Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Inne zaburzenia.

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez SadSlav 29 maja 2012, 06:47
Absinthe, idle, jeśli nie umiem stwierdzić czy kogoś np kocham czy nie, to znaczy, że raczej nie jestem wiele wart bo emocjonalnie i uczuciowo jestem na dnie. Żałosny jestem, wiem...
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez idle 29 maja 2012, 07:47
SadSlav, myślisz, że każdy wie to od razu? Trudno jest oddzielić uczucia takie jak miłość, przyjaźń, przywiązanie, zauroczenie, one często się ze sobą zlewają tak, że trudno je odróżnić. Chyba lepiej, że masz wątpliwości zamiast bezmyślnie angażować się w jakąś relację, byle tylko dziewczyna była szczęśliwa? Z resztą, wcale by nie była, w końcu by się zorientowała i byłoby jeszcze gorzej.
watch me disintegrate
Avatar użytkownika
Offline
Posty
675
Dołączył(a)
20 maja 2012, 08:11

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 10:52
W każdym razie w moich myślach są DWIE, kobiety a ja nie umiem sobie ustawić granic pomiędzy przyjaźnią, przywiązaniem czy ewentualną miłością. Zawiodłem obie a nie potrafię nawet napisać co czuję do każdej z nich. Nawet nie wiem czy którąkolwiek kocham... Pierwszy raz w życiu jestem w tak trudnej i nieokreślonej dla mnie sytuacji emocjonalnej...

A moze podswiadomie dazysz do takiego balansowania na krawedzi? Wtedy Twoj wewnetrzny krytyk ma co robic ... stwarzasz sytuacje udowadniajace ze jestes do niczego... ze zawodzisz... ze nie warto Cie lubic bo Ty siebie nie lubisz?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez SadSlav 29 maja 2012, 16:07
idle, wiem ale zostałem postawiony pod ścianą niejako (na własne życzenie zresztą) i już odpowiedziałem, a teraz mam poważne wątpliwości...

Swoją drogą mam pytanie do ludzi, którzy długo byli z kimś w związku (powiedzmy parę lat): czy powroty do dawnych partnerów po rozstaniach mają sens i czym się kierujemy chcąc wrócić do dawnej "drugiej połówki"? Bo ja nie wiem czym się kieruję w swoich uczuciach. Nie potrafię tego rozczytać :?

Candy14, może... W sumie sporo miałem takich sytuacji w życiu. Często z czegoś rezygnowałem bo albo myślałem, że nie podołam albo się tym nudziłem i po prostu poddawałem.
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 17:01
czy powroty do dawnych partnerów po rozstaniach mają sens

MOwie za siebie... nie maja. Nie ma co sie ogladac na przeszlosc tylko zaczac nowy rozdzial
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez SadSlav 29 maja 2012, 20:39
Candy14, może ja mam problem z tym i wolę wracać do tego co znam. Mam chyba trochę z osobowości uciekającej - łatwiej trzymać się tego co już poznane. Może boję się nowego związku? Nie czuję się chyba wystarczająco dobry i łatwiej mi odrzucić niż spróbować...
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 20:48
i wolę wracać do tego co znam.

no tak..ale to co znasz bylo na tyle zle ze odszedles wiec powrot jest bez sensu
Czasami warto zaryzykowac i rzucic sie na nieznane. Zostajac w starym bagienku pozbawiasz sie szansy na cos fajnego
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy naprawdę lubimy cierpieć?

Avatar użytkownika
przez SadSlav 29 maja 2012, 21:24
Candy14, nie tyle co odszedłem co zostałem odrzucony ale to już w sumie inna historia. Potem czułem się już nawet dobrze po tym wszystkim i myślałem, że zamknąłem ten rozdział za sobą aż tu namąciła mi z powrotem w głowie. Ale najgorsze jest to, że mam wrażenie, że jej nie znam i nie czuję do niej tego co czuję do osoby, którą odrzuciłem, "emocjonalnie zdradziłem" wręcz... Czuję się z tym fatalnie, gadam do siebie, przerabiam to wszystko na nowo w głowie... Tęsknię za nią ale po tym co jej ostatnio zrobiłem nie zdziwię się jeśli już nigdy się do mnie nie odezwie, chociaż bardzo chciałbym... Napisałem nawet do niej dzisiaj sms-a ale nie dostałem żadnej odpowiedzi... sam nie wiem jakiego typu jest to uczucie ale w ten sposób nie tęskni się za przyjaciółką ani koleżanką. Chciałbym znowu być przy niej, porobić coś głupiego, pośmiać się... Bardzo mi jej brakuje...

Ogólnie Candy14, masz rację. Gadałem o tym nawet z kumplem kilka dni temu. Miał facet rację - "dwa razy nie wchodzi się do tej samej wody", gdybym, zrozumiał to wcześniej to nie popełniłbym tego błędu...

-- 30 maja 2012, 19:20 --

Odkryłem, że jestem więźniem własnej melancholii i sentymentalizmu. Wszystko kojarzy mi się z czymś, zazwyczaj w dobrym, szczęśliwym kontekście> Piosenka, miejsce, osoby, czas, pogoda... Wiem, ze pora na nowy etap ale te myśli są natrętne. Muszę się z nimi jakoś uporać.
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do