prawdopodobnie jest mega wrazliwy, osamtniony i malo asertywny, oraz trudnosci w przezywaniu emocji
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z kolegami

przez Niso 19 sie 2012, 17:21
Myślę, iż każdy potrzebuje kontaktów z rówieśnikami. Nie jestem ewenementem. Wrażliwy raczej jestem, czy osamotniony, chyba też.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2012, 11:05

Problem z kolegami

przez Saanna 19 sie 2012, 18:00
tak, tyle, ze wydaje mi sie, ze przezywasz te relacje, te rzeczy ktore opisales, bardzo mocno. Nie wiem, czy słowo "nieadekwatnie" jest na miejscu, ale napewno silnie. wg mnie po prostu brakuje ci kontaktów z innymi i jest jakas luka, gdzie kazda odmowa traktowana jest jako odrzucenie

-- 19 sie 2012, 17:10 --

poza tym bardzo kalkulujesz te znajomosci - co on zrobil, co ty robisz. to jest wyczuwalne i jeszcze moze zniechecac innych do ciebie, ale tez pokazuje, ze moze ktos cie zranil, ze tak relacje postrzegasz. z dziewczyna sie spotyka ... bo wiesz hormony, big loff, woli sie z dziewczyna spotkac, bo to z nia chce cos budowac... relacje sie sypia, jest to bolesne ale nieuniknione. Moze nie zyjesz własnym życiem, a relacje stawiasz na piedestał i troszke zyjesz innymi
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Problem z kolegami

przez Niso 19 sie 2012, 18:15
Masz rację, przeżywam to zbyt mocno. Nie traktuję tego "aha, ok". Tylko silnie to odczuwam. Może to dlatego, że mam tylko ich, a poza nimi nie mam znajomych, z którymi mogę pogadać i spędzić czas. Brakuje mi kontaktów, to na pewno, jestem wygadany, a nie mam z kim rozmawiać. Dlatego też rozmawiam sam ze sobą :)

Kalkuluje to prawda, bo jak nie mam co robić, z kim wyjść, to analizuje.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2012, 11:05

Problem z kolegami

przez Saanna 19 sie 2012, 18:33
a jakie masz zainteresowania, jestes w stanie spedzic czas ... sam? albo zorganizowac sobie czas?
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Problem z kolegami

przez Niso 19 sie 2012, 18:39
Przykro mi mówić, ale nie mam jakiś nadzwyczajnych zainteresowań. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, przebywać w towarzystwie, grać w gry ale też z kimś, ale dni spędzam samemu. Czy jestem w stanie? Spędzam większość czasu sam od dawien dawna.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2012, 11:05

Problem z kolegami

przez Saanna 19 sie 2012, 18:42
a no wlasnie, pewnie biernie. to tez moze wynikac z obaw. swoj wolny czas uzalezniasz od ... innych ludzi

-- 19 sie 2012, 17:43 --

tez moze sie zastanawiales moze czy cos ci specjalnie przynosi przyjemnosc- np. rower albo plywanie... no nie wiem. zastanawiales sie nad tym?
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Problem z kolegami

przez Niso 19 sie 2012, 18:46
U mnie w mieście nic nie ma, co można robić samemu. Rower odpada z pewnych powodów.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2012, 11:05

Problem z kolegami

przez Saanna 19 sie 2012, 18:52
czesto to wymówka z obaw. dobra, powiedzmy, ze rower odpada. ale napewno cos jest co moze byc interesujące. nawet jak w miescie nie ma nic, to cos te relacje kuleja, pyt. dlaczego
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Problem z kolegami

przez Niso 19 sie 2012, 19:06
Tzn chodzi Ci o relacje z tymi kolegami co opisałem, czy ogólnie, bo nie mam poza tymi co wyżej z kim się spotkać?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2012, 11:05

Problem z kolegami

przez Saanna 19 sie 2012, 19:16
no to chyba z tymi co opisałes
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Problem z kolegami

przez klarunia 19 sie 2012, 20:48
No ale ja się wcale nie dziwię, że kolega się wkurza, kiedy jego "przyjaciel" się z nim umawia, a spotyka się zamiast tego z dziewczyną. Co to w ogóle ma być..? I w ogóle to całe umawianie się i odmawianie niewiadomo na kiedy... :/

Niso, skąd Ty bierzesz takich ludzi? Mi się wydaje, że skoro ileś osób tak się wobec Ciebie zachowuje, to w jakiś sposób takich ludzi "przyciągasz". I na dodatek sobie na to pozwalasz. Skąd jesteś?
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do